sobota, 25 stycznia 2014

Aszkenaziści kontra farbowani Żydzi [ rzecz o perfidii gojów ].


A tak się Terlik stara... :

http://izraelczyk.pl/index.php/world/news/anti-semitism/in-poland/1334-2333

Ciekawy wątek pojawił się przy okazji głośnego ostatnio jego sporu z Michalkiewiczem, jak tenże napisał :

''Oto kiedy tylko na portalu Prawy.pl napisałem o „chwilowo nieczynnym” obozie w Oświęcimiu, natychmiast wypatrzył to argusowym okiem niejaki pan Przemysław Wiszniewski i na portalu www.facejew.pl opublikował smakowity donos [ ... ] Z internetu dowiedziałem się, że pan Wiszniewski jest „specjalistą” w TVP Polonia, a dla rozmaitości na wspomnianym portalu zajmuje się „wyszukiwaniem i kolekcjonowaniem przeróżnych cymesów, związanych z szeroko pojętym światem żydowskim”.''

http://nczas.com/publicystyka/o-obozie-w-oswiecimiu-chwilowo-nieczynnym/

Wnioskując z portalu [ skądinąd śliczna nazwa, takie właśnie miano powinna nosić inna żydowska hucpa jaką jest pejsbuk ] faktycznie wyjątkowa kreatura :

http://www.facejew.pl/

Ja również poszperałem i wyszukałem inne jeszcze zatrudnienia tego dupka :

https://www.goldenline.pl/przemyslaw-wiszniewski/

- i wszystko jasne można by rzec, ale natrafiłem na taką ciekawostkę :

http://izraelczyk.pl/news/?q=node/1727

- niewykluczone więc, że mamy do czynienia z ''zawodowym Żydem''...

Filmy z jego kanału na Tubie - ok. 8.20 Wildstein jr, który teraz razem z tatą niesie ''pochodnię wolności'' Ukraińcom [ w końcu jak się wie, kto finansuje banderowców to wcale nie dziwota ] :

http://www.youtube.com/watch?v=q23FZXsVT50

a jeśli to jest ten osławiony żydowski humor to ja jestem antysemitą ! :

http://www.youtube.com/watch?v=ByyaFBbqcHc

To był dopiero jednak przedsmak, uwaga, zapiąć pasy bo teraz zaczyna się ostra jazda - ''malowani Żydzi'' i faszysta Grass czyli mośki lustrują sobie wzajem napletki :

http://izraelczyk.pl/index.php/opinions-and-comments/730-1661

http://izraelczyk.pl/index.php/opinions-and-comments/1329-2330

http://izraelczyk.pl/news/?q=node/1724

http://izraelczyk.pl/news/?q=node/1759#comment-1067

- coś niesamowitego : gdyby ktoś ogłosił, że jakiś działacz katolicki jest tak naprawdę Żydem chadzającym regularnie do synagogi i wrzucił zdjęcia z bar micwy jego syna podniosłoby się larum na cały net a autorytety za przeproszeniem pokroju Żakowskiego biłyby przemieloną do zrzygu pianę o polskim-wiadomo-czym a tu tymczasem nic - ?! Jeśli tropienie ukrytych Żydów jest antysemityzmem to jak nazwać demaskowanie przefarbowanych gojów - antylechityzmem ? [ podoba mię się ta nazwa ] :

http://hartman.blog.polityka.pl/2014/01/22/do-przyjaciol-zydow/

- wyjątkowo obłudny tekst ale cóż spodziewać się po takim autorze : bredzenie o rzekomym katolicyźmie Hitlera kompletnie przemilczające wpływ nań wściekle antychrześcijańskich okultystów typu ''arjozofa'', jego prawdziwego ''ojca duchowego'', Lanza von Liebenfelsa, Żyda z pochodzenia skądinąd [ i pedała ] aby było ''śmieszniej'', ani słowa też o haniebnej roli w niemieckim ludobójstwie popełnionym na Żydach nazistowskich kolaborantów z Judenratów i policji w gettach a już żeby coś o nader licznych komunistycznych zbrodniarzach żydowskiego pochodzenia nawet nie uświadczysz, ech... Wreszcie skoro tyle się trąbi o antysemityźmie Ojca Dyrektora gwoli uczciwości przydałaby się chociaż mała wzmianka o prawdziwie rasistowskim skurwielu rabinie Ovadii Josefie [ to ten od : ''goje, jak zwierzęta od tego są, żeby służyć Żydom'' ], który wbrew temu co się nam wmawia bynajmniej nie był ''niereprezentatywną'' postacią tamtejszej sceny politycznej, najlepszy dowód, że pogrzeb tego kundla zgromadził ogromne tłumy i uświetnili go swą obecnością najwyżsi izraelscy decydenci z premierem Netanjachu na czele [ radzę kliknąć ''drukuj'' w zakładce by wyświetlić od razu cały artykuł bowiem na salonie24 skąd pochodzi wprowadzono idiotyczny podział na strony by zwiększyć ''klikalność'' ] :

http://nick.salon24.pl/548032,braun-wildstein-freund-raz-jeszcze-o-nieslawnej-pamieci-rabinie

Wychodzi więc na to, że perfidni Polacy podstępnie udający Żydów ograbiają Żydów aryjskich ? :

http://izraelczyk.pl/index.php/opinions-and-comments/1333-2332

Początek przesiąknięty typowo żydowskimi resentymentami radzę odpuścić ale sylwetki ''fuhrerów'' w drugiej części śliczne :

https://jewsinpoland.org/pl/content/pl/kim-s%C4%85-nasi-przyw%C3%B3dcy-pyta-seweryn-aszkenazy

http://izraelczyk.pl/index.php/opinions-and-comments/1311-2290

Cie pieron, ale się porobiło ; polecam komentarz pod tekstem -

http://www.facejew.pl/2013/08/skandaliczne-oskarzenia-o-zydowskie.html

- tym bardziej, że napisała go babka, którą trudno nazwać ''moherem'' :

http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36030,12215271,Obrazila_prezydenta_RP_na_forum_internetowym__Gazety__.html

Ciekawy wywiad z wspominanym wyżej p. Aszkenazym, zwłaszcza :

''Obserwując rozwój społeczności żydowskiej w Polsce, ze zdumieniem nie dostrzegam odtwarzania tradycyjnych instytucji żydowskiego życia społecznego. Do takich, od wieków należały, szpitale, domy opieki, sanatoria. [ ... ] Pozostaje dla mnie bolesną "zagadką”, dlaczego od 1989 roku nie udało się takiego szpitala zorganizować, podczas kiedy powstało wiele przeróżnych niepaństwowych jednostek służby zdrowia. [ ... ] Proszę mi wierzyć taki szpital jest o wiele ważniejszy, niż pseudożydowska knajpa i niby-klezmerska kapela w każdym mieście... To pokazuje bowiem realny związek z polskim społeczeństwem, a nie epatowanie go ocierającym się o hucpę folklorem.'' :

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111221/KRAJSWIAT/446165391

Godni następcy żydowskiego alfonsa Jakuba Rozpruwacza :

http://polish.ruvr.ru/2012_09_22/femen-demaskacja/

Oto jeden z nich :

''Mr. Sanden is the owner of the KP Media Holding, which includes a number of popular publications in Ukraine, as well as internet sites. Mr. Sanden is a friend and sponsor of the Jewish community of Krivoy Rog and funds a number of projects related to education.''

http://www.lemberik.org/home/?p=1147

Co nie znaczy, że należy lekceważyć pruskich Aryjczyków co też w tym maczają paluchy. Zresztą duch germański pięknie się w Semitów wcielił a konkretnie nieoczekiwanie w żydowskie walkirie [ feminazistki powinny puchnąć z dumy widząc tak dorodne wojownicze siostry, którym żaden samiec nie podskoczy ! ] :


W ogóle Ysrael to brzmi dumnie :

''13. Izraelska firma opracowuje tani środek antykoncepcyjny dla krajów rozwijających się, który będzie się przyjmować tylko raz lub dwa razy w miesiącu. Hervana dostała milion dolarów na ten cel od fundacji Billa i Melindy Gatesów. Pozwoli to zapobiec milionom aborcji. [ ... ] 39. Izraelscy lekarze latają do Afryki, aby w ramach „Operacji Abraham” szkolić lokalny personel medyczny w technice obrzezania, w celu powstrzymania epidemii AIDS. Obecnie w Afryce HIV i AIDS zarażone są 22 miliony ludzi. Istnieją medyczne dowody na to, że obrzezanie znacznie ogranicza ryzyko przenoszenia i zarażenia wirusem.'' ...

http://izrael.org.il/opinie/3369--65-powodow-do-dumy-z-izraela.html

- filantropi kurna ich mać....

Aby rzecz jeszcze bardziej skomplikować właściwie cholera wi kto tak naprawdę Żyd a kto goj i czy Ci Żydzi to rzeczywiście Żydzi... - z bloga czarnej rasistki : ''The Khazars, also called the AshkeNAZI Jews ( there are no coincidences in Jah’s world )...'' - sięm uśmiał :

http://diaryofanegress.com/2012/11/22/theyre-not-jews-they-are-jewish/

- czyli co : Żydzi to nie Żydzi tylko po połowie Turcy i Słowianie a prawdziwi Żydzi to Murzyni ? No cóż, są wprawdzie czarni Żydzi czyli etiopscy Felasze ale Aszkenaziści coś nie bardzo ich uznają... Eh, i wyznaj się na tym człeku. Zresztą jak pisałem całkiem niedawno być może za niedługo wyprą Żydów-Żydów jak i Arabów z Erec Israel-Palestyny Afroafrykanie i Chinole mejby - ajron lajon lajon und zajon :

http://izraelczyk.pl/index.php/israel/israel/national-affairs/israel-society/1330-2327

A oto super-koszerni aryjscy Afrożydzi - wyglądają jak murzyńska grupa rekonstrukcyjna, zaprawdę bardzo chciałbym obaczyć w ich wykonaniu inscenizację Grunwaldu i to najlepiej po obu stronach [ mogą se nawet ''krzyżaków'' zamienić na ''pejsaków'' ], serio :

https://plus.google.com/photos/100348982440462041599/albums/5734682950666684481?banner=pwa

I naturalne zwalczanie konkurencji czyli napierdalanka między Mużydami a Aszkenaziolami [ zwróćcie uwagę na rasistowskie szambo w komentarzach ]:

http://www.youtube.com/watch?v=PtdoMwHtda0

Podchodząc zaś do sprawy poważniej :

''Odkrycie Talmudu zmieniło więc status Żydów jako mniejszości religijnej. Do zarzutu nieokazywania żadnego wstydu z powodu swojej winy oraz szacunku dla świętej chrześcijańskiej wiary doszły bluźnierstwa zawarte w Talmudzie; świadczyły o tym, że wbrew temu co dotąd sądzili chrześcijanie Żydzi taką samą pogardą darzą też Prawo Mojżesza i proroków. Innymi słowy, zamiast przestrzegać boskich nakazów zapisanych w Torze, Żydzi stosują się do wskazań swojej starszyzny i przedkładają je nad słowo Pańskie. Religia talmudyczna była więc odrzuceniem Biblii. Talmud stwierdza, że rabini są wyżsi ponad biblijnych proroków i Żydzi winni im są posłuszeństwo posuwające się do absurdu, aż po uchylenie bądź anulowanie nakazów Prawa Mojżeszowego. Skutek tego był taki, że Żydzi zabraniali swoim dzieciom czytania Biblii, z Talmudu zaś uczynili podstawę programu kształcenia i nauczania. [ ... ] Rabin Jehiel, z braku jakiegokolwiek precedensu podobnej debaty, nie wiedział po prostu, jak odpowiedzieć. Kiedy zapytano go, czy prawdą jest, że Talmud twierdzi, że Jezus został na wieczność potępiony w piekle i zanurzony we „wrzących ekskrementach”, a jego matka Maria, była ladacznicą, rabin mógł tylko odpowiedzieć, że tak, w istocie, w Talmudzie znajduje się taki fragment, ale nie odnosi się on do „tego” Jezusa i „tej” Marii. Nie każdy Ludwik urodzony we Francji jest królem – argumentował Jehiel, przydając w ten sposób nowe znaczenie słowu „hucpa”. Czyż nie zdarza się – mówił – że dwaj ludzie, którzy urodzili się w tym samym mieście, nosili to samo imię i umarli w taki sam sposób? Jest wiele podobnych przypadków.  [ ... ] Jeden z żydowskich historyków w zaprzeczeniach rabina Jehiela upatruje narodzin żydowskiego humoru. Chrześcijańska relacja z tej samej debaty świadczy jednak o tym, że w wypowiedziach rabina nie dostrzegano niczego śmiesznego. [ ... ] Kiedy Donin oświadczył, że Talmud pozwala na dopuszczanie się przestępstw, w tym morderstwa, kradzieży i nietolerancji religijnej, Jehiel, który za sprawą podobnych wypowiedzi utracił wiarygodność, niewiele mógł zrobić, by te twierdzenia obalić. Talmud zakazuje też ufać chrześcijanom, poważać ich, a nawet zwracać im zagubioną własność.'' :

