Dobrych parę lat temu rozwścieczony i zniesmaczony [ wkurwiony mówiąc wprost ] formą pierwszych obchodów święta ku czci partyzantów antykomunistycznych popełniłem na drugim blogu wpis pod wymownym tytułem ''Dlaczego polski patriotyzm nie ma jaj ?'', dziś jednak zatytułowałbym go tak jak niniejszy - już od jakiegoś czasu narastało we mnie przekonanie graniczące niemal z pewnością, że ubecja i jej pomiot nie tylko występuje otwarcie na różnych portalach o ''żołnierzach przeklętych'' ale musi również jak w bezpieczniackim podręczniku obstawiać i drugą stronę historycznego konfliktu, przecież nie mogli pozwolić by sprawy potoczyły się żywiołowo, należało skanalizować bunt młodzieży tworząc polityczny rezerwat dla narodowców gdzie pod nadzorem przeżywających drugą młodość oficerów prowadzących i kontrolą prowokatorów mogli sobie do woli maszerować pohukując ''raz sierpem !'' w niewidzialnych dla nich a bezpiecznych w gruncie rzeczy dla systemu granicach. Pamiętam jak już podczas wspomnianego pierwszego święta grupka starych autentycznych solidarnościowców nabijała się ze złotoustego mówcy perorującego pod pomnikiem o Bogu i Ojczyźnie - ''o, popatrzcie, przecież to były lektor szkoły partyjnej, zatwardziały komuch'' etc. [ mógłby i nawrócić się na patriotyzm o ile rozliczyłby się wcześniej ze swą przeszłością, ale tacy jak on nawet się nie zająkną co poczynali przez cały okres PRL, pewnie kryli się po lasach:) ], to znowu inny znajomy pamiętający czasy stanu wojennego i udzielający się na różnych narodowych pochodach ku czci ze zdumieniem obaczył na jednym z nich byłego ormowca, wyjątkową świnię i donosiciela dzierżącego jak gdyby nigdy nic sztandar obok znanego mu z tamtego okresu milicjanta paradującego w mundurze wojskowym do którego nie posiada uprawnień. Ostatnio jednak stężenie bezczelnego chamstwa ubeckich przebierańców i głupoty ciągnących tu jak muchy do g... zwykłych durni i maniaków przeszło wszelką miarę, doszło do prawdziwej ''masy krytycznej'', co tu gadać - jeśli nawet taki szlauf i skończone karyńsko jak Doda nagle cudownie odkrywa swe patriotyczne korzenie objawiając się jako fanka Piłsudskiego, ''wyklętych'' i strzela sobie słitfocie z Macierewiczem to niestety wypada się tylko zgodzić tu z ruskimi lobbystami z konserwatyzm.prl, że to zwiastun nieuchronnego końca szczytnego przecież co do celu kultu niezłomnych powojennych antykomunistów : nawiasem Antoni powinien zatrudnić porządnego specjalistę od wizerunku lub też jeśli takowego już posiada wylać go na zbity pysk a wcześniej jeszcze solidnie obsobaczyć za dopuszczenie do tak skandalicznej, kompromitującej sytuacji, jeśli to miało być to sławetne jegoż ''ocieplenie'' to już niech lepiej pozostanie przy doprawionej mu gębie Wielkiego Inkwizytora, Dodę zaś należy niezwłocznie opchnąć katarskiemu szejkowi, dorzucić jako bonus wraz ze zwolnionymi ze stadnin wiecznymi prezesami co to chce se nie wiedzieć czemu wziąć ich na żołd, chyba tylko po to aby poobcinać im jako złodziejom ręce, niech sobie ją bierze nawet za darmo, będzie jego maciorą miłości karmioną kasztanami, tym bardziej pożądaną iż ''haram''. Zresztą nie będę ukrywał, że ostatecznym bodźcem do popełnienia niniejszego opisu, tym co spełniło rolę katalizatora było poznanie w ostatnim czasie paru dość szokujących faktów z pewnego źródła tyczących wyjątkowo bezczelnego i podłego nawet jak na wspomniane okoliczności komucha zgrywającego ostatniego ''wyklętego'', niestety ze względu na osławiony art. 212 muszę być nader oględny w relacji stąd uprzedzam proszę nie spodziewać się jakichś sensacji specjalnych, niemniej nawet to co zamierzam zawrzeć w niniejszym poście da dobrą lekcję poglądową z jakim ludzkim szambem mamy do czynienia w tym wypadku.
Zacznijmy lajtowo aby rozładować nieco żółć, która się dotąd [ słusznie ] w sprawie zebrała, od niejakiego Adolfa Kudlińskiego - dotąd miałem go za niegroźnego szura, jednego z lokalnych szamanów by nie powiedzieć wioskowych głupków w jakich obrodziła nasza świętokrzyska ziemia pokroju osławionego schizobuddysty Wiesława Miernika czy żyjącego w konkubinacie z Alfem ''niemagistra'', specjalistę od zbierających energię z kosmosu piramid i ciał astralnych [ sam słyszałem jak perorował żarliwie, iż miotły na których miały latać czarownice były wg niego ''jednoosobowymi statkami powietrznymi'' czy jakoś podobnie ] i gdybyż tylko poprzestał na pożytecznych w sumie poradach typu ''szakłak dobry na wysr... się'' nie czepiałbym się go bo nie bawi mnie wyśmiewanie pokrak, niestety ostatnimi czasy odjebało mu konkretnie, złapał fazę na ''zbawcę Ojczyzny'' :
...bredzącego coś o ''słowiańskich owcach'' :
- to byłoby jeszcze zabawne choć w ten sposób facet przez swoją głupotę kompromituje słuszne co do zasady patriotyczne ciągoty, tyle że jak widać paraduje w rynsztunku bojowym kreując się na jakowegoś lokalnego fuhrera kombinującego już jak przerobić emerytów na rodzimych kamikaze [ ok. 5 min. ] :
- a bój to będzie ich ostatni:) Żarty się kończą, to już nie są cukinie i kabaczki czy inszy marynowany czosnek, robi się groźnie tym bardziej, że facet nie posiada nawet niezbędnych uprawnień by gdyby co nie daj nadejszła godzina W poprowadzić tych nieszczęśników z drużyn ''szczeleckich'' do skutecznego boju, prędzej bezsensownej masakry - pajacuje w komadoskim berecie i rynsztunku który kupił z demobilu na allegro czy gdzieś ściemniając na prawo i lewo jak się okazuje, że służył w Legii Cudzoziemskiej, oto kompletne i kompetentne zaoranie mitomana przez zawodowca i byłego autentycznego komandosa dysponującego co ważne tutaj kontaktami wśród prawdziwych najemników osławionej francuskiej jednostki :
- potwierdzam, to na 100% Kudliński, pamiętam jak w mojej obecności wygadywał niestworzone brednie o swoich niesamowitych przygodach jako cudaczny ''legionista'' [ k..., chyba taki jak grany przez Wilhelmiego w ''Klątwie doliny węży'' ]. Nie posądzam wprawdzie Pana Prepersa o jakoweś ubeckie inklinacje, jest ''tylko'' maniakiem i mitomanem ale szkodliwym jak widać, niestety nie da się tego już powiedzieć o jego szefie stojącym na czele tych całych mocno szemranych ''Polskich Drużyn Strzeleckich'' w których się udziela, ''generale'' Janie Grudniewskim - ponownie oddajmy głos Chmielowi :
- przy czym nie idzie tu jedynie o to, że facet jest ''złodziejem chwały'' co słusznie wkurwia zasłużonych zawodowców którym wcinają się pajace pokroju wspomnianych, wystarczy wklepać jego dane w wyszukiwarkę aby objawiło się istne panoptikum mocno cuchnących kuriozów :
''Jednym z sposobów odwrócenia tego niszczącego procesu po przejęcie władzy w Polsce przez patriotyczne siły polityczne, jest przekazanie władzy gospodarczej i praw własności do mienia materialnego w Polsce możliwie najszerszym warstwom społecznym. [...] Problem ten rozwiązuje upowszechniana przez Polski Ruch Uwłaszczeniowy koncepcja Powszechnego Akcjonariatu opracowana i rozwijana od 1989 roku przez mgr inż. Jana Grudniewskiego, ogłoszona w książce pt. „Uwłaszczenie Narodu Polskiego czyli jak odzyskasz 100 milionów” wyd. POW 1996 r. przyjęta jako część programu ideowego Polskiego Ruchu Uwłaszczeniowego i innych dbających o naród i państwo organizacji. Niektórzy politycy jak Wałęsa , Olechowski, AWS wykorzystało naszą koncepcję jako hasła wyborcze ale były to puste slogany głoszone na czas wyborów dla zwycięskiej kampanii.''
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/12/20/samouwlaszczenie-narodu/
''Tezę o próbie "ukrzyżowania" podczas ostatniej sesji Rady Gminy Brody przesłał nam e-mailem generał Jan Grudniewski, mieszkający w Rudniku, w tej gminie, dowódca Polskich Drużyn Strzeleckich. Jest to stanowisko generała na sytuację podczas jego wystąpienia na sesji Rady Gminy. Generał napisał między innymi (pisownia oryginalna): "Wystąpiłem wczoraj na Posiedzeniu Rady Gminy Brody. Oburzyło to starych Radnych będących jeszcze w Grupie Trzymającej Władzę. (GTW) Starzy radni z grupy Przygody wołali, a szczególnie radny z Jabłonny aby odebrać mi głos, a Przewodniczący Rady Gminy P. Wrona ostrzegł, że odbierze mi głos jeżeli powiem coś niedobrego o poprzedniej władzy. Przypominało to (…) czytania w Kościele o ukrzyżowaniu Chrystusa, gdy żydzi podjudzeni przez faryzeuszów krzyczeli do Piłata "Ukrzyżuj Go, Ukrzyżuj Go.. Ukrzyżuj".
http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/wiadomosci/starachowice/art/8124688,czy-chciano-ukrzyzowac-generala-co-sie-dzialo-na-sesji-rady-gminy-brody,id,t.html
Eugeniusz Sendecki nadaje :
''TELEWIZJA NARODOWA od pierwszych dni konfliktu na Ukrainie korzystała z opinii Generała. Początkowo uległem fali entuzjastycznego zainteresowania Majdanem i zbierałem jesienią roku 2013 ludzi i środki, żeby się udać na Majdan do Kijowa, ale właśnie mi wtedy Grudniewski wytłumaczył, że jest to ryzykowne, że możemy zginąć. "Bo tam się czai śmierć i ludobójstwo Słowian. Zabiją was! Nie jedź!" - tłumaczył cierpliwie. Przewidywał od samego początku groźny konflikt zbrojny, z wielką krzywdą dla Słowian. Dlatego nie pojechaliśmy. Teraz, gdy rozeznajemy całą ludobójczą grę masonerii WASP-owskiej przeciwko Słowianom - widać ewidentnie, jakie groziło nam niebezpieczeństwo. Nieznani sprawcy, finansowani 200$ za dzień bycia na Majdanie sprzątnęli by uczciwych Polaków uzbrojonych jedynie w kamery, bez skrupułów. Generał to wiedział, być może tylko przeczuwał (bo ma taki dar) i w porę nas ostrzegł, dlatego przeżyliśmy. Grudniewski jest jak Generał Heda-Szary, bo nie zwykł tracić żołnierzy polskich. On nie jest od wymachiwania szabelką jak ci durnie i agenci WASP-owscy, którzy tyle razy posyłali nieuzbrojonych Polaków na pewną rzeź.
Piszę te słowa dziękując Panu Generałowi za uratowanie życia mojego i całej ekipy TELEWIZJI NARODOWEJ. Dzisiaj Grudniewski optuje za rozdziałem narodu ukraińskiego i rosyjskiego, podobnie jak to miało miejsce w Sudanie (oddzielenie Sudanu Południowego).''
http://www.ngjr.waw.pl/ukrainarosja/jangrudniewski/jangrudniewski.htm
Trafna charakterystyka :
"Generał'' Jan Grudniewski - ekspert ds. wojskowości, masażu i mieszania bigosu narodowego głową. Szczególnie kompetentny w praktycznych kwestiach pacyfikacji miast i miasteczek na szczeblu powiatu oraz umacnianiu reżimu sowieckiego w Polsce w roku 1981. Po 1989 cudownie nawrócił się z komunizmu na katolicyzm i ideologię narodową. Co ciekawe, ani razu nie pojawił się nad grobem Romana Dmowskiego, najwyraźniej w wyniku wewnętrznych konfliktów w PDS. Bardzo ciekawa postać w ruchu narodowym, antagonista pana Bubla, który jenerałowi zarzucał ubytki anatomiczne.''
https://plus.google.com/102898494484782243768/posts/XuqzsuUUdta
''Jenerał-masażysta Grudniewski dużo wie o okupantach i okupacji; sam wszakże okupował Poznań pod rozkazami Jaruzela za stanu wojennego. Niestety zakres jego ekspertyzy militarnej nie wykracza poza wojskowość PRL-u. Za to znakomicie strzela - z pustek, z kapiszonów i z pistoletu na wodę święconą.''
https://plus.google.com/102898494484782243768/posts/ehxpKsbDuMs
?! :
''Nie jest żadną sensacją ani tajemnicą że Grudniewski jest za zmniejszeniem terytorium Ukrainy, podobnie zresztą jak Sendecki. W środowiskach narodowych dobrze znany jest fakt, że obaj panowie to agenci białoruskich służb KGB, działający w Polsce z poruczenia pionu propagandowego w Mińsku. Mówią i myślą to, co w danej chwili dyktuje interes dyktatora Łukaszenki, którego sponsoruje Moskwa. Niestety ich wiarygodność zmniejszają narodowo-kabaretowe skecze w których występują i żółte papiery z zakładu zamkniętego. Żołd z Mińska w rublach wystarcza zaledwie na pół litra i pastę do butów, dlatego obaj panowie dorabiają sobie na boku - samozwańczy jenerał jako masażysta, a pocieszny grubasek jako fałszerz druków L4.''
https://plus.google.com/102898494484782243768/posts/iNLh6X74qg4
''Polskie Drużyny Strzeleckie powstały w Galicji w 1911 r., jako jawna organizacja szkoleniowa tajnego Polskiego Związku Wojskowego, założonego przez działaczy nurtu narodowo-niepodległościowego. Nurt socjalistyczno-niepodległościowy reprezentowały Związki Strzeleckie. Przed I wojną, nie bez konfliktów, organizacje te podporządkowały się Piłsudskiemu. W II RP istniały oddzielnie, ale zdecydowaną przewagę osiągnął piłsudczykowski Strzelec z liczbą 500 tys. członków.
W 1989 r., u schyłku PRL, Leszek Moczulski w środowisku KPN reaktywował Strzelca, który szybko podzielił się na różne nurty i oddziały. Polskie Drużyny Strzeleckie wskrzesił 1994 r. Ludwik Wasiak, właściciel szkoły językowej w Ozorkowie i prezes kanapowego Stronnictwa Narodowego im. Romana Dmowskiego. Wasiak jest dziś pułkownikiem PDS i szefem sztabu Komendy Głównej. W 2004 r. dowództwo przekazał ppłk. Janowi Grudniewskiemu (dziś już generałowi dywizji). Ten ostatni mówi, że komendę objął po weryfikacji PDS przez „wojskowe komórki rządu na uchodźstwie”.
Grudniewski (dziś 65 lat) był oficerem-artylerzystą. W 1972 r. należał do niego rekord Układu Warszawskiego w strzelaniu z kbk AK (kałasznikowa). Na koncie ma 40 wynalazków i wdrożeń oraz tytuł mistrza techniki kraju w 1977 r. Na początku lat 90. był zastępcą dowódcy ds. technicznych I Dywizji Zmechanizowanej. Odszedł do cywila w stopniu podpułkownika, jak twierdzi, z grupą oficerów należących lub sympatyzujących z zawiązanym w wojsku Stowarzyszeniem Patriotycznym Viritim. Dziś buduje generalski już życiorys. Ponoć w latach 80., jeszcze jako oficer LWP, był adiutantem płk. Antoniego Hedy Szarego, z antykomunistycznego podziemia lat 40. Działał też w Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego. – Im dalej od tamtych lat, tym więcej nowych bohaterów – mówi Robert Majka, działacz Solidarności Walczącej z Podkarpacia, bliski współpracownik Morawieckiego. – Kornel dotąd ani słowem nie wspomniał, aby w wojsku, zwłaszcza ludowym, miał tak wybitnych współpracowników.
Po odejściu do rezerwy Grudniewski prowadzi z żoną gabinet chińskiego masażu kręgosłupa, przydatnego przy przepuklinach, dyskopatiach, bólach głowy i w leczeniu bezpłodności. W reklamach chwali się, że już „jako podchorąży na Szkole Oficerskiej własnymi przyrodzonymi właściwościami opróżnił w ciągu kilku dni przeładowany chorymi wojskowy lazaret”. [ - skoro tak celnie potrafił strzelać aż boję się dociekać jakimi metodami tegoż cudu dokonał... przyp. mój ]
W tym samym czasie Grudniewski działa w Viritim (jako sekretarz generalny), rejestruje partię – Polski Ruch Uwłaszczeniowy, zakłada Patriotyczny Salon Polityczny U Jana, opracowuje „Koncepcje uwłaszczenia narodu polskiego”, „Powszechnego Akcjonariatu”, a także doktrynę wojenną „Totalna Obrona Narodowa”. Z grupą oficerów powołuje Społeczne Ministerstwo Obrony Narodowej i Społeczny Sztab Generalny. [...] Politycznie określa się jako sympatyk Ruchu Patriotycznego, a także Gabriela Janowskiego. Szuka w Polsce „ludzi patriotycznie nawiedzonych”. Wydaje też książeczkę „Jak to było na wyborach, baśń o sępach i kaczorach”. W prostych żołnierskich rymach jej autor sławi wyborcze sukcesy braci Kaczyńskich z 2005 r. Baśń ilustrują rysunki z różowiutkim świniakiem, wroną w generalskiej czapie, baranem z Matką Boską w klapie, z sępami ze Wzgórz Golan, żurawiem w koloratce z radiowym mikrofonem, moherowymi kwokami, wężem-grzechotnikiem, co to nie zna swego dziadka, wierną psiną – bulterierem i dwoma kaczorami, którym autor życzy:
„Niechaj IV nam Rzeplita
Będzie bardziej znakomita…”.
Po etapach zauroczenia PZPR, Lechem Wałęsą i kończącym się już chyba epizodem PiS Grudniewski dziś ma nowych idoli: ojca Tadeusza Rydzyka (założył uliczne koło fanów Radia Maryja) i Jana Kobylańskiego, prezesa Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej (awansował go nawet na generała dywizji i przyznał tytuł honorowego komendanta PDS). Powołał też komitet obrony polskiego narodu przed antypolonizmem. Grudniewski podaje, że PDS ma 3 tys. umundurowanych strzelców i 200 oficerów, ale uchyla się od odpowiedzi na pytanie, dlaczego w 2008 r. zarząd PDS w ankiecie do bazy danych NGO podał, że stowarzyszenie liczy 343 członków i 24 wolontariuszy. Pytani o to najbliżsi jego podwładni odmawiają odpowiedzi. – Pewnie posługuje się liczbą uczniów i nauczycieli szkół z klasami o profilu mundurowym. Tyle tylko, że większość z nich należy do innych strzeleckich organizacji – mówi prof. Janusz Cisek, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego, zarazem komendant innej strzeleckiej organizacji, odcinającej się od bliższej współpracy z PDS, a zwłaszcza z jej generalicją. [...] Regulamin mundurowy PDS mówi, że ich członkowie noszą mundur polowy lub galowy (ten ostatni podoficerowie i oficerowie) Wojsk Lądowych z naszywkami organizacyjnymi PDS i oznakami stopni strzeleckich według wzorów stopni wojskowych LWP (autorzy regulaminu nie zauważyli, że wojska „Ludowego” już nie ma albo napisali to świadomie, bo np. regulamin mundurowy obecnego Związku Strzeleckiego zabrania strzelcom używania jakichkolwiek oznak rozpoznawczych Wojska Polskiego!). [...]
