Wczoraj dowiedziałem się od znajomego, że Obama dostał pokojową nagrodę Nobla... Teraz zadaję sobie, wraz z chyba połową świata [ tą myślącą ], pytanie - za co ?! Chyba za wysłanie dodatkowych 20 tysięcy żołnierzy do Afganistanu... W każdym razie afgańscy wieśniacy powinni nie posiadać się z radości, bo jak zauważył Marek Magierowski w ''Rzepie'', dzięki temu będą mieć niepowtarzalną okazję bycia zbombardowanymi przez wojska laureata pokojowej nagrody Nobla... Przy okazji : tuż przed ogłoszeniem tej decyzji przez media przemknęła gdzieś informacja, że Obama demonstracyjnie nie spotkał się z Dalajlamą [ to oczywiście gest w stosunku do Chin ] w przeciwieństwie do swoich poprzedników - Clintona, a przede wszystkim tak znienawidzonego przecież przez obrońców ''praw człowieka'' Busha [ który uhonorował nawet duchowego przywódcę Tybetu wysokim odznaczeniem ]... Mam pytanie do tych, którzy orgazmowali się ''pierwszym czarnym prezydentem'' : i co, nie łyso wam teraz ? Pamiętam jaka była wrzawa, gdy jakiś rok temu coś podobnego zrobił papież [ mając na względzie los kilkudziesięciu milionów katolików w Chinach ], a teraz - cisza...
I nie mam pretensji do Obamy, bo każdy amerykański prezydent, kimkolwiek by nie był, musi być imperialistą [ chyba że powiedziałby otwarcie jak się rzeczy mają i ogłosił bankructwo swego kraju... na to się jednak nie zanosi ], natomiast wkurwia mnie bezczelna hipokryzja i gigantyczna głupota mediów, decydentów i tzw. ''opinii publicznej'', które najwyraźniej kochają go za to samo, za co potępiały Busha ! Nie będę się na ten temat rozpisywał, bo zrobiłem to już tutaj kiedy indziej, mogę tylko pokrótce powtórzyć, że z biegiem czasu coraz wyraźniej widać, iż jest on figurantem, a jego wybór nie był żadnym ''końcem cywilizacji białego człowieka'', tylko precyzyjnie zaplanowaną operacją socjotechniczną przeprowadzoną przez białe, protestancko - żydowskie elity Ameryki w celu, z jednej strony spacyfikowania własnego społeczeństwa [ bo ryzyko niepokojów społecznych spowodowanych narastającym kryzysem, a zwłaszcza zamieszek rasowych byłoby niewątpliwie większe, gdyby prezydentem był ktoś taki jak McCain czy nawet Hillarzyca ] z drugiej zaś by firmować głęboką transformację polityki zagranicznej, zmianę jej dotychczasowych priorytetów tzn. przesunięcie uwagi z marginalizującej się w błyskawicznym tempie Europy [ którą teraz tak kochamy, a która jest g... ] w stronę równie szybko rosnących w siłę Azji i Ameryki Łacińskiej, a nawet Afryki, co my odczuliśmy ostatnio boleśnie przy okazji sprawy tarczy antyrakietowej. A właśnie - w nawiązaniu do tej sytuacji Rafał Ziemkiewicz w artykule, który ukazał się parę tygodni temu w sobotnio-niedzielnym wydaniu ''Rzepy'' stwierdził to, co boją się głośno powiedzieć politycy [ z wyjątkiem chyba stanowczo jednak przecenianego przezeń Radka Sikorskiego ], że nasza dotychczasowa polityka oparta na sojuszu ze Stanami poniosła całkowitą klęskę, i postawił mocną tezę, że w takim razie pozostał nam już tylko wybór między Niemcami a Rosją... [ on - ze względów modernizacyjnych - opowiada się za Niemcami czyli UE, bo to de facto oznacza ten wybór ] Oczywiście nie doczekał się dotąd żadnej poważnej polemiki, za to mnóstwa mniej lub bardziej histerycznych reakcji międlących bzdety o ''polityce jagiellońskiej'' [ jak widać rządzących nami na nic innego nie stać ], z wyjątkiem chyba tylko ciekawego tekstu Antoniego Dudka [ historyka zajmującego się najnowszą historią Polski - choćby jego książka o okresie ''pokojowej transformacji'' czyli okrągłostołowego dilu pt. ''Reglamentowana rewolucja'' została wydana parę lat temu przez ''Arcana'' ], o ile można go w ogóle uznać za polemikę. Jego tytuł mówi właściwie za siebie : ''Chińczyków trzymajmy się mocno'' - oczywiście Dudkowi nie chodzi o jakieś kuriozalne zastąpienie Ameryki przez Chiny, postuluje natomiast zaktywizowanie naszych mizernych dotąd relacji z nimi po to, by szachować neoimperialne zamysły rządzącej Rosją kliki Putina. Wbrew pozorom kwestia ''Chiny a sprawa polska'' nie jest wcale tak wydumana na jaką się wydaje - Dudek przypomina w swoim tekście mało znany u nas fakt, że to Mao zawdzięczamy w dużej, o ile nie głównej mierze, że radzieckie czołgi nie rozjechały polskiego Października '56, tak jak to uczyniły na Węgrzech w tym samym czasie. Oczywiście jego sprzeciw wobec interwencji zbrojnej u nas nie był podyktowany jakimiś względami, boże broń, humanitarnymi [ bo był takim samym skurwysynem i ludobójcą, o ile nie większym, jak Stalin ], tylko ambicjonalnymi - chciał w ten sposób pokazać Chruszczowowi, że po śmierci ''kaukaskiego ludojada'' [ którego szczerze nienawidził, ale zarazem podziwiał i bał się tak samo jak inni komunistyczni przywódcy ] nie będzie się już godził, jako przywódca zacofanego wprawdzie, ale już wówczas 400-milionowego kraju, na rolę sowieckiego wasala, tak jak okupowane przez ZSRR kraiki Europy wschodniej czy inna Mongolia. Rzecz jasna takie przeorientowanie naszej polityki w tym kierunku wymagałoby, o czym Dudek już nie wspomina, porzucenia z