http://fronda.gliwice.pl/czytelnia.php5?id=328

Z pewną taką nieśmiałością i zaciekawieniem obserwuję ewolucję postawy wobec Izraela niedoszłego III-światowego faszysty Adama Danka, wbrew pozorom wcale nie tak zaskakującą bowiem najzupełniej logicznie mieszczącą się w typowym dla wyznawanego przezeń ''realizmu politycznego'' opowiadaniu się po stronie silniejszego czyli w wypadku tego wewnątrzsemickiego konfliktu akurat Izraela, w przeciwieństwie do romantycznego, insurekcjonistycznego z ducha popierania wiecznie wichrzących, ale niezdolnych do istotnej zmiany status quo oraz nie dysponujących znaczącym lobby i siłą wbrew krzykliwej, hucpiarskiej propagandzie Arabom [ czy aby to nam Polakom czegoś nie przypomina ? hmm... ]. Zgadzam się z Dankiem, że zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy Izraela mylą się co do rzeczywistego charakteru tego państwa, nie jest to ani jakoweś ''przedmurze judeochrześcijaństwa'' ew. ''cywilizacji zachodniej'' ani też ''ostrze światowego imperializmu, demoliberalizmu'' itp. ale wbrew okcydentalnej fasadzie tak naprawdę typowa orientalna satrapia rządzona przez wojskowo-bezpieczniacką soldateskę, której legitymizacją jest ''quasi-religia Holocaustu'' uzasadniająca szczególną rolę jaką w tym kraju odgrywają resorty siłowe, więcej mająca wspólnego z taką dyktaturą Asadów niż to się jej zwolennikom jak i przeciwnikom wydaje. Proponuję nie zwracać uwagi na pozory typu prezydent, parlament, konstytucja i tego typu pierdoły [ bo za ich zasłoną może świetnie prosperować autorytaryzm a nawet totalniactwo ] tylko patrzeć skąd wywodzi się gros decydentów politycznych tego państwa takich np. jak była minister spraw zagranicznych Cipi Livni z niejaką dumą trudniąca się w swoim czasie kurewstwem w służbie narodu [ wybranego ] a wówczas pojmiemy, że bezspornie rządzi tam ''siłka'' i zresztą nie ma co się dziwić uwzględniając tamtejszy iście ''tropikalny'' klimat polityczny [ w ogóle w ichnim MSZ-ecie mają niezły burdel - jak nie kurwa to alfons czyli Avigdor Lieberman, normalnie żydoruski gangster, były ochroniarz z dyskoteki w Kiszyniowie o takichże ''manierach'' przy którym Lepper był okazem elegancji i wyrafinowania ]   :

http://www.konserwatyzm.pl/artykul/11534/bliskowschodni-wezel

Wracając do wspomnianego na wstępie Michalkiewicza - bynajmniej nie podzielam opinii o nim Grzegorza Brauna iż jest to ''jeden z najwybitniejszych felietonistów w dziejach dziennikarstwa polskiego'' a nawet wręcz ''literatury polskiej - !', jego publicystyka jest dość nieporadna stylistycznie, przeładowana cytatami niepotrzebnie gmatwającymi wątki [ ale rozumiem, że gościowi płacą od wierszówki i musi jakoś se zarobić ] i w gruncie rzeczy nudna, monotematyczna : facet właściwie cały czas jedzie na jednym patencie czyli losie biednych polskich przedsiębiorców gnębionych przez ''razwiedkę'' i ''europejsów'', akty strzeliste w przypadku tak hardkorowego katolika jak Braun wobec mr Stanisława tym bardziej dziwią biorąc pod uwagę iż tenże podczas jednego ze spotkań posunął się do otwartego stwierdzenia, że dlań na miano prawicowca bardziej zasługuje ktoś wierzący w ''wolny rynek'' niż Boga [ - ! gdzieś to widziałem na pewno na Tubie przed dwoma-trzema laty, teraz nie znajdę ]. Niemniej choć metafora jak to zwykle u Michalkiewicza była gruba [ ale już taki przywilej publicystów, że walą na odlew - a co innego ja tutaj czynię ? ] reakcja nań Terlika była przesadna, histeryczna a i tak jak widać po zalinkowanym na początku tekście g... mu to daje i trudno się dziwić - nikt nie szanuje tanich, nadstawiających pod byle pretekstem zad, zakompleksionych kurewek ! Zresztą dopuszczam możliwość iż Michalkiewicz jest ruskim szpionem, wiadomo że w późnym prylu był ''tłumaczem'' agencji ''Novosti'' co może mieć znaczenie lub nie, gdyby nawet jednak mówiąc szczerze mam na to wyjebane, bowiem niestety w naszym [ ? ] kraju jedyną możliwością dowiedzenia się ''jak jeeest'' są walki buldogów, gdy rzucają się wzajem na siebie i podsrywają rozmaite obce agentury rządzące faktycznie atrapą Rzeczpospolitej w której obecnie żyjemy, tylko wtedy jest szansa iż choć część tego smrodu zwykle ukrytego pod dywanem przedostanie się na światło dzienne [ tak jak to było w przypadku ''afery Rywina'' itp. ]. I pewnie temu właśnie zawdzięczamy potwierdzenie w końcu intuicyjnych dotąd przypuszczeń, że ''polski'' MSZ jest bastionem ''żydokomuny'' co tłumaczy dziwne z pozoru promowanie przezeń antypolskich paszkwili typu ''Pogrossia'' [ w którym partycypowała też ruska agentura - to dla tych co się nabierają na to, że Putin jest jakowymś katekutafonem co nas przed mackami syjonizmu obroni ] czy jednostronne zaangażowanie po stronie Izraela [ którym współrządzi o ile nie trzęsie wręcz żydoruska mafia - jw. ], a jak ktoś uważa to za wytwór paranoidalnego umysłu radzę mu taką razą wykonać mały eksperyment myślowy, niechże pod Żydów podstawi Ormian : czy gdybyśmy popierali ich w konflikcie z Azerami o Górny Karabach w stopniu rażąco wręcz nieproporcjonalnym do naszych rzeczywistych interesów w tym rejonie nie wydałoby się to podejrzane ?

Nie byłbym jednak lokalnym patriotą gdybym na koniec nie wspomniał o ''wątku kieleckim'' w całej sprawie - cóż byśmy poczęli bez naszego Bogdanka ? [ nasz ci on choć właściwie ze ściany wschodniej a tak naprawdę chuj wi skąd ] :

- niestety jest też druga strona medalu : odsyłam do moich komentarzy pod tymże wpisem Foxa.   

ps. z dooopy ale w związku z obecną rocznicą Powstania Styczniowego szczególnie my Polacy winniśmy pamiętać o mało znanym ówczesnym amerykańsko-rosyjskim sojuszu, gdy kreowany do dziś na ''przyjaciela Murzynów'' rzkomo dobrotliwy wujek Abe w naszej sprawie ''stał tam gdzie ZOMO'' [ nawet jeśli jak niżej podpisany mamy mocno sceptyczny stosunek do tegoż powstania ] :

http://bezwodkinierazbieriosz.salon24.pl/480843,geopolityka-powstania-styczniowego

wtorek, 3 grudnia 2013

Gemberyzm.

W tym miejscu miało być zaoranie neoendeckich konceptów Ziemkiewicza z pozycji reakcyjnych jak najbardziej przedsiębrane do czego zresztą zbieram się już od dawna więc pomyślałem, że skorzystam z okazji jaką nastręczał kolejny marsz Niepodległości ale szczerze powiedziawszy nie mam póki co do tego serca [ nie tylko w przenośni, ostatnio coś pikawa mię pobolewa ]. Nie należy tego bynajmniej odczytywać jako panicznego odcinania się jakowegoś z mojej strony w obawie przed posądzeniem o ''antysemityzm'' czy ''homofobię'' w ramach obecnej plagi prokurwatorskich pozwów i zwalczania przez a-faszystów faszystów faszystowskimi metodami boć i tak pozostanę dla nich tymże mitycznym ''faszystą'' choćbym się nawet zesrał, więcej, chcę za takowego uchodzić w ich oczach i naprawdę niepokoiłbym się gdyby było inaczej, dlatego wszystkim rewolucyjnym konfidentom policji oraz pożytecznym idiotom establiszmętu gromkie spierdalać ! [ w kontrze polecam stronę, która jak sądzę jest próbą walki na uczciwych zasadach wolną od delatorskich praktyk podejrzanych zawodowych ''antyrasistów'' ]. Ponieważ jednak od dłuższego czasu nic się nie działo na tym blogu postanowiłem wrzucić coś lżejszego, akcja wynikła poniekąd spontanicznie w związku z wojenką kulturową wokół genderowej paranauki jaka na dniach miała u nas miejsce więc i ja dorzucę do pieca tym razem nie siląc się tyle na własne uwagi z podanych na wstępie powodów za to posłużę dłuższym a krwistym cytatem ze staropolskiego klasyka, to też a propos nieznośnego nowoczesnego przesądu jakoby kobiety cierpiały kiedyś w tej strasznej patriarchalnej Polsce opresję i dopiero feminizm i rewolucja obyczajowa rzekomo je ''wyzwoliły'' - a tera do ad remu jako ojcowie powiedali :

''- Za kogoż chcesz Anusiu, pyta ociec. - Ów się
Nabarzi mi podobał co ma czarny wąsik. -
- Dobrze, dam cię za niego, kiedy-ć się podobał. -
   Gdzież się owo podziało, gdy sami rodzicy
Męża córce, nie sobie panna obierała;
Nie spytano jej o to. Tego mężem miała,
Którego jej Bóg przejrzał, a wola rodziców.
Teraz opak a nie dziw, więcej w domu rządzi
Niż ociec, niźli matka. Ona się rachuje
Z włodarzami, z pisarzem, folwarki objeżdża
Gospodarstwo prowadzi, jeździ, rozkazuje;
Dom ma za prawą szkołę, pań matkę za mistrza,
Aż ci też za mąż pójdzie [ ... ]
Nic się nowego pewnie w nowym nie nauczy
Stanie, albowiem wszytko umiała to panną;
Zostawszy tedy żoną dopieroż króluje
I męża za nos wodzi, sługami, czeladzią
Rządzi jak chce, kochankom sprawuje, rozdaje. [ ... ]

Ale-ć jej nie mieć za złe, at już brzemię nosi.
Napełni dom niedługo pociechą, potomka
Urodzi podobnego. Zgadłeś, podobnego !
Oj, rzadkoż tymi czasy widzieć ojcu twarzą
Podobnego potomka, części pani matce;
Ty już krzciny gotujesz, zapraszasz sąmsiadów,
Izby szumnie obijasz, kolebkę sporządzasz
Kosztowną dla tego to dziecięcia, którego
Nie tyś chudzino ojcem, mylisz się w tym, ale
Albo Janusz woźnica albo hajduk Giergiel.
  A czemuż swoję żonę ten a ten pan chwali ?
Wniosła w dom sto tysięcy, dlatego poczciwą
Dlatego bogobojną i wstydliwą zowie.
Posag przyniesie cnotę i wiarę i wszytko.
Byle piniądze miała, niech się z gachy liże
I przy małżonku samym, nic to nie zawadzi. [ ... ]

   Jaka w nich ambicyja honorów i chciwość !
Druga, aby tam bliżej kuropatwy siadła
I żeby senatorką została drążkową,
O, jak męża namawia : co dać to dać, byle
Kasztelaniją kupić. Tę kiedy otrzyma,
Arendarzem zostanie pan kasztelan miły,
Któremu kiedy przyjdzie na rezydencyją
Jachać, musi dziedziczny pan mu defalkować,
Bo chudak nie ma o czym. Przecię kasztelanem
Dla żonki zostać musi, a ta wziąwszy statut,
Rachuje daleko tam pan siedzi od króla,
Na drągu jako rarog, obawia się bowiem,
Aby jej na weselu która nie posiadła. [ ... ]

Coż o owych rzeczecie, co się sobie mądre
Zdadzą, co więc łaciną w mowie narabiają ?
Będzie tam czasem: - Ad rem rzekł Jegomość. - Będzie
Respublica na placu, Parlament francuski,
Konsystorz rzymski, Porta Otomańska, zgoła
Nowiny zewsząd będą, awizy, a gęba
Lata jako kołowrót, słowa jako z pytla.
- Król nam wolności łamie - powiada. Ba, dobrze,
Aby złamał twą wolność, której tobie nazbyt.
Dyszkuruje o wojnach, hetmanach, o sejmach,
Kądzieli zapomniawszy albo igły z nicią. [ ... ]

A jeśliś gotów kark swój jarzmowi podłożyć
I żyć w stanie małżeńskim, nagotuj się oraz
Na świętą i pokorę i pacyjencyją,
Bo żadnej z nich nie znajdziesz, która by folgować
Powolnemu mężowi miała albo chciała
Choć sama w mężu kocha [ ... ] choćby był najlepszy.
Przeto im będzie lepszy, tym mu mniej po żenie.
Bo na coż wolność przedać, a prawdziwie nabyć
Pani nad sobą, która co każe to musisz
Czynić; każe co kupić, kupić musisz, każe-ć
Nie kupić : wara, panie małżonku, nie kupuj;
Każe wypchnąć na szyję z domu staruchnego
Sługę, który dziadowi twemu jeszcze służył,
Zaraz go wypchnąć trzeba. Zgoła i affekty,
I łaskę, i niełaskę, i datki, i wszytko
Z jej rozkazania samej iść muszą, a ty cyt ! [ ... ]

  Idę dalej, acz by mi stu języków trzeba,
Abym wam wypowiedział wszytkie i poswarki,
I skargi, których łoże małżeńskie jest pełne.
Tam się będzie skarżyła na kurwy mężowe,
Których jako żywo nie masz. Sama tylko taką.
Tam łzy będzie wylewać zmyślone i które
Zawsze ma w pogotowiu, aby wypływały
Gdy im każe, albowiem płacz ma w swojej mocy.
Ty obłapiasz, całujesz, płaczesz, ekskuzujesz,
Przysiąg na placu będzie tysiąc, żeś niewinien.
A tego błaźnie nie wiesz, że z taką onaką
Leżysz, która kiedy by otworzyć ci miała
Skrzynki swe i pultynki i listki pokazać,
Czego byś się, o Boże, czego nie doczytał ?
Ale cóż rzecze, gdy ją zastaniesz na łóżku
Z kim obcym ? Snadno zaraz u niej o wymówkę :
Takeśmy sobie mężu rzekli byli w ten czas,
Gdyś mię pojmował, aby i mnie wolno było,
I tobie swoich uciech zażywać do woli.
Dajmyż już tedy sobie pokój, ty milcz, ja milcz;
Wolno tobie, wolno mnie. - O śmiałość nie trudno,
Tę biorą z swoich zbrodni, te serca dodają,
Jeśli też więcej będziesz gadał, weźmiesz w gębę.
Cyt lepiej a daj pokój. [ ... ]

[ Krzysztof Opaliński ''Na zepsowane stanu białogłowskiego obyczaje'' z : ''Satyry'' wyd. pierwsze 1650 roku Pańskiego ]