– Już kiedyś wygraliśmy w sądzie spór z MON o mundury – mówi Grudniewski. – A generałem strzeleckich drużyn wolno mi być, zwłaszcza że ja mam wojskowe wykształcenie. [...]
Grudniewski zapewnia, iż dalej będzie budował struktury PDS ze starszej młodzieży, kombatantów i żołnierzy rezerwy. Organizuje Marsz Powstania Styczniowego w Świętokrzyskiem i wystawia posterunki honorowe podczas patriotycznych uroczystości. Jego aktywność koncentruje się jednak na prawicowych i narodowych forach oraz portalach, gdzie w 2009 r. zaatakował go dawno niewidziany w kraju Stanisław Tymiński: „Jan Grudniewski i jego Stowarzyszenie to prowokacja Żydokomuny dla łatwowiernych i naiwnych Polaków. (…) Dodam, że wystarczy zobaczyć zdjęcie Jana Grudniewskiego, aby wiedzieć, z jakiej grupy etnicznej on pochodzi. Ten pan (nie jest on żadnym generałem, to samozwaniec) z ramienia WSI w 1990 r. zawodowo w całej Polsce zrywał mi wiece wyborcze z grupą 50 krzykaczy, po to, aby wybory wygrał Wałęsa...”.
Grudniewski odpowiedział Tymińskiemu, że choć ten sugeruje mu pochodzenie inne niż słowiańskie, to powinien wiedzieć, że na cmentarzu w Krynkach koło Starachowic leży sześć pokoleń jego przodków, a w parafii można sprawdzić jego pochodzenie od 1740 r. Wybudował już sobie nawet tam grobowiec, aby być siódmym pokoleniem leżącym na tym cmentarzu. Żonę ma też z rodu hrabiów Wątróbka-Strzeleckich. Wyjaśnia dalej Tymińskiemu, że nie kieruje stowarzyszeniem, a poważną partią polityczną: „Dla porządku przekażę panu, że aby być wiarygodni w swoim ścisłym gronie, to każdy kto chce być w kierownictwie musi pokazać czy nie ma anatomicznych ubytków odbiegających od słowiańskiej budowy”. Generał-masażysta, a zatem znawca anatomii, zapewne jest wtedy najwyższym arbitrem.''
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1502657,1,generalowie-z-wlasnego-nadania.read
''Jan Kobylański pod koniec kwietnia zaprosił prawdziwych patriotów na Teneryfę (tam ma willę, tam odbywało się równocześnie odsłonięcie pomnika Jana Pawła II). Prawdziwi patrioci to: [...] Jan Grudniewski, kiedyś w Ludowym Wojsku Polskim, dziś generał paramilitarnej organizacji, po godzinach uzdrowiciel masażysta. [...] Bohdan Poręba, reżyser i literat. Za PRL filar Zjednoczenia Patriotycznego Grunwald, w PZPR do końca (sprzeciwiał się rozwiązaniu partii). Miłośnik wojska. Eugeniusz Sendecki, kiedyś lekarz w warszawskiej wytrzeźwiałce, dziś endek. Zawsze z kamerą. Twórca internetowej Telewizji Narodowej [...] Uważa, że generał Papała został zabity z powodów rasowych, bo był prawdziwym Polakiem. [...]
Jan Grudniewski pół życia spędził w koszarach LWP. Konkretnie w artylerii. Tam ujawniły się jego wyjątkowe zdolności. Jak wspomina w autobiograficznej notce, już w Szkole Oficerskiej „własnymi przyrodzonymi właściwościami opróżnił w ciągu kilku dni przeładowany chorymi wojskowy lazaret”. Bo ręce Grudniewskiego mają właściwości lecznicze. Specjalizacja: choroby kręgosłupa. Próbka twórczości generała masażysty: „Rodzinę Grudniewskich kręgosłup zainteresował już dawno, gdy 45 lat temu pomagali krewnej, wożąc ją w tajemnicy do słynnego wówczas kręgarza Matusza koło Konina. Matusz jeszcze w carskim wojsku jako zdolny sanitariusz od swojego szefa, felczera, poznał techniki leczenia Dalekiego Wschodu, leczył najtrudniejsze przypadki kręgosłupów. Pan Jan jeździł tam w oficerskim mundurze, aby skrócić długą kolejkę”.
W LWP generał był mistrzem Układu Warszawskiego w strzelaniu z kbk AK (kałasznikowa). [...] To, w jaki sposób udało mu się przetrwać w LWP z radykalnymi, narodowymi poglądami, nie jest do końca jasne. W latach 90. odszedł do cywila jako podpułkownik. Generalskie lampasy przyjął w 2004 r., gdy został komendantem głównym Polskich Drużyn Strzeleckich. [...] Zaraz potem generał Grudniewski wprost z Teneryfy zapowiada kolejne, tym razem udane, Powstanie Narodowe. Ma się odbyć w maju. Generał na tę okoliczność już kupił sobie w Hiszpanii procę. Drewnianą.''
http://polska.newsweek.pl/marsz--marsz-poreba--pis-znowu-u-kobylanskiego,92426,1,1.html
I na finał ''generalskiej'' sagi prawdziwa bomba, wprawdzie pochodząca ze strony Leszka Bubla więc nie biorę za to odpowiedzialności, z drugiej pamiętajmy, że tylko gdy buldogi gryzą się między sobą, nawet takie cherlawe, szaraczki jak my mogą w ogóle czegoś się dowiedzieć a podane info jest na tyle intrygujące by przy wszystkich zastrzeżeniach przytoczyć je w tym miejscu, voila :
''Dnia 13 października 2011 r. o godz. 15.32 na mój służbowy numer telefonu komórkowego: 506..., którego używam od przeszło 5 lat, zadzwonił z numeru 601... znany mi osobiście Jan Gustaw Grudniewski z wyzwiskami pod moim adresem i groźbami pozbawienia mnie życia. Podczas trwającego 2-3 minuty połączenia ww. powiedział, że „puści mnie w skarpetkach, zniszczy finansowo i choć wygrał ze mną już jeden proces, to za mało i mnie zniszczy. Spowoduje, że zniknę z tego świata i ma w tym celu schowanego „kałacha”. Gdy udało mi się przerwać potok jego gróźb, powiedziałem mu, że postanowienie sądu nie jest jeszcze prawomocne, zamierzam złożyć na nie zażalenie i wygrać ten proces, bo miałem większych - od takich komuchów jak on - przeciwników i sobie z nimi poradziłem. Na te słowa podniesionym głosem odparł: „czytałem Twój artykuł o mnie w tygodniku i jako oficer Mossadu zapewniam, że Cię wykończę „kałachem”. Tym razem masz z nami do czynienia''. Odpowiedziałem mu wtedy, że mam dobrych adwokatów i się nie boję, a póki co nie wolno nikomu rozpowszechniać nieprawomocnego postanowienia sądu i napuszczać ludzi na mnie, jak np. na stronie „Obozu Wielkiej Polski”. Usłyszałem wówczas, że „to są nasi ludzie i wiedzą, co mają robić, wykończymy Cię, dostaniesz kulkę w łeb, za ten artykuł i za wszystko co robisz”. [...] Powyższe fakty wskazują, że Jan Grudniewski jest osobą niezrównoważoną. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach jako oficer komunistycznego LWP nie będzie się przebierał w mundur piłsudczykowskiego, czyli antykomunistycznego Stowarzyszenia „Polskie Drużyny Strzeleckie” i straszył prawych obywateli „kałachem”. Pomimo założenia sprawy w Sądzie, nie jest w stanie wytrzymać do jej rozstrzygnięcia i posuwa się do sięgania po nielegalne środki. Jan Grudniewski swoim zachowaniem zagraża sobie, a także osobom trzecim. W związku z tym wniosek o przebadanie ww. przez biegłego psychiatrę, jest jak najbardziej uzasadniony. [...] Prokuratura Rejonowa dla Warszawy Pragi-Południe postanowieniem z dnia 8 grudnia 2011 r. umorzyła śledztwo przeciwko J.G. Grudniewskiemu, które mimo mojego zażalenia Sąd utrzymał w mocy. No cóż, Mossad ma długie ręce.''
http://www.polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=view&id=1658&Itemid=192
''Na bramie wjazdowej umieścił namiastkę herbu, a ze względu na znajdującą się obok basztę okoliczni mieszkańcy nazywają posiadłość Grudniewskiego „zamkiem”. Nie tylko okoliczni mieszkańcy śmieją się na temat jego szlacheckiego obnoszenia się. Ale niech mu będzie skoro nie udokumentował tego jakimkolwiek herbarzem itp. [...] Ten polityczny kameleon zawsze kręcił tam gdzie mógł coś ugrać dla siebie. Pochwalił mi się, że był w studiu wyborczym stojąc tuż za plecami Jarosława Kaczyńskiego podczas ogłaszania wyników wyborów w 2005 r. Później sfinansował ładnie wydaną książeczkę satyryczną gloryfikującą PiS. Jak mi powiedział zrobił to w nadziei, iż otrzyma w podzięce konkretne stanowisko. Długo można byłoby jeszcze punktować jego działalność, zanim stał się „prawdziwym polskim patriotą” rozdającym oficerskie stopnie PDS nawet takim komuchom jak Albin Siwak. Były PZPR-owski członek Biura Politycznego, także w stanie wojennym, którego był gorącym zwolennikiem.''
https://bubel-leszek.nazwa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1648&Itemid=192
- mistrz Układu Warszawskiego w strzelaniu z kałacha, generał-kręgarz, cudotwórca o rękach które leczą, słowiański arjozof, męczennik gminny i w dodatku oficer Mosadu w jednym, można dostać zawrotu głowy, a przy tym mój regionalny krajan jak się okazuje, kolejny okaz do świętokrzyskiego gabinetu osobliwości [ puchnę z dumy ]. Bynajmniej jednak to nie lokalny patriotyzm powoduje mną by poświęcać zjebowi tyle miejsca tym bardziej, że ktoś mógłby zapytać po kiego grzyba pastwię się tak nad psychodelicznym kabaretem politycznym, co mi tak uwiera banda pociesznych dziadków paradujących w ''mundurach moro dla wędkarzy'' i przyznających sobie ''ordery i dyplomy made in China'', ''leciwych "pułkowników" i "generałów" po raz pierwszy w życiu trzymających w rękach broń palną'' bo ''wszyscy do tej pory rozgrywali kampanię wrześniową w dużym pokoju przy użyciu pistoletów na wodę'' oczywiście za ''wyjątkiem jenerała masażysty Grudniewa, który podczas stanu wojennego chodził po ulicach Poznania z prawdziwym sowieckim kałachem'' ? [ wyszczególnione cudzysłowem cytaty za przytoczonym wyżej profilem google ''aofimajtos'' ] Cóż oni niby znaczą, kogo obchodzą i ile szkodzą te pajace, a niechże mianują się plastikowymi szabelkami po jakichś plebaniach choćby i gejnerałami gwiezdnej floty jeśli tylko taka ich wola, przyznają se dęte herby i ordery, cóż to komu wadzi ? Ignorantom polecam w takim razie uwadze niniejszą iście wstrząsającą fotę naszego ''bohatera'' w towarzystwie Anny Walentynowicz i Macierewicza... :
- ja p..., czy teraz wreszcie dociera do was ogrom szkód jakie tego typu pocieszne z pozoru błazny wyrządzają ? Zgrozą wieje gdy się to wszystko czyta, jak niby serio traktować szczytne hasła i wymagać od kogokolwiek zaangażowania w ich imię a bywa i poświęcenia skoro profanują je ubolscy przebierańcy i komuchy o zwyczajnych psychopatach już nie wspominając ? Doprawdy trzeba posiadać wyjątkowy tupet aby jako były prlowski trep i jak z powyższego wynika wierny kundel Jaruzela pozować z kamienną twarzą do fotografii z niczego nieświadomą, prawdziwą bohaterką ''Solidarności'' ! Dlatego rzygać mi się chce gdy widzę jak ta kanalia podciera się ''Bogiem i Ojczyzną'' szydząc wraz z sobie podobnymi z tych wartości, dosłownie nicestwiąc je :
''To była podniosła uroczystość. 11 listopada w święto Nieodległości w poznańskiej katedrze zebrali się Damy i Kawalerowie Królewskiego Orderu św. Stanisława Biskupa Męczennika by przyjąć w swoje szeregi nowych członków. A wśród nich generała Jana Grudniewskiego, założyciela Polskich Drużyn Strzeleckich, współtwórcy Ruchu Uwłaszczeniowego, antykomunistycznego działacza i patriotę odznaczonego m.in. srebrnym Krzyżem Zasługi, który zaprosił naszą redakcją na tą piękną ceremonię. Order Świętego Stanisława Biskupa Męczennika został ustanowiony 7 maja 1765 r. przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Kiedyś aby otrzymać order należało min. udowodnić szlachectwo poprzez podanie 4 herbów ze strony ojca i 4 ze strony matki. Dziś liczy się przede wszystkim szlachectwo ducha.''
http://rozaniec.info/krolewska-tradycja/
- cóż po czymś takim może jeszcze znaczyć ''Honor'' ? Obecność przebierańców na podobnych uroczystościach czyni z nich nędzny kabaret - ormowcy, prlowskie trepy i zwykłe szury oddają hołd Piłsudskiemu i ''Ponuremu'' :
http://www.starachowicka.pl/artykul/4652-walczacym-i-ponuremu-oddali-hold.html
http://www.starachowicka.pl/artykul/2353-wieczornica-poswicona-wyzwoleniu.html
http://www.starachowicka.pl/artykul/497-dzien-wojska-polskiego.html
- kurwa mać, ćwierć wieku ''wolnej Polski'' a tu jakby czas się zatrzymał, jak gdyby nigdy nic ci dalej jak za Moczara i Jaruzela bawią się w partyzantów i wpierdalają grochówkę. Stąd w dupie mam ''narodowy komunizm'', sram na ''patriotów'' z Gwardii Ludowej i ich rzekome prześladowanie przez ''żydokomunę'' [ dokładnie z tych samych powodów dla których mam wyjebane na mniemane męczeństwo koszernych stalinistów ukaranych strasznie w marcu '68 przez moczarowców możliwością wyjazdu na Zachód o której masy zwykłych polskich gojów mogły tylko pomarzyć ], obie te mafijne frakcje są siebie warte i jednako jebał je pies. Myliłby się jednak ten kto sądzi, że to muzealny problem i może dotyczyć jedynie getta starych pierdzieli, owszem ze zgrozą obserwuję odtwarzanie się tych bredni i przesądów w młodym pokoleniu nabierającym się na kocopoły o ''frakcji patriotycznej'' w PZPR, stąd tyle miejsca poświęcam arjosłowiańskiemu jenerałowi kręgarzowi bowiem na jego przykładzie można doskonale uzmysłowić z jaką społeczną patologią mamy do czynienia. Pocieszające chociaż tyle, że PiS mu w końcu zwisł :
''Popieranie przez Radio Maryja PiS-u nie ma perspektyw, bo PiS jest taką samą liberalną partią jak pozostałe, jedynie w retoryce i socjotechnice są patriotyczni, ale w praktyce prowadzą do takiego samego upadku Polski jak inne partie liberalne, uwikłanie z poprzednich lat pozbawia go siły do zdecydowanych działań. [...]
Przewodniczący POLSKIEGO RUCHU UWŁASZCZENIOWEGO (PRU)
Komendant Naczelny POLSKICH DRUŻYN STRZELECKICH
Gen ds. mgr inż. Jan G. Grudniewski''
http://unsinn.blox.pl/tagi_b/56328/Jan-Grudniewski.html
Jakoś jednak nie przeszkodziło mu to potem poprzeć arcyliberalnego, przynajmniej jeśli chodzi o kluczowe tu kwestie gospodarcze, Korwina [ no więc jak to tam w końcu jest u was Grudniewski z tym ''rozkradaniem Polski'' ? ], z jego googlowego profilu włażenie w zadek panu prezesowi aż się wylewa, za gorliwe salutowanie Ozjaszowi został nagrodzony miejscem na liście ''KaNaPy'' do świętokrzyskiego sejmiku w ostatnich wyborach samorządowych, na szczęście zostały one sfałszowane i gen. ds. mgr inż. nie będzie miał okazji zbawiać Ojczyznę robiąc z kolei laskę marszałkowską Jarubasowi :
Dobra, dość już o tym pajacu, korzystając z okazji, że jak przystało na prawdziwego fana strzelił sobie fotę ze swym idolem na pogrzebie ''ułana rakowieckiego'' Poręby, przejdźmy pokrótce choćby do kolejnego ''gwiazdora'' lśniącego niczym supernowa w panteonie ubeckiego parapatrioidiotyzmu :
http://www.arspromemoria.com.pl/?p=1474
- ''Jan G. Grudniewski i Albin Siwak – znany pisarz'' : ja pierdolę, mejk maj dej, plażo proszę ! Faktycznie słynny zeń przynajmniej w pewnych mocno undergroundowych środowiskach autor :
''Książka Siwaka od początku została totalnie przemilczana. Ba, trafiła na swoisty indeks książek zakazanych, a jej nakład partiami wykupywali ci, którzy z różnych względów nie byli zainteresowani tym, żeby Siwak robił ze swojej wiedzy użytek. [...]
W książce podobnych cymesów jest więcej, ot chociażby cudnej urody dialog towarzysza Albina Siwaka z towarzyszem Wojciechem Jaruzelskim:
W trakcie pełnienia funkcji szefa Komisji oraz członka Biura Politycznego, generał zaproponował mi przewodniczenie polskiej delegacji na Zjazd Partii w Kampuczy. Ze względu na zdobycie nowego doświadczenia i poznania tego egzotycznego kraju, chętnie się zgodziłem. Po powrocie poszedłem do niego, by zdać mu relację z tej wizyty, a on przywitał mnie pochwałą: Wiem, że przyjęto wasze wystąpienie bardzo dobrze i dużo rozmawialiście z Pierwszym Sekretarzem i członkami ich Biura Politycznego. Następnie zapytał mnie: Co ciekawego zauważyliście w ich życiu działalności? Zwięźle i konkretnie przedstawiłem generałowi przebieg całego Zjazdu, oraz tematy poruszane w czasie naszych rozmów.
- Czy już wszystko, spytał, innych uwag nie macie?
- Mam, ale wolałbym ich nie przedstawiać, bo nie chcę was towarzyszu zdenerwować.