naszej strony protestów w obronie niewątpliwie represjonowanych Tybetańczyków czy Ujgurów, i gesty podobne właśnie do tych poczynionych ostatnio przez Obamę lub papieża... Narażę się teraz pewnie, ale uważam, że jest to cena, którą warto zapłacić za możność choćby uszczypnięcia Rosjan w tyłek, tym bardziej, iż nasze protesty i tak w niczym nie poprawiają losu tych, za którymi się ujmujemy [ jesteśmy na to zbyt małym graczem, by nasz głos ważył cokolwiek w tej sprawie ], tracimy za to szansę uszczknięcia czegokolwiek z tej gigantycznej kasy, z którą Chińczycy nie wiedzą już co robić. To brzmi cynicznie, wiem, ale jeśli mamy przetrwać zachowawszy jakąś suwerenność musimy uczynić naszą politykę bardziej elastyczną, i nauczyć się grać na wielu fortepianach [ czy w ogóle innych instrumentach ], w tym również i chińskim, nie tylko po to, by powstrzymywać jak się da zakusy wschodniego sąsiada [ bo Moskwa nie wierzy, kurwa, łzom i rozumie tylko argumenty za którymi stoi siła, oczywiście siła realna, a nie tylko puste gesty i histeryczną retorykę za którą nie idzie nic ], ale również trzęsące de facto Unią Niemcy, bo każdy kto patrzy na to trzeźwo, niezaślepiony coraz bardziej przypominającą komunistyczną unijną propagandą i jej frazesami, zdaje sobie sprawę z tego, że jak ujął to kiedyś Michalkiewicz UE skończy się w dniu, w którym Niemcy przestaną dopłacać do tego interesu... Na razie, o czym przypomina Dudek, ich supremacja na tym kontynencie, dopóki na ich ziemi stacjonują amerykańscy żołnierze, ma charakter gospodarczy bardziej, niż polityczno-wojskowy, patrząc jednak na kierunek w jakim zmierza obecna polityka Waszyngtonu, całkiem niedługo może się to zmienić... Wracając do tej polityki : natrafiłem teraz na ciekawy tekst jakiegoś wojskowego analityka [ cokolwiek to znaczy ], który jasno stawia kwestię wycofania naszych wojsk z Afganistanu, rezygnacji z ''walki z terroryzmem'' [ czyli tak naprawdę w obronie interesów nie tylko Ameryki, ale i Rosji ] na którą zwyczajnie nas nie stać, gdy sytuacja Amerykanów i ich sojuszników w tym kraju zaczyna coraz bardziej przypominać tą Sowietów sprzed 20-30 lat, a już zwłaszcza kiedy ZBiR [ adekwatna nazwa, przyznacie ] urządza tuż przy naszych granicach gigantyczne manewry wojskowe będące jawną prowokacją w stosunku do nas. Nic za narażanie się dla Amerykanów [ i nie tylko : przypomnę, bo mało się o tym mówi, że i np. Francji, bo niby po jaką cholerę nasze wojska w Czadzie ?! boję się zapytać, czyich interesów bronią polskie oddziały stacjonujące na wzgórzach Golan... ] nie dostaliśmy poza kurtuazyjnymi gestami z ich strony [ i paroma samolotami na odczepnego ], więc skoro taka Clintonowa nie znalazła nawet chwili by zaszczycić nas swoją obecnością w rocznicę 1 września przedkładając nad to wizytę w kilku krajach afrykańskich [ a więc jesteśmy w ich hierarchii ważności za Murzynami ! - tak, tak, proszę to sobie zapamiętać ] i wystawili nas do wiatru z tarczą, my powinniśmy zrobić to samo, oczywiście bez zbędnych gestów czy histerii takich jak ta, którą urządziliśmy w obronie Polańskiego niepotrzebnie tylko pogarszając i tak nie najlepsze obecnie nasze stosunki z nimi. Tym bardziej, że rzeczywiście zagrożone, w przeciwieństwie do nas, islamskim terroryzmem kraje Europy Zach. zdają się nic z niego nie robić, i wycofują po cichu swoje kontyngenty z Afganistanu -
- dobra, na zakończenie wrzucam tu jeszcze dwa teksty o ''sprawie Polańskiego'', o którym nie miało już nic być, ale na wybitnie lewicowym portalu natrafiłem na tekst jakiejś feministki [ nie wiem, kto to, nie znałem jej wcześniej, w każdym razie nie Kazia ani Madzia La Passionaria ] o tej sytuacji, i jestem w szoku : pierwszy raz chyba w ogóle zgadzam się z jakąś feministką ! Zresztą Madzia Środa podobno też zachowała się wyjątkowo jak na nią rozsądnie komentując gdzieś, że zachowanie środowisk broniących Polańskiego wskazuje, że mają one z tym - seksem z nieletnimi - chyba jeszcze większy problem, niż sam oskarżony... brawo, chociaż i tak nic nie przebije Marka Migalskiego, który podobno dosadnie, ale słusznie wypalił pod ich adresem straciwszy w końcu nerwy : ''czy wy macie nasr...e we łbach ?!'' Szacunek, żałuję tylko, że nie mogłem na gościa głosować. Umieszczam ten tekst także bo podniosły się idiotyczne głosy, że Polańskiego mogą krytykować tylko prawica i antysemici [ jakże by inaczej ! ] - na szczęście jak widać i po drugiej stronie znalazło się wiele osób, które wyłamały się z [ baraniego ] chóru zadając tym samym kłam takim prymitywnym oszczerstwom. Drugi tekst jest Tomasza Teluka, tym razem liberała [ oczywiście prawdziwego, a nie takiego ''gazetowybiórczego'', który popiera etatyzm i ograniczanie wolności słowa ], którego blog umieściłem dopiero co w dziale ''Polityka'', co niniejszym sygnalizuję - ale o pomieszczonym tam jego świetnym tekście o ZUS-ie, pod pięknie przetłumaczonym przezeń w tytule skrócie jako ''Zakład Utylizacji Szmalu'', a także innym artykule Ziemkiewicza w najnowszej ''Rzepie'' tematycznie trochę z nim powiązanym, może już w następnym wpisie.