- no proszę, emancypacya pełną gębą rzekłbym, otwarte związki, panie władcze i niezależne itp. w czasach, kiedy o jakiejś ''rewolucji seksualnej'' czy ''ruchu wyzwolenia kobiet'' nawet się nie śniło i to właśnie w tej zacofanej pańskiej Polsce co to tak chłopów uciskała ! [ niechby dotyczyło jedynie szlachcianek i w krzywym zwierciadle satyry, i tak ]. W dodatku nie spisał tych seksistowskich uwag jakiś sarmacki pieniacz i czerep rubaszny ale światły magnat co to wespół z królem szwedzkim, Bogusiem Radziwiłłem, Janem Amosem Komenskym [ ''wielkim humanistą'', co jest już obelgą samą w sobie, a tak naprawdę kołtunem, czarownikiem i zdrajcą ], arianami i różokrzyżowcami chciał Rzplitą ''reformować'' by na gruzach ''katolicko-kastowego budynku wznieść nową Polskę'' jak to się profesórce Bielik-Robson roi a raczej we łbie kiełbasi, autor formuły jaką do dziś okładają nas po łbach by wypędzić stamtąd kołtuna : ''Nierządem Polska stoi i nierządem zginie !'', który pomstował nawet w tychże satyrach na ''ciężary i opressyją chłopską w Polszcze'' [ nie chce mi się podawać szczegółów biograficznych, niech se samo poszuka, rzecz jasna na wiki-sriki nie poprzestając ]. Piszę tak tyle o tych pańszczyźnianych boć nam ostatnio chłopofilami obrodziło choć jeszcze nie tak dawno z ust często tych samych ludzi słyszeliśmy o tychże chłopach jak to za flaszkę wódy i pęto kiełbasy pomagali Niemcom Żydów mordować [ jakim Niemcom ? nazistom ofkors z którymi dobrzy, porządni Niemcy nie mieli nic a nic wspólnego, naturlich ] co miało być dowodem typowego polskiego antysemityzmu tyle, że która z tych Polsk miałaby być w takim razie autentycznie polska i dobra, ta ludowa czy ''pańska'' no i czy ci chłopi to w końcu Polacy czy raczej ''tutejsi'' bo się już pogubiłem ? Wszyscy, którzy bredzą w ten sposób są pożytecznymi idiotami o ile nie wręcz sprzedajnymi kurwami nowych-starych zaborców i okupantów - pisałem już o tym z okazji wystawy o pacyfikacji Michniowa, że nie tylko komuchy ale i naziole wykonywali gesty w stronę polskiego chłopstwa często do złudzenia podobne, Hans Frank tak jak później Bierut celebrował dożynki, nie jest też przypadkiem, że na banknotach drukowanych w Generalnym Gubernatorstwie zamiast wizerunków królów, hetmanów, artystów, naukowców itp. widniała a to jakaś hoża chłopka, a to góral czy inszy Hucuł z fają w gębie, na szczęście polityka ta nie przyniosła efektów, również po wojnie to wieś była głównym bastionem oporu przeciwko komunistom co potwierdzają ubeckie i partyjne tajne raporty z tamtych czasów, lud miał władzę ''ludową'' w de bo i tyle miała ona z nim wspólnego co komunizm ze sprawiedliwością, nawet społeczną. W każdym razie jedni i drudzy dążyli i dążą nadal do schłopienia nas, więc jeśli ktoś na własne życzenie chce być proletariuszem za przeproszeniem czyli parobkiem u bauera czy inszego kacapa i polaczkiem to jego rzecz ale niech zabiera się z tym gównem ode mnie, ja wolę przyznawać się do naszej sarmackiej tradycji mimo a raczej właśnie dlatego, że wywodzę się z pańszczyźnianych boć nie o groteskowe dorabianie sobie herbów tu się rozchodzi ani tym bardziej pogardę wobec plebejuszy i pseudopańskie fumy ale świadomość, iż nie wiem nawet jak barwna kultura ludowa wystarczy co najwyżej do plemiennego trybalizmu zaś naród potrzebuje czegoś więcej, godnej tego miana cywilizacji, która bez samoświadomych elit się nie obędzie i nie ma to żadnych klasistowskich czy kastowych konotacji bo rozumiem przez to takich ludzi jak Witos choćby a lokalny społecznik bardziej zasługuje na to miano niż wykorzeniona wielkomiejska pizda [ dlatego trzeba obcym najlepszych rozstrzelać albo przynajmniej zgnoić na miejscu tak, by emigrowali dosłownie lub ''wewnętrznie'' ]. Dystans wobec współczesnych folksdojczy dyktuje też brak złudzeń, że gdy tylko wajchowy przekręci dialektyczną wajchę wszyscy ci entuzjastyczni dziś ''przyjaciele Ludu'' równie gorliwie zaczną nim gardzić wyrzekając głośno na rzkomo wrodzoną ciemnotę plebsu, któremu oczywiście muszą przewodzić i sprawować nad tymi dzikusami kontrolę jacyś ''oświeceni'' czyt. fartuszkowe zjeby lub inszy ''naród wybrany'', obojętnie aryjski czy wręcz przeciwnie. Wracając do ''kwestii kobiecej'' w dawnej i obecnej Rzplitej - nie przytaczam poezyj Imć Opalińskiego jakobym sam podzielał jego sądy i był seksistą szkaradnym, który chce zapędzić baby do garów i kądzieli a odmawia im prawa gębować o absolutum dominium czy respublice, bynajmniej byle z sensem a nie jak Madzia Środa, królowa przypału tak samo jak Kazia i większość maskulinistek oraz im podobnych nieszczęsnych megier [ stąd tytuł wpisu ]. Śmieszy mnie bardzo ta ich absurdalna ideologia, jej założenia jak i ''argumentacja'' :

Mężczyźni są mądrzejsi od kobiet - seksizm

Kobiety są mądrzejsze od mężczyzn - nieseksizm

- a więc postulujemy równość tyle że jak zwykle niektórzy okazują się równiejsi ? Mądrze państwo prawią, ojcostwo [ jeszcze czy już ''tacierzyństwo'' ? ] to nie jest coś danego, o nie ! Musi nas tego dopiero nauczyć jakiś specjaliZda, terapeuta, kołcz a najlepiej kołczerka. I rzecz jasna tylko kobieta ma prawo do bólu i wściekłości i jest ''represjonowana'' w związku, nie ma i nigdy nie było mężczyzn gnojonych przez baby, mężów bezlitośnie wykorzystywanych przez żony, o nie, bo kobiety to dobre som z natury [ której oczywiście nie ma ], no anioły jakoweś wprost niezdolne do zła a zło jest jedynie efektem represyjnego patriarchalnego systemu, jak się go obali rewolucyją albo stopniowo przez tresur... ee, znaczy terapię zbiorową to zniknie samo, odleci k... w kosmos jak jakie UFO normalnie, w ogóle do łazienki nie chodzą, do współpracy pokojowej są skłonne w przeciwieństwie do rywalizujących śmiesznych samców, nie ma kobiet pomiatających innymi kobietami i bezwzględnie je wykorzystujących a jak nawet się perfidnie wzajem podsrywają to też wina mężczyzn i tego, no systemu, jak się kobietom otworzy rozwoju ścieżki to wszystkie karierę porobią od razu i natychmiast znikną te z nich co to nie głową a inną częścią ciała wolą ustawiać się w życiu ale to oczywiście WYŁĄCZNIE efekt biedy i zacofania [ koniecznie katolickiego, nie żydowskiego choćby, o co totototo nie ! ] a nie na ten przykład głupoty i wrodzonego lenistwa, cóż za herezje, przeca wszystkie niewiasty pracowite, zdolne, yntelygentne i piękne oczywiście som [ tylko wina czasem brak ] a jak już ostatecznie i całkowicie zdobędą władzę to piękno i pokój wieczny nastanie [ bo taka Clintonowa to jest sucz tylko dlatego, że kobieta musi taką być aby w man's, man's world do czegoś dojść, i Taczerowa czy Golda Meir toże ] a facetom wyrosną z kolei cycki, wszystko ze wszystkim się zmięsza i nastanie idealna, totalna PŁASKOĆ. A jak kto ośmiela się gadać inaczej to na pewno ma małego-krzywego-spiralnego, kompleks Edupa, Misia Uszatka, mamusia lub tatuś go kablem okładali, ksiądz molestował [ ksiądz powiadam, nie ma pedofili wśród rabinów, mułłów, lamów czy ateistów, to niemożebność ] a najpewniej jest ukrytym pedałem [ bo jawny pedał to co innego, co mówię - jawny pedał to już gej ! ] i tym tam antysemaforystą czy jak tam, no. I ignorantem normalnie, któren niczem nie czytał bo gupi męszczysna jezd, fallocentryzm na muzg mu padł  i żadna kobieta dać nie chciała i wyśmiewała i to dlatego jest małym, chorym z nienawiści do kobiet osobnikiem, bo każdy kto nie cierpi feministek [ a zwłaszcza feministów ! ] to wróg kobiet jest, tak jak antykomunista musi pogardzać robotnikami, się wie. Taa... Nieodżałowana Jaruga-Nowacka niedługo przed ''zginięciem'' w Smoleńsku postulowała pracę kobiet w kopalniach w ramach parytetów, trza jej przyznać iż była przynajmniej konsekwentna w przeciwieństwie do większości swoich feministycznych ''sióstr'' domagających się głośno wyrównywania szans w dobrze płatnych i nie wymagających zbyt wielkiego wysiłku zawodach ale co z gorzej opłacanymi i niewdzięcznymi profesjami ? ''Wyzwolone'' z mózgu i macierzyństwa kobiety nie mogą się już powołać na swą naturalną rolę, która uniemożliwia im podejmowanie się ich [ chyba że uznamy iż nie mają ku temu predyspozycji ale wtedy cały srenderyzm szlag trafi ] tak więc owszem, niech będzie : kobiety do kopalni, na budowy, do rzeźni, napraw kanalizacji miejskiej, wywózki śmieci itd. - jak równość to równość a więc zapier... nie-moja nie-droga [ już ] !'' Oto krótka dyskusja jaką odbyłem na pewnym forum na ten temat z jakąś paniusią :

''@Ingrid  ''W krajach wyemancypowanych pensja w "kobiecym" zawodzie również pozwala na samodzielne utrzymanie''

- a w Polsce zwykła pensja nawet w męskim zawodzie nie wystarcza na godziwe utrzymanie i żaden srenderyzm nie ma tu nic do rzeczy, nie rozśmieszaj mnie kobito [ ? ].

odpowiedź ''Ingrid'' :

''Zwykła pensja w męskim zawodzie typu żołnierz, górnik, inspektor, operator koparki, itp. wystarcza na godziwe, chociaż skromne utrzymanie, wystarczy nie poddawać się nałogom. Tego dość długo nie można było powiedzieć o zawodzie pielęgniarki czy przedszkolanki.

Kobiety pracują w kopalniach - na zakładach przeróbczych - decydują o tym względy finansowe. W rzeźniach też pracują - mam w rodzinie kuzynkę, która pracowała przy oprawianiu kurcząt.''
- tu już nie zdzierżyłem na takową bezczelność więc niech mi będzie wybaczony lekko arogancki ton choć i tak uważam potraktowałem ją łagodnie :
''Zależy jak zdefiniujemy jako ''godziwe'' - jeśli oznacza to dla koleżanki nie zdechnąć z głodu i przeżyć jakoś do pierwszego to jak najbardziej [ oczywiście kobiet ulegających nałogom nie ma a jak są to przez chłopów ]. Widzę, że Szanowna Pani mnie nie zrozumiała, być może jako zaślepiony samiec wyraziłem się zbyt fallocentrycznie - jaka przeróbka, jakie oprawianie ?! Na przodek i do zarzynania mi bydląt ale już ! - jak równość to równość do cholery.''

- z tego wszystkiego zapomniałem zapytać ją iluż to mężczyzn ma szczęście pracować jako żołnierze, policjanci czy ''inspektorzy'' [ ? ] a co z tymi, którzy za mniejsze pieniądze i bez szansy na wypasiony socjal muszą harować choćby we wspomnianych wyżej niewdzięcznych zajęciach ?

Na koniec gwoli jasności bo niestety trza niektórym tłumaczyć jak przysłowiowej krowie na granicy [ oczywiście wylazł ze mnie teraz seksizm bo czemu krowa a nie byk ? ha ! ] - łaskawie upraszam wypierdalać mi z typowym ideologicznym sucharem jakim jest imputowanie nienawiści do kobiet utożsamianej tu z odrazą do feminizmu, jest to równie głupie jak stawianie znaku równości między komunizmem a prawami robotników czy demokratyzmem i sprawą ludu : brzydzę się feminizmem wyłącznie dlatego iż jest on neomarksizmem w wydaniu postmodernistycznym czyli złajdaczonym z freudyzmem oraz nietzcheanizmem a więc syfem nawet nie do kwadratu ale sześcianu [ nie pamiętam już która z prominentnych feministek, czy Kinga Dunin czy też Agnieszka Graff, w każdym razie któraś z nich na pewno napisała otwarcie, że feminizm bazuje na Marksie, Freudzie i Nietzschem a więc o ironio tak przez nich zwalczanych ''białych heteroseksualnych mężczyznach'' będąc paradoksalnym potwierdzeniem tezy o niesamodzielności umysłowej kobiet, tworem pasożytniczym i nihilistycznym ] dlatego będący jego pokłosiem dżender wyrasta z podobnie mętnych, bagiennych źródeł. Tak więc nie mam nic przeciwko prawu kobiet do godności itd. o ile rzecz jasna same respektują je u innych natomiast wkurwia mnie forma jaką czasem, nie zawsze na szczęście, to przybiera, tym bardziej nie odmawiam im możliwości pracy w ''męskich profesjach'' jeśli rzeczywiście mają ku temu predyspozycje a nie zawdzięczają to jakimś współczesnym ''punktom za pochodzenie'' tu : płeć bo jest to polityka przynosząca skutki odwrotne do zamierzonych, upadlająca i przede wszystkim nieskuteczna o czym można się przekonać choćby na przykładzie ''akcji afirmatywnej'' w USA [ tylko błagam nie wyjeżdżajcie mi z Obamą - odsyłam do mojego wpisu sprzed blisko 4 lat, gdzie spełniło się to co napisałem niemal co do joty, albo chociaż obaczcie kto zasiada w jego rządzie : zza oceanu dobiegały sarkania lewaków, że tam sami ''biali heteroseksualni mężczyźni'', cóż, parytetami nie da się oszukać rzeczywistości ] albo w jeszcze bardziej groteskowym niż u nas wydaniu ''wyrównywania szans'' [ na siłę ] w Afryce.