- Mimo to, proszę powiedzcie mi, o co chodzi, bo nie lubię niedomówień.
- Oni, towarzyszu generale, cieszą się z faktu, że są inną rasą niż my Europejczycy i, że nikt z Europy nie może wmieszać się w ich władzę.
- A konkretnie, o kogo im chodzi?
- Konkretnie o Żydów. Oni bardzo dokładnie wiedzą, co Żydzi robili w ZSRR będąc w NKWD i kto to był Beria. Znają też nazwiska naszych Żydów w Polsce i tych, co w Ameryce doszli do fortun i władzy. I z tego są szczęśliwi, że ich ten rak, jak sami mówili, nie toczy.
Jaruzelski pomyślał chwilę i odrzekł:
- To nieprawda, że nie mają swojego raka. U nich tym rakiem są Wietnamczycy i oni mogą się w ich rasę wmieszać. A w ogóle, rozumując jak wy, towarzyszu Siwak, doszlibyśmy do podważenia przyjaźni między narodami. A przecież chodzi nam po dobre stosunki i przyjaźń między narodami.
- Towarzyszu generale (przerwałem niegrzecznie), dlatego nie chciałem wam o tym mówić, ale skoro już o tym mowa, to uważam, że dobre stosunki między narodami to sprawa, o którą warto i trzeba walczyć i umacniać te stosunki. Natomiast sprawa, nazwijmy to mniejszości narodowej, i to takiej, która wcale pięknie się nie zapisała w naszej historii, to jeszcze inny problem. Dlatego proszę was, poprzestańmy na tym, co już zostało powiedziane.
Ta rozmowa umocniła generała w przekonaniu, że jestem źle do Żydów nastawiony, sam tolerował ich, a często nawet głośno mówił, że Żydzi są inteligentniejsi od Polaków.''
http://www.eckardt.pl/albin-siwak-nie-moglem-dluzej-milczec.html
Ostatnio jednak, z jakiś rok temu tow. Albin zatracił swe zdrowe, chamokomusze korzenie dostępując zaszczytu uszlachcenia, jedno z niezliczonych szemranych bractw św. Stanisława [ już choćby za tą profanację należałoby obić im mordy ] przyznało mu tytuł :
''Patriotyczne przekonania, prawość i odwaga Albina Siwaka znalazły wyraz w szlacheckim herbie, który został mu przyznany za zasługi w walce o prawdę. Herb ten zawiera w dolnych polach dwa miecze oraz wizerunek muru. Miecze symbolizują prawość, odwagę i stałą gotowość do walki. Z kolei mur w herbie symbolizuje solidność, moc i trwałość. Zawarte w herbie znaki stanowią również wyraz konkretnych wydarzeń z życia Albina Siwaka. Mur nawiązuje do jego kilkudziesięcioletniej pracy w budownictwie. Albin Siwak posiada także dwa autentyczne grunwaldzkie miecze, które podarował mu Aleksander Ford - żydowskiego pochodzenia reżyser głośnego filmu "Krzyżacy". "Grały filmową rolę" dwóch nagich krzyżackich mieczy w scenie przedstawiającej bitwę pod Grunwaldem.''
http://www.sstanislaus.pl/pl/index.php?id=54
Albin Siwak herbu Siwak - ''Szmaciak herbu Dupa'' jak słusznie skomentował jeden ze znajomych za Szpotańskim, w ogóle zebrała się tu niezła menażeria, kogóż tam nie ma ! : jakieś jarucwelskie trepy o zakazanych mordach, chan tatarski wraz z arcybiskupem Wielgusem a nawet tajska księżniczka Krittika, oczywiście nie mogło zabraknąć także luminarzy słowa jak ''polski poeta narodowy nazywany ''współczesnym Norwidem'' Kazimierz Józef Węgrzyn [ Nobla mu, serio, skoro ktoś taki jak Dario Fo i Jelinek mogli go dostać to dlaczegóż by nie ? ] czy artystów scen wszelakich jak osławiony Ryszard Filipski wraz z żoną Lusią poetką [de]liryczną, na szczycie zaś tej egzotycznej zbieraniny niczym gówniany kleks na obrzyganym torcie króluje Wielki Mistrz Ryszard Murza Murat - SBek inwigilujący za Polski ''ludowej'' środowiska wschodnich sztuk walki do których wniósł zaiste wiekopomny wkład jako twórca stylu ''karate tsunami'' [ kurwa, nie żartuję ] :
http://www.sstanislaus.pl/pl/index.php?id=18
http://www.sstanislaus.pl/pl/index.php?id=2
http://www.sstanislaus.pl/pl/index.php?id=5
Kompleksowe i do spodu zaoranie towarzystwa jak przystało na prawdziwego tym razem komandosa :
Jeśli jakiś zboczeniec chciałby podrążyć temat resortowych monarchistów polecam obadać sylwetkę Juliusza Nowiny-Sokolnickiego, samozwańczego prezydenta RP na uchodźstwie [ choć ja tu w ''autokreację'' średnio wierzę wyczuwając rękę bezpieki, która co najmniej dyskretnie wykorzystała mitomanię spierdoleńca ] a także hrabiego, księcia i przeora zakonu Templariuszy mogącego poszczycić się nie tylko imponującą liczbą powołanych ''rządów'' i nadanych nominacji wojskowych [ min. ''kontradmirał'' ks. prałat Henryk Jankowski i ''generał brygady'' Mnietek Wachowski ] ale i żon - aż 7 ! - oraz szóstką spłodzonych z nimi dzieci, więc na jego tle Qrwę faktycznie wypada przynajmniej jeśli chodzi o te pierwsze na prawdziwego konserwatystę, nie porzuca przecież małżonki tylko na boku zapładnia kolejne kochanki. Jednak moim prawdziwym idolem jest Marek Świętopełk Światopełk-Zawadzki przedstawiający się jako ostatni potomek Piastów i używający tytulatur Król Polski Polskiej Partii Królewskiej Pomocy Człowiekowi, Hetman Koronny, Prezydent Założyciel Polskiego Stowarzyszenia Właścicieli Ziemi, Rolników, Ogrodników i Kupców, Prezydent Założyciel Polskiego Zrzeszenia Fundacji Pomocy Człowiekowi, Główny Dowódca i Przewodniczący Komitetu Obrony Właścicieli Ziemi, Rolników, Ogrodników i Kupców na Targowisku Okęcie w Warszawie, kurwa chcę być jak on i tak wyglądać, zostanę Wielkim Cieciem loży ''Wschód jest czerwony'', dobiorę paru podobnych szurów, uszyjemy sobie pedalskie, godne arystokratycznych alfonsów ciuszki i będziemy w nich paradować na obrzędach ku czci Wielkiego Sternika, zerżniemy rytualnie księżniczkę Krittikę tak że zmieni imię na Aprobbata a w końcu wywołamy ducha kasztanki podczas seansu spirytystycznego, za medium posłuży nam ciechanofob z ''tęczowej armii'', będzie przepięknie i anormalnie zaiste.
Na koniec już skoro zaczęliśmy od ''wyklętych'' powróćmy jeszcze na chwilę do tematu przewodniego, w tej galerii regionalnych bohaterów nie może zabraknąć niejakiego Zenona Markiewicza uchodzącego za bodaj ostatniego ''niezłomnego'' w naszym powiecie a może i nawet całym województwie. Jego biogram w artykule pewnego samorządowego pisemka jest dość zastanawiający, na tyle aby przytoczyć go w całości :
Zenon Markiewicz ur. w 1927 r., prezes okręgu świętokrzyskiego Narodowych Sił Zbrojnych, w czasie wojny - goniec Związku Jaszczurczego, później łącznik do oddziału porucznika Bema [ NSZ ], po wojnie - współtworzył bazę przetrwania żołnierzy NSZ w Wojcieszowie [ koło Złotoryi ].
- i uwaga, teraz będzie najlepsze, zapiąć pasy :
Cztery razy zatrzymywany przez Urząd Bezpieczeństwa, udało mu się uniknąć więzienia dzięki błędnej dacie urodzenia podanej w dokumentach.
https://issuu.com/intracom.pl/docs/qmi74xwyg816a1p2e2jmq18590q64z4ldmprj130/6
- no proszę, nie miałem pojęcia, że z uboli byli tacy legaliści, a człowiek się nasłuchał tyle o ówczesnym terrorze i brutalności komuszych oprawców, pogardzie wobec wszelkich reguł stalinowskich sędziów i prokuratorów pokroju Stefana Michnika i ich ''rewolucyjnym'' zaiste podejściu do wymierzania sprawiedliwości ''wrogom klasowym'' tymczasem wystarczyło zagwarantować sobie fejkową niepełnoletniość i w magiczny zaiste sposób stawałeś się dla bezpieki nietykalny, aż cztery razy zmuszeni byli wypuszczać niedoszłą ofiarę ze swych łapsk, niewątpliwie nie pozwalało im na postępowanie inaczej wysoko rozwinięte poczucie praworządności oraz obawa przed konsekwencjami złamania reguł, co by na to przecież powiedziała Wolna Europa o czuwającym nad wszystkim Wielkim Bracie z Moskwy już nie wspominając. A ja głupi sądziłem, że chłopcy kabewiacy gdy dorwali kogoś w lesie czy na ulicy z bronią lub bez raczej się nie obcyndalali zaś zaglądanie w metrykę było ostatnią bodaj rzeczą jaka ich obchodziła podczas przesłuchań tym bardziej, gdy w grę wchodziła niewielka różnica wieku, jakże jednak jak widać się myliłem ! Niemniej ośmielę się zauważyć, że coś tu nie gra i to dość mocno - jak rozumiem podana data urodzin jest prawdziwa tymczasem w innym miejscu napisano iż, cytuję :
''Wśród żołnierzy Grabdy był Zenon Markiewicz „Pisarczyk", wówczas kilkunastoletni chłopak. Jeden z ostatnich żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej. Miał sfałszowane świadectwo urodzenia, odjęto mu dwa lata. Uchroniło go to przed więzieniem i wyrokiem. Komuniści nie podejrzewali chłopca o udział w walce.''
http://kielce.tvp.pl/16759429/odkrywanie-historii
- z tego wynika, że w 1947 r. jak prosto obliczyć nawet wg sfałszowanej metryki był pełnoletni, wprawdzie jest to rok tzw. amnestii gdy partyzantka antykomunistyczna jako zjawisko masowe praktycznie zanika jednak nadal do poł. '48 w północnych regionach świętokrzyskiego siał postrach wśród komuchów i uboli sławetny ''Igła'', któremu jeden ze srających przed nim w portki bezpieczniaków nadał miano ''nieugiętej bestii'' zaś na tym samym terenie aż do początku lat 50-ych operował jeszcze oddział ''Drągala'', najlepiej o popłochu panującym wówczas wśród lokalnego aktywu partyjnego niech świadczy krótki za to wymowny fragment sprawozdania KW PPR w Kielcach z końca '47 r. : ''obiektywna sytuacja polityczna w naszym terenie zawsze sprzyjała możliwości odrodzenia się bandytyzmu politycznego'' czyli mimo iż region wraz z resztą kraju był zasadniczo spacyfikowany wciąż siedzieli jak na rozżarzonych węglach stąd niesłychana brutalność wobec pokonanych wydawałoby się definitywnie przeciwników - mord sądowy na przywódcy lokalnej konspiracji antykomunistycznej Franciszku Jaskulskim ''Zagończyku'', któremu ubole obiecali wcześniej wolność za pójście na współpracę popełniony perfidnie na 2 dni przed ogłoszeniem amnestii a zwłaszcza zaciekłość z jaką dopadli aż na Wybrzeżu w '50 r. Stanisława Grabdę ''Bema'' pod którego dowództwem miał w czasie wojny walczyć pan Zenon po dwóch latach tortur w niesłynnym więzieniu na Zamkowej skazanego w końcu na śmierć i powieszonego tamże w poł. kwietnia '53 a więc już po śmierci Stalina ! Jak by nie było to dość niezwykłe, że tak bezwzględni co widać oprawcy przejmowali się drobną z ówczesnej perspektywy formalnością jaką stanowiła niewielka w gruncie rzeczy różnica wieku w zapisanych dokumentach, niebywałe wręcz aby pozwoliła ona tylekroć uniknąć panu Zenkowi aresztu, katowania a może i śmierci, gdyby doszło do zatrzymania i połączonych z torturami przesłuchań kto by się ujął wtedy za nim - rzecznik praw dziecka albo może Bierut ? Przede wszystkim zaś jak to możliwe do kurwy nędzy, że aż czterokrotnie go zatrzymali skoro nie podejrzewali go nawet o udział w partyzantce ?!
''Zenon Markiewicz opisywał rozbrajanie pojedynczych Niemców, ataki na tzw. „policję granatową” czy wręcz potyczki z większymi oddziałami okupanta. Na pytanie o wiek przyjmowanych do służby wyjaśnił, że trzeba było mieć skończone 18 lat oraz umieć czytać i pisać. Wtedy 80 proc. społeczeństwa było analfabetami!''
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.456000834445093.106100.172758212769358&type=1
- ejże, jak więc mógł robić nawet za gońca a później łącznika w partyzantce podczas wojny ?
Oczywiście tym samym niczego obleśnie nie sugerujemy uznając za niemożliwe aby dajmy na to typowy czerwony pasożyt, wieczny dyrektor z zawodu pełniący kierownicze stanowiska w partyjnych de facto uczelniach i resortowych firmach z kapitałem radzieckim, peerelowski cwaniak i pieczeniarz miotający wściekłe anatemy pod adresem ''Solidarności'' mógł w ''nowej Polsce'' robić za obwoźnego chochoła na imprezach ku czci antykomunistycznych powstańców i zgrywać bezczelnie z miedzianym czołem ostatniego ''wyklętego'', to wykluczone aby ktoś był aż tak podłą kanalią na tym cudownym, stworzonym przez Ewolucję i rządzącym się hiperracjonalnymi prawami świecie, absolutnie. Rad bym jedynie poznać szczegóły bohaterskiej drogi walki pana Zenona aby wyjaśnić powyższe, pozorne zapewne, niejasności, chętnie też dowiedziałbym się jego dalszych losów, co poczynał konkretnie w okresie PRL, na jakie szykany na pewno był narażony, przecież nie przesiedział 40-tu lat w lesie, być może w absolutnej konspiracji, tak głębokiej że nie znanej nikomu poza nim samym, nadal tworzył ''bazy przetrwania'' nie tylko jak powiada w naszym regionie ale i na Śląsku kontynuując dzieło swego dowódcy ''Bema'', hm ? Panie Zenku zwracam się do pana z uroczystym apelem aby nie skrywać pod korcem swych heroicznych czynów lecz dokładnie i sumiennie objawić je światu, który tak łaknie autentycznych pomnikowych wzorców do naśladowania, jakże dziś mało jest niezłomnych bohaterów z krwi i kości podobnych panu.
I na tem kończę.
wtorek, 8 marca 2016
środa, 24 lutego 2016
Nie chcieliśta ACTA to będzieta mieć FUCKTA.
My tu o Bolku a tymczasem :
kto za kto przeciw :
Z tym F...CTA to w ogóle niezłe jajca som :
''Mamy do czynienia z amerykańskim aktem prawnym mającym charakter eksterytorialny, dotyczącym instytucji finansowych z całego globu [...] Dlaczego wszystko to okazuje się dopiero teraz, choć ustawa została uchwalona ponad trzy lata temu? Wiele rządów nie do końca wierzyło, że aż tak daleko idąca ingerencja prawa jednego państwa w prawo innych krajów będzie możliwa, ale żaden nie chciał się sprzeciwiać.''
http://www. obserwatorfinansowy.pl/ tematyka/bankowosc/fatca- dotknie-bez-pardonu-nie-tylko- amerykanow/
- wicie rozumicie tak se uchwalili a inni ruki pa szwam. Podrążyłem temat i wyszły nowe niezwykle ciekawe smrody - w ''wybiórczej'' równie gorliwie co ''gapol'' wspierającej majdanową chryję napisali, że negocjacje w sprawie FACTA między Waszyngtonem a Moskwą zostały zerwane po wybuchu konfliktu na Ukrainie [ skądinąd trza być doszczętnie zaślepionym tumanem aby w imię wykończenia niechby nawet i ruskiej autokracji cieszyć się z nadejścia finansowego totalizmu ] :
- tyle, że artykuł jest z początku maja 2014 a już pod koniec czerwca tegoż roku ''katechon'' podpisał rozporządzenie sankcjonujące podporządkowanie ruskich banków de facto amerykańskiemu dyktatowi finansowemu i to w sytuacji oficjalnie zerwanych rozmów, niemal jawnego konfliktu i sankcji, niebywałe jeśli potraktujemy serio pucowanie go zarówno przez rosyjską jak i zachodnią propagandę na bodaj głównego wroga USA i zbawcę przed jankeskim imperializmem :
- w świetle powyższego cała ta obecna napinka hamerykańsko-ruska wygląda na ustawkę na którą nabierają się jedynie frajerzy po obu stronach czyli zdecydowana większość niestety [ i to by było na tyle jeśli chodzi o kwestię jakimż to strasznym ''egzystencjonalnym'' zagrożeniem dla USA jest Władimir Putin wraz z kolegami ].
W ogóle to globalny trynd jest co tak jakby uprawdopodabnia wyłożone na wstępie ''teorie spiskowe'' :
''Już nie tylko Stany Zjednoczone i Unia Europejska zwierają szyki w walce z omijaniem przepisów. 30 października porozumienie w tej kwestii podpisali ministrowie finansów ponad 50 krajów i terytoriów zależnych. [...] W każdym razie szef centrum polityki podatkowej i administracji OECD Pascal Saint-Amans na pewno nie mijał się z prawdą, twierdząc w komentarzu dla „Bloomberga”, że mamy do czynienia z „początkiem końca” tradycyjnie pojmowanej tajemnicy bankowej.''
- przy okazji skoro już pragnąłbym poznać wreszcie kompletną i wiarygodną przede wszystkim listę polskich posiadaczy ''lewych'' kont w Szwajcarii bo jeden Walter wiosny nie czyni a jak afera wybuchła z rok temu odtąd ciiiisza....
''W bazach HSBC można znaleźć 511 osób lub firm i niemal 1,2 tys. rachunków powiązanych z Polską. W latach 2006-07 złożono na nich w sumie 865 mln dol., ale - zaznaczamy - zdecydowana większość "polskich" klientów HSBC w Szwajcarii w Polsce tylko się urodziła. Wielu nic z naszym krajem już nie wiązało oprócz obywatelstwa. Są tam np. osoby żydowskiego pochodzenia mieszkające obecnie w Izraelu, Austrii, Kanadzie, USA czy Ameryce Południowej. [...] Osobną grupę stanowili polscy menedżerowie pracujący za granicą, głównie w Rosji i na Ukrainie. Ich regularnie zasilane konta są powiązane ze spółkami na Kajmanach, na Jersey i Wyspach Dziewiczych.''