[ A miało być o Warszawskiej Jesieni... ]
niedziela, 11 października 2009
środa, 7 października 2009
ZBiR czyha...
My tu gadu-gadu o aferze hazardowej, urządzamy histerie w obronie Polańskiego, lub orgazmujemy się Unią czy też tym, co Putin powiedział, czego zaś nie, a tymczasem ZBiR [ czyli bratni sojusz siostrzanych Rosji i Białorusi ] urządza sobie przy naszych granicach wielkie manewry wojskowe - ciekawe przeciwko komu ?
...o czym można dowiedzieć się oglądając najnowszy odcinek ''Trzeciego punktu widzenia'' z TVP Kultura [ emisja w każdą niedzielę ok. 22.00 i powtórka we wtorki o 19.00 ] lub czytając wywiad z Dariuszem Gawinem [ jednym z współtwórców tego interesującego programu - szczerze polecam ] - skądinąd ciekawe, że takim tematem zajmują się filozofowie [ choćby i polityczni ], intelektualiści wydawałoby się oderwani od rzeczywistości, natomiast nie znalazły dla niego czasu media głównego nurtu [ wolą jak widać robić szum wokół, choćby i utalentowanych, pedofili, a może po prostu ten kartofel jest za gorący... ] ? Najbardziej rozpierniczyło mnie to, co się przy tej okazji dowiedziałem, że 3/4 naszych wojsk wciąż stacjonuje tak jak za Układu Warszawskiego na zachodniej granicy, i nie ma nawet jakichkolwiek planów obrony kraju na wypadek obcej agresji - kurwa mać, nasi decydenci mieli na to 20 LAT !!! Na co oni czekają - aż klamka ZAPADnie ?!
Pozostając przy temacie Rosji, w najbliższy poniedziałek [ 12 października ] przyjeżdża do Kielc rosyjski pisarz Zachar Prilepin, członek opozycyjnego wobec Putina ugrupowania ''narodowych bolszewików'' [ rok temu był już w Polsce na zaproszenie ''Krytyki Politycznej''... ], a że kwestia nazi-komunistów, lub jak kto woli komuno-nazistów nie jest mi obca można się przekonać przeglądając moje wcześniejsze posty, choćby tu[uuu] i tu[u] [ - przepraszam za tą żenującą samoreklamę, ale naprawdę niesamowite zdjęcia ! ], albo poniżej w dziale ''Osobliwości'' po prawej stronie [ zainteresowanym samym tematem mogę też polecić książkę niejakiego Przemysława J. Sieradzana pod intrygującym tytułem ''Aksamitni terroryści'', która wyszła nie tak dawno po polsku : rekomenduję z czystym sumieniem, bo mam ją od jakiegoś czasu, wprawdzie wypatrzyłem tam kilka błędów, ale jak na pracę tak młodego gościa - to chyba jakaś rozbudowana magisterka - naprawdę niezłe, tym bardziej, że raczej mało można uświadczyć po polsku monografii poświęconych tego typu zjawiskom, szczególnie za wschodnią granicą ]. Wprawdzie nie czytałem żadnej jego powieści [ u nas wydaje je ''Czarne'' ], ale oczywiście wybiorę się na spotkanie z nim, i innych zachęcam, bo niecodziennie zdarza się taka okazja w Kielcach [ szczegóły spotkania TUTAJ ], aczkolwiek dodam od siebie, że jeśli tak ma wyglądać opozycja w Rosji [ lub skompromitowani za Jelcyna ''demokraci'', czyli rosyjscy ''aferałowie'' od Gajdara ], to już nie wiadomo, co gorsze...
Na koniec anegdota : miałem ostatnio sen [ a rzadko coś mi się śni ] - siedziałem w jakiejś szkolnej ławce, obróciłem się i okazało się, że za mną siedzi Polański : powiedział mi, że Putin jest antysyjonistą i dlatego antykomunistą - co to znaczy ?! Prawdopodobnie niedotlenienie mózgu... Cholera, muszę w końcu wyjść z tego domu !
p.s. w poprzednim poście obiecałem zająć się tu Warszawską Jesienią, ale powyższy temat był zbyt ważny, by nie poświęcić mu choć trochę miejsca, ''warszawką'' zajmę się na pewno wkrótce. Poza tym wypatrzyłem w nim pewien błąd pod koniec : zwrot ''lepić Molocha'' nie jest, mówiąc oględnie, zbyt poprawny - lepi się oczywiście Golema, z Molochem z tego co pamiętam była trochę inna sprawa... ale ponieważ chodziło tam o tłum, ludzką masę, więc mimo wszystko uważam ma to sens, dlatego nie poprawiam.