Kiedyś to dopiero dżendery bywały, aż się śloza w oku kręci... [ od 2.50 min. ] :



- i komu to przeszkadzało ? Pewnie tym ''podżegaczom wojennym'', psierkwie, i anty-Semitom :



środa, 2 października 2013

Nazi-geje nie mają racji [od]bytu.

Byłem jakiś czas temu na otwarciu wystawy poświęconej stalinowskiemu terrorowi lat 30-ych autorstwa Tomasza Kiznego w ''Muzeum Dialogu Kultur'' [ to bodaj pierwsza sensowna z urządzonych tam dotąd ekspozycji ] oraz na spotkaniu z nim tamże parę dni później - niestety nikt z wygłaszających przydługie i pełne frazesów mowy na wernisażu, ani dyrektor placówki jak mniemam, ani lokalny ''rabbi'' Bogdan Białek [ nie wiem czy jest Żydem i mało mnie to obchodzi ale wygląda jak wycięty z nazistowskiej czytanki ] ani lansiarz [z]Morawicy wicemarszałek Świercz [ skądinąd między tymi dwoma ostatnimi wyczuwało się chemię, aż mdliło od ich wzajemnych umizgów - nie jestem homofobem ale panowie, tak przy wszystkich ? ] czy też wreszcie najsensowniej z nich przemawiający sam twórca wspomnianego projektu nawet słowem nie zająknęli się przy tej okazji o tzw. ''operacji polskiej'' NKWD w ramach ''Wielkiego Terroru'' czyli o tym, że na blisko 800 tys. zastrzelonych wówczas ludzi ponad 100 tys. to byli Polacy zamordowani tylko za to iż byli Polakami [ Kizny wspomniał o tym później na spotkaniu ale jedynie zdawkowo ]. Warto fakt ten podkreślić bowiem jeden z najgłupszych i najbardziej rozpowszechnionych nowoczesnych przesądów głosi jakoby dyskryminacja i eksterminacja ludzi z powodów szowinistycznych i rasowych nie mieści się w lewicowej formule co miałoby świadczyć jednak na korzyść czerwonego terroru względem brunatnego [ mylnie nazywanego przy tym ''skrajnie prawicowym'' ] - doprawdy nie kumam tej dialektyki na mocy której szykanowanie i zabijanie z przesłanek klasistowskich miało być ''słuszniejsze'' od czynienia dokładnie tego samego z jakichkolwiek innych, co to za różnica dla ofiar czy pakuje im się kulę w łeb uzasadniając to tak a nie inaczej, że niby mordowanie Żyda jako burżuja jest lepsze od mordowania go jako Żyda ? Nawet jednak tak podchodząc do sprawy jest to bzdura a najlepszym dowodem właśnie tzw. ''operacje narodowościowe'' w ramach Wielkiego Terroru wśród ofiar którego znaczący udział mieli przedstawiciele mniejszości etnicznych zamieszkujących ówcześnie Sowiety jednak żadna z nich nie była tak prześladowana jak Polacy - miarą nienawistnej zaciekłości z jaką reżim bolszewicki ich tępił był fakt, że w Leningradzie, d. i obecnym Petersburgu, największym skupisku ludności polskiej zabito niemal wszystkich dorosłych mężczyzn takiego pochodzenia zaś do wyżej wymienionej liczby rozstrzelanych trzeba jeszcze dodać co najmniej drugie tyle zesłanych do obozów czy przesiedlonych pod przymusem na Syberię lub Kazachstan i pozostawianych w ekstremalnie trudnych warunkach niemal bez niczego, często na pewną śmierć : jak z tego wynika spośród ogółem milionowej Polonii zamieszkującej wtedy Raj Krat 1/4 padła ofiarą represji a przecież powinniśmy jeszcze uwzględnić członków ich rodzin, krewnych i dzieci naznaczonych piętnem potomków ''polskich wrogów ludu'', tych którzy musieli żyć w strachu, ukrywać swe pochodzenie czy wyrzec się go aby móc robić karierę itd. Zapewne jacyś utopijni idioci obruszą się na to bełkocząc coś o ''staliniźmie'' oraz ''błędach i wypaczeniach'' itp. - aby przekonać się, że to brednie wystarczy sięgnąć do klasyków, oczywiście nie tych ''reakcyjnych'' typu Platon czy Arystoteles ale jak najbardziej postępowych i jedynie słusznych czyli Marksa i Engelsa : ten ostatni popełnił w czasie ''wiosny ludów'' dwa bez mała ludobójcze teksty, ''Walki na Węgrzech'' nazwy drugiego nie pomnę [ opublikowanie zresztą w rewolucyjnym szmatławcu, którego nadredaktorem był sam Karol więc za jego wiedzą i aprobatą ] w których wykładał tak jasno i dobitnie że bardziej już nie można, iż ''przyszła wojna rewolucyjna unicestwi nie tylko całe reakcyjne klasy i dynastie lecz również całe reakcyjne narody'' stosując heglowski podział na nacje historyczne i ''ahistoryczne'' tym ostatnim odmawiając racji bytu w pełnym tego słowa znaczeniu czyli EKSTERMINACJI, nie pozostawiając co do tego najmniejszych złudzeń otwarcie zapowiedziawszy ''krwawą walkę aż do wyniszczenia'' [ nie szokuje to tak bardzo w świetle jego wielkogermańskich wynurzeń o ''słowiańskim brudzie'' itp. czy rasistowskich tekstów samego Marksa nie wspominając już o ich korespondencji zawierającej wszystkie grzechy główne wobec politpoprawności, zresztą ich anarchistyczni adwersarze i rywale o rząd dusz w ruchu socjalistycznym, Bakunin i Proudhon bynajmniej im w tym nie ustępowali ze szczególnym uwzględnieniem nienawiści do Żydów - tylko bez czerstwych tekstów o ''anachroniźmie'' i przykładaniu obecnej miary do tamtych czasów bo w ten sposób można bronić i nazioli : w ich epoce opinie na których bazowali były również szeroko rozpowszechnione a ''Wieczny Żyd'' światowym bestsellerem no i co k... z tego ?! ]. Wspominam o wypocinach Engelsa w tym kontekście bowiem powoływał się na nie sam Stalin w swym referacie ''O podstawach leninizmu'' z 1924 r. gdy parł do przejęcia władzy a tak się składa, że jego działką w Politbiurze były kwestie narodowościowe i jako ''ekspert'' w tej dziedzinie rozwiązywał je prawdziwie po bolszewicku jak widać - znowuż łaskawie proszę nie pierdolić mi, że Józek nigdzie tam nie mówi wprost o wyrzynaniu czy choćby szykanowaniu całych nacji bo dowodzi się w ten sposób jedynie swojej ignorancji i całkowitej nieznajomości realiów : ten chytry niedoszły klecha doprowadził dialektykę na wyżyny o jakich nie śniło się bardziej prostolinijnym i szczerym ''ojcom założycielom'' soc-doktryny czy Leninowi i Trockiemu zwłaszcza [ ten ostatni w swej fanatycznej głupocie popełnił dziełko ''Terror a komunizm'' bynajmniej nie przeczące związkowi między nimi a wręcz go podkreślające i min. dlatego przegrał rywalizację o sukcesję po Iljiczu ], za pomocą zmasowanej propagandy i terroru udało mu się dokonać powszechnej inwersji znaczeń, niemal całkowitego oderwania języka od sensu i opisywanej przezeń pierwotnie rzeczywistości [ na fenomen ten zwracał uwagę i próbował opisać Aleksander Wat, zresztą czyż Stalin nie był również Wielkim Językoznawcą ? ] tak więc jego jak i inne teksty ''z epoki'' należy czytać na opak - tam gdzie mowa o ''pokoju'' chodzi rzecz jasna o ''walkę o pokój'' czyli ''totaler krieg'' w wersji bolszewickiej zaś ''braterstwo i solidarność między narodami'' oznacza eksterminację lub ich bezwzględne podporządkowanie sowieckiemu imperializmowi itd. O wszystkich przytoczonych wyżej faktach należy głośno mówić szczególnie dziś, gdy przeżywamy właśnie powtórkę ''zaostrzającej się w miarę postępu walki klasowej'' kiedy lewica nie podejmując nawet próby rozliczenia się ze swoim niechlubnym dziedzictwem dyskryminacji i eksterminowania nie tylko z powodów klasistowskich ale i szowinistycznych, rasistowskich bezczelnie ustawia innych pod tym kątem za pomocą dyrektyw o zwalczaniu ''mowy nienawiści'' itp. stygmatyzując jeszcze przy tym piętnem ''faszystów'' tyle że żaden z politruków - nie powiem ''inkwizytorów'' bo w porównaniu z ich trybem postępowania Św. Oficjum było wzorem praworządności - nie zająknie się nawet iż prawdziwy faszyzm wywodzi swój ród ze skrajnej lewicy ! [ interwencjonistycznej, prącej do  I wojny światowej słusznie upatrując w niej ''wydarzenie rewolucyjne'' tak jak Mussolini, narodowych syndykalistów - owszem, byli tacy w ówczesnych Włoszech - czy futurystów z których złożone brunatne bojówki pod wodzą samego Marinettiego rozpędziły w 1919 r. w Mediolanie katolicką procesję itp. środowisk ] Dlatego też wychodząc właśnie z pozycji skrajnie prawicowych mam problem nie tylko z rasizmem [ materialistycznym w swym biologiźmie i naukowej czy ''naukawej'' jak kto woli otoczce z założenia ] ale i nacjonalizmem bowiem jeden i drugi były i nadal są wykorzystywane przez komuchów wszelkich odcieni jak by się oni nie zarzekali i otwarcie niby go to zwalczali - dla każdego kto nie czerpie wiedzy na ten temat ze stalinowskich broszurek nie stanowi tajemnicy, że nacjonalizm jest w istocie ideologią równie rewolucyjną jak socjalizm czy liberalizm bowiem pierwszymi narodowcami w nowoczesnym sensie byli francuscy jakobini, przecież większość ich zbrodni jak ludobójcze pacyfikacje Wandei czy zbuntowanego Lyonu oraz gilotynerska furia zostały popełnione w imię ''jednej i niepodzielnej'' republiki a ''patriota'' i ''obywatel'' były wówczas synonimami [ dlatego zawołaniem ludowych wandejskich katolickich kontrrewolucjonistów było ''precz z Narodem !'' ], potem przez większość XIX stulecia kwestie ''emancypacji'' narodowej i społecznej szły z sobą w parze, nie przypadkiem ''Wiosna Ludów'' nosiła właśnie takie miano, tak naprawdę ich drogi zaczęły się rozchodzić w Europie dopiero w jego ostatnich dekadach choć nie ostatecznie czego najbardziej spektakularnym przykładem oczywiście fenomen niemieckiego narodowego socjalizmu, który czy to się komu podoba lub nie rzeczywiście nim był [ III Rzesza to prawdziwe ''wojujące państwo opiekuńcze'' z masturbacyjnych fantazji dr Kardaszewskiego ]. Wywrotowy potencjał nacjonalizmu przeniósł się jednak w następnym stuleciu przede wszystkim do ruchów ''trzecioświatowych'' takich jak maoizm i jemu podobne czy narodowowyzwoleńczych w Ameryce Łacińskiej, Afryce [ tam granica podziałów ideologicznych dziwnie pokrywała się zazwyczaj z plemiennymi i klanowymi ] oraz świecie arabskim - Andrzej Bobkowski, którego czerwona zaraza dopadła aż w Gwatemali gdzie uciekł przed nią z Francji wydanej zdaje się podobnie jak cała Europa na jej pastwę [ o ironio właśnie miejsce jego schronienia stało się pierwszym przyczółkiem komunizmu na tym kontynencie jeszcze przed Kubą o czym mało kto wie, zresztą terminował tam w czekistowskim fachu sam Che Guevara ] już po szczęśliwym obaleniu bolszewickiej dyktatury pisał :

''Komunizm znalazł dziś wspaniałą pożywkę na której może rozwijać się lepiej aniżeli przed wojną i bezpośrednio po. Jest to zawiesisty rosół nacjonalizmu, tępego, ślepego i ogarniającego dziś wolny świat z zastraszającą siłą.''

- i faktycznie komuniści żerowali na nienawiści Latynosów do ''gringo'' i rewindykacjach wobec imperializmu północnoamerykańskiego, zresztą niebezpodstawnych tu jednak doprowadzonych do histerycznego paroksyzmu i traktowanych instrumentalnie jako narzędzie uderzenia w USA, podobnie stało się w Wietnamie i Kambodży itp. a także w RPA, gdzie pod pozorem walki z dyskryminacją apartheidu sprytnie rozpętali wojnę rasową podsycając nienawiść Murzynów do białych [ < patrz rzekomy szlachetny ''bojownik o prawa człowieka'' a w rzeczywistości zbrodniczy kryptokomunista Mandela, do dziś zresztą czerwone bojówki urządzają ludobójcze rasistowskie pogromy tamtejszych Euroafrykanów - a czemuż by nie posłużyć się politpoprawną retoryką przeciw niej samej ? - w myśl hasła ''Afryka dla czarnych'', polecam też znakomity południowoafrykański dramat ''Jerusalema'' pokazujący jak komunistyczny terroryzm przeradza się w zwykły bandytyzm i na odwrót ], plaga ta dotknęła nawet samych Stanów w postaci czarnej nacjonal-bolszewii z ''Black Panther Party'' nic więc dziwnego, że czerwony hetman III-światowych maoistów Rask Hetmański wymieniał odkrycie ich ideologii jako moment przełomowy, decydujący w jego przejściu od nacjonalizmu ku komunizmowi... Taka taktyka nie powinna jednak dziwić w świetle dialektycznych wywodów Stalina we wspomnianym wyżej referacie, gdzie jak byk stoi iż ruchy fundamentalistyczne i szowinistyczne mogą być ''obiektywnie'' bardziej rewolucyjne o ile tylko uderzają w imperializm niż lewicowe z gruntu, które przez swój ''reformistyczny oportunizm'' de facto tenże imperializm wspierają !