Nieco szersze bo zza oceanicznej perspektywy spojrzenie rodaka na poruszane tu kwestie :
''Na powierzchni wszystko wygląda dobrze, ale tak nie jest. Dlaczego? Bezrobocie faktycznie jest niskie, ale nowe miejsca pracy są mało warte, śmieciowe. Dlatego wielu ludzi pracuje na 2–3 etatach. Męka. W starej Ameryce, którą pokochałem, nawet jeśli pracował tylko mężczyzna, zarabiał dość, by utrzymać całą rodzinę. Stać ją było na dom, ładny trawnik, dwa samochody i wakacje, a na dodatek był jeszcze czas dla siebie. To się skończyło, choć na zewnątrz wszystko wygląda bardzo podobnie – ten sam domek, ten sam trawnik i często dwa samochody, tylko cena za ten standard jest nieludzka. Dziś oboje rodzice pracują, limity na kartach kredytowych mają wykorzystane niemal do granic, a o czasie dla rodziny można w ogóle zapomnieć. Siła Ameryki – klasa średnia – upada. [...] To był kraj oparty na bardzo prostej, bardzo wysokiej etyce pracy, która wciąż jeszcze – ku mojemu zdziwieniu – jest tam żywa. Amerykanie naprawdę pracowali bardzo ciężko, ale w zamian dostawali naprawdę dużo. Obecnie pracują tak samo, a dostają niewiele. [...] Kompletnie odrzucam pogląd, że demokracja ma się skończyć dlatego, że w Polsce władzę przejął PiS. Za długo mieszkałem w różnych miejscach na świecie, by przyjąć taką opinię. Kiedy przyglądam się polskiej debacie publicznej, czuję się trochę jak Marsjanin. Większość moich znajomych jest w Komitecie Obrony Demokracji, ale ja nie widzę tam dla siebie miejsca, bo ta debata pomija najważniejsze globalne kwestie, które nas dotyczą. Za chwilę podpiszemy umowę TTIP, czyli porozumienie o wolnym handlu z USA, i to jest prawdziwe zagrożenie. Suwerenne, demokratyczne państwo stanie się historią. Straci znaczenie na rzecz potężnych korporacji. Jeżeli PiS będzie miał dość odwagi, żeby nie podpisać TTIP, to może to jest jego dziejowa misja. [...] Kiedy więc ktoś taki jak Leszek Balcerowicz usiłuje nas przekonać, że kapitał nie ma narodowości, że wolny rynek istnieje, to ja się pytam: gdzie? Jeśli chcę założyć budkę z lodami, to na pewno nikt mi nie przeszkodzi. Rynek kompozytorów? Z całą pewnością. Ale esencją kapitalizmu jest dziś gospodarka globalna. Tam tańczą giganci, a my możemy co najwyżej się oblizywać.''
- natomiast jakie wnioski wyciąga pan kompozytor ze swych niejednokrotnie słusznych spostrzeżeń to już insza inszość skoro pałuje się dziadkiem Sandersem zaś ślozy lane w euforii po wyborze ichniego Bolka czyli Obamy oraz udział w komitecie poparcia Bula to wręcz spektakularne jak przystało na laureata Oscara samozaoranie stąd trafna uwaga Ziemkiewicza iż ''jak to muzyk słyszy że dzwonią ale gdzie - nie rozumie''. Nawiasem przytoczone wyżej fakty świadczące o totalniackich dążeniach elit zarówno ''wolnego'' jak i niewolnego świata tłumaczyłyby zaskakującą wydawałoby się karierę być może ''pierwszego socjalistycznego prezydenta USA'' [ oficjalnie ], pucowany pijarowsko na everymana Sanders w świetle tychże jawi się jako polityczny lubrykant do wydymania przez wielki kapitał i ściśle z nim zblatowany rząd tzw. zwykłych Amerykanów, którzy tak gorliwie zdają się go wspierać, zwłaszcza ichnia młodzież [ co znamienne biała przeważnie ] tak by łatwiej przeforsować pod pozorem ''sprawiedliwości społecznej'' zamordystyczne rozwiązania [ zresztą co by tak daleko nie sięgać na naszym podwórku Żakowski z Sierakiem już od dobrych paru lat szczują aby odebrać prawo dziedziczenia a to pewnie dopiero początek choć ten pierwszy najzupełniej słusznie zauważył iż ''na czele ruchu na rzecz stuprocentowego (!) podatku spadkowego stoją najbogatsi umiłowanej przez polską prawicę Ameryki – z Gatesem i Buffettem'', ano tak drogie wy moje prawe odpowiedniki lemingów wciąż żywiące jakoweś ''konserwatywnoliberalne'' złudzenia ]. Już to widzę jak nasz socjalista dobierze się do tyłka banksterom, no chyba że łykacie lansowaną przezeń bezczelnie bujdę z czasu pierwszej kampanii Obamy iż jego fundusze wyborcze pochodzą wyłącznie z donacji przeciętnych zwolenników, w przeciwieństwie do ogłupiałych ze szczętem mas pamiętamy jeszcze brednie iż ogromna przewaga pod tym względem Baraka Obozowego nad jego ówczesnym kontrkandydatem McCainem [ za ostatni kuriozalny list w trosce o stan demokracji w kraju raju solidny ch... w dupę temu guru neokoszerwatystów ] powzięła się wyłącznie z oddolnej, całkiem spontanicznej rzecz jasna mobilizacji mitycznych zwykłych Amerykanów, którzy w euforii ''że mogą'' wpłacali jakieś drobne na jego konto aż zebrała mu się taaaaka góra zielonych papierków - i to niby Republikanie są durni ? [ co nie znaczy ofkors, że żydolubny fajansiarz Trump czy gładki niczym nawilżona prezerwatywa Rubio są jakąś alternatywą, tym bardziej Bloomberg - chodząca patologia w pigułce, współczesna sterylna, niepaląca odmiana niegdysiejszego opasłego wyzyskiwacza z cygarem w gębie ]. Wszystkim neosocjalistycznym tumanom jak i równie nic nie kumającym liberałom czy tam ''wolnościowcom'' wszelkiej maści rekomendujemy więc niniejszy artykuł pod wielce znamiennym tytułem, może chociaż z jaki 1-góra 2% coś zatrybi bo na więcej nauczeni smutnym życiowym doświadczeniem nie liczymy :
- że przypomnę co napisałem onegdaj w komentarzu na blogu Kelthuza gdy przytoczonego tekstu ni opisanych w nim faktów jeszcze nie znałem, bardziej wiedziony tu intuicją, racjonalną jak widać : największym kapitalistom, prawdziwym rekinom biznesu i świata finansów nie zależy wcale na jakowymś wolnym rynku i uczciwej konkurencji lecz właśnie jej zdławieniu i zapewnieniu sobie monopolu lub przynajmniej oligopolu w sferze gospodarczej do tego zaś konieczny im jest wielki rząd, państwo dzierżące monopol na środki przymusu w sferze publicznej a konkretnie trzęsąca nim klasa polityczna [ nie komu innemu a Rockefellerowi przypisuje się powiedzenie iż ''konkurencja jest grzechem'', w każdym razie faktem jest, że skurwiel dla wykończenia biznesowych rywali wysługiwał się regularnymi bandytami choć pełny triumf odniósł dopiero gdy upragnioną kryszę zapewniła mu największa z mafii bo rządowa ]. Symbioza jest tu niemal doskonała i obie strony niejako z natury dążą ku sobie bowiem z kolei odpowiednio silna i drapieżna oligarchia finansowa oraz wielki kapitał zapewniają politykom niezbędną potęgę, środki na armię i tajne policje którymi mogą narzucać innym korzystne dla siebie porządki nie mówiąc już o ''miękkich'' narzędziach wpływu czyli panowaniu w sferze symbolicznej za pomocą wzorów lansowanych przez kino, radio i prasę jak kiedyś czy obecnie tv i internet raczej [ owszem, rozbestwiona i niepomiernie chciwa władcza kasta może i rujnować państwo oraz rządzoną przezeń społeczność ale kto by się tym przejmował dopóty tyczy to jedynie maluczkich nie przekraczając pewnej ''masy krytycznej'' zaś sam układ rządzący nie posiada na tyle silnej konkurencji aby urządziła mu rozsadzającą wszystko od środka dywersję na wzór rzekomej ''rewolucji rosyjskiej'' czy wprost obaliła go zbrojnie ? ]. Przypomnę, że obecny kryzys wybuchł nie wbrew a dzięki rządowym regulacjom, które stworzyły patologiczny mechanizm umożliwiający spekulantom udzielanie kuriozalnych kredytów ''subprime'' i handlowanie jakimiś wziętymi z dupy, kompletnie wyśrubowanymi ''aktywami'' - kto działając na własną rękę pożyczałby pieniądze ludziom mając pewność, że ci ich nie spłacą ?! A już szczytem wszystkiego i ostateczną demaskacją wolnorynkowych jak i socjalistycznych mitów było ratowanie kasą z rządowego budżetu rzekomego ''neoliberalnego'' kraju raju bankrutów i złodziei ''za dużych by upaść'' [ za grubych by schudnąć ], dosłownie przelewanie z pustego w próżne na niewyobrażalnie gigantyczną skalę decyzją wprawdzie odchodzącego Busha jr ale przyklepane już przez po to min. właśnie wybranego Obamę boć przecie to ostry lewak, homolubny w dodatku i w połowie rodem z uciśnionej mniejszości więc jeśli się mu stawiasz toś kołtun i rasista [ biały oczywiście bo innych oficjalnie nie ma ] co z automatu niejako skazuje w syfilisowanym świecie na polityczną marginalizację a bywa, że i śmierć a o to mniej więcej chodziło w hucpie z ''jesłiken!''. Przerwanie naturalnego zblatowania elit politycznych i finansowych oraz okiełznanie tych drugich za pomocą państwa oraz narzucanych przezeń regulacji byłoby możliwe tylko w przypadku faktycznego odzyskania tegoż dla ''rządów ludu'' czy jak to się gładko określa w nowomowie uczynienia go w pełni transparentnym - rad bym się dowiedzieć jak niby możliwe jest ''oddolne'' sprawowanie kontroli nad władzą i biznesem w globalnej skali jakiej dziś one operują bo mi to niestety wygląda na rojenia Kuronia pewnie po paru głębszych z mitycznego termosu o klasie robotniczej deliberującej w wolnym czasie o podziale wypracowanej przezeń wartości dodanej czy tam dodatkowej z jego ''listu otwartego do partii'' za który Gomuła wsadził go do ciupy, prawilnie zresztą. Bynajmniej nie jest to przytyk do najzupełniej słusznych, przynajmniej w zamiarach, działań obecnego rządu jak podatek bankowy itp. bo w naszym przypadku mamy do czynienia jedynie z obcą agresją ekonomiczną i lokalnymi najmitami o fortunach sięgających korzeniami spółek polonijnych z udziałem kapitału radzieckiego co radykalnie zmienia postać rzeczy [ choć trza uczciwie zauważyć iż podpisanie lansowanego wprawdzie przez poprzednią złodziejską ekipę akcesu do F...CTA przez prezydenta Dudę rzuca na to pewien cień, insza inszość czy istniała w ogóle jakakolwiek realna alternatywa - skoro nawet kreowany na głównego antyamerykańskiego szejtana kremlowski satrapa pokornie zgiął kark przed finansowym dyktatem to nie ma o czym gadać ].
Nie chciałbym jednak aby powyższe zostało poczytane jako wyraz lekceważenia dla obecnego postawienia kropki nad i w kwestii, że Bolo iz Bolo - nawet jeśli to tylko kolejna WSIowa zagrywka przynajmniej może nareszcie skończy się koszmar zaprzeczania prawdzie niezwykle niszczący dla naszego życia publicznego i społecznego czego symptomem pierwsi pękający dotychczasowi gorliwi obrońcy Wałęsy i nienawistnicy Kaczyńskiego pokroju dziadka Waldemara. Niemniej faktem jest, że z mojej perspektywy w całej aferze nie ma specjalnie czym się podniecać, owszem cieszy że sprawa wyszła wreszcie na jaw i miałem niezłą schadenfreude obserwując wijących się jak piskorz w agonii ostatnich obrońców ustanowionego ponad ćwierć wieku temu zdychającego syfu, tyle że nic istotnego tak naprawdę tu nie znajdziemy bo prawdziwe ustalenia nie odchodziły wówczas przy okrągłym stolcu czy nawet w Pizdolence a na linii Moskwa-Waszyngton zapewne w konsultacji z Berlinem czyli ówczesnym Bonn i Tel Awiwem - III RP od swego zarania do dziś jest rusko-prusko-jankesko-żydowskim kondominium pod ubeckim zarządem powierniczym i szczerze wątpię aby zwykłym móc wzmóc zmóc ten geopolityczny układ choć obecne przegrupowanie sił w tym względzie dało nam chyba jednak nieco więcej luzu, obaczymy czy wykorzystamy szansę [ i nade wszystko czy w ogóle ją posiadamy ] już nie mówię na pełną suwerenność ale choćby jako taką podmiotowość i wydobycie się z dotychczasowego skundlenia i politycznej narkolepsji.
Zresztą sprawa Bolka posiada szerszy wymiar jakoś nie dostrzegany w ferworze sporu zarówno przez demaskatorów jak i jego oczadziałych obrońców zaskakująco korespondujący z poruszanymi w niniejszym wpisie kwestiami, na aspekt ten zwrócił niedawno uwagę Paweł Zyzak zlinczowany onegdaj publicznie za ujawnienie prawdy o Wałęsie [ znamienne to iż podobnie jak Kaczmarek żyje on w USA, jak widać zza oceaniczna perspektywa daje lepszy ogląd rzeczy niż z wnętrza naszego grajdoła, pozwala umieścić go w globalnym kontekście ] :
''Wałęsa legitymizował układ „okrągłostołowy”, ale – co ważniejsze – dawał osłonę tzw. terapii szokowej, czyli upraszczając: procesowi neokolonizacji. Patrzymy na Wałęsę jako narzędzie jego zaplecza eksperckiego i Kiszczaka, ale i owo zaplecze, i Kiszczak byli z kolei narzędziem potężnych gremiów zachodnich, które żądały od PRL spłaty wielomiliardowego długu.''
http://nczas.com/wiadomosci/wywiad/zyzak-walesa-dawal-oslone-tzw-terapii-szokowej/
- otóż to [ choć zdumiewają podobne uwagi akurat w korwinowym ''Najwyższym Czasie'' ], nie sposób tu nie przytoczyć przypomniany parę miesięcy temu min. przez Grzegorza Brauna układ Jaruzelski-Rockefeller :
''W pierwszych dniach jesieni 1985 r. gen. Wojciech Jaruzelski, odwiedziwszy Hawanę, przybył do Nowego Jorku, by wziąć udział w rocznicowej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Pobyt był okazją do szeregu spotkań z głowami i przedstawicielami innych państw. Wszystko to razem – i „bratnia” Kuba, i 40-lecie ONZ – nie miało jednak nawet części takiego znaczenia jak ta jedna, parogodzinna rozmowa, której akurat propagandowa prasa PRL nie odnotowała. Oto w środę 25 września w samo południe Jaruzelski wraz z niedużą grupą asystujących mu oficjeli i ochroniarzy przybył do Rockefeller Plaza przy Piątej Alei na Manhattanie. Przed wejściem do charakterystycznej, monumentalnej budowli witał go sam gospodarz David Rockefeller.
62-letni wówczas Jaruzelski jako I sekretarz PZPR, prezes Rady Ministrów PRL i (co najważniejsze) przewodniczący Komitetu Obrony Kraju skupiał w swoim ręku całą władzę sowieckiego namiestnika nad Polską, która stanowiła klucz do całego „imperium zewnętrznego”. Z nadania Moskwy Jaruzelski był więc lojalnym lokalnym satrapą. Jego rozmówca sam stał na czele jednego z największych w dziejach imperiów – organizacji finansowej o zasięgu globalnym, której jednostką flagową był Chase Manhattan Bank – a cały świat doskonale znał potężny klan, którego 70-letni wówczas David stanowił trzecie pokolenie. [...]
Przypomnijmy kontekst sytuacyjny.
Pół roku wcześniej sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego został Michaił Gorbaczow, którego jeszcze w 1978 r. ściągnął do Moskwy szef KGB Jurij Andropow. Armia Czerwona nieodwołalnie przegrała już wyścig technologiczny z Zachodem [...] Stało się oczywistością, że Sowieci nie tylko nie zdołają już wygrać III wojny światowej, ale nawet nie zajmą lepszej pozycji negocjacyjnej przez ewentualne osiągnięcie linii Sekwany czy bodaj Renu w europejskim teatrze wojennym. Kreml przystąpił więc do realizacji planu Andropowa-Ogarkowa: demontażu „imperium zewnętrznego”, tj. taktycznego wycofania militarnego z krajów satelickich, z zamiarem utrzymania tam pełnej kontroli politycznej bardziej subtelnymi narzędziami (KGB, GRU). Kluczowy dla powodzenia tej operacji był poligon „transformacji ustrojowej” w Polsce, ale ta miała rosnący problem zadłużenia zagranicznego, którego nie mogły zniwelować kolejne „reformy” utrzymane w systemowych ramach zakreślonych przez doktrynę socjalistyczną. Taki był zatem kontekst amerykańskich umizgów Jaruzelskiego. Przyjechał on po prostu wynegocjować godziwe warunki kapitulacji na swoim „odcinku frontu”. Między bajki włóżmy od razu wersję o jakiejkolwiek samodzielności i własnej inicjatywie Jaruzelskiego – dla każdego, kto zapoznał się z biografią TW „Wolskiego”, jest oczywiste, że jego nowojorska misja musiała być w całości autoryzowana przez Moskwę. [...]
To doprawdy wspaniała nowina, ale dlaczego Kreml nie komunikuje się w tej sprawie bezpośrednio z Białym Domem? Dlaczego partnerów szuka najpierw wśród bankierów? To oczywiście dobry przyczynek do refleksji nad rzeczywistymi hierarchiami władzy. Ale jest jeden konkretny powód, dla którego uznać trzeba, że Jaruzelski trafił pod właściwy adres. To oni właśnie – ludzie władzy pieniądza – stają się dla komunistów najbardziej naturalnymi partnerami i najlepszymi sojusznikami (sic). Jeśli bowiem „kiełkowanie demokracji” w państwach Układu Warszawskiego przerodzi się w proces niekontrolowany, stracić mogą i jedni i drudzy: zbankrutowani komuniści, bo ich narody mogą pozbawić władzy i rozliczyć; a także zachodni wierzyciele, jeśli im suwerenne władze wyłonione przez te narody odmówią zwrotu pożyczonych przez komunistów pieniędzy. Tak to zawiązuje się ów sojusz ponad wszelkimi politycznymi podziałami i różnicami ideologicznymi – sojusz zbrodniarzy i lichwiarzy. [...]