...o czym można dowiedzieć się oglądając najnowszy odcinek ''Trzeciego punktu widzenia'' z TVP Kultura [ emisja w każdą niedzielę ok. 22.00 i powtórka we wtorki o 19.00 ] lub czytając wywiad z Dariuszem Gawinem [ jednym z współtwórców tego interesującego programu - szczerze polecam ] - skądinąd ciekawe, że takim tematem zajmują się filozofowie [ choćby i polityczni ], intelektualiści wydawałoby się oderwani od rzeczywistości, natomiast nie znalazły dla niego czasu media głównego nurtu [ wolą jak widać robić szum wokół, choćby i utalentowanych, pedofili, a może po prostu ten kartofel jest za gorący... ] ? Najbardziej rozpierniczyło mnie to, co się przy tej okazji dowiedziałem, że 3/4 naszych wojsk wciąż stacjonuje tak jak za Układu Warszawskiego na zachodniej granicy, i nie ma nawet jakichkolwiek planów obrony kraju na wypadek obcej agresji - kurwa mać, nasi decydenci mieli na to 20 LAT !!! Na co oni czekają - aż klamka ZAPADnie ?!
Pozostając przy temacie Rosji, w najbliższy poniedziałek [ 12 października ] przyjeżdża do Kielc rosyjski pisarz Zachar Prilepin, członek opozycyjnego wobec Putina ugrupowania ''narodowych bolszewików'' [ rok temu był już w Polsce na zaproszenie ''Krytyki Politycznej''... ], a że kwestia nazi-komunistów, lub jak kto woli komuno-nazistów nie jest mi obca można się przekonać przeglądając moje wcześniejsze posty, choćby tu[uuu] i tu[u] [ - przepraszam za tą żenującą samoreklamę, ale naprawdę niesamowite zdjęcia ! ], albo poniżej w dziale ''Osobliwości'' po prawej stronie [ zainteresowanym samym tematem mogę też polecić książkę niejakiego Przemysława J. Sieradzana pod intrygującym tytułem ''Aksamitni terroryści'', która wyszła nie tak dawno po polsku : rekomenduję z czystym sumieniem, bo mam ją od jakiegoś czasu, wprawdzie wypatrzyłem tam kilka błędów, ale jak na pracę tak młodego gościa - to chyba jakaś rozbudowana magisterka - naprawdę niezłe, tym bardziej, że raczej mało można uświadczyć po polsku monografii poświęconych tego typu zjawiskom, szczególnie za wschodnią granicą ]. Wprawdzie nie czytałem żadnej jego powieści [ u nas wydaje je ''Czarne'' ], ale oczywiście wybiorę się na spotkanie z nim, i innych zachęcam, bo niecodziennie zdarza się taka okazja w Kielcach [ szczegóły spotkania TUTAJ ], aczkolwiek dodam od siebie, że jeśli tak ma wyglądać opozycja w Rosji [ lub skompromitowani za Jelcyna ''demokraci'', czyli rosyjscy ''aferałowie'' od Gajdara ], to już nie wiadomo, co gorsze...
Na koniec anegdota : miałem ostatnio sen [ a rzadko coś mi się śni ] - siedziałem w jakiejś szkolnej ławce, obróciłem się i okazało się, że za mną siedzi Polański : powiedział mi, że Putin jest antysyjonistą i dlatego antykomunistą - co to znaczy ?! Prawdopodobnie niedotlenienie mózgu... Cholera, muszę w końcu wyjść z tego domu !
p.s. w poprzednim poście obiecałem zająć się tu Warszawską Jesienią, ale powyższy temat był zbyt ważny, by nie poświęcić mu choć trochę miejsca, ''warszawką'' zajmę się na pewno wkrótce. Poza tym wypatrzyłem w nim pewien błąd pod koniec : zwrot ''lepić Molocha'' nie jest, mówiąc oględnie, zbyt poprawny - lepi się oczywiście Golema, z Molochem z tego co pamiętam była trochę inna sprawa... ale ponieważ chodziło tam o tłum, ludzką masę, więc mimo wszystko uważam ma to sens, dlatego nie poprawiam.
poniedziałek, 5 października 2009
K..., gdzie ta złota polska jesień ?!
Nie tylko mnie dopadła w zeszłym tygodniu jesienna deprecha [ ''...i zimno, i pusto, a mnie coraz mniej...'' jak śpiewał kiedyś Janerka, a ja dodam mniej poetycko, że niewiele jest bardziej ch...ych rzeczy niż zimny deszcz ! ], ale też małe a - patrz ostatni wpis na jego blogu. Najbardziej zaintrygowała mnie przedstawiona w nim radosna twórczość w drewnie rodzimych naziolków - teraz już wiadomo, dlaczego ostatnio tak mało w porównaniu z dawnymi czasy można uświadczyć swastyk na murach [ za to powróciły na nie sierpomłoty, o czym można się przekonać w innym wpisie ''małe a'' < patrz na sam dół ] : zostawili je komuszkom, a sami przerzucili się na drzewa... Może zawarli między sobą jakąś niepisaną umowę : ''mury wasze - drzewka nasze'' ? Myślę zresztą, że ten wybór nie jest przypadkiem, on sięga jakiś archaicznych wręcz, podświadomych [ ach ! ] pokładów : mur jest przecież czynnikiem progresywnym, sztucznym, czysto ludzkim wytworem nie występującym w naturze, kojarzy się z industrializacją, ''postępem'', natomiast drewno wiadomo - widocznie odezwały się volkistowskie korzenie... A więc ''miasto - masa - masarnia'' vs. ''krew - rasa - błoto'' ew. ''psie g...''