Wracając do wystawy : niestety Kizny jest człowiekiem ''Wybiórczej'' i działa pod jej auspicjami, podobnie zresztą jak zapewne towarzystwo z tego ''muzeum dialogu'' co odbiło się na jej kształcie, nie podkreślono w żaden sposób wyjątkowej skali represji skierowanych wobec Polaków jedynie ogólnikowo informując iż terror dotknął ''wszystkich narodowości zamieszkujących Związek Sowiecki'' czy coś w tym stylu, jestem przekonany że gdyby rzecz dotyczyła Żydów sprawy miałyby się zupełnie inaczej. Sam zaś autor podczas spotkania wobec wyrażonych powyżej wątpliwości stanowczo zaprzeczył stawianiu znaku równości między brunatnym a czerwonym terrorem jako argumentu używając wątpliwego kryterium, iż stalinowscy siepacze w przeciwieństwie do hitlerowskich ''nie zabijali dzieci'' co po pierwsze nie jest do końca prawdą bo wówczas celowo obniżono próg wykonywania kary śmierci od 13-go roku życia i nawet z niektórych prezentowanych zdjęć wynikało, że ofiary były niedorostkami, nie zaczęły jeszcze dojrzewać a co z dziećmi pomordowanych czy zesłanych do obozów jakie zmarły na skutek fatalnych warunków panujących w specjalnych ośrodkach dla potomków ''wrogów ludu'' lub tych, które uciekłszy stamtąd stając się ''biezprizornymi'' padły ofiarą głodu, mrozu, chorób i przemocy ? Ich śmierć również pośrednio obciąża system, poza tym to raczej słaby argument, jako żywo przypomina mi ten jakim uraczyła mnie pewna katechetka jeszcze w liceum : ''Niemcy byli jacy byli ale nie gwałcili'' - jasne, truli gazem, palili żywcem i rozstrzeliwali na potęgę ale ''nie gwałcili'' ! [ co zresztą jest g... prawda, tyle że wyczyny sołdatów pod tym względem przewyższyły wszelkie dziarskich chłopaków z Wermachtu i SS ]. Podobny jest innej szemranej tezie mającej mimo wszystko świadczyć o bardziej ''humanitarnym'' charakterze komunistycznych represji wobec nazistowskich, które przybierały zwykle postać jawnie brutalną tu natomiast jak się podkreśla aresztowano ludzi po cichu pod osłoną nocy mordując ich później po piwnicach czy w ustronnych miejscach, tak jakby forma i stopień bestialstwa miały zmieniać istotę popełnianego okrucieństwa. Nawet jednak w ten sposób podchodząc do sprawy nie odpowiada to prawdzie, może od biedy jeszcze faktycznie omawianemu terrorowi lat 30-ych choć i tu różnie bywało, na pewno jednak nie temu z pierwszych lat bolszewickiego panowania, wręcz uderza jego podobieństwo do barbarzyńskich procedur jakie znamy z czasów niemieckiej okupacji takich jak publiczne masowe egzekucje, ogłaszanie list rozstrzelanych [ > parę wymownych przykładów z ówczesnych komuszych gadzinówek by nie być gołosłownym : pierwszy, drugi, trzeci, czwarty i piąty ], uliczne łapanki i rewizje, branie zakładników, jawna buta z jaką wręcz obnoszono się z przemocą itp. [ aż narzuca się w związku z tym pytanie czy Niemcy byli tego świadomi i stąd czerpali wzorce ? Nie jest ono bynajmniej bezpodstawne biorąc choćby pod uwagę, że taki prominentny nazista jak osławiony Roland Freisler, wściekły pies łańcuchowy Hitlera który z lubością nazywał go ''mein Vyshinsky'' zaczynał karierę jako czekista...] Jedyną właściwie istotną różnicą między ''czerwonym terrorem'' podczas rewolucji a brunatnym wymierzonym w nas poza nieco innym ''targetem'' jest znaczny udział kobiet - komuniści faktycznie przynajmniej na początku serio traktowali kwestię emancypacji obsadzając przedstawicielkami uciskanej dotąd płci nawet najwyższe stanowiska policyjnej machiny śmierci np. szefową piotrogrodzkiej Czeki i to w okresie właśnie najkrwawszych represji była Warwara Jakowlewa zasiadająca w ścisłym kierownictwie bolszewickiej bezpieki, zastępczyni samego ''żelaznego Feliksa'', z kolei masakrami  na Krymie białogwardyjskich wojskowych mordowanych często wraz z żonami i dziećmi oraz innych ''kontrrewolucjonistów'' którym nie udało się ewakuować wraz z niedobitkami armii Wrangla kierowała w piekielnym tandemie z Belą Kunem [ Kohnem ] ''furia terroru'' Rozalia Ziemlaczka [ Załkind ], na Ukrainie siała też postrach Dora Jewlinska [ Дора Евлинская ] babsztyl przechwalający się, że osobiście rozstrzelała co najmniej 300 ludzi itd., to jedynie kilka przykładów z długiej serii, bolszewicka komisarz, okrutny i chamski kobieton z naganem jest jedną z emblematycznych figur rewolucji [ wprawdzie naziści także zatrudniali funkcjonariuszki w aparacie zbrodni jako strażniczki w obozach koncentracyjnych itp. ale istniał dla nich ''szklany sufit'', seksistowscy hitlerowcy nie dali im szansy wykazania się bestialstwem na taką skalę jaką miały możliwość ich sowieckie siostry ]. Jakże to ironiczny pendant do tak lansowanej obecnie tezy o rzekomo zbawiennym wpływie kobiet na politykę jaki ma nastąpić poprzez ich szeroki udział w niej - jak dowodzi historia prędzej już to ona zamienia je w megiery wyzwalając najgorsze samicze cechy jak mściwość i intryganctwo zarażając przy tym samczym plugastwem wulgarności, arogancji i bezwzględności. Obala też poniekąd powyższą tezę Kiznego - dlaczegoż to zabijanie kobiet i dzieci miało być większym okrucieństwem od mordowania dorosłych mężczyzn, a cóż to za anachroniczny seksizm a rebours ?! Skoro przedstawicielki płci wciąż nie wiedzieć czemu zwanej słabą nie ustępują w niczym facetom jeśli chodzi o szafowanie przemocą o czym dobitnie świadczą liczne szokujące zbrodnie w wykonaniu amerykańskich i izraelskich żołnierek jak i muzułmańskich terrorystek tym samym muszą się liczyć z konsekwencjami w postaci tortur i gwałtownej śmierci od kuli, Wersal się skończył [nie]drogie [już] panie ! W kontekście omawianej wystawy warto by zapytać czy ktoś podjął się zarchiwizowania i przedstawienia kompleksowo ofiar czerwonego terroru czasu rewolucji bo w przeciwieństwie do dość dobrze opracowanego stalinowskiego lat 30-ych jest to słabo znany temat - póki co udało mi się natrafić tylko na to zdjęcie ''białego'' oficera [ na rękach ma widoczne ślady tortur zaś karta pod spodem z chińskimi znakami nie powinna dziwić bowiem kitajcy byli często w ówczesnej Czece specjalistami od rozstrzeliwania i wymyślnych tortur jak darcie pasów ze skóry czy okaleczanie genitaliów itp. ] oraz więzienną fotografię poety Mikołaja Gumilowa, męża Anny Achmatowej, rozstrzelanego na początku lat 20-ych wraz z blisko setką intelektualistów w okresie NEP-owskiej ''odwilży'' coby se inteligencja nie myślała zaraz, że oznacza to jakąś wolność i tego typu fanaberie. Świadczy to, że sowiecka bezpieka od początku prowadziła zbrodniczą ewidencję dobrze więc byłoby gdyby ktoś zrobił na ten temat podobny projekt jak ten Kiznego ale póki co nic mi o tym nie wiadomo, na razie można zobaczyć chociaż zdjęcia ofiar czerwonego terroru, przede wszystkim niesławnej Charkowskiej Czeki, gdzie grasował psychopatyczny komisarz Sajenko przechwalający się, że robi sobie gałki u lasek z oczu [ uwieczniony w wierszach Chlebnikowa ], tamże masowe groby z często potwornie okaleczonymi ciałami ofiar, pasy skóry zdarte w czasie tortur [ sposobem ''na rękawiczkę'' : laniem wrzątku na rękę a później zdzieranej żywcem ] oraz foty samych oprawców jak i oprawczyń [ w myśl wspomnianej wyżej bolszewickiej polityki ''parytetów'' i ''wyrównywania szans'' ] odkryte przez ''białych'' na Ukrainie i Syberii po zajęciu przez nich, niestety na krótko, tych terenów. Tylko znowuż uprasza się nie pierdolić jak co poniektórzy do dziś, że te bestialstwa były jedynie usprawiedliwioną reakcją ''robotników'' na biały terror bowiem to bolszewicy jako pierwsi rozpętali wojnę domową i machinę zbrodni co przyznają nawet historycy w sumie życzliwi im jak np. Evan Madwsley czy Orlando Figes. I ostatnia wreszcie krytyczna uwaga na temat wystawy : siedziałem bite 2 godziny oglądając do oporu wszystkie zgromadzone fotografie ofiar puszczane z rzutnika wraz z komentarzem i ostatnim co mi się przy tym nasuwało było liczenie wśród nich Żydów rzecz jasna, niemniej odniosłem nieodparte wrażenie, że mieli oni tutaj wyraźną nadreprezentację, gdzieś z 1/4, w stosunku do rzeczywistego udziału w ogólnej liczbie pomordowanych w czasie Wielkiego Terroru - owszem, zginęło wówczas trochę czekistów takiego pochodzenia z Gienrichem Jagodą na czele, choć i tu pomór w o wiele większym stopniu dotknął Polaków z których niemal całkowicie oczyszczono kierownictwo NKWD, oraz szczujnych politruków jak Leopold Awerbach czy zwykłych ludzi jednak generalnie Żydzi bodaj najmniej spośród wszystkich nacji zamieszkujących Sowiety zostali wtedy dotknięci represjami, najwięcej zginęło oczywiście Rosjan ale na drugim miejscu byli właśnie Polacy. Nie podejrzewam Kiznego o złą wolę i dobór zdjęć pod takim specyficznym kątem, wolę wierzyć że to kwestia selekcji spośród ogromu materiału niemniej jest to kardynalny błąd z punktu widzenia wiarygodności przedstawienia obrazu tamtych wydarzeń, który wymaga uwzględnienia odpowiednich proporcji tym bardziej iż jak wspomniano na początku pochodzenie ofiar miało znaczenie !

Mimo tych zastrzeżeń sam fakt urządzenia podobnej wystawy i to w Kielcach należy ocenić pozytywnie, przede wszystkim z racji na jej wstrząsający wyraz - mnie zwłaszcza uderzyły fotografie jakiejś bogu ducha winnej fryzjerki rozstrzelanej za ''szpiegostwo na rzecz Japonii'' oraz kobieciny skazanej za udział w ''kontrrewolucyjnej organizacji ewangelistów-abstynentów'' [ tu akurat słusznie - nie chlanie wódy w Sowietach musiało być podejrzane więc należała się kula w łeb ]. Szczególnie jednak chciałbym zwrócić uwagę na coś co mimowiednie wyziera z tych zdjęć a o czym recenzenci zwykle nie wspominają skupiając się na trwodze malującej się na twarzach aresztowanych czy ich dziwnym spokoju : ogromne rozwarstwienie społeczne i nędzę panujące w tym ''socjalistycznym raju'', gdzie rzekomo klasa robotnicza miała sprawować hegemonię nad ich dotychczasowymi ciemiężcami oraz obowiązywać powszechna równość i ''sprawiedliwość społeczna''. Spostrzegało to wielu ówczesnych obserwatorów sowieckiego życia, przynajmniej tych, którzy nie zgłupieli od ''potiomkinowskich łagrów'' i innych czarów-marów jakie na użytek ''pożytecznych idiotów'' prokurował Stalin, jednym z nich był Antoni Słonimski, który pozostawił świadectwo w postaci pełnej celnych obserwacji [ choć też naiwnych i bzdurnych ] ''Mojej podróży do Rosji w 1932 r. '' : pisał tam, że wszystko co ma związek z wojskiem, władzą czy tajną policją jest w Sowietach sprawniejsze, lepiej ubrane i odżywione, o zdecydowanie większej niż w ''zgniłym kapitaliźmie'' rozpiętości płac między zwykłym robotnikiem zarabiającym do 100 rubli a 3000 inżynierem, powszechnym braku obuwia - większość łaziła boso a zimą w chodakach czy łapciach [ zabawna rzecz : jak podaje z tego powodu min. nie puszczano w radzieckich kinach filmów Chaplina mimo iż o ironio sam genialny komik miał wręcz prokomunistyczne sympatie i najzupełniej uprawnione jest upatrywanie w jego dziełach krytyki niesprawiedliwości kapitalizmu ale dla przeciętnego sowieckiego obywatela nawet jego słynne za duże dziurawe buty były niedostępnym luksusem i mogły podważać propagandowy obraz stosunków panujących w świecie ''imperializmu'' ], odwiedził też elitarne przedszkole dla potomków komunistycznej nomenklatury na które nie miały szans całe watahy brudnych dzieci jakie tam widział włóczących się bezpańsko do późna w nocy i pijących wodę z kałuży jak psy czy ''bezprizornych'', obrazu nędzy i rozpaczy, sprowadzonych do niemal szczurzego poziomu egzystencji itd. Aleksander Wat z kolei wspominał o przedziwnej piramidzie sowieckiego społeczeństwa o ogromnej, żyjącej w biedzie i syfie podstawie i luksusowym, bardzo wąskim wierzchołku między którymi nie było żadnych pośrednich poziomów, specyfika systemu polegała zaś na tym, że bardzo łatwo można było spaść zeń na samo dno jak i, choć znacznie rzadziej, wspiąć się czy ponownie trafić na sam czubek wierchuszki czego warunkiem była zazwyczaj niewiarygodna bezwzględność i kaprys biurokratycznej fortuny. Wszystko to widać jasno właśnie na tych fotografiach ofiar : zdecydowana większość nosi jakieś liche palta, kufajki, kiepskie marynarki i koszuliny więc gdy tylko zobaczyłem zdjęcie dobrze ubranego i odżywionego osobnika od razu pomyślałem jeszcze przed usłyszeniem informacji o nim podawanej przez lektora, że to musi być komuch - i faktycznie, okazał się partyjnym redaktorzyną polskojęzycznej ''Trybuny Radzieckiej'', to samo wrażenie ponawiało się za każdym razem gdy pojawiała się facjata jakiegoś sowieckiego prominenta np. jednego z naczelników Gułagu Eichmansa itp. Może jeszcze wyraźniej ten kontrast można było zobaczyć na twarzach kobiet : jak słusznie zwróciła mi uwagę znajoma właściwie wszystkie z prezentowanych na wystawie były zaniedbane, brzydkie i przedwcześnie postarzałe - pewnie zaraz usłyszę, że nie ma co wnioskować o kanonach urody i modzie ze zdjęć z policyjnych kartotek ludzi siedzących po więzieniach, często torturowanych i głodzonych itp., tyle że ówczesne maksymalnie uproszczone procedury powodowały iż między aresztowaniem, skazaniem i rozstrzelaniem danego człowieka bywało nie mijał nawet tydzień, więc jakiś to obraz rzeczy jednak daje. Poza tym to samo widać także na jednej z plansz pokazujących urządzane wtedy liczne zbiorowe seanse nienawiści podczas których wzywano do bezwzględnej rozprawy z ''wrogami ludu'' tępionymi jak ''robactwo'' i ''wściekłe psy'' - wystarczy porównać zdjęcie złachanego tłumu robotników i robotnic na dole z niepodpisaną wprawdzie fotografią powyżej jak można jednak wnioskować po bardziej zadbanym wyglądzie pań ubranych w palta z kołnierzami z lisów i berety oraz mężczyzn w schludnych płaszczach i czapkach przedstawiającą sowiecką ''klasę średnią'', partyjniaków, dziennikarzy czy urzędników, komunistyczną nomenklaturę na 100%. Przypominanie głośno tych spraw jest szczególnie ważne dziś, gdy na fali obecnego kryzysu odżywają komusze resentymenty, zwłaszcza tym co pierdolą jak poparzeni o ''ludziach umierających z głodu na ulicach'' - niechże obaczą jak to z tym bywało w czasach ''dzikiego socjalizmu'' [ każda czerwona kurwa, która ośmieli się mówić tu o jakiś ''błędach i wypaczeniach'' sra tym samym na groby tych ofiar ! ], jeśli mało to zakosztujcie jeszcze trochę ''sowieckiego dobrobytu'' a najlepiej się zabijcie.