To spotkanie dwóch światów – zdawałoby się, reprezentantów dwóch radykalnie sprzecznych systemów – doprowadzić miało ostatecznie do tego, co na nasz użytek nazwano „transformacją ustrojową” albo „demokratycznymi przemianami”, a co późniejszy ambasador USA w PRL nazwać miał bezpretensjonalnie „układem Jaruzelski-Geremek” (patrz: odtajnione depesze Johna R. Davisa Juniora z 1989 r.). Na mocy tego spiskowego, bo przecież nigdy nie ogłoszonego oficjalnie układu, Jaruzelski został ostatnim prezydentem PRL i pierwszym prezydentem III RP. Drogę do prezydentury otwierało mu niewątpliwie m.in. tamto spotkanie w Rockefeller Center."
http://powiewswiezosci.neon24.pl/post/127263,pakt-jaruzelski-rockefeller-25-wrzesnia-1985-r
http://www.tygodnikprzeglad.pl/obiad-na-manhattanie/
W drodze ku globalnemu komunokapitalizmowi :
''Pod pretekstem polityki oszczędnościowej i przezwyciężania kryzysu finansowego potężne elity gospodarczo-polityczne wprowadzają od 2008 r. centralnie sterowany porządek neoliberalny. Poprzez ograniczenie wolności obywatelskich i praw pracowniczych, a także głębokie cięcia w systemie opieki społecznej, zdrowotnej i edukacyjnej chcą stworzyć model społeczeństwa oligarchicznego, opartego na nowoczesnej formie niewolnictwa. Głównym celem „cichego puczu” jest podporządkowanie sobie rządów narodowych i przejęcie kontroli nad umysłami i portfelami Europejczyków.''
http://akademiacontramatrix.org/2016/01/jurgen-roth-cichy-pucz-jak-tajne-elity-gospodarcze-i-polityczne-przejmuja-wladze-nad-europa-i-niemcami/
''Zastanówmy się najpierw – na podstawie tego, czego dowiedzieliśmy się z przecieków negocjowanego tekstu – co w przypadku wielkich firm farmaceutycznych oznaczać będzie rozszerzenie ochrony własności intelektualnej. Z analiz ekonomicznych wynika wyraźnie, iż co najmniej słaby jest argument, że taka ochrona wspiera prowadzenie badań. Istnieją dowody, że tak na prawdę jest odwrotnie: gdy Sąd Najwyższy unieważnił patent firmy Myriad dotyczący genu BRCA, doprowadziło to eksplozji innowacji, których efektem stały się lepsze i tańsze testy. Zapisy TPP ograniczyłyby natomiast wolną konkurencję i doprowadziłyby do wzrostu cen, płaconych przez konsumentów zarówno w USA, jak i na całym świecie – byłoby to przeciwieństwo wolnego handlu (dla przypomnienia – wyrok dotyczył uzyskanych w latach 90. przez firmę Myriad Genetics patentów na geny BRCA1 i BRCA2, których mutacje odpowiadają za wyższe ryzyko zachorowania na raka piersi i jajników; Sąd Najwyższy USA zakazał patentowania ludzkiego DNA – przyp. tłum.)''
http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/handel-raczej-sterowany-niz-wolny/
- patent na ludzkie geny, koncesja na hodowlę człowieka i hybryd ludzko-zwierzęcych, podludzi, przedludzi, przemysłowy kanibalizm :
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/przemyslowy_kanibalizm_i,p1620377472
''Inne rodzaje ludzko-zwierzęcych chimer są już powszechnie stosowane w badaniach naukowych, w tym "humanizowane" myszy obdarzone ludzkim układem odpornościowym. Takie zwierzęta są tworzone przez dodanie kawałków wątroby i grasicy z ludzkich płodów (pobranych z aborcji) do myszy po ich urodzeniu.''
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/laboratoria_rozwijaja,p1610789428
- ''Możemy stworzyć zwierzę bez serca.'' - jeśli to prawda to...
Zresztą sprawa Bolka posiada szerszy wymiar jakoś nie dostrzegany w ferworze sporu zarówno przez demaskatorów jak i jego oczadziałych obrońców zaskakująco korespondujący z poruszanymi w niniejszym wpisie kwestiami, na aspekt ten zwrócił niedawno uwagę Paweł Zyzak zlinczowany onegdaj publicznie za ujawnienie prawdy o Wałęsie [ znamienne to iż podobnie jak Kaczmarek żyje on w USA, jak widać zza oceaniczna perspektywa daje lepszy ogląd rzeczy niż z wnętrza naszego grajdoła, pozwala umieścić go w globalnym kontekście ] :
''Wałęsa legitymizował układ „okrągłostołowy”, ale – co ważniejsze – dawał osłonę tzw. terapii szokowej, czyli upraszczając: procesowi neokolonizacji. Patrzymy na Wałęsę jako narzędzie jego zaplecza eksperckiego i Kiszczaka, ale i owo zaplecze, i Kiszczak byli z kolei narzędziem potężnych gremiów zachodnich, które żądały od PRL spłaty wielomiliardowego długu.''
http://nczas.com/wiadomosci/wywiad/zyzak-walesa-dawal-oslone-tzw-terapii-szokowej/
- otóż to [ choć zdumiewają podobne uwagi akurat w korwinowym ''Najwyższym Czasie'' ], nie sposób tu nie przytoczyć przypomniany parę miesięcy temu min. przez Grzegorza Brauna układ Jaruzelski-Rockefeller :
''W pierwszych dniach jesieni 1985 r. gen. Wojciech Jaruzelski, odwiedziwszy Hawanę, przybył do Nowego Jorku, by wziąć udział w rocznicowej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Pobyt był okazją do szeregu spotkań z głowami i przedstawicielami innych państw. Wszystko to razem – i „bratnia” Kuba, i 40-lecie ONZ – nie miało jednak nawet części takiego znaczenia jak ta jedna, parogodzinna rozmowa, której akurat propagandowa prasa PRL nie odnotowała. Oto w środę 25 września w samo południe Jaruzelski wraz z niedużą grupą asystujących mu oficjeli i ochroniarzy przybył do Rockefeller Plaza przy Piątej Alei na Manhattanie. Przed wejściem do charakterystycznej, monumentalnej budowli witał go sam gospodarz David Rockefeller.
62-letni wówczas Jaruzelski jako I sekretarz PZPR, prezes Rady Ministrów PRL i (co najważniejsze) przewodniczący Komitetu Obrony Kraju skupiał w swoim ręku całą władzę sowieckiego namiestnika nad Polską, która stanowiła klucz do całego „imperium zewnętrznego”. Z nadania Moskwy Jaruzelski był więc lojalnym lokalnym satrapą. Jego rozmówca sam stał na czele jednego z największych w dziejach imperiów – organizacji finansowej o zasięgu globalnym, której jednostką flagową był Chase Manhattan Bank – a cały świat doskonale znał potężny klan, którego 70-letni wówczas David stanowił trzecie pokolenie. [...]
Przypomnijmy kontekst sytuacyjny.
Pół roku wcześniej sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego został Michaił Gorbaczow, którego jeszcze w 1978 r. ściągnął do Moskwy szef KGB Jurij Andropow. Armia Czerwona nieodwołalnie przegrała już wyścig technologiczny z Zachodem [...] Stało się oczywistością, że Sowieci nie tylko nie zdołają już wygrać III wojny światowej, ale nawet nie zajmą lepszej pozycji negocjacyjnej przez ewentualne osiągnięcie linii Sekwany czy bodaj Renu w europejskim teatrze wojennym. Kreml przystąpił więc do realizacji planu Andropowa-Ogarkowa: demontażu „imperium zewnętrznego”, tj. taktycznego wycofania militarnego z krajów satelickich, z zamiarem utrzymania tam pełnej kontroli politycznej bardziej subtelnymi narzędziami (KGB, GRU). Kluczowy dla powodzenia tej operacji był poligon „transformacji ustrojowej” w Polsce, ale ta miała rosnący problem zadłużenia zagranicznego, którego nie mogły zniwelować kolejne „reformy” utrzymane w systemowych ramach zakreślonych przez doktrynę socjalistyczną. Taki był zatem kontekst amerykańskich umizgów Jaruzelskiego. Przyjechał on po prostu wynegocjować godziwe warunki kapitulacji na swoim „odcinku frontu”. Między bajki włóżmy od razu wersję o jakiejkolwiek samodzielności i własnej inicjatywie Jaruzelskiego – dla każdego, kto zapoznał się z biografią TW „Wolskiego”, jest oczywiste, że jego nowojorska misja musiała być w całości autoryzowana przez Moskwę. [...]
To doprawdy wspaniała nowina, ale dlaczego Kreml nie komunikuje się w tej sprawie bezpośrednio z Białym Domem? Dlaczego partnerów szuka najpierw wśród bankierów? To oczywiście dobry przyczynek do refleksji nad rzeczywistymi hierarchiami władzy. Ale jest jeden konkretny powód, dla którego uznać trzeba, że Jaruzelski trafił pod właściwy adres. To oni właśnie – ludzie władzy pieniądza – stają się dla komunistów najbardziej naturalnymi partnerami i najlepszymi sojusznikami (sic). Jeśli bowiem „kiełkowanie demokracji” w państwach Układu Warszawskiego przerodzi się w proces niekontrolowany, stracić mogą i jedni i drudzy: zbankrutowani komuniści, bo ich narody mogą pozbawić władzy i rozliczyć; a także zachodni wierzyciele, jeśli im suwerenne władze wyłonione przez te narody odmówią zwrotu pożyczonych przez komunistów pieniędzy. Tak to zawiązuje się ów sojusz ponad wszelkimi politycznymi podziałami i różnicami ideologicznymi – sojusz zbrodniarzy i lichwiarzy. [...]
To spotkanie dwóch światów – zdawałoby się, reprezentantów dwóch radykalnie sprzecznych systemów – doprowadzić miało ostatecznie do tego, co na nasz użytek nazwano „transformacją ustrojową” albo „demokratycznymi przemianami”, a co późniejszy ambasador USA w PRL nazwać miał bezpretensjonalnie „układem Jaruzelski-Geremek” (patrz: odtajnione depesze Johna R. Davisa Juniora z 1989 r.). Na mocy tego spiskowego, bo przecież nigdy nie ogłoszonego oficjalnie układu, Jaruzelski został ostatnim prezydentem PRL i pierwszym prezydentem III RP. Drogę do prezydentury otwierało mu niewątpliwie m.in. tamto spotkanie w Rockefeller Center."
http://powiewswiezosci.neon24.pl/post/127263,pakt-jaruzelski-rockefeller-25-wrzesnia-1985-r
http://www.tygodnikprzeglad.pl/obiad-na-manhattanie/
W drodze ku globalnemu komunokapitalizmowi :
''Pod pretekstem polityki oszczędnościowej i przezwyciężania kryzysu finansowego potężne elity gospodarczo-polityczne wprowadzają od 2008 r. centralnie sterowany porządek neoliberalny. Poprzez ograniczenie wolności obywatelskich i praw pracowniczych, a także głębokie cięcia w systemie opieki społecznej, zdrowotnej i edukacyjnej chcą stworzyć model społeczeństwa oligarchicznego, opartego na nowoczesnej formie niewolnictwa. Głównym celem „cichego puczu” jest podporządkowanie sobie rządów narodowych i przejęcie kontroli nad umysłami i portfelami Europejczyków.''
http://akademiacontramatrix.org/2016/01/jurgen-roth-cichy-pucz-jak-tajne-elity-gospodarcze-i-polityczne-przejmuja-wladze-nad-europa-i-niemcami/
''Zastanówmy się najpierw – na podstawie tego, czego dowiedzieliśmy się z przecieków negocjowanego tekstu – co w przypadku wielkich firm farmaceutycznych oznaczać będzie rozszerzenie ochrony własności intelektualnej. Z analiz ekonomicznych wynika wyraźnie, iż co najmniej słaby jest argument, że taka ochrona wspiera prowadzenie badań. Istnieją dowody, że tak na prawdę jest odwrotnie: gdy Sąd Najwyższy unieważnił patent firmy Myriad dotyczący genu BRCA, doprowadziło to eksplozji innowacji, których efektem stały się lepsze i tańsze testy. Zapisy TPP ograniczyłyby natomiast wolną konkurencję i doprowadziłyby do wzrostu cen, płaconych przez konsumentów zarówno w USA, jak i na całym świecie – byłoby to przeciwieństwo wolnego handlu (dla przypomnienia – wyrok dotyczył uzyskanych w latach 90. przez firmę Myriad Genetics patentów na geny BRCA1 i BRCA2, których mutacje odpowiadają za wyższe ryzyko zachorowania na raka piersi i jajników; Sąd Najwyższy USA zakazał patentowania ludzkiego DNA – przyp. tłum.)''
http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/handel-raczej-sterowany-niz-wolny/
- patent na ludzkie geny, koncesja na hodowlę człowieka i hybryd ludzko-zwierzęcych, podludzi, przedludzi, przemysłowy kanibalizm :
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/przemyslowy_kanibalizm_i,p1620377472
''Inne rodzaje ludzko-zwierzęcych chimer są już powszechnie stosowane w badaniach naukowych, w tym "humanizowane" myszy obdarzone ludzkim układem odpornościowym. Takie zwierzęta są tworzone przez dodanie kawałków wątroby i grasicy z ludzkich płodów (pobranych z aborcji) do myszy po ich urodzeniu.''
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/laboratoria_rozwijaja,p1610789428
- ''Możemy stworzyć zwierzę bez serca.'' - jeśli to prawda to...
Na koniec w kontraście do raczej niewesołych refleksji już dla czystej radochy wywiad z Kiszczakową - doprawdy nie mam pojęcia czy to babsko faktycznie jest aż tak durne jakim się jawi, podobne megiery realnie w przyrodzie występują stąd rzecz całkiem możliwa, czy też jedynie takową udaje, w takim razie trza przyznać iż całkiem ale to całkiem idzie jej granie tępej, zadufanej w sobie dzidy :
''Weźmy wyjazdy - podczas gdy państwo Kiszczakowie podróżowali po całym świecie, przeciętny Polak nie mógł dostać paszportu.
- Polacy wyjeżdżali. Do Bułgarii, do Jugosławii, do Rumunii...
http://www.fakt.pl/politycy/zona-generala-kiszczaka-moj-maz-to-bohater-,artykuly,582562.html
''Pamiętam, że generał był przystojnym, postawnym mężczyzną, miał kształtną głowę.''
http://www.fakt.pl/politycy/maria-kiszczak-maz-mnie-zdradzal-z-artystkami,artykuly,581152.html
Nie ona jedna stąd widać, jak to mówią : ''za mundurem k...y sznurem'':). Ale w jednym Kiszczakowa, przyznajmy jej, akurat ma rację - to jej mąż faktycznie ''obalił'' komunizm [ rzecz jasna nie sam z siebie ale na zlecenie ''czynników wyższych'' ] a nie Bolek czy nawet ''Solidarność'' niestety, której przypadła a raczej temu co z niej pozostało w ostateczności rola listka figowego dla mafijnego sojuszu komunistów z kapitalistami, cóż za szyderstwo historii.
''Pamiętam, że generał był przystojnym, postawnym mężczyzną, miał kształtną głowę.''
http://www.fakt.pl/politycy/maria-kiszczak-maz-mnie-zdradzal-z-artystkami,artykuly,581152.html
Nie ona jedna stąd widać, jak to mówią : ''za mundurem k...y sznurem'':). Ale w jednym Kiszczakowa, przyznajmy jej, akurat ma rację - to jej mąż faktycznie ''obalił'' komunizm [ rzecz jasna nie sam z siebie ale na zlecenie ''czynników wyższych'' ] a nie Bolek czy nawet ''Solidarność'' niestety, której przypadła a raczej temu co z niej pozostało w ostateczności rola listka figowego dla mafijnego sojuszu komunistów z kapitalistami, cóż za szyderstwo historii.
niedziela, 14 lutego 2016
Najlepsze kasztany są w Dubaju - Zuza lubi je tylko na twarz abo Femme Fekale [ Baśnie z tysiąca i jeden klocy ].
- dziś wpis wybitnie walentynkowy jak widać, zainspirował go jeden z ostatnich kelthuzowych podcastów, zaiste prawilne oranie nieznośnej społecznej patologii próżnych nimfetek i fapiących pod nie żałosnych beta orbiterów, czy wnioski równie słuszne pozostawiam już waszej ocenie :
- niestety pod koniec wkrada się typowe korwinowe pierdzielenie [ ponieważ liberalizm jest dziś raczej passe można równie dobrze powiedzieć iż to objaw godnej uwagi ideowej konsekwencji jak i bycia żywą libertariańską skamieliną ] ale gdy wujek Rajtuz nie dziamle pod nosem o polityce a zabiera się za tzw. ''życie'' za przeproszenie gada całkiem do rzeczy, jedyne zastrzeżenie czy faktycznie wybór przedstawia się tak prosto : ''albo wilk alfa albo beta orbiter i stulejarz'', kiedyś rozwiązaniem tej pozornej w gruncie rzeczy sprzeczności był status mężczyzny w patriarchalnej rodzinie, nie mówię zaraz pater familias, dosłownie pan życia i śmierci pozostałych członków rodu sprawujący nad nimi iście tyrańską władzę [ przynajmniej de iure bo w praktyce różnie bywało, zwłaszcza silne kobiety albo sucze jak kto woli potrafiły sobie i tu doskonale radzić same często stając się zaborczymi matronami jak to się dzieje dziś często w świecie muzułmańskim ], idzie raczej o złagodzoną tegoż wersję jaką znamy z dość nieodległych jeszcze czasów, niestety dziś ostały się tylko relikty dawnego porządku w zmarginalizowanych enklawach coraz częściej faktycznie zastępowane przez chamskich maczo, baszów i rodzimych sebixów lub metroseksualne, wymuskane, hipsterskie cioty a o tym co się dzieje z babami w ogóle szkoda gadać dlatego właśnie o tym pogadamy:) W każdym razie i ja chciałbym korzystając z okazji dorzucić parę groszy do kelthuzowego zlewu mentalnego bo już od jakiegoś czasu zebrała mi się pełna kieszeń g... na omawiany temat. Jeśli ktoś ma uwagi nadsilnicznego wolnościowca za przesadne i zbyt ostre niechże wspomni Martę ''temu obciągałam, z tamtym się je...łam'' Linkiewicz [ nie linkuję bo nie chcę tępemu kurwisku ''podbijać fejmu'' ] czy aferkę z koneserkami czekoladowego szejka sprzed blisko roku, to dla netowego magla cała epoka stąd pokrótce przypomnę o co poszło : portal TagTheSponsor wyspecjalizowany w demaskowaniu napuszonych dziwek robiących za pokazowe wyciruchy na wybiegu przeprowadził udaną prowokację wobec burdelmamy, znaczy szefowej agencji tow...ee, modelek stręczącej białe mięsko z Bulandy chutliwym Sindbadom przy kasie, oczywiście gdy szło o zwykłe danie d... dziewczęta nie miały najmniejszych oporów bo i po cóż, ale prowokator wcielający się w postać naganiacza zdzir dla arabskiego szejka postanowił podbić stawkę informując o dość niecodziennych upodobaniach [ zależy dla kogo i przede wszystkim pod jaką szerokością geograficzną ] Jego Wysokości, otóż książę miał być miłośnikiem oddawania złotego deszczyku do buzi, stawiania klocka na cyce oraz konsumowania przez damy jego odchodów a wszystko to za jakieś circa 15 do 20 tysi zielonych papierów. W tym momencie pani nieco się-się cofnęło, oznajmiła iż musi skonsultować kwestię z podopiecznymi, trza przyznać, że nie wszystkie Mariole i Andżeliny przystały na ten radykalny peeling i formę diety [ choć gdyby tak się zastanowić łajno winno być wręcz obowiązkowym pokarmem modelek ze względu na swą niskokaloryczność i niewielką zawartość tłuszczu co jakże pięknie zostało zobrazowane na tym kolorowym wykresie ] niemniej z kilkanaście się skusiło zapewne w myśl rzymskiej maksymy że pecunie nie śmierdzą i bardzo dobrze bowiem dzięki nim zwyczajowe powiedzonko iż coś jest g... warte nabrało wreszcie wymiernego znaczenia. Oczywiście ujawnienie sprawy wywołało w polskim necie istny shittajfun, na biedne niewinne dziewczątka, które chciały sobie tylko co nie co dorobić na [z]boku katolicki ciemnogród urządził prawdziwe polowanie na czarownice, mało kogo z tych frustratów stać było na szczere wyznanie jakie poczynił jeden z januszy w komentarzu na pewnym forum, cytuję : ''kurde nasrałbym na nie ale chwilowo cienko u mnie z kasą''... Poza tym leciały zwyczajowe już teksty typu ''Polki-kurwy dają ciapakom'' etc. ja jednak jako zdeklarowany stulejarz, białorycerz i przegryw życiowy dla którego kobiety są tajemniczym, pachnącym różami ogrodem [ wprawdzie szydercy powiadają, że raczej jedzie odeń przetwórnią ryb ale to PiSdzielcy jacyś ] jestem pewien ich ideowych motywacji, otóż nikt jakoś zarówno spośród oskarżycieli jak i obrońców nie zauważył iż nie szło tu o kał byle prostaka lecz ichniego arystokraty co by nie gadać, owszem uważam że to szczere monarchistki spragnione splendoru i łase na nimb jaki otacza każdego władcę zaś wspomniany akt koprofilli był zaiste wzruszającym przykładem poddania się woli Jego Wysokości : ''czy książę będzie łaskaw uczynić mi ten zaszczyt oddania swej błękitnej sraki na mą twarz ? - ależ proszę moja droga, wżdyć to mój obowiązek względem ludu nadstaw więc buzię cna dziewieczko'' i chlap !, tak to [po]szło, tylko ci brudni zawistnicy z polaczkowa przesiąknięci masońskim demokratyzmem mogli kalać ten piękny czyn społeczny rodem ze świetnej epoki, ot co. Z tą wszakże różnicą iż dziś kobiety stały się wyemancypowane i bardziej ambitne, by spotkać swego księcia nie poprzestają jak onegdaj białogłowy na pocałowaniu ropucha ale jak widać wolą wylizać rodzyny na glanc, nawet brązowe oczko i wodnik siuwarek im nie straszne, cóż to dla kałmuckiej królewny.