Mówiąc zaś serio takie rzeczy jeszcze bardziej mnie dołują, bo dowodzą naszej, Polaków, skandalicznej ignorancji, nieznajomości własnej historii [ i to najnowszej ! ], a także nieumiejętności wyciągnięcia z niej jakichkolwiek nauk na przyszłość - po prostu nie rozumiem jak można być Polakiem i komunistą czy nazistą ?! Biorąc pod uwagę to, co jeszcze nie tak dawno przeszliśmy jest to hańba jakich mało ! To wszystko dowodzi potrzeby aktywnej polityki historycznej, oczywiście nie takiej jak w wykonaniu naszych sąsiadów z Zachodu [ Erika ! ], o tych ze Wschodu już nie wspominając [ bo w ich przypadku to czysty śiur-realizm i real-Kafka na usługach służb specjalnych ], ani nie oznaczającej tylko patriotycznych frazesów, ale edukację przede wszystkim, przypomnienie elementarnych - wydawałoby się - faktów, np. w dyskusjach o kolonialiźmie irytuje mnie traktowanie tego zjawiska jakby dotyczyło li tylko Azji czy Afryki. Tymczasem to my, i nasza część Europy, doświadczyliśmy nie tak dawno równie brutalnej, rasistowskiej, kolonialnej przemocy i niewolnictwa ! W przypadku niemieckich narodowych socjalistów działo się to w sposób jawny - przecież koncept Hitlera polegał min. na tym, żeby zrezygnować, w przeciwieństwie do wilhelmińskich Niemiec, z prób zamorskiej ekspansji pozostawiając ją Anglikom, natomiast cały imperialny impet przenieść na Wschód zastosowawszy metody kolonialistów w Afryce wobec podbitej ludności tej części Europy i dalej. Nie były to niestety czcze słowa, przekonali się o tym boleśnie nie tylko Żydzi, ale również - o czym się zapomina pomniejszając haniebnie tragedie innych nacji kosztem niewątpliwego ludobójstwa jakiego doświadczyli - min. także Polacy : wprawdzie nie byliśmy przewidziani w nazistowskich planach do całkowitej eksterminacji, ale tylko dlatego, że jak to oświadczył z ubolewaniem stojący na czele Generalnej Guberni Hans Frank, ''niestety'' jest nas za dużo i Trzecia Rzesza nie ma obecnie aż takich możliwości, by natychmiast wymordować kilkudziesięciomilionową populację [ w przeciwieństwie do mniej licznych Semitów ] - niedawno wyszła jego znakomita biografia, proszę sobie poczytać, pełno tam przykładów tej zbrodniczej polityki i uzasadniających ją, smakowitych, jego wypowiedzi o naszej ''niższości rasowej''. Jeśli chodzi o sowieckich komunistów, rzecz miała się nieco inaczej, ale tylko co do formy a nie istoty. Komunistyczny terror był może nieco mniej brutalny i jawny, mniej dolegliwy fizycznie niż nazistowski [ chociaż co do tego można by dyskutować, zwłaszcza jeśli chodzi o pierwszą sowiecką okupację i początek drugiej ], natomiast o wiele groźniejszy jeśli chodzi o zniewolenie mentalne, duchowe stłamszenie - pod tym względem panowała w Generalnym Gubernatorstwie paradoksalnie większa swoboda, co brało się stąd po prostu, że Niemcy nie chcieli nas ''znarodowosocjalizować'', tak jak komuniści zsowietyzować, o ile nie wręcz zrusyfikować [ szczególnie na początku, czego symbolem był ''Polak'' Rokossowski ] - pamiętacie obowiązkową ''przyjaźń'' polsko-radziecką i przymus - bo mało kto uczył się tego dobrowolnie - nauki jęz. rosyjskiego ? W każdym razie PRL był de facto sowiecką kolonią, a ówczesna Polska ofiarą ekspansji radzieckiego, komunistycznego imperializmu poddaną jego wyzyskowi - każdy, kto rozpatrzy to niezaślepiony ideologicznymi schematami, bez względu na ''orientację'', musi ten fakt uznać. Dlatego biorąc powyższe pod uwagę, a także to, że ze skutkami tych wydarzeń i towarzyszącą im traumą musimy borykać się po dziś dzień [ z czego chyba niewielu zdaje sobie sprawę - patrz wyżej ], powtarzam jeszcze raz : NIE ROZUMIEM !!! Jasne, że głupota jest nieśmiertelna, ale żeby aż tak ?!?
Kończę, bo zdołuję się do reszty : w następnym wpisie zamierzam zając się bardziej pozytywnymi aspektami tej pory roku tzn. zakończoną właśnie ''Warszawską Jesienią'' i okolicami. Poza tym jeśli ktoś nie rzyga jeszcze ''sprawą Polańskiego'' zachęcam do lektury poświęconego jej felietonu Ziemkiewicza, który właściwie napisał to samo co ja, natomiast, oczywiście, o wiele lepiej.