No dobrze, powie ktoś [ o ile dotrwał do tego momentu ], ale co to ma wspólnego z tytułowymi nazi-pedałami ?! Otóż ''kampania walki z faszyzmem'' o której wspominałem w poprzednim wpisie niestety w myśl dialektycznej zasady tow. Stalina o ''postępie postępu'' przybiera zjadliwą i coraz mniej zabawną postać czego świadectwem ostatnie ''szkolenia'' czy raczej politpoprawna tresura prokuratorów prowadzona przez policyjnych konfidentów z ''Nigdy Więcej'' i tego typu kreatury zajmujące się zawodowo donosicielstwem na domniemanych ''faszystów'' [ a jest to kategoria dziś tak samo pojemna jak w Rosji lat 30-ych ]. Na efekty nie trzeba było długo czekać - jej ofiarą padł znany kielecki muzyk i libertariański harcownik Kelthuz o którym paszkwilancki i skrajnie nierzetelny artykuł w najlepszym ''Wybiórczym'' stylu popełniła przy okazji Angelina Kosiek [ już choćby sama forma wspomnianej na początku rzekomej ''autoprezentacji'' wskazuje jasno, że nie może być jego dziełem ] - szkoda bo miałem o niej raczej dobre zdanie, dotąd jak na standardy ''GW'' prezentowała przyzwoity poziom, cóż. Mogę jeszcze zrozumieć bulwersację pani redaktor jako kobiety tym utworem - aczkolwiek Kelthuz daje jedynie odpowiednie miano kawałowi brzydko pachnącej rzeczywistości, i tak jak feministki mają prawo nazywać starych i młodych oblechów latających do Azji czy Afryki po imieniu w równej mierze powinno dotyczyć to także ich odpowiedników płci przeciwnej udających się tam dokładnie po to samo - gdyby jednak faktycznie była rzetelna zamiast polegać wraz z legionem krytyków na wyssanych z fiuta bzdurach i przekłamaniach zadałaby sobie niewielki trud sprawdzenia jego twórczości czy choćby przejrzenia bloga a wówczas dotarłoby może do niej, że jedyny szowinizm jaki można mu zarzucić, jeśli w ogóle to prożydowski ! Nawet polemizowałem z nim na ten temat na poprzednim Kelthuzjańskim kanale na YT, oczywiście nie dlatego że jestem jakimś ''@ntysemitą'' czy lewakiem popierającym nacjonalistyczne i przepełnione fanatyzmem religijnym postulaty Palestyńczyków tylko nie mogłem pojąć jak ktoś deklarujący się jako anarchokapitalista, radykalny libertarianin i ateista może tak gorąco popierać Izrael - państwo założone przez de facto narodowych socjalistów [ w ścisłym tego słowa znaczeniu, nie zrównuję ich z hitlerowcami ], wyznaniowe mimo świeckiej pozłoty bo przecież nie istnieją tam śluby cywilne i wszystko musi być ''koszerne'', militarystyczne i agresywnie szowinistyczne - ?! [ chyba że tu też kryje się jakaś ironia a ja nie zakumałem ] Sądzę, że powinna być to dla niego nauczka, jak widać nawet radykalny prosyjonizm nie chroni przed dopierdoleniem się ''koszernej'' i wietrzących wszędzie rasistowskie, homofobiczne czy seksistowskie spiski kapusiów. A propos : Tomasz Piątek, któremu heroina wyżarła w mózgu wielkie puste obszary po których hulają wiatry z obrzmiałej hemoroidami dupy Marksa próbował podkablować Lisickiego z ''Do Rzeczy'' najwidoczniej nie dostrzegając różnicy między szykanowaniem homoseksualistów a zakazem szerzenia gejowskiej propagandy wśród nieletnich [ ale tak to bywa, gdy dokonało się przez ćpanie transfiguracji swego mózgu w odbyt ], tego było już dość nawet dla ''Krypola'' więc go stamtąd w końcu wyjebali a ten zjeb na odchodne i ich obsmarował ! [ w dodatku nieudolnie - też mi odkrycie, że ci ''idealiści'' żyją z grantów od możnych sponsorów i instytucji ] - to powinno być również dla nich pouczające doświadczenie, że nie warto zadawać się z mentalnymi pedałami i ćpunami o lepkich łapach. Wracając do Kelthuza - jego sprawa nie jest bynajmniej pierwszą taką w naszym regionie, jak głosi fama znany lokalny delator i szczujny politruk Bogdan B. [ nie podam nazwiska póki obowiązuje PRL-owski art. 212 ] doniósł na jakiegoś biednego idiotę, który urządził rozbieraną sesję na cmentarzu żydowskim w Chęcinach : owszem, rzecz budzi niesmak a same zdjęcia są cienkie tyle że jak słusznie wytknięto ''Wyborczej'', która oczywiście nakręciła wokół tego skandal, nie miała ona nic przeciwko podobnym wygłupom wcześniej na cmentarzu polskim, katolickim a nawet wręcz je bełkotliwie usprawiedliwiała, tym samym organ Ojca Nadredaktora po raz enty objawił swą legendarną już hipokryzję, w świetle powyższego właściwie nie wiadomo dlaczego jego redaktorzy oburzają się na miano ''żydowskiej gazety dla Polaków'', może czas wreszcie skończyć z udawaniem, że jest inaczej ? Skądinąd sam oskarżony nieźle szyje w stylu : ''Chciałem zwrócić uwagę na zaniedbanie tego miejsca. [ gołą babą ? ] Kirkut jest zapomniany. [...] Założenie było takie, żeby środowiska, które za niego odpowiadają, zainteresowały się tym, co się tam dzieje, i zaopiekowały się kirkutem'' - nie sądzę, by sam na to wpadł, pewnie podpowiedziała mu to jakaś cwana ''papuga'' [ żydowska ? ], tak trzymać. A pan Kadlcik powinien raczej siedzieć cicho zamiast tak pienić się w sprawie bo wnioskując choćby z tego jakże smakowitego artykułu, gdzie piszą o nim iż jeszcze ''kilka lat temu nie był w stanie zarobić na życie, przeszedł na judaizm i dzięki hojności swojego nowego Boga oraz talentowi do przemieniania większego w mniejsze, znacząco się dorobił. Nie stroni od kieliszka i można go często spotkać na ulicy, gdzie stara się ustalić swoje położenie'' zapewne niedługo posprzedaje te wszystkie macewy pod hipermarket czy coś w tym typie. Powyższa afera przypomina mi związaną z idiotycznym performance'm Żmijewskiego ''Berek'' - zjeb nakręcił paru głupków obojga płci bawiących się nago w prawdziwej komorze gazowej, kiedy protestowali polscy więźniowie NIEMIECKICH OBOZÓW wymyślano im oczywiście od nieznających się na sztuce kołtunów, gdy jednak rzeczone ''dzieło'' pojechało na Berlinale wystarczył jeden telefon od pewnego ''prominentnego przedstawiciela społeczności żydowskiej w Berlinie'' by tą hucpę zdjęto a gorliwi obrońcy ''nieskrępowanej twórczości'' położyli uszy po sobie zaś głośna zwykle przy takich okazjach ''GW'' puściła jedynie cichego bąka usprawiedliwiająco pierdoląc coś o ''polskiej winie'' i ''Jedwabnem''. Patrząc na ten cały burdel aż narzuca się jedno pytanie - who next ?! Tylko czekać aż i mi jakiś ''życzliwy'' dobierze się do dupy : gdyby co trzymam specjalnie na kompie pornole z czarnymi babami - jakim ja mogę być rasistą skoro uważam że sperma pięknie komponuje się na twarzy Murzynki albo jej wielkim cudnym tyłku, no jakim ?

I tym jakże pięknym akcentem pozdrawliaju i wypierdalaju.

p.s. ponieważ na wystawie były zdjęcia ofiar dorzucam dla kontrastu i równowagi oprawców - obczajcie te czekistowskie ryje :  trzeba przyznać, że zwłaszcza ci z ''heroicznych'' czasów czerwonego terroru byli zjawiskowi, te kindżały, czarne skórzane kurtki, eleganciki w słomianych kapeluszach i koszulach z wyłogami, wrażenie niemal czikagowskiej gangsterki, którą poniekąd byli potęgowane przez pozy i mierzenie z naganów z jakimi z lubością się wtedy fotografowali itp. : miały chłopaki fantazję, nie ma co. Tu jeszcze jeden zbiór z pamiątkowego albumu zawodowych morderców - zwróćcie uwagę na 8 marca obchodzony wśród czekistek... A oto sam ''żelazny Feliks'' oraz niepokojące spojrzenie lufy. Na sam koniec gwoli jasności : zastanawiałem się czy sowizdrzalski tytuł wpisu nie będzie aby uwłaczał poruszanym w nim tematom ale stwierdziłem, że rzecz jest takiej wagi iż sama się obroni a przeważyła chęć prowokacji wobec ''anty''-faszystowskich tajniaków i podpierdalaczy.

środa, 14 sierpnia 2013

Murzyn z MAŁYM ch...

...czyli czy masz ochotę na TROCHĘ ''miłości'' ? W ramach letniej kampanii walki z faszyzmem zainicjowanej na łamach reżimowego ORGANU prasowego przez tow. Waltera po obiciu ryja medialnego ubola przez krewkiego prowoka [ bo ''od tego zaczął się holocaust'' ]  i ja postanowiłem dosrać swój skromny klocek do tej wielkiej kupy nawozu - precz z rasistowskimi stereotypami o czarnej seksualności i wykorzystującymi je podstępnie renegatami typu Simona Mola, dość traktowania Afroafrykanów jak kawał mięcha przez białe reakcyjne spermopijczynie, zarodniki brunatnej pleśni i fallocentryczny imperializm seksualny muszą zostać zniszczone, mikrofiutariusze wszystkich ras łączcie się, uraaa !!! :

http://blackgravy.com/albums/jack-off-in-the-backyard/

- dedykuję to też lewackiemu nazi-gejowi dr Kardaszewskiemu [ jego szczera odpowiedź na pytanie pod jednym z wpisów : ''Czemu Pan ciągle o tych penisach ? - Bo lubię'' nie pozostawia żadnych wątpliwości w tej kwestii ] fantazjującemu na swym fejzbukowym profilu o ''wielkich pulsujących baobabach muskularnych czarnoskórych obywateli Afryki'' : weź chłopie przestań oglądać ciągiem te homo-pornole i przede wszystkim ślepo wierzyć w to co widzisz na ekranie - wierz mi, zoom potrafi czynić cuda, poza tym nie tylko gwiazdki porno operują se genitalia, ''aktorzy'' również. Jeśli Mr Moszna, POrnolitolog o którym pisałem jakiś czas temu, zagląda na tego bloga zapewne także przypadnie mu to do gustu. Moją intencją bynajmniej nie jest szydzenie z sympatycznego czarnego grubasa powyżej, naprawdę cieszy, że facet zdobył się na odwagę otwartego zaprezentowania tego co mu tam ledwo spod kałduna wystaje tym bardziej iż musiał dodatkowo porać się z ciążeniem stereotypów na których żeruje sexbiznes, respect. Gwoli jasności - pink-portal skąd pochodzą te foty zawiera w 99% zdjęcia czarnych KOBIET, choć pewnie znajdą się tacy co i to poczytają mi za perwersję ale niech spierdzielają walić gruchę przy fotkach Dodopodobnych lesbowatych blondyn z chudymi tyłkami, które wyglądają jak mokry sen arabskiego żigolaka.