Ogarniając zaś temat serio rzecz oczywiście nie w histeryzowaniu i faktycznie jałowym bulwersie, jedynie idzie by widzieć sprawy jakimi są zamiast wywracać kota ogonem i z ordynarnego dupodajstwa a niechby nawet i ubarwionego egzotycznie robić byle duperelę [ jak to w tym kontekście brzmi ], doprawdy wszystkim jaśnie oświeconym między uszami musi chlupotać kloaka całej beduińskiej karawany włącznie z odchodami wielbłądów by białorycerzyć w obronie tych tępych pustaków, choć muszę przyznać, że być może ułatwiam sobie tu nieco sprawę, w pierwszej chwili gdym się o wszystkim dowiedział pomyślałem i trudno się temu raczej dziwić : ''głupie dziwki'' ale zaraz połapałem się - ''a czemu zaraz głupie ?'' I faktycznie, akurat w owym czasie tzw. rzeczywistość dość szybko pozytywnie zweryfikowała me wątpliwości, otóż dowiedziałem się od jednej znajomej o jej kuleżance, ponoć całkiem inteligentnej i urodziwej suczy co to różnym bogatym oblechom może nie zaraz strzela minetę odbytu ale regularnie nadstawia zadu dając się wyobracać i na orgietkach gdy trzeba w zamian za wakacje na Lazurowym Wybrzeżu, jachty, szampana i insze luksusy bowiem jak sama otwarcie wyznaje zwyczajnie ''lubi ten sport'' [ oby obserwacja ta wywołała potężny ból rzyci feministek : nawet w przypadku pełnego ziszczenia się ich utopii, obalenia wszelkich patriarchalnych i seksistowskich ograniczeń znacząca część kobiet, często wcale nie durnych, które mogłyby skorzystać w pełni z nadarzającej się szansy i tak będzie wolała nie głową czy rękami lecz inną częścią ciała ''się realizować'' bynajmniej z powodu jakowejś opresyjnej fallocentrycznej kultury a po prostu bo są głupie lub zdeprawowane z natury ]. Problem więc nie w kurewstwie jakie zawsze było jest i będzie czy to się komu podoba lub nie a skali patologii i nade wszystko zaniku zdrowej hierarchii, wybiciu obyczajowego szamba na wierzch i rozpanoszeniu chamstwa, jednym słowem przeraża nieco rzeczywistość gdzie pospolita dziwka i złodziej czy inszy degenerat dyktują normy. Jakie ma to zatrważające skutki nie tylko dla ładu społecznego ale i politycznego czy ekonomicznego których nie sposób całkiem oddzielić o tym za moment, teraz jeszcze by kto nie zarzucił iż jesteśmy gołosłowni poprzestając na jałowych jeremiadach parę przykładów na potwierdzenie tezy ''powszechnej prostytucji dusz'' [ postulat de Sade'a, że przypomnę ] : pamiętam spotkanie sprzed jakich 2-3 lat z mecenasem Ujazdowskim tyle że nie byłym PiSowskim ministrem od kultury a jego ojcem z którym zresztą ponoć są mocno poróżnieni ale nie o tym - wspominał podczas niego bulwersująca sprawę z jaką zetknął się w swej praktyce a która miała miejsce w jakimś z regionalnych gimnazjów, mniejsza już Jędrzejowie czy inszym Staszowie, otóż wezwano tam karetkę do jednej z uczennic tak ostro została skopana w podbrzusze przez inną gimnazistkę. A o cóż dziewczętom poszło, czyżby o chłopca i wielką zaprawdę ''mylość'' ew. klasowe oceny i zawiedzione ambicje, ktoś naiwny mógłby zapytać - bynajmniej, jak by to oględnie ująć : sprawczyni łomotu świadczyła ''usługi seksualne'' w szkolnej toalecie pobierając za nie opłatę w wysokości 20 zł natomiast ta co dostała wpierdol zaczęła robić to samo o połowę taniej czyniąc jej tym wrażą konkurencję, można rzec iż był to spór ideowy, poszkodowana była zwolenniczką wolnego rynku zaś jej oprawczyni najwidoczniej zdeklarowaną etatystką, która w obronie swego monopolu postanowiła wybić zdzirze leseferystyczne dyrdymały ze łba czy właściwie mówiąc wprost z ''narzędzia pracy'', głowy jednak w to nie mieszajmy. Z kolei całkiem niedawno przyjaciółka referowała gorzkie żale znajomego geja, bynajmniej leciwego czy egzaltowanego, w jakich czasach przyszło mu żyć, gdy zanika nawet zwyczajowa konwersacja i drink przed kopulacją, obecnie jak wynika z jego słów zapanował istny erotyczny chlew, wszechobecny duch Miasto-Masa-Masarnia gdzie utylitarne bioroboty oceniają wzajem ludzkie półtusze na powszechnej wyprzedaży bez ogródek od razu przechodząc do rzeczy : ''jak długiego masz, liżesz dupę ?'' etc. - jeśli już nawet pedał skarży się na upadek obyczajów znaczy, że naprawdę pikujemy na ryj i to głęboko...
Podobnych historyi można by przytoczyć multum ale i tego dość, wystarczy aby zdać sobie sprawę z rozmiarów degeneracji stąd wypada niestety zgodzić się z niewesołymi refleksjami Kelthuza iż jest to objaw upadku Okcydentu a nie li tylko banalnego, właściwego każdej epoce kurewstwa, by uświadomić sobie, że nie można tego ot tak bagatelizować wystarczy przypomnieć, że dla wszystkich teoretyków republikańskiego ładu tak staropolskich idących w tym jedynie śladem mistrzów starożytności jak i oświeceniowych jakich tworem są obecne demoliberalne instytucje i przyświecające im idee warunkiem tegoż porządku były obok prawa dobre obyczaje, powszechna możliwie cnotliwość obywateli [ już samo szyderstwo jaką to słowo wzbudza ukazuje bezmiar przepaści ziejącej między deklarowanym duchem współczesnej demokracji a jej realiami ] bez których to wszystkie szumne konstytucje i preambuły, wyborcze rytuały itd. okazują się li tylko pustą skorupą, obłudną maską pospolitej tyranii, mniejsza ogółu czy wąskiej oligarchicznej kasty i zresztą taką właśnie rolę, rodzaj ideologicznego botoxu za pomocą którego galwanizuje się trupa tzw. liberalnej demokracji, obecnie pełnią. Nazywając rzeczy po imieniu : wolny człowiek to człowiek moralny bowiem wolność zakłada odpowiedzialność sytuując się na antypodach nie przypadkiem zalecanego przez syna ormowca niefrasobliwego z pozoru ''róbta co chceta'', ''luzu'' i plebejskiej swobody, bowiem powszechny śmieszkizm i głupawa wesołkowatość typowa dla gówniarzy, nimfetek, pederastów i murzynów, barbarzyństwo jednym słowem stanowi idealne wręcz warunki dla plenienia się totalniactwa i zamordyzmu we wszelkich jego postaciach. I dlatego właśnie będąc z ducha zadeklarowanym reakcjonistą nie podzielającym antropologicznego i aksjologicznego optymizmu tak starożytnych jak i tym bardziej oświeceniowych teoretyków republikanizmu i demokracji sądzę iż człowiek nie potrafi być wolny, wolność nie jest na ludzką miarę, gdyż droga ludzkość zwykle utożsamia ją z możnością srania po kątach gdzie tylko zapragnie a nie pracą nad sobą oraz powściąganiem za pomocą rozumnej woli przyrodzonych tyrańskich zapędów jak to sobie panowie filozofowie roili samymi pozostając zwykle daleko od tegoż ideału. Przy czym rozum jako narzędzie panowania nad emocjami, popędami i rozbuchanym ego żałośnie zawodzi, jeśli już potrzebna jest tu wyostrzona do granic możliwości świadomość ale to temat na inną opowieść, tu wystarczy zauważyć iż nie sposób powstrzymać za pomocą li tylko czystej racjonalności omawianego wypiętrzenia obyczajowego g... zagrażającego bez mała podstawom wolnościowych porządków czyniąc z nich śmiechu wartą tekturową fasadę gotową przewrócić się od byle wstrząsu. Dobrze ten mechanizm ujęto w oscarowym obrazie ''Big Short'' traktującym o przyczynach obecnego permanentnego kryzysu finansowego, gdzie w całej jaskrawości ukazana została nie tylko korupcja i cynizm banksterów ale i ściśle z tym procederem powiązana, wytwarzająca atmosferę sprzyjającą plenieniu się patologii przez swą programową bezmyślność durna popkultura jawiąca się tutaj jako rodzaj powszechnej anestezji, zbiorowej hipnozy wprawiającej masy w stan błogiego samozadowolenia czyniącego je gotowymi na przyjęcie każdego łajna jakie tylko zostanie im podane w myśl zasady ''żryj, pieprz wszystko co ci się nawinie, nie myśl o przyszłości, bierz kredyt, liczy się tylko to co tu i teraz !'' - niewątpliwie wspólnym mianownikiem tak dla elit jak i chodzącego na niewidzialnej smyczy, poddanego ich władzy motłochu jest tutaj powszechna DEMORALIZACJA, przy czym, co warto zaznaczyć, nie łudźmy się jest ona przyrodzona tyle że wcześniej wszystkie godne tego miana cywilizacje próbowały właściwe naszej naturze bestialskie instynkty jakoś okiełznać i zaprząc ich energię do wyższych celów a dziś systemowo jeszcze się je podsyca i żeruje wręcz na nich. Rozpanoszone bezczelnie chamskie kurewstwo niczym babilońska wszetecznica jawnie nagradzane jest w świetle reflektorów jak banki ''zbyt wielkie na to by upaść'' [ zbyt grube na to by schudnąć ], zamiast procesów karnych za szwindle na bezprecedensową skalę ratowane jeszcze gigantycznymi transferami gotówki z państwowych budżetów [ oto jak ''wolnorynkowi'' finansiści, którym Milton Friedman zabraniał wchodzić w szkodę zarabiają na swym bankructwie nie mimo ale właśnie dzięki rządowym regulacjom, więc serdecznie pierdolcie się socjaliści ] zaś powściągliwość i wszelkie umiarkowanie w obyczajach bynajmniej dziś nie popłaca, upomnienia konserwatystów także okazują się żałośnie ułomne wobec tego systemu zorganizowanej przestępczości jakiego kartele narkotykowe czy handel ludźmi są jedynie nowotworem, obecnie cnotliwość jawi się wręcz jako skończone frajerstwo, dobry probierz anachroniczności napuszonej retoryki prawoczłowieczyzmu i demokracji, którą wciąż okadzają się politycy i masy ogłupiałe od propagandy poddanych ich władzy mediów, ale ta zmurszała fasada pod naporem rzeczywistości właśnie na naszych oczach zaczyna pękać, czy wyłoni się z obecnego kryzysu jaki totalitaryzm stokroć gorszy jeszcze od znanych nam bowiem wyposażony w o wiele bardziej zaawansowane narzędzia inwigilacji i siania terroru czy też jednak nie, obaczymy.
Jedyne co więc pozostaje póki co to sypać piach w tryby, bezlitośnie szydzić z bandy zaślepionych, butnych niewolników za przywilej poczytujących sobie łajdaczenie się, utożsamiających wolność z możnością kupczenia własną osobą jak i zawłaszczania innych, zbuntowanych negrów pożądających tego samego co ich pan i ani im przyjdzie na myśl by wykroczyć choć trochę poza ten żałośnie zawężony horyzont pragnień. Stąd właśnie niniejsza ostra jazda po zadufanych w sobie kurwiach, bynajmniej nie żywię podszytej nazigejowskimi resentymentami wrogości do kobiet ni tym bardziej mam coś przeciwko FAKTYCZNIE utalentowanym przedstawicielkom płci niesłusznie zwanej piękną, wręcz życzyłbym sobie by takowych było jak najwięcej sęk jedynie w tym, że to nie one nadają obecnie ton lecz albo jakoweś kute na cztery łapska tępe dzidy o ryjach przypominających wierzchołki gór stołowych lub też zwykłe parkietowe wyciruchy, szlaufy i lochy przej...ne po darkroomach i zwykłych kiblach we wszelkie otwory a przy tym głośno deklarujące ''niezależność'' bezczelnie przy tym szczując cycem, pół biedy gdybyż tylko czyniły to otwarcie bez nieznośnej nowoczesnej hipokryzji, kto wtedy rzuciłby kamieniem bo na pewno nie ja, problem w tym, że te próżne, groteskowo wręcz narcystyczne dziwki za punkt honoru czynią sobie właśnie ordynarne dawanie d... ! [ bez przesady można więc rzec iż doczekaliśmy czasów w których każda uczciwa, bezpretensjonalna prostytutka szczerze deklarująca, że jest zwykłą k... jaką nie interesuje nic poza dobrą zabawą, fiutami i kasą a nie ma przy tym parcia na szkło jest na wagę złota ]. Naprawdę serdecznie nie cierpię tych dupków obojga płci i wszelkich ras oraz ich prometejskich napinek, poczuwam się do misji przekłuwania nadętych niemożebnie przez współczesne zdziczenie obyczajowe balonów ich ego, przyznam że sprawia mi to dziką satysfakcję, owszem małoduszny jestem. Nie przemawia jednak przeze mnie lucyperyczna pycha, nie przyznaję sobie statusu kogoś lepszego ni mądrzejszego od tej hołoty, co najwyżej nieco mniej durnego, tyle, miotają mną te same głupawe namiętności i pożal się ambicje jedynie mam tego świadomość i staram się na ile pozwalają mi skromne człowiecze możliwości z dystansem patrzeć na tragikomedię jaką każdy z nas jest dla siebie i innych, ot co [ dlatego bicz satyry nie omija i mej skromnej osoby ]. Gwoli uczciwości należałoby na koniec poczynić zastrzeżenie iż niewątpliwie krzywdzący dla obecnej młodzieży obraz wyłaniałby się z niniejszego opisu gdybyśmy ograniczyli go do przytoczonych przypadków patoli, również i wśród niej nie brak jednostek i całych społeczności, które mimo wszystko każą z pewnym optymizmem patrzeć w przyszłość, sam znam takowe przykłady, sęk jednak w tym powtarzam iż to nie oni niestety dziś dyktują normy i nadają ton lecz rozbestwione chamstwo, które należy bez skrupułów flekować na zaś jeśli nie chcemy aby zaczęło nam jutro robić na głowę i to dosłownie. Stąd nie powinno się także traktować tego tekstu jako wyrazu jakowychś inteligenckich fumów podszytych resentymentem i pogardą wobec chama co się na salony z brudnymi buciorami pcha, inteligencja i tak dogorywa na naszych oczach i doskonale bowiem sama wystarczająco się sprostytuowała więc nie ma czego lub kogo żałować, tak się składa iż mam pewien wgląd w rozliczne patologie trawiące środowiska uniwersyteckie, nie wszystko da się zwalić na komunę, która i owszem żerowała na tychże przypadłościach wybitnie jeszcze je podsycając i sama wyhodowała kastę partyjnych tumanów z tytułami naukowymi do dziś dławiącą w żelaznym uścisku postPRLowskie uczelnie, sęk w tym, że sytuacja w krajach, którym oszczędzono wątpliwego dobrodziejstwa komunizmu realnego wcale nie przedstawia się zwykle wiele lepiej, przyczyny stanu rzeczy są systemowe, jak wszystko na to wskazuje wymagają zmiany całego paradygmatu na którym oparte jest nauczanie i praca naukowa, tak samo jak to się dzieje z opisaną wyżej polityką, obyczajowością czy gospodarką ale to temat już na inną okazję.