A na sam koniec, żeby poprawić sobie humor umieszczam odnośnik do jeszcze innego wpisu z bloga ''małe a'' prezentującego przykład brazylijskiego street-artu - pięęęęęękne ! Aż serce rośnie, gdy się patrzy na takie przejawy ludzkiej pomysłowości i wyobraźni - więc nie wszyscy jeszcze zamieniliśmy się w motłoch, chamską tłuszczę z której banda cynicznych oligarchów może dowolnie lepić Molocha ? Bo niestety do takich wniosków dochodzi się patrząc na przykłady ''street-artu'' opisane na początku... Właśnie, to też jest przecież street-art, tylko że w przeciwieństwie do tego przedstawionego przez ''małe a'' brazylijskiego, nie będący efektem ludzkiego pomyślunku, ale dowodem czegoś całkiem, całkiem przeciwnego !
p.s. małe a, nie masz racji co do naziolków [ leśne aryjskie skrzaty - ''naziolki'' : tak mi przyszło do głowy, ehh... ] - oni nie atakują drzew, przeciwnie : to dowodzi ich głębokiej ''ekologicznej wrażliwości''... Czczą w ten sposób Ojca Natura [ ''na tura'' - nowa, czysto aryjska pozycja, w przeciwieństwie do typowo żydowskiej ''na jeźdźca'' i słowiańskiej ''po bożemu'' ? też mi tak teraz przyszło do łba, ehm... ]. Może zresztą ten debil, który sprofanował sierpomłotem kapliczkę [ czy pomnik to, nie wiem ] tak naprawdę chciał przez to pokazać, że pierwszym rewolucjonistą był Chrystus ? Poza tym zauważmy, że napisał na nim ''Mao'' a nie ''Lenin'' czy ''Stalin'' [ są więc kieleccy maoiści ! wiedziałem, że tak się to skończy : zobaczycie, Chinole wykupią całe Kielce aż stanie się tak, że będą stać na balkonach i wołać - ''wasie ulice, nasie kamienice'' ! chin. ''huia ciong, ciong huia !'' ], a więc wykazał się wybitnie absurdalnym poczuciem humoru - czyli i jego nie doceniasz... Popraw się, bo inaczej niedługo może wypalą ci za to [ a i mnie za te kpiny również ] na jednym półdupku swastykę, a na drugim czerwoną gwiazdę - co to byłby za widok ! I jakie, rzekłbym, adekwatne sąsiedztwo...
Mówiąc zaś serio takie rzeczy jeszcze bardziej mnie dołują, bo dowodzą naszej, Polaków, skandalicznej ignorancji, nieznajomości własnej historii [ i to najnowszej ! ], a także nieumiejętności wyciągnięcia z niej jakichkolwiek nauk na przyszłość - po prostu nie rozumiem jak można być Polakiem i komunistą czy nazistą ?! Biorąc pod uwagę to, co jeszcze nie tak dawno przeszliśmy jest to hańba jakich mało ! To wszystko dowodzi potrzeby aktywnej polityki historycznej, oczywiście nie takiej jak w wykonaniu naszych sąsiadów z Zachodu [ Erika ! ], o tych ze Wschodu już nie wspominając [ bo w ich przypadku to czysty śiur-realizm i real-Kafka na usługach służb specjalnych ], ani nie oznaczającej tylko patriotycznych frazesów, ale edukację przede wszystkim, przypomnienie elementarnych - wydawałoby się - faktów, np. w dyskusjach o kolonialiźmie irytuje mnie traktowanie tego zjawiska jakby dotyczyło li tylko Azji czy Afryki. Tymczasem to my, i nasza część Europy, doświadczyliśmy nie tak dawno równie brutalnej, rasistowskiej, kolonialnej przemocy i niewolnictwa ! W przypadku niemieckich narodowych socjalistów działo się to w sposób jawny - przecież koncept Hitlera polegał min. na tym, żeby zrezygnować, w przeciwieństwie do wilhelmińskich Niemiec, z prób zamorskiej ekspansji pozostawiając ją Anglikom, natomiast cały imperialny impet przenieść na Wschód zastosowawszy metody kolonialistów w Afryce wobec podbitej ludności tej części Europy i dalej. Nie były to niestety czcze słowa, przekonali się o tym boleśnie nie tylko Żydzi, ale również - o czym się zapomina pomniejszając haniebnie tragedie innych nacji kosztem niewątpliwego ludobójstwa jakiego doświadczyli - min. także Polacy : wprawdzie nie byliśmy przewidziani w nazistowskich planach do całkowitej eksterminacji, ale tylko dlatego, że jak to oświadczył z ubolewaniem stojący na czele Generalnej Guberni Hans Frank, ''niestety'' jest nas za dużo i Trzecia Rzesza nie ma obecnie aż takich możliwości, by natychmiast wymordować kilkudziesięciomilionową populację [ w przeciwieństwie do mniej licznych Semitów ] - niedawno wyszła jego znakomita biografia, proszę sobie poczytać, pełno tam przykładów tej zbrodniczej polityki i uzasadniających ją, smakowitych, jego wypowiedzi o naszej ''niższości rasowej''. Jeśli chodzi o sowieckich komunistów, rzecz miała się nieco inaczej, ale tylko co do formy a nie istoty. Komunistyczny terror był może nieco mniej brutalny i jawny, mniej dolegliwy fizycznie niż nazistowski [ chociaż co do tego można by dyskutować, zwłaszcza jeśli chodzi o pierwszą sowiecką okupację i początek drugiej ], natomiast o wiele groźniejszy jeśli chodzi o zniewolenie mentalne, duchowe stłamszenie - pod tym względem panowała w Generalnym Gubernatorstwie paradoksalnie większa swoboda, co brało się stąd po prostu, że Niemcy nie chcieli nas ''znarodowosocjalizować'', tak jak komuniści zsowietyzować, o ile nie wręcz zrusyfikować [ szczególnie na początku, czego symbolem był ''Polak'' Rokossowski ] - pamiętacie obowiązkową ''przyjaźń'' polsko-radziecką i przymus - bo mało kto uczył się tego dobrowolnie - nauki jęz. rosyjskiego ? W każdym razie PRL był de facto sowiecką kolonią, a ówczesna Polska ofiarą ekspansji radzieckiego, komunistycznego imperializmu poddaną jego wyzyskowi - każdy, kto rozpatrzy to niezaślepiony ideologicznymi schematami, bez względu na ''orientację'', musi ten fakt uznać. Dlatego biorąc powyższe pod uwagę, a także to, że ze skutkami tych wydarzeń i towarzyszącą im traumą musimy borykać się po dziś dzień [ z czego chyba niewielu zdaje sobie sprawę - patrz wyżej ], powtarzam jeszcze raz : NIE ROZUMIEM !!! Jasne, że głupota jest nieśmiertelna, ale żeby aż tak ?!?