Niniejszy wpis w pierwotnym zamyśle miał być poważnym odniesieniem się do pewnych niejasności, pozornych sprzeczności i kontrowersji jakie mogły pojawić się podczas lektury dwóch ostatnich wpisów, ostatecznym wytłumaczeniem i dopowiedzeniem poruszanych w nich kwestii lecz niedawna fala upałów i związany z tym napad letniej melancholii pozbawiły mnie ochoty na to, inną porą. Zresztą wystarczająco zajmują mnie intelektualnie dwie prace jakie obecnie czytam, przede wszystkim Emilio Gentile '' Początki ideologii faszystowskiej [ 1918-1925 ]'' - pozycja obowiązkowa tak dla lewackich ignorantów i pałkarzy jak i narodowców mających elementarne problemy z językiem ojczystym i wymachujących prawą rączką, po ukazaniu się tej książki po polsku nie ma już wytłumaczenia dla głupoty mainstreamowych pogromców ''brunatnej pleśni'' - oraz ''Gniew i czas'' niemieckiego filozofa Petera Sloterdijka, również mocna rzecz. Poza tym mam na głowie sprawę, która żywo mnie obchodzi czyli likwidację kieleckiej psychiatrii [ opisywałem to z pół roku temu ], mimo obłudnych zapewnień władz i obietnicy pozostania placówki na miejscu przynajmniej do końca roku jak dowiedziałem się na dniach od pacjentów jak i lekarzy gdzieś na górze postanowiono gwałtownie przyspieszyć bieg rzeczy by już we wrześniu wywalić wariatów do [z]Morawicy korzystając zapewne z kanikuły tak aby po cichu przepchnąć na sejmikowej komisji odpowiednią uchwałę. Dopóki nie będzie konkretów w tej materii nie zamierzam się rozpisywać, mam tylko nadzieję, że w międzyczasie uda mi się choć trochę napsuć krwi tym chamom Świerczowi i Gieradzie seniorowi, głównym lansiarzom szkodliwego i głupiego rozwiązania o którym mowa.

I na tym bym zakończył gdyby nie to, że w ostatnie niedzielne popołudnie obaczyłem dokument o ''Miłości'' [ a właściwie o niemożności ''miłości'' ], yassowej supergrupie lat 90-ych z Tymańskim, Możdżerem, Trzaską itp. - mocna rzecz, zaczyna się po hamerykańsku, efekciarsko [ Tymon kozaczy jak to on w najgorszym Kiniorowym stylu ] potem na szczęście grawituje w niespodziewaną stronę, momentami zabawną częściej jednak przejmującą. Nie będę spoilerował, zachęcam by przejść się do kina [ ''Moskwa'' w Kielcach bo taką nieszczęsną nazwę ono nosi ] tym bardziej, iż jako bonus dostaniecie sporo pięknej muzyki, muszę jednak odnieść się do jednej rzeczy - nieprzyjemnie zaskoczył mnie Trzaska, totalnie nie trawię go jako człowieka, przynajmniej takim jaki jawi się na ekranie, jak i przede wszystkim jego wizji muzyki, sztuki ogólnie [ wiem, że jestem w tym mocno odosobniony nie tylko wobec znajomych w których gronie wybrałem się na seans ale zapewne i większości widzów wnosząc przynajmniej z dotychczasowych recenzji ]. Wiedziałem, że kapitalny perkusista grupy Jacek Olter był ciężko chory psychicznie [ powstał o nim dobrych parę lat temu równie znakomity dokument ] ale Trzaskę odbierałem dotąd tylko jako frika podobnego Tymonowi czyli pojebanego w normie, teraz jednak po obejrzeniu filmu mogę stanowczo stwierdzić i to właśnie jako wariat świadomy swego stanu, że gość ewidentnie jest ''niezdiagnozowany''. Przede wszystkim oczy, wzrok szaleńca kontrastujący z jowialnym wyrazem twarzy ale parokrotnie już miałem okazję boleśnie przekonać się, że niepozorna misiowatość może kryć psychopatę, myślę że i tu jest jakieś ''mroczne jądro''. Z lekkim przerażeniem obserwowałem go jak cierpiał podczas sceny próby zespołu, przypominał zaawansowanego schizofrenika nie mogącego zapanować nad niezbornością gestów i mimiką twarzy, myślałem że za chwilę rozpadnie się na moich oczach : żaden zarzut, zwłaszcza z mojej strony, tylko dlaczego dorabia sobie jakąś parafilozofię do własnego popierdzielenia ? - gdy po chujowej solówce, trzaśnięciu saksem i wyjściu z sali, ucieczce właściwie histerycznie niemalże tłumaczy Tymańskiemu coś w stylu ''ja tego kompletnie nie czuję, bo to znam a mnie interesuje tylko to co niespodziane, to sprawia że chce mi się żyć'' itp. górnolotne bzdety pomyślałem sobie : weź chłopie nie pierdol tylko przyznaj że jesteś kiepskim muzykiem i przytłoczył cię ten Możdżer, Sikała, nawet wynajęty młodziak za bębnami grał lepiej, zresztą facet jest tego świadomy o czym mówił otwarcie już sam przed kamerą, najwidoczniej jednak nie poradził sobie z natężeniem emocji jakie wywołała bliska obecność zwłaszcza Możdżera i Tymańskiego co w świetle jego animozji z tym pierwszym i osobliwej relacji z drugim staje się właściwie zrozumiałe, niemniej pozamuzyczne motywy odegrały tu jak widać główną rolę, więc po co tak chrzanić - niczym innym jak gorączkową i nieco żenadną powiedzmy sobie szczerze reakcją obronną nie da się tego wytłumaczyć. Zresztą nie byłoby sprawy, gdyby nie wkurwił mnie ostatecznie pod koniec kiedy zaczął jeździć po wymienionych wyżej byłych kolegach, mógł ograniczyć się do powiedzenia''to nie moja droga, wybrałem inną'' i tyle choćby przez dawny respekt dla nich ale nie, zaczęły się zgrane do zrzygu zarzuty o ''zdradę'' itp. szczególnie wobec Tymona, Trzaska normalnie zachowywał się tu wobec niego niczym rozhisteryzowana porzucona ciota [ no nie, muszę jednak to powiedzieć : chyba faktycznie obaj stanowili kiedyś gejowską parę - nie muszę mówić kto taką razą był w tym związku mężczyzną ? ]. Przebijał z tego dla mnie jakiś nieświeży, w stylu skurwiałego romantyzmu, ideał artysty, który obowiązkowo musi być pijusem, ćpunem i zbokiem a najlepiej gdyby skończył na jakimś nędznym poddaszu czy w burdelu aby różni cwaniacy mogli później nabijać sobie kabzę obracając jego dziełami czy kręcąc egzaltowane biografie. Co złego w tym, że utalentowana jednostka chce zarabiać odpowiednio do swych zdolności i z umiarem korzystać z życia ? Przypomnę tylko, że Słowacki na ten przykład inwestował w akcje spółek kolejowych całkiem dobrze na tym wychodząc, Mickiewicz na zesłaniu bynajmniej nie dogorywał w mękach na Syberii tylko romansował w najlepsze z ruskimi hrabinami, Szopen zaś trzepał niezłą kapuchę na lekcjach gry na fortepianie dla paryskiej elity - czy byli przez to kurwami, sprzedali się, zdradzili [ artystyczne powołanie, swoją klasę czy naród, obojętnie ] ? Weź nie pierdól !!! Jedynie neomesjański prowokator, zideologizowana do szczętu awangardowa pizda czy geszefciarz Marek ''beczka'' Kondrat [ ksywa ''bankier'' ] mogą kazać wybierać między osobistym szczęściem a pomyślnością narodu czy społeczności jakiej jesteście częścią lub waszą zawodową pasją. Owszem, Trzaska nie snuje się jak gruźlicze widmo z tandetnych poematów plując krwią ale to terroryzowanie swoim awangardowym męczeństwem na pluszowym krzyżu i aroganckie ustawianie innych do pionu jest zwyczajnie nieznośne tym bardziej, że nie ma on ku temu zbytnio podstaw - wyjaśnię na przykładzie Diamandy Galas, której twórczość wielbię choć nie jestem jej bezkrytycznym fanem bo to co czasami wygaduje mocno mnie w...nerwia, ale nie o tym : baba [ powiedzmy... ] potrafi zaryczeć tak, że wymiękają przy niej macho-deathmetalowcy, wydaje z siebie niesamowite dźwięki od których cierpnie czasem skóra itd. zarazem jednak jest klasycznie wykształconą śpiewaczką operową jaka może nie zaraz jak Callas ale potrafi wykonać arię z opery Mozarta czy nawet zaśpiewać zwyczajnie niczym w dobrym popie, i w tym rzecz. Chodzi o to, że fryty może sobie grać porządny muzyk, który przynajmniej podstawową technikę ma w małym palcu ale stwierdził, że zamiast melodii czy regularnych rytmów bardziej interesuje go pierdzenie w ustnik, pocieranie blachy itp. a nie facet, który z ledwością nauczył się grać proste tematy ! Kurwa, to nie punk rock gdzie przysłowiowe ''trzy akordy darcie mordy'' są właśnie zaletą, ta maksymalnie prosta konwencja pozwala niemal każdemu wyrazić swoje wkurwienie i o to chodzi, natomiast w jazzie czy ogólnie improwizacji choć możesz pozwolić sobie na więcej niż w klasycznym repertuarze [ to raczej mało prawdopodobne by zagrać koncert z utworami Rachmaninowa czy Prokofiewa będąc nawalonym jak Stańko w latach 80-ych ] to jednak jeśli nie operujesz swobodnie instrumentem możesz spierdalać, nie pomoże ci wtedy choćbyś se wsadził ustnik w tyłek. Nie jestem ignorantem, lubię sobie posłuchać czasami free, znam mniej więcej twórczość Baileya, Evana Parkera czy Schlippenbacha tylko że ci kolesie to nie są żadni naturszczycy a profesjonalni skurwiele dla których wygrywanie najbardziej połamanych kadencji nigdy nie było problemem [ Brotzmann to inna bajka ale nigdy nie przepadałem za tym skrzywionym lewoskrętnie kutasem ]. Analogicznie te wszystkie Malewicze i insze Picassy zanim zaczęli malować czarne kwadraty na białym tle czy oczy na czole mieli jednak ''akademicki'' background [ co pozwoliło wspomnianemu Kaziowi po dojściu do ściany ''białym na białym'' wrócić swobodnie do figuratywności przefiltrowanej przez jego awangardowe doświadczenia ] natomiast sytuacja gdy jakiś szemrany artycha napierdala kuby czy sra po kątach na krzyże w ramach performansu a ma kłopoty z operowaniem elementarną perspektywą i jeszcze próbuje przykryć to krzykliwą propagandą jest zwyczajnie patologią. Tu nie rozchodzi się o to, że ja chcę czegoś zakazywać lub ''arogancko reglamentować sztukę wg swojego widzimisię'' ale o zwykłą UCZCIWOŚĆ - prawo do nazywania siebie ''kompozytorem'', ''muzykiem'', ''artystą'' czy ''intelektualistą'' ma tylko ten, kto posiada pewien talent, odpowiednio wyszkolone umiejętności, zaś jeśli nie niech s...chowa się lub najlepiej zajmie czym innym [ tylko bez tekstów, że niezbyt to pokrywa się z realem, nie urodziłem się wczoraj, tym bardziej jednak należy demaskować oszustów ] i żadna gadanina o ''autentyczności'' tego nie odkręci. Zacznijmy od podstaw - ''sztuka'' jak sama jej nazwa wskazuje jest SZTUCZNA dlatego mówienie o jakiejkolwiek ''naturalności'' czy ''szczerości'' w niej jest pierdoleniem smutów za przeproszeniem, ma sens najwyżej relatywny w odniesieniu do już totalnej hucpy jak choćby ten występ Karolaka z Urbaniakiem na którymś z Jamboree jaki widziałem niedawno w tvp Kultura - niby wszystko profesjonalnie, ą ę i w ogóle ale faktycznie od tego dżezu niemal jechało nieprzetrawioną wódą, parszywą kiełbachą, przepoconą koszulą i niemytym chujem... [ cuchnęło toto jak te ziutki co łażą nawet w największe upały w tureckich swetrach ] Niemniej fetyszyzowanie ''autentyczności'' przez podnoszenie do rangi niemal absolutnego, jedynego kryterium wartości sztuki niwelującego właściwie wszystkie inne graniczy wręcz z opętaniem - najlepszym dowodem free impro, dziedzina czystej improwizacji pozbawiona najdalszych choćby, abstrakcyjnych odniesień do konwencjonalnych gatunków jak intuicyjne raczej reminiscencje bluesa we free jazzie, wychodząca z prometejskich dążeń do totalnego ''wyzwolenia'', bo zdecydowana większość jego twórców to były pierdolone komuchy - Bailey grał nawet w formacji ''Iskra 1903'', serio kurwa a Parker próbował wycinać coś na saxie dla robotników na 1 maja, he he - no i co ? Oczywiście wyłożyli się na ryj, gdyby poczytali sobie Gombrowicza [ mogli znać właściwie ] wiedzieliby, że nie ma ucieczki przed formą jedynie tutaj okazała się bardziej amorficzna, nieostra, i tu dopadły ich konwencje, skrzypy, zgrzyty, pewne nietradycyjne techniki artykulacji również w nieunikniony sposób przekształciły się w nie bowiem cokolwiek co zaistnieje jest dane zawsze w jakiejś POSTACI choćby nie wiem jak efemerycznej dlatego całkowita '''niekonwencjonalność'' to zwyczajna NIEMOŻLIWOŚĆ [ przynajmniej dla nas skończonych śmiertelników, może dla jakiegoś Boga nie ]. Skoro jak to jasno klaruje Xenakis nawet takim żywiołem jak kibolskie czy polityczne zadymy rządzą czysto matematyczne, stochastyczne REGUŁY to ta pogoń za absolutem, totalnym ''wyzwoleniem'' się z wszelkich form i ograniczeń musi prowadzić na lucyferyczne manowce, do chaosu i zniszczenia, które także nie są nam dane w krańcowej [bez]postaci, kompletnej nicości więc chyba również paradoksalnie są częścią PLANU.