...zaś co się tyczy odoru skatologii unoszącego się nad całym wpisem i momentami być może niezbyt wyrafinowanych, fekalnych porównań - cóż, [nie]święte oburzenie prawem każdego czytelnika o ile w ogóle jakowyś się tu zdarzy, nie mam 10 lat abym miał z tym jaki problem, trudno jednak bym przy opisie syfu silił się na subtelności, należało dać odpowiednie rzeczy słowo a i tak nader oględnie sobie poczynałem [ poza tym nie przypadkiem ni z pretensjonalnego nadęcia ten blog obrał sobie za patrona Stańczyka programowo służąc mieszaniu poważnych treści ze zwykłą błazenadą, i o to chodzi ]. Na grand finale ze względu na Walęsrynki link do wykopu z tematem smakoszek dubajskich kasztanów wspomnianych na wstępie, nie będę ukrywał że istna eksplozja skatologicznego szamba w komentarzach dostarczyła mi sporo radości, nie sądziłem, że w polszczyźnie zwykłe wydawałoby się gówno może skrzyć się tyloma znaczeniami niczym ... w słońcu, normalnie mucha nie siada :
http://www.wykop.pl/link/2440411/polskie-modelki-od-afery-z-kupa-zadaja-odszkodowania/
ps. jeśli ktoś sądzi iż przesadzam dwa chodzące przykłady omawianej patologii aż proszące się o zbiorowe wzbogacenie kulturowe przez nachodźców [ nie sądzę aby to był zwykły trolling bo takowych dupków w wydaniu żeńskim w realu aż nadto ] :
http://www.wykop.pl/wpis/16781023/mocne-heheszki-ale-tez-duzo-prawdy-w-tej-logikaroz/
http://www.wykop.pl/wpis/9394412/bekazrozowychpaskow/
- niestety pod koniec wkrada się typowe korwinowe pierdzielenie [ ponieważ liberalizm jest dziś raczej passe można równie dobrze powiedzieć iż to objaw godnej uwagi ideowej konsekwencji jak i bycia żywą libertariańską skamieliną ] ale gdy wujek Rajtuz nie dziamle pod nosem o polityce a zabiera się za tzw. ''życie'' za przeproszenie gada całkiem do rzeczy, jedyne zastrzeżenie czy faktycznie wybór przedstawia się tak prosto : ''albo wilk alfa albo beta orbiter i stulejarz'', kiedyś rozwiązaniem tej pozornej w gruncie rzeczy sprzeczności był status mężczyzny w patriarchalnej rodzinie, nie mówię zaraz pater familias, dosłownie pan życia i śmierci pozostałych członków rodu sprawujący nad nimi iście tyrańską władzę [ przynajmniej de iure bo w praktyce różnie bywało, zwłaszcza silne kobiety albo sucze jak kto woli potrafiły sobie i tu doskonale radzić same często stając się zaborczymi matronami jak to się dzieje dziś często w świecie muzułmańskim ], idzie raczej o złagodzoną tegoż wersję jaką znamy z dość nieodległych jeszcze czasów, niestety dziś ostały się tylko relikty dawnego porządku w zmarginalizowanych enklawach coraz częściej faktycznie zastępowane przez chamskich maczo, baszów i rodzimych sebixów lub metroseksualne, wymuskane, hipsterskie cioty a o tym co się dzieje z babami w ogóle szkoda gadać dlatego właśnie o tym pogadamy:) W każdym razie i ja chciałbym korzystając z okazji dorzucić parę groszy do kelthuzowego zlewu mentalnego bo już od jakiegoś czasu zebrała mi się pełna kieszeń g... na omawiany temat. Jeśli ktoś ma uwagi nadsilnicznego wolnościowca za przesadne i zbyt ostre niechże wspomni Martę ''temu obciągałam, z tamtym się je...łam'' Linkiewicz [ nie linkuję bo nie chcę tępemu kurwisku ''podbijać fejmu'' ] czy aferkę z koneserkami czekoladowego szejka sprzed blisko roku, to dla netowego magla cała epoka stąd pokrótce przypomnę o co poszło : portal TagTheSponsor wyspecjalizowany w demaskowaniu napuszonych dziwek robiących za pokazowe wyciruchy na wybiegu przeprowadził udaną prowokację wobec burdelmamy, znaczy szefowej agencji tow...ee, modelek stręczącej białe mięsko z Bulandy chutliwym Sindbadom przy kasie, oczywiście gdy szło o zwykłe danie d... dziewczęta nie miały najmniejszych oporów bo i po cóż, ale prowokator wcielający się w postać naganiacza zdzir dla arabskiego szejka postanowił podbić stawkę informując o dość niecodziennych upodobaniach [ zależy dla kogo i przede wszystkim pod jaką szerokością geograficzną ] Jego Wysokości, otóż książę miał być miłośnikiem oddawania złotego deszczyku do buzi, stawiania klocka na cyce oraz konsumowania przez damy jego odchodów a wszystko to za jakieś circa 15 do 20 tysi zielonych papierów. W tym momencie pani nieco się-się cofnęło, oznajmiła iż musi skonsultować kwestię z podopiecznymi, trza przyznać, że nie wszystkie Mariole i Andżeliny przystały na ten radykalny peeling i formę diety [ choć gdyby tak się zastanowić łajno winno być wręcz obowiązkowym pokarmem modelek ze względu na swą niskokaloryczność i niewielką zawartość tłuszczu co jakże pięknie zostało zobrazowane na tym kolorowym wykresie ] niemniej z kilkanaście się skusiło zapewne w myśl rzymskiej maksymy że pecunie nie śmierdzą i bardzo dobrze bowiem dzięki nim zwyczajowe powiedzonko iż coś jest g... warte nabrało wreszcie wymiernego znaczenia. Oczywiście ujawnienie sprawy wywołało w polskim necie istny shittajfun, na biedne niewinne dziewczątka, które chciały sobie tylko co nie co dorobić na [z]boku katolicki ciemnogród urządził prawdziwe polowanie na czarownice, mało kogo z tych frustratów stać było na szczere wyznanie jakie poczynił jeden z januszy w komentarzu na pewnym forum, cytuję : ''kurde nasrałbym na nie ale chwilowo cienko u mnie z kasą''... Poza tym leciały zwyczajowe już teksty typu ''Polki-kurwy dają ciapakom'' etc. ja jednak jako zdeklarowany stulejarz, białorycerz i przegryw życiowy dla którego kobiety są tajemniczym, pachnącym różami ogrodem [ wprawdzie szydercy powiadają, że raczej jedzie odeń przetwórnią ryb ale to PiSdzielcy jacyś ] jestem pewien ich ideowych motywacji, otóż nikt jakoś zarówno spośród oskarżycieli jak i obrońców nie zauważył iż nie szło tu o kał byle prostaka lecz ichniego arystokraty co by nie gadać, owszem uważam że to szczere monarchistki spragnione splendoru i łase na nimb jaki otacza każdego władcę zaś wspomniany akt koprofilli był zaiste wzruszającym przykładem poddania się woli Jego Wysokości : ''czy książę będzie łaskaw uczynić mi ten zaszczyt oddania swej błękitnej sraki na mą twarz ? - ależ proszę moja droga, wżdyć to mój obowiązek względem ludu nadstaw więc buzię cna dziewieczko'' i chlap !, tak to [po]szło, tylko ci brudni zawistnicy z polaczkowa przesiąknięci masońskim demokratyzmem mogli kalać ten piękny czyn społeczny rodem ze świetnej epoki, ot co. Z tą wszakże różnicą iż dziś kobiety stały się wyemancypowane i bardziej ambitne, by spotkać swego księcia nie poprzestają jak onegdaj białogłowy na pocałowaniu ropucha ale jak widać wolą wylizać rodzyny na glanc, nawet brązowe oczko i wodnik siuwarek im nie straszne, cóż to dla kałmuckiej królewny.
Ogarniając zaś temat serio rzecz oczywiście nie w histeryzowaniu i faktycznie jałowym bulwersie, jedynie idzie by widzieć sprawy jakimi są zamiast wywracać kota ogonem i z ordynarnego dupodajstwa a niechby nawet i ubarwionego egzotycznie robić byle duperelę [ jak to w tym kontekście brzmi ], doprawdy wszystkim jaśnie oświeconym między uszami musi chlupotać kloaka całej beduińskiej karawany włącznie z odchodami wielbłądów by białorycerzyć w obronie tych tępych pustaków, choć muszę przyznać, że być może ułatwiam sobie tu nieco sprawę, w pierwszej chwili gdym się o wszystkim dowiedział pomyślałem i trudno się temu raczej dziwić : ''głupie dziwki'' ale zaraz połapałem się - ''a czemu zaraz głupie ?'' I faktycznie, akurat w owym czasie tzw. rzeczywistość dość szybko pozytywnie zweryfikowała me wątpliwości, otóż dowiedziałem się od jednej znajomej o jej kuleżance, ponoć całkiem inteligentnej i urodziwej suczy co to różnym bogatym oblechom może nie zaraz strzela minetę odbytu ale regularnie nadstawia zadu dając się wyobracać i na orgietkach gdy trzeba w zamian za wakacje na Lazurowym Wybrzeżu, jachty, szampana i insze luksusy bowiem jak sama otwarcie wyznaje zwyczajnie ''lubi ten sport'' [ oby obserwacja ta wywołała potężny ból rzyci feministek : nawet w przypadku pełnego ziszczenia się ich utopii, obalenia wszelkich patriarchalnych i seksistowskich ograniczeń znacząca część kobiet, często wcale nie durnych, które mogłyby skorzystać w pełni z nadarzającej się szansy i tak będzie wolała nie głową czy rękami lecz inną częścią ciała ''się realizować'' bynajmniej z powodu jakowejś opresyjnej fallocentrycznej kultury a po prostu bo są głupie lub zdeprawowane z natury ]. Problem więc nie w kurewstwie jakie zawsze było jest i będzie czy to się komu podoba lub nie a skali patologii i nade wszystko zaniku zdrowej hierarchii, wybiciu obyczajowego szamba na wierzch i rozpanoszeniu chamstwa, jednym słowem przeraża nieco rzeczywistość gdzie pospolita dziwka i złodziej czy inszy degenerat dyktują normy. Jakie ma to zatrważające skutki nie tylko dla ładu społecznego ale i politycznego czy ekonomicznego których nie sposób całkiem oddzielić o tym za moment, teraz jeszcze by kto nie zarzucił iż jesteśmy gołosłowni poprzestając na jałowych jeremiadach parę przykładów na potwierdzenie tezy ''powszechnej prostytucji dusz'' [ postulat de Sade'a, że przypomnę ] : pamiętam spotkanie sprzed jakich 2-3 lat z mecenasem Ujazdowskim tyle że nie byłym PiSowskim ministrem od kultury a jego ojcem z którym zresztą ponoć są mocno poróżnieni ale nie o tym - wspominał podczas niego bulwersująca sprawę z jaką zetknął się w swej praktyce a która miała miejsce w jakimś z regionalnych gimnazjów, mniejsza już Jędrzejowie czy inszym Staszowie, otóż wezwano tam karetkę do jednej z uczennic tak ostro została skopana w podbrzusze przez inną gimnazistkę. A o cóż dziewczętom poszło, czyżby o chłopca i wielką zaprawdę ''mylość'' ew. klasowe oceny i zawiedzione ambicje, ktoś naiwny mógłby zapytać - bynajmniej, jak by to oględnie ująć : sprawczyni łomotu świadczyła ''usługi seksualne'' w szkolnej toalecie pobierając za nie opłatę w wysokości 20 zł natomiast ta co dostała wpierdol zaczęła robić to samo o połowę taniej czyniąc jej tym wrażą konkurencję, można rzec iż był to spór ideowy, poszkodowana była zwolenniczką wolnego rynku zaś jej oprawczyni najwidoczniej zdeklarowaną etatystką, która w obronie swego monopolu postanowiła wybić zdzirze leseferystyczne dyrdymały ze łba czy właściwie mówiąc wprost z ''narzędzia pracy'', głowy jednak w to nie mieszajmy. Z kolei całkiem niedawno przyjaciółka referowała gorzkie żale znajomego geja, bynajmniej leciwego czy egzaltowanego, w jakich czasach przyszło mu żyć, gdy zanika nawet zwyczajowa konwersacja i drink przed kopulacją, obecnie jak wynika z jego słów zapanował istny erotyczny chlew, wszechobecny duch Miasto-Masa-Masarnia gdzie utylitarne bioroboty oceniają wzajem ludzkie półtusze na powszechnej wyprzedaży bez ogródek od razu przechodząc do rzeczy : ''jak długiego masz, liżesz dupę ?'' etc. - jeśli już nawet pedał skarży się na upadek obyczajów znaczy, że naprawdę pikujemy na ryj i to głęboko...
Podobnych historyi można by przytoczyć multum ale i tego dość, wystarczy aby zdać sobie sprawę z rozmiarów degeneracji stąd wypada niestety zgodzić się z niewesołymi refleksjami Kelthuza iż jest to objaw upadku Okcydentu a nie li tylko banalnego, właściwego każdej epoce kurewstwa, by uświadomić sobie, że nie można tego ot tak bagatelizować wystarczy przypomnieć, że dla wszystkich teoretyków republikańskiego ładu tak staropolskich idących w tym jedynie śladem mistrzów starożytności jak i oświeceniowych jakich tworem są obecne demoliberalne instytucje i przyświecające im idee warunkiem tegoż porządku były obok prawa dobre obyczaje, powszechna możliwie cnotliwość obywateli [ już samo szyderstwo jaką to słowo wzbudza ukazuje bezmiar przepaści ziejącej między deklarowanym duchem współczesnej demokracji a jej realiami ] bez których to wszystkie szumne konstytucje i preambuły, wyborcze rytuały itd. okazują się li tylko pustą skorupą, obłudną maską pospolitej tyranii, mniejsza ogółu czy wąskiej oligarchicznej kasty i zresztą taką właśnie rolę, rodzaj ideologicznego botoxu za pomocą którego galwanizuje się trupa tzw. liberalnej demokracji, obecnie pełnią. Nazywając rzeczy po imieniu : wolny człowiek to człowiek moralny bowiem wolność zakłada odpowiedzialność sytuując się na antypodach nie przypadkiem zalecanego przez syna ormowca niefrasobliwego z pozoru ''róbta co chceta'', ''luzu'' i plebejskiej swobody, bowiem powszechny śmieszkizm i głupawa wesołkowatość typowa dla gówniarzy, nimfetek, pederastów i murzynów, barbarzyństwo jednym słowem stanowi idealne wręcz warunki dla plenienia się totalniactwa i zamordyzmu we wszelkich jego postaciach. I dlatego właśnie będąc z ducha zadeklarowanym reakcjonistą nie podzielającym antropologicznego i aksjologicznego optymizmu tak starożytnych jak i tym bardziej oświeceniowych teoretyków republikanizmu i demokracji sądzę iż człowiek nie potrafi być wolny, wolność nie jest na ludzką miarę, gdyż droga ludzkość zwykle utożsamia ją z możnością srania po kątach gdzie tylko zapragnie a nie pracą nad sobą oraz powściąganiem za pomocą rozumnej woli przyrodzonych tyrańskich zapędów jak to sobie panowie filozofowie roili samymi pozostając zwykle daleko od tegoż ideału. Przy czym rozum jako narzędzie panowania nad emocjami, popędami i rozbuchanym ego żałośnie zawodzi, jeśli już potrzebna jest tu wyostrzona do granic możliwości świadomość ale to temat na inną opowieść, tu wystarczy zauważyć iż nie sposób powstrzymać za pomocą li tylko czystej racjonalności omawianego wypiętrzenia obyczajowego g... zagrażającego bez mała podstawom wolnościowych porządków czyniąc z nich śmiechu wartą tekturową fasadę gotową przewrócić się od byle wstrząsu. Dobrze ten mechanizm ujęto w oscarowym obrazie ''Big Short'' traktującym o przyczynach obecnego permanentnego kryzysu finansowego, gdzie w całej jaskrawości ukazana została nie tylko korupcja i cynizm banksterów ale i ściśle z tym procederem powiązana, wytwarzająca atmosferę sprzyjającą plenieniu się patologii przez swą programową bezmyślność durna popkultura jawiąca się tutaj jako rodzaj powszechnej anestezji, zbiorowej hipnozy wprawiającej masy w stan błogiego samozadowolenia czyniącego je gotowymi na przyjęcie każdego łajna jakie tylko zostanie im podane w myśl zasady ''żryj, pieprz wszystko co ci się nawinie, nie myśl o przyszłości, bierz kredyt, liczy się tylko to co tu i teraz !'' - niewątpliwie wspólnym mianownikiem tak dla elit jak i chodzącego na niewidzialnej smyczy, poddanego ich władzy motłochu jest tutaj powszechna DEMORALIZACJA, przy czym, co warto zaznaczyć, nie łudźmy się jest ona przyrodzona tyle że wcześniej wszystkie godne tego miana cywilizacje próbowały właściwe naszej naturze bestialskie instynkty jakoś okiełznać i zaprząc ich energię do wyższych celów a dziś systemowo jeszcze się je podsyca i żeruje wręcz na nich. Rozpanoszone bezczelnie chamskie kurewstwo niczym babilońska wszetecznica jawnie nagradzane jest w świetle reflektorów jak banki ''zbyt wielkie na to by upaść'' [ zbyt grube na to by schudnąć ], zamiast procesów karnych za szwindle na bezprecedensową skalę ratowane jeszcze gigantycznymi transferami gotówki z państwowych budżetów [ oto jak ''wolnorynkowi'' finansiści, którym Milton Friedman zabraniał wchodzić w szkodę zarabiają na swym bankructwie nie mimo ale właśnie dzięki rządowym regulacjom, więc serdecznie pierdolcie się socjaliści ] zaś powściągliwość i wszelkie umiarkowanie w obyczajach bynajmniej dziś nie popłaca, upomnienia konserwatystów także okazują się żałośnie ułomne wobec tego systemu zorganizowanej przestępczości jakiego kartele narkotykowe czy handel ludźmi są jedynie nowotworem, obecnie cnotliwość jawi się wręcz jako skończone frajerstwo, dobry probierz anachroniczności napuszonej retoryki prawoczłowieczyzmu i demokracji, którą wciąż okadzają się politycy i masy ogłupiałe od propagandy poddanych ich władzy mediów, ale ta zmurszała fasada pod naporem rzeczywistości właśnie na naszych oczach zaczyna pękać, czy wyłoni się z obecnego kryzysu jaki totalitaryzm stokroć gorszy jeszcze od znanych nam bowiem wyposażony w o wiele bardziej zaawansowane narzędzia inwigilacji i siania terroru czy też jednak nie, obaczymy.