Kończę, bo zdołuję się do reszty : w następnym wpisie zamierzam zając się bardziej pozytywnymi aspektami tej pory roku tzn. zakończoną właśnie ''Warszawską Jesienią'' i okolicami. Poza tym jeśli ktoś nie rzyga jeszcze ''sprawą Polańskiego'' zachęcam do lektury poświęconego jej felietonu Ziemkiewicza, który właściwie napisał to samo co ja, natomiast, oczywiście, o wiele lepiej.
A na sam koniec, żeby poprawić sobie humor umieszczam odnośnik do jeszcze innego wpisu z bloga ''małe a'' prezentującego przykład brazylijskiego street-artu - pięęęęęękne ! Aż serce rośnie, gdy się patrzy na takie przejawy ludzkiej pomysłowości i wyobraźni - więc nie wszyscy jeszcze zamieniliśmy się w motłoch, chamską tłuszczę z której banda cynicznych oligarchów może dowolnie lepić Molocha ? Bo niestety do takich wniosków dochodzi się patrząc na przykłady ''street-artu'' opisane na początku... Właśnie, to też jest przecież street-art, tylko że w przeciwieństwie do tego przedstawionego przez ''małe a'' brazylijskiego, nie będący efektem ludzkiego pomyślunku, ale dowodem czegoś całkiem, całkiem przeciwnego !
p.s. małe a, nie masz racji co do naziolków [ leśne aryjskie skrzaty - ''naziolki'' : tak mi przyszło do głowy, ehh... ] - oni nie atakują drzew, przeciwnie : to dowodzi ich głębokiej ''ekologicznej wrażliwości''... Czczą w ten sposób Ojca Natura [ ''na tura'' - nowa, czysto aryjska pozycja, w przeciwieństwie do typowo żydowskiej ''na jeźdźca'' i słowiańskiej ''po bożemu'' ? też mi tak teraz przyszło do łba, ehm... ]. Może zresztą ten debil, który sprofanował sierpomłotem kapliczkę [ czy pomnik to, nie wiem ] tak naprawdę chciał przez to pokazać, że pierwszym rewolucjonistą był Chrystus ? Poza tym zauważmy, że napisał na nim ''Mao'' a nie ''Lenin'' czy ''Stalin'' [ są więc kieleccy maoiści ! wiedziałem, że tak się to skończy : zobaczycie, Chinole wykupią całe Kielce aż stanie się tak, że będą stać na balkonach i wołać - ''wasie ulice, nasie kamienice'' ! chin. ''huia ciong, ciong huia !'' ], a więc wykazał się wybitnie absurdalnym poczuciem humoru - czyli i jego nie doceniasz... Popraw się, bo inaczej niedługo może wypalą ci za to [ a i mnie za te kpiny również ] na jednym półdupku swastykę, a na drugim czerwoną gwiazdę - co to byłby za widok ! I jakie, rzekłbym, adekwatne sąsiedztwo...
sobota, 3 października 2009
Ci przebrzydli Amerykanie...
Podsumowanie nie jest dostępne.
Kliknij tutaj, by wyświetlić tego posta.
wtorek, 29 września 2009
Roman P.