Tak czy siak nie da się obejść swych defektów i niedostatku talentu krągłymi formułkami - konwencje ograniczają tylko mentalne cioty, ich znajomość daje zaś silnym jednostkom swobodę w operowaniu nimi i porzucania gdy tylko najdzie ich taka ochota, zapewnia poczucie własnej wartości niezbędne w każdej rzetelnej twórczości, natomiast Trzaska w tym dokumencie wywarł na mnie raczej nieciekawe wrażenie totalnie rozpierniczonego emocjonalnie osobnika, który próbuje pokryć swe potężne kompleksy artystowską pretensjonalnością, wydał mi się bardzo nieszczery w tej swojej ''autentyczności'' [ tak to widzę i nie będę za to przepraszał ]. Nie bronię tym samym bynajmniej Możdżera, choć cenię jego profesjonalizm pokpiwałem zawsze z tej twórczości określając ją mianem ''muzyki dla klas średnich'' czy lemingów jak kto woli - ktoś wybudował se domek za kredyt do spłaty za 60 lat czyli nigdy, urządził ładnie wnętrze i potrzebuje jeszcze jakichś dźwięków dla ozdoby salonu, coś w rodzaju MUZYCZNEGO DYZAJNU i proszę - gładki Leszek wyśmienicie się do tego nadaje, jest idealny, pozbawiony kantów i pusty jak Carlo Rossi w kieliszku [ choć z dwojga złego i tak chyba to wolę niż Trzaskowe pitolenie ocierające się o hucpę ]. Dlatego bardziej odpowiada mi formuła Tymańskiego, gdzie jest miejsce na wariactwo, odjeby i totalną głupawkę zarazem jednak i twarde konsekwentne obstawanie przy swojej wizji artystycznej i materialnych interesach mocno stąpającego po ziemi skurwysyna - ''kontrolowane szaleństwo'' wydaje się najlepszą koncepcją nie tylko w sztuce. Ale żeby nie było tak słodko z tym lizaniem rowa Tymonowi muszę przyznać, że i on doprowadził mnie ostatnio do szewskiej a nawet rzeźniczej pasji tak że w końcu wyjebałem stąd link do jego bloga, choć z nieco innych powodów - wybaczyłem mu jeszcze udział w hucpie ''antyfaszystowskiej'' blokady z którym zresztą się rozliczył, poniewczasie zorientował się że to była głupota [ niesamowite iż pomógł mu to uświadomić Brylewski, tak ten sam, który wówczas był po drugiej stronie bynajmniej dlatego, że przeszedł patriotyczne nawrócenie tylko chciał sprawdzić czy faktycznie jest to marsz faszystów i oczywiście przekonał się, że nie ] ostatecznie jednak straciłem doń cierpliwość, gdy zaczął pierdzielić lemingowskie kocopoły przy okazji ciąży jego kolejnej duuuużo młodszej laski, taki mu komentarz wysmażyłem :

''O małych miastach nie wspomnę, bo i po co.'' - aż musiałem zmobilizować wszystkie siły nabyte podczas lat buddyjskiej praktyki, by powstrzymać wściekłe joby cisnące się na usta - Tymon zmieszczaniały, wyleniały buntownik, oświecony do stopnia zadowolonej z siebie ignorancji nie zadającej nawet pytania skąd ten patologiczny stan rzeczy, ''bo po co'' skoro : ''Matka Agora karmi, dogląda, hołubi i pieści'' - dzięki za szczerość - niech ci się darzy człeku, żyj sobie w tym szklanym pałacu póki nie rozwalą go jacyś ''faszyści'' z małych miast, dzikusy z interioru które nigdy nie dostąpią zaszczytu zamieszkania w ''stolycy'' i wylegiwania się w ciepełku u boku Hegemona, jednak za ten tekst masz u mnie faka [ małoduszny jestem, wiem ]''

- może to dla kogoś pobrzmiewać Trzaskowymi resentymentami, które tak zjechałem powyżej tu jednak rozchodzi się o co inszego : nie mam pretensji do Tymona o kierunek jego życiowej fazy ''ustateczniania buntu'' bo domyślam się, że popierdalanie śmierdzącym busem z kapelą i granie koncertów za marne pieniądze po jakichś zadupiach dla 15 osób może być fajną przygodą jak masz 20 lat i jesteś na dorobku ale raczej nie z czterdziechą na karku i zaliczonym epizodem zespołu o niemal międzynarodowej renomie kiedy doświadczyłeś i przywykłeś do pewnych standardów, masz dorastających synów, rachunki do opłacenia itd., wtedy to już tylko ''wiek męski wiek klęski'' więc dobrze, że facet odbił się od dna i życzę powodzenia natomiast nie podoba mi się forma jaką ten proces przybrał. Może jestem naiwny ale wydaje mi się, że znalezienie w końcu dla siebie jakiegoś miejsca w systemie po latach świrowania i nieuniknione w takim wypadku kompromisy nie wymagają aż takiego kurewstwa jakie faktycznie staje się jego udziałem, to nie tylko kwestia obiektywnych wymagań ale i, myślę że nawet przede wszystkim, pewnej gotowości do przyjęcia kutasa w tyłek o której sam wspominał dobrych parę lat temu w wywiadzie dla ''Mać Pariadki'', mentalnej dyspozycji ku temu. Utwierdzają mnie w tym choćby jego niedawne wszechtolerancjonistyczne pierdoły jakie snuł na blogu, zaiste osłabiające - nie będę się pastwił bo wystarczająco opisałem sprawę w poprzednim poście, radzę mu tylko zamiast teoretyzować doświadczyć [tu]multi-kulti w realu pomieszkując jakiś czas przynajmniej w imigranckiej dzielnicy na Zachodzie, najlepiej muslimskiej : jak zaczną szykanować rasistowsko jego synów i w końcu ich pobiją jak nie gorzej, zaczną się dobierać do panienki, wreszcie sam będzie miał okazję wypróbować w nieuniknionej konfrontacji z nimi umiejętności nabyte w trenowaniu sztuk walki to może jego entuzjazm w tej kwestii nieco osłabnie. W dodatku o ile jako chrześcijanin czy żyd miałby jeszcze jakąś nikłą szansę dostąpienia z ich strony łaski pozostawienia przy życiu o tyle jako buddyjski ''bałwochwalca'' i bezbożnik jest do zarżnięcia z automatu - odsyłam choćby do historii buddyjskiego mnicha z Birmy Wirathu, przywódcy lokalnego antyislamskiego ruchu 969, któremu debilnoliberalne zachodnie media dorobiły absurdalną gębę ''buddyjskiego bin Ladena'' za to tylko, iż nazwał po imieniu jakim dobrodziejstwem jest życie w sąsiedztwie muzułmanów :

''Można być przepełnionym dobrocią i miłością, ale nie da się spać spokojnie obok wściekłego psa.''

- wprawdzie zdarzało się iż niektórzy mnisi buddyjscy poświęcali się dobrowolnie pozwalając rozszarpać się dzikim zwierzętom ale wysokie standardy etyczne prowadzące czasami do takich skrajności obowiązują jedynie wybranych natomiast zwykli ludzie mają nie tylko prawo ale wręcz obowiązek się bronić. Tam konkretnie poszło o zbiorowy gwałt muslimów na buddystce, oczywiście jeden z długiej serii nic więc dziwnego że ludzie stracili cierpliwość do tych sukinsynów i wzięli w końcu sprawiedliwość w swoje ręce - buddyzm, podobnie zresztą jak chrześcijaństwo, w swoim prawdziwym a nie ''hipsterskim'' czy ''kremówkowym'' wydaniu nie jest bynajmniej słabością i przyzwoleniem na zło.

Poważnie się zrobiło jak na ten letni, kanikułowy w zamyśle wpis więc dla rozładowania napięcia trochę muzyki na koniec - na początek Tymański bo to akurat przeważnie świetnie mu wychodzi i tylko dlatego mam słabość do tego skurwiela no ale podziw dla talentu pana artysty a podzielanie jego często błędnych, plugawych nawet osobistych czy ideowych skłonności to dwie zupełnie różne sprawy np. z faktu, że lubię ''Nóż w wodzie'' Polańskiego nie wynika zaraz, że muszę jechać małe dziewczynki w kakao, cóż nie od dziś wiadomo że piękne kwiaty wyrastają na g... Zamiast ''Kur'' czy ''Miłości'' jego mniej znany i efemeryczny projekt będący poniekąd nawiązaniem i kontynuacją tej drugiej w innym wydaniu - myślę, że skonkretyzowanie go i rozwinięcie byłoby rozsądniejsze niż beznadziejne jak widać ''wstępowanie drugi raz do tej samej rzeki'' ew. ''zawracanie kijem Wisły'' w przypadku yassu - Polish Brass Ensemble min. z Możdżerem i Ziutem Gralakiem, przykro mi ale jedyny ich klip na jaki natrafiłem pochodzi z występu na Owsiakowym Wódstoku z chopinowskimi interpretacjami [ zachrypniętego pijusa pod koniec można se darować ] :



- gdyby co cały materiał do odsłuchania we fragmentach w tym miejscu, fajne granie jak dla mnie, szkoda marnować potencjał tkwiący w niniejszym kolektywie, niestety nigdzie nie znalazłem nagrań z koncertu z Davem Douglasem a rzecz wygląda sensacyjnie.

Wyzłośliwiałem się nieco tutaj na Możdżera ale trzeba uczciwie przyznać iż nie da się go do końca zamknąć w formule picusia dostarczającego estetycznych bodźców lemingowej tłuszczy czego dowodem choćby jego wspólny projekt z Ivą Bittovą na który niespodziewanie natrafiłem zaledwie parę dni temu, oto fragment ich występu w jakiejś synagodze na Słowacji w zeszłym roku :



Skoro już o przypadkowych muzycznych odkryciach mowa oto co znalazłem szukając informacji o wojnie w Angoli [ tak, takimi min. rzeczami zajmuję się w lato ], konkretnie zaś bitwie pod Cuito Cuanavale między wojskami RPA a Kubańczykami i towarzyszącymi im sowieciarzami, gdzie ci ostatni dostali niezły wpierdol ale dzięki sprytnej dezinformacji, a to akurat zawsze mieli na wysokim poziomie, uprawianej przez takich agentów jak Kapuściński udało im się tak to odkręcić, że do dzisiaj uchodzi za ich triumf podobnie jak to się stało w przypadku ofensywy Tet w Wietnamie - upalna muzyczna melancholia z PortugAngoli : ''smutek tropików'' jednym słowem [ a nawet dwoma ] bo w takim klimacie najlepiej widać ten beznadziejny kołowrót ''birth and copulation and death, that's all'' - na osłodę [ o ile coś może gorycz, która zalewa przy tym usta jak krew ] :



''...mundu vagabundu'' - ano tak. No to skoro już wpadliśmy w tropikalną rozpacz [ he he ] na wielki finał nie może zabraknąć mrocznej pani Galasowej : jej nowy elegijny muzyczny performens o mocy starożytnego rytuału w jakimś norweskim muzeum, wprawdzie już nie tak wściekły i radykalny jak te niegdyś ale dobrze widzieć ją nadal w dobrej artystycznej kondycji, przede wszystkim cieszy, że wyszła w końcu poza konwencję recitalu na głos i fortepian z ''poezją śpiewaną'' w jakiej jak na mój gust zbytnio się w ostatnich latach zapętliła - muzyka w sam raz na lato, lekka niczym czarcie rogi :



- prawda, że ''fajne'' ? [ he he ] Takie dźwięki są jak młot na lemingi, wisielczy sznur dla powierzchownych, samozadowolonych tępaków.

p.s. spotkałem się z zarzutami, że za bardzo się napinam, zresztą sam miałem wątpliwości czy aby nie zbyt ostro pojechałem, może jeszcze raz powinienem obaczyć dokument by wykluczyć iż coś mi umknęło tyle że przypomniałem sobie iż w jednym z pierwszych numerów ''Glissanda'' dobrych 10 lat temu prawie był wywiad z Trzaską więc sięgnąłem doń i znalazłem potwierdzenie moich najgorszych intuicji - już na wstępie w odpowiedzi na pytanie o yass pan artysta częstuje takim sucharem :

''Z drugiej strony nie ukrywam dumy z faktu iż dane było mi było uczestniczyć w tym ruchu. W życiu jest taki czas, że człowiek ma szansę i obowiązek bycia rewolucjonistą''

- zapewne dla większości tego typu retoryka nie jest niczym zdrożnym ale ja gdy czytam coś takiego dostaję niezłej guli, mógłbym jednak jeszcze wybaczyć jako przejaw typowego dla obecnych artystowskich kręgów ''rebelianckiego konformizmu'', niestety w następnym akapicie dostajemy już prawdziwą perłę gówna :

''Pomimo, że jestem już artystą dojrzałym, który wybrał swoją drogę i konsekwentnie nią podąża, wciąż czuję się wojownikiem. Wielka kultura tworzona jest właśnie przez wojowników, którzy krytycznie obserwują otaczającą ich rzeczywistość i próbują na nią wpływać. Przyznaję się więc, że mam niebezpieczne poczucie misji''

- !#%#!!@*$&^#(%# Dzień Sznura kurwooo !!!

Facet w dalszej części wywiadu rozpływa się nad faktycznie mocno niedocenianym u nas Louisem Sclavisem tyle że to akademik, który od 9-go roku życia odbywał naukę w konserwatorium i z równą swobodą poruszający się nie tylko we free ale i tradycyjnym jazzie, folku a nawet muzyce współczesnej i klasycznej [ ciekawym coby to było, gdyby to Trzasce dano do zagrania jakąś partyturę, idę o zakład że by się obsrał ]. Zresztą nie rozchodzi się tu nawet o samego pana Mikołaja ile pewną postawę jaką uosabia, jest postacią emblematyczną dla patologii toczącej sztukę współczesną w tym i muzyczną, która otwiera drzwi pladze kinioropodobnych ściemniaczy pokrywających niedostatki talentu i umiejętności parareligijnymi lub ideologicznymi odlotami [ nie wspominając już do jakiego nieprawdopodobnego skurwienia doprowadziła ''krytyka i próba zmiany rzeczywistości'' włoskich czy rosyjskich awangardzistów, otwartego zaprzedania się tajnej policji w przeciwieństwie do ich amerykańskich towarzyszy, którzy robili to raczej nieświadomie ]. Jasne, że Trzaska jest postacią nieco większego formatu niż Kinior o którym jedna ze znanych mi osób trafnie powiedziała, iż ''zawsze chciał być Ornette Colemanem a jest tylko Garbarkiem'' i ok, garbarkowie też są potrzebni problem jednak w tym, że jeden i drugi zamiast uznać swoje ograniczenia wyżej srają niż d... mają i jeszcze przy tym bezczelnie pouczają innych. Zaorane.