Jedyne co więc pozostaje póki co to sypać piach w tryby, bezlitośnie szydzić z bandy zaślepionych, butnych niewolników za przywilej poczytujących sobie łajdaczenie się, utożsamiających wolność z możnością kupczenia własną osobą jak i zawłaszczania innych, zbuntowanych negrów pożądających tego samego co ich pan i ani im przyjdzie na myśl by wykroczyć choć trochę poza ten żałośnie zawężony horyzont pragnień. Stąd właśnie niniejsza ostra jazda po zadufanych w sobie kurwiach, bynajmniej nie żywię podszytej nazigejowskimi resentymentami wrogości do kobiet ni tym bardziej mam coś przeciwko FAKTYCZNIE utalentowanym przedstawicielkom płci niesłusznie zwanej piękną, wręcz życzyłbym sobie by takowych było jak najwięcej sęk jedynie w tym, że to nie one nadają obecnie ton lecz albo jakoweś kute na cztery łapska tępe dzidy o ryjach przypominających wierzchołki gór stołowych lub też zwykłe parkietowe wyciruchy, szlaufy i lochy przej...ne po darkroomach i zwykłych kiblach we wszelkie otwory a przy tym głośno deklarujące ''niezależność'' bezczelnie przy tym szczując cycem, pół biedy gdybyż tylko czyniły to otwarcie bez nieznośnej nowoczesnej hipokryzji, kto wtedy rzuciłby kamieniem bo na pewno nie ja, problem w tym, że te próżne, groteskowo wręcz narcystyczne dziwki za punkt honoru czynią sobie właśnie ordynarne dawanie d... ! [ bez przesady można więc rzec iż doczekaliśmy czasów w których każda uczciwa, bezpretensjonalna prostytutka szczerze deklarująca, że jest zwykłą k... jaką nie interesuje nic poza dobrą zabawą, fiutami i kasą a nie ma przy tym parcia na szkło jest na wagę złota ]. Naprawdę serdecznie nie cierpię tych dupków obojga płci i wszelkich ras oraz ich prometejskich napinek, poczuwam się do misji przekłuwania nadętych niemożebnie przez współczesne zdziczenie obyczajowe balonów ich ego, przyznam że sprawia mi to dziką satysfakcję, owszem małoduszny jestem. Nie przemawia jednak przeze mnie lucyperyczna pycha, nie przyznaję sobie statusu kogoś lepszego ni mądrzejszego od tej hołoty, co najwyżej nieco mniej durnego, tyle, miotają mną te same głupawe namiętności i pożal się ambicje jedynie mam tego świadomość i staram się na ile pozwalają mi skromne człowiecze możliwości z dystansem patrzeć na tragikomedię jaką każdy z nas jest dla siebie i innych, ot co [ dlatego bicz satyry nie omija i mej skromnej osoby ]. Gwoli uczciwości należałoby na koniec poczynić zastrzeżenie iż niewątpliwie krzywdzący dla obecnej młodzieży obraz wyłaniałby się z niniejszego opisu gdybyśmy ograniczyli go do przytoczonych przypadków patoli, również i wśród niej nie brak jednostek i całych społeczności, które mimo wszystko każą z pewnym optymizmem patrzeć w przyszłość, sam znam takowe przykłady, sęk jednak w tym powtarzam iż to nie oni niestety dziś dyktują normy i nadają ton lecz rozbestwione chamstwo, które należy bez skrupułów flekować na zaś jeśli nie chcemy aby zaczęło nam jutro robić na głowę i to dosłownie. Stąd nie powinno się także traktować tego tekstu jako wyrazu jakowychś inteligenckich fumów podszytych resentymentem i pogardą wobec chama co się na salony z brudnymi buciorami pcha, inteligencja i tak dogorywa na naszych oczach i doskonale bowiem sama wystarczająco się sprostytuowała więc nie ma czego lub kogo żałować, tak się składa iż mam pewien wgląd w rozliczne patologie trawiące środowiska uniwersyteckie, nie wszystko da się zwalić na komunę, która i owszem żerowała na tychże przypadłościach wybitnie jeszcze je podsycając i sama wyhodowała kastę partyjnych tumanów z tytułami naukowymi do dziś dławiącą w żelaznym uścisku postPRLowskie uczelnie, sęk w tym, że sytuacja w krajach, którym oszczędzono wątpliwego dobrodziejstwa komunizmu realnego wcale nie przedstawia się zwykle wiele lepiej, przyczyny stanu rzeczy są systemowe, jak wszystko na to wskazuje wymagają zmiany całego paradygmatu na którym oparte jest nauczanie i praca naukowa, tak samo jak to się dzieje z opisaną wyżej polityką, obyczajowością czy gospodarką ale to temat już na inną okazję.
...zaś co się tyczy odoru skatologii unoszącego się nad całym wpisem i momentami być może niezbyt wyrafinowanych, fekalnych porównań - cóż, [nie]święte oburzenie prawem każdego czytelnika o ile w ogóle jakowyś się tu zdarzy, nie mam 10 lat abym miał z tym jaki problem, trudno jednak bym przy opisie syfu silił się na subtelności, należało dać odpowiednie rzeczy słowo a i tak nader oględnie sobie poczynałem [ poza tym nie przypadkiem ni z pretensjonalnego nadęcia ten blog obrał sobie za patrona Stańczyka programowo służąc mieszaniu poważnych treści ze zwykłą błazenadą, i o to chodzi ]. Na grand finale ze względu na Walęsrynki link do wykopu z tematem smakoszek dubajskich kasztanów wspomnianych na wstępie, nie będę ukrywał że istna eksplozja skatologicznego szamba w komentarzach dostarczyła mi sporo radości, nie sądziłem, że w polszczyźnie zwykłe wydawałoby się gówno może skrzyć się tyloma znaczeniami niczym ... w słońcu, normalnie mucha nie siada :
http://www.wykop.pl/link/2440411/polskie-modelki-od-afery-z-kupa-zadaja-odszkodowania/
ps. jeśli ktoś sądzi iż przesadzam dwa chodzące przykłady omawianej patologii aż proszące się o zbiorowe wzbogacenie kulturowe przez nachodźców [ nie sądzę aby to był zwykły trolling bo takowych dupków w wydaniu żeńskim w realu aż nadto ] :
http://www.wykop.pl/wpis/16781023/mocne-heheszki-ale-tez-duzo-prawdy-w-tej-logikaroz/
http://www.wykop.pl/wpis/9394412/bekazrozowychpaskow/
sobota, 6 lutego 2016
''Daj małpie rozum a będzie się zarzekać, że jest centrum Wszechświata''
- tak pięknie zwał się album zacnej funk-metalowej formacji Fishbone a tytuł przyszedł mi na myśl jako trafne podsumowanie niewesołych raczej refleksji zawartych w poprzednim wpisie, dobre określenie prometejskich odjebów typowych niestety dla śmiertelnego ludzkiego robala : to wyraz zdrowego sceptycyzmu a nie nihilistycznej mizantropii, która jest jedynie tejże gnostyckiej pychy rewersem w imię maksymalistycznej zasady ''wszystko albo nic - alboś bogiem albo g...'', skromnym zdaniem niżej podpisanego wszyscy eutanaziści powinni dać przykład zaczynając od samych siebie, niestety zwykle to innych chcą sterylizować czy wręcz poddawać utylizacji jak wujek Adi podczas akcji T-4. Zresztą tak sobie kminię czy aby ''czarna gwiazda'' nie jest doskonałą metaforą współczesnej Europy, która faktycznie jawi się niczym ''aksjologiczna próżnia'', cywilizacyjna czarna dziura zasysająca obce wartości i kultury bo już nie posiada własnych - trudno za takowe uznać wyzuty z wszelkiej treści demokratyzm i prawoczłowieczyzm czego najlepszym świadectwem ich groteskowa świątynia jaką jest parlament UE - i mieląca je na nice, przypominając w tym tkwiące w zastoju cuchnące trzęsawisko bez przyszłości ni przeszłości, gdzie tylko wieczny bulgot z którego nic ale to nic nie wynika... Nie mam jednak najmniejszej ochoty grzebać się w tym szambie tym bardziej, że i tak nie posiadam żadnego wpływu na wspomniany stan rzeczy, w zamian więc korzystając z ostatnich chwil przed nadejściem postnych dni ponieważ poprzednio było w zdecydowanej większości o złej, bardzo złej muzyce zajmijmy się teraz nieco jaśniejszą stroną szeroko pojętego popu, aczkolwiek nie bez pewnej perwersyjnej nuty, przynajmniej na początek, no ale na dziś bez tego raczej się nie obędzie. Dość kłapania dziobem, dziś znowu jak na początku karnawału mało tekstu a mnóstwo muzy, niechże dźwięki same stanowią narrację -
Królowa Saba [ Kelela Mizanekristos ] :
Czarna nimfetka [ ABRA ] :
Sevdaliza czyli mroczne, ciut perwersyjne [ ale bez przesady, na szczęście Lejdy Ćmaga toto nie jest ] perskie electro :
Jesteśmy więc gotowi by przejść do nieco mocniejszych brzmień - formacja Battles, gdzie udziela się perkusista Helmeta co tak jakby słychać :
Nigeryjski szybkopalczasty gitarzysta [ Animals as Leaders ] :
Dla porównania próbka umiejętności Bucketheada :
Polacy nie gęsi coś tam - tyż mamy swego wirtuoza Jakuba Żyteckiego :
Bezpretensjonalna maestria CHON :
? :
- no pałujo sie pałujo ale przynajmniej nie pajacują z tanimi transgresjami i całowaniem w tyłek czarta jak większość metaluchów. A zresztą chuja tam, panowie z formacji Scale the Summit bo o niej tu mowa, bynajmniej nie bawią się w żadne gówniane art-rockowe ''suity'', muza nie tracąc nic z pazura nie jest co typowe dla tego gatunku toporna lecz lekka wręcz i melodyjna, dla mnie szczególnie ważne iż bas nie jest tu traktowany po macoszemu jak to zwykle niestety w metalu czy ogólnie ostrzejszych odmianach rocka bywa, no i last but not least nie ma tu na szczęście wokalu bo ten zwykle przy ciężkich brzmieniach jest koszmarny, albo to ''rzygulce'' jak słusznie mawia jedna znajoma albo jakoweś niemożebne wyjce typu Bruce Dickinson [ tak, wiem, ta skala głosu i w ogóle, tyle że jeśli już wolę posłuchać Diamandy Galas - i mocniej i lepiej w dodatku ]. Poza tym goście jak widać mają poczucie humoru, doprawdy rzadka cecha u przeważnie komicznie nadętych szejtanistów z bożej łaski, jakby wiecznie łazili z lucyperowym chwostem w rzyci :
Zacna muzyka w takimż otoczeniu :
- brzmi jak skrzyżowanie Zappy z Robertem Frippem czyli najszlachetniejsze wzory, piękne klarowne brzmienie gitar jakby jazzmeni postanowili pobawić się w metaluchów, cudo [ o, na pewno nie jest to ''true hard metal'' - i ch... ].
Przyznam jednak iż nie podejrzewałem, że może istnieć snob-metal :
- co tu ukrywać zajeżdża to efekciarstwem czego jednak spodziewać się po muzie tworzonej przez szczyli, można z tego szydzić, że to rockowy boysband tworzony przez ulizanych jak ich perfekcyjnie gładki metal fashionistów itp., z drugiej lepiej aby gówniażeria pałowała się czymś takim niż chamskimi beztalenciami a jeśli jakimś cipciom, które inaczej nigdy nie zainteresowałyby się podobnymi dźwiękami zrobi się na widok chłopców i ich ognistej ekspresji mokro w kroku tym lepiej bo na to w pełni zasługują, umiejętności tych smarkaczy mogłyby zawstydzić niejednego wyjadacza co niniejszym do okazania, zwłaszcza pierwszy kawałek od ok. 1 min. 30 sek. :
- jakże utalentowaną młodzież mamy, dlatego panom życzymy mnóstwa fanek, koniecznie ładnych ofkors i udanego ruchańska na bekstejdżu:) [ serio, bez złośliwości ]. W ogóle muszę przyznać, iż jestem tak wyalienowany, nie na czasie i lamerski [ mówię o tym z dumą ], że dopiero teraz dowiedziałem się i to przypadkiem, iż większość z powyższych kapel grających ciężką muzę reprezentuje gatunek zwany djent, ni cholery nie miałem o tym pojęcia znaczy starzeję się - super !
Jeśli jednak komuś za ładne to wszystko i plastikowe, koniecznie zaś pożąda w imię mitycznej ''autentyczności'' czegoś chropawego i śmierdzącego jak kapsko starej Masajki proszę bardzo - oto cymes jaki podesłał mi niedawno jeden znajomy, choć miałem obawy rzecz od razu muzycznie zaskarbiła swoją obscenicznością mą sympatię gdyż cudnie zmasakrowano tu typową fhrancuską sząsą, której serdecznie nie cierpię, być może dlatego iż w dzieciństwie komuniści katowali mnie w tv na przemian z Eleni niejaką Mireille ''hełm z włosów'' Mathieu [ ale nade wszystko nie wybaczę Rodowicz i Bielasowi najgorszego z tego zestawu ''Dentysty sadysty'', nie puszczajcie swym dzieciom klipu do tego g... jeśli nie chcecie aby męczyły je koszmary tym bardziej, że wizyta u szkolnego stomatologa w czasach PRL i tak była nim na jawie ], polecam pod tym względem film ''La famille belier'' choć plastikowy jak chemiczne energy drinki gorzej wyżerające wątrobę niż wóda i wyżyłowany na siłę za to dobry jako lekcja poglądowa bo bohaterowie śpiewają tam piosenki niejakiego Michela Sardou, coś taki ichni Krawczyk, pal licho typową szansonistyczną muzę ale przy tekstach myślałem że pierdolnę, kulturowy ściek po maju '68, rewolucja seksualna + strzępy z czerwonej książeczki Mao a wszystko tak nieznośnie koturnowe, podane w pretensjonalnym sosie, że nieźle obśmiałem się słuchając tego łajna [ ale z tłumaczeniem koniecznie ! ]. Jedyne obiekcje co do francuskich metali czy nie towarzyszy temu jakoweś chujowe ideolo, obojętnie naziolskie, lewackie czy rodzimowiercze [ zresztą tytuł jednego z ich demo ''Aryan Supremacy'' nie pozostawia chyba pod tym względem specjalnych wątpliwości:) ], mi to wygląda na ichnich białych kmiotów zepchniętych na margines i wkurwionych - no nic, oceńcież sami, voila :
- doszlimy do ściany...
...nie chcę jednak kończyć posta zawierającego tak wiele kapitalnej muzyki w odorze rzygowin jakichś przepitych skwaśniałymi korbolami nazioli tak więc na finał dla odreagowania świetny koncert australijskiego wirtuoza PLINI z Jakubem Żyteckim na drugiej gitarze - endżoj :
Królowa Saba [ Kelela Mizanekristos ] :
Czarna nimfetka [ ABRA ] :
Sevdaliza czyli mroczne, ciut perwersyjne [ ale bez przesady, na szczęście Lejdy Ćmaga toto nie jest ] perskie electro :
Jesteśmy więc gotowi by przejść do nieco mocniejszych brzmień - formacja Battles, gdzie udziela się perkusista Helmeta co tak jakby słychać :
Nigeryjski szybkopalczasty gitarzysta [ Animals as Leaders ] :
Dla porównania próbka umiejętności Bucketheada :
Polacy nie gęsi coś tam - tyż mamy swego wirtuoza Jakuba Żyteckiego :
Bezpretensjonalna maestria CHON :
? :
- no pałujo sie pałujo ale przynajmniej nie pajacują z tanimi transgresjami i całowaniem w tyłek czarta jak większość metaluchów. A zresztą chuja tam, panowie z formacji Scale the Summit bo o niej tu mowa, bynajmniej nie bawią się w żadne gówniane art-rockowe ''suity'', muza nie tracąc nic z pazura nie jest co typowe dla tego gatunku toporna lecz lekka wręcz i melodyjna, dla mnie szczególnie ważne iż bas nie jest tu traktowany po macoszemu jak to zwykle niestety w metalu czy ogólnie ostrzejszych odmianach rocka bywa, no i last but not least nie ma tu na szczęście wokalu bo ten zwykle przy ciężkich brzmieniach jest koszmarny, albo to ''rzygulce'' jak słusznie mawia jedna znajoma albo jakoweś niemożebne wyjce typu Bruce Dickinson [ tak, wiem, ta skala głosu i w ogóle, tyle że jeśli już wolę posłuchać Diamandy Galas - i mocniej i lepiej w dodatku ]. Poza tym goście jak widać mają poczucie humoru, doprawdy rzadka cecha u przeważnie komicznie nadętych szejtanistów z bożej łaski, jakby wiecznie łazili z lucyperowym chwostem w rzyci :
Zacna muzyka w takimż otoczeniu :
- brzmi jak skrzyżowanie Zappy z Robertem Frippem czyli najszlachetniejsze wzory, piękne klarowne brzmienie gitar jakby jazzmeni postanowili pobawić się w metaluchów, cudo [ o, na pewno nie jest to ''true hard metal'' - i ch... ].
Przyznam jednak iż nie podejrzewałem, że może istnieć snob-metal :
- co tu ukrywać zajeżdża to efekciarstwem czego jednak spodziewać się po muzie tworzonej przez szczyli, można z tego szydzić, że to rockowy boysband tworzony przez ulizanych jak ich perfekcyjnie gładki metal fashionistów itp., z drugiej lepiej aby gówniażeria pałowała się czymś takim niż chamskimi beztalenciami a jeśli jakimś cipciom, które inaczej nigdy nie zainteresowałyby się podobnymi dźwiękami zrobi się na widok chłopców i ich ognistej ekspresji mokro w kroku tym lepiej bo na to w pełni zasługują, umiejętności tych smarkaczy mogłyby zawstydzić niejednego wyjadacza co niniejszym do okazania, zwłaszcza pierwszy kawałek od ok. 1 min. 30 sek. :
- jakże utalentowaną młodzież mamy, dlatego panom życzymy mnóstwa fanek, koniecznie ładnych ofkors i udanego ruchańska na bekstejdżu:) [ serio, bez złośliwości ]. W ogóle muszę przyznać, iż jestem tak wyalienowany, nie na czasie i lamerski [ mówię o tym z dumą ], że dopiero teraz dowiedziałem się i to przypadkiem, iż większość z powyższych kapel grających ciężką muzę reprezentuje gatunek zwany djent, ni cholery nie miałem o tym pojęcia znaczy starzeję się - super !
Jeśli jednak komuś za ładne to wszystko i plastikowe, koniecznie zaś pożąda w imię mitycznej ''autentyczności'' czegoś chropawego i śmierdzącego jak kapsko starej Masajki proszę bardzo - oto cymes jaki podesłał mi niedawno jeden znajomy, choć miałem obawy rzecz od razu muzycznie zaskarbiła swoją obscenicznością mą sympatię gdyż cudnie zmasakrowano tu typową fhrancuską sząsą, której serdecznie nie cierpię, być może dlatego iż w dzieciństwie komuniści katowali mnie w tv na przemian z Eleni niejaką Mireille ''hełm z włosów'' Mathieu [ ale nade wszystko nie wybaczę Rodowicz i Bielasowi najgorszego z tego zestawu ''Dentysty sadysty'', nie puszczajcie swym dzieciom klipu do tego g... jeśli nie chcecie aby męczyły je koszmary tym bardziej, że wizyta u szkolnego stomatologa w czasach PRL i tak była nim na jawie ], polecam pod tym względem film ''La famille belier'' choć plastikowy jak chemiczne energy drinki gorzej wyżerające wątrobę niż wóda i wyżyłowany na siłę za to dobry jako lekcja poglądowa bo bohaterowie śpiewają tam piosenki niejakiego Michela Sardou, coś taki ichni Krawczyk, pal licho typową szansonistyczną muzę ale przy tekstach myślałem że pierdolnę, kulturowy ściek po maju '68, rewolucja seksualna + strzępy z czerwonej książeczki Mao a wszystko tak nieznośnie koturnowe, podane w pretensjonalnym sosie, że nieźle obśmiałem się słuchając tego łajna [ ale z tłumaczeniem koniecznie ! ]. Jedyne obiekcje co do francuskich metali czy nie towarzyszy temu jakoweś chujowe ideolo, obojętnie naziolskie, lewackie czy rodzimowiercze [ zresztą tytuł jednego z ich demo ''Aryan Supremacy'' nie pozostawia chyba pod tym względem specjalnych wątpliwości:) ], mi to wygląda na ichnich białych kmiotów zepchniętych na margines i wkurwionych - no nic, oceńcież sami, voila :
- doszlimy do ściany...
...nie chcę jednak kończyć posta zawierającego tak wiele kapitalnej muzyki w odorze rzygowin jakichś przepitych skwaśniałymi korbolami nazioli tak więc na finał dla odreagowania świetny koncert australijskiego wirtuoza PLINI z Jakubem Żyteckim na drugiej gitarze - endżoj :
Subskrybuj:
Posty (Atom)