Ten wpis znowu miał być o czymś innym, ale od paru dni trwa młyn związany z aresztowaniem słynnego reżysera, przy czym do zajęcia się tym [ chciałem napisać ''ustosunkowania'', ale jakby to zabrzmiało w tym kontekście... ] zmotywowała mnie nie tyle sama sprawa, bo raz, że zbyt mało o niej wiem, a dwa, że szczerze mówiąc mało mnie ona obchodzi [ aczkolwiek sam fakt kopulowania z 13-latką - nawet jeśli było tak jak to przedstawia Polański tzn. wszystko działo się za wiedzą i zgodą dziewczyny - sprawia, iż rzecz cała mocno śmierdzi...], natomiast tym, co mnie wkurwiło i oburzyło najbardziej jest histeryczna i bezczelna reakcja na nią naszych [ tu wielki cudzysłów ] artystów, dziennikarzy, a nawet polityków [ to, że ci ostatni dali się wciągnąć w tą awanturę uważam za szczególnie kuriozalne i kompromitujące - o tym za chwilę ]. Oto patrzę ze zdumieniem, jak pani Cywińska zupełnie bez krępacji oświadcza otwartym tekstem w telewizorni, że liczy w tej sprawie na Schwarzeneggera [ który, przypomnę, jest teraz gubernatorem Kalifornii ], bo - cytuję - ''to też filmowiec'' [ !!! ] - przecież to przykład ordynarnego, bezczelnego lobbingu [ pomijam już, że głupiego ] na oczach milionów widzów, można by pomyśleć przy tym, że artyści to rzeczywiście jakaś kryjąca wzajemnie swoje występki, międzynarodowa mafia ! Inny wybitny, a jakże, reżyser, pan Morgenstern, również dał głos : na obronę Polańskiego podał będący aktualnie ''na fali'' przykład ''Galerianek'' konstatując przy tym : ''i czy ktoś ma coś przeciwko temu ?'' - !!! Sukinsyn czyni więc ze społecznej, obyczajowej patologii jaką jest prostytucja, choćby i dobrowolna, nieletnich normę, wypaczając dodatkowo zupełnie przesłanie autorów tego filmu, którzy właśnie chcieli nim wstrząsnąć i wskazać na istnienie problemu [ jak im się to udało to już inna kwestia, ale nie o tym tutaj ] ! Zresztą, biorąc pod uwagę jego wiek, nie ma co mu się specjalnie dziwić, że jest w tej materii tak ''tolerancyjny'', bo pewnie zdany jest już tylko na głupie, niedojrzałe nie tylko pod względem psychicznym dzieci jeszcze, żeby zaspokajać swoje obleśne chucie... O politykach nie ma co wspominać, aczkolwiek trzeba przyznać, że prezydent Kaczyński [ a i Tusk chyba też ] zachował pewną powściągliwość [ chociaż z drugiej słyszałem, że początkowo chciał w tej sprawie rozmawiać z samym Obamą ! - k..., kto mu doradza ?! ], natomiast postawa ministra kultury, a zwłaszcza Sikorskiego to kompromitacja [ przypomnę, że to jego żonka stoi za tym kuriozalnym listem w obronie Polańskiego, pod którym podpisały się oczywiście największe tuzy naszej kinematografii i nie tylko, obok wyżej wymienionych min. sam mistrz [ maestro !] Wajda, ''wschodząca gwiazda'' reżyserii Szumowska czy literat Głowacki ( Janusz ) ] - nie będę się tu rozwodził nad tym nieodpowiedzialnym łajdaczeniem dobrego imienia Polski dla prywaty przez jej, pożal się boże, reprezentantów, o tym szerzej i ciekawie piszą Igor Janke w ''Rzepie'' i Maciej Eckardt na swoim blogu, natomiast szczególnie oburzająca jest towarzysząca temu próba wyzyskania całej sprawy do anty-amerykańskiej nagonki w mediach : oczywiście, jakżeby inaczej wyciągnięto przy tej okazji ''sprawę wiz'', chociaż pojawił się tu nowy akcent dotyczący nie wpuszczenia przez Amerykanów do siebie paru ''artystów''. Tak się składa, że zaznajomiłem się z listą tych ''odrzuconych'' i muszę z satysfakcją stwierdzić, że wbrew stereotypowi mają za oceanem całkiem niezły gust... szkoda tylko, że tak późno się zorientowali, mogliby wtedy ocalić Polonię i samych Amerykanów przed Stanem Borysem czy Krawczykiem ! W każdym razie z całej tej sprawy płyną dwa wnioski : po pierwsze, że ''równość wobec prawa'' to polit-poprawny bzdet, bo jak widać są równi i równiejsi, i może czas wreszcie nazwać po imieniu jaśnie nam panujący w świecie zachodnim ustrój oligarchią [ gdzie, przypomnę jak pisałem we wpisie a propos Obamy, ''wpływowa mniejszość rządzi za pomocą medialnej manipulacji - i nie tylko - ogromną większością, którą w takim razie nie wypada nazwać inaczej jak motłochem'' ], a drugie, że jest to przykład gigantycznej hipokryzji i bezczelności ''salonowego towarzystwa'' i jego ''autorytetów'' roszczących sobie, naprawdę nie wiedzieć czemu, pretensję do bycia ''elitą'' - te kurwy, bo nie sposób inaczej ich nazwać [ widać rację miał Kazik śpiewając przed laty, że ''wszyscy artyści to prostytutki''] nie mają do tego absolutnie żadnego prawa !!! Pani Cywińska, niczym współczesna Młodziakowa, swoją niefrasobliwą, bezczelną głupotą [ nawet jeśli mówiła żartem, w co wątpię, bo pamiętając jej wcześniejsze wypowiedzi ona naprawdę jest taka durna ] obnażyła to, co ukrywa się za fasadą pięknych frazesów o ''kulturze wysokiej'' i ''wychowawczej roli elit'' [ jakich ?! ] tzn. metody za pomocą których te środowiska zapewniają sobie wpływy i rzeczywiste stosunki w nich panujące, a pan Morgenstern wystawił świadectwo ''moralnej wyższości'' tychże, od której skóra cierpnie... [ aż się prosi, żeby tu zacytować ''Arię Gęgacza trockisty'' z ''opery'' ''Cisi i Gęgacze'' Szpotańskiego, która jak widać mimo upływu już prawie pół wieku nic nie straciła na aktualności ! ]. I nie to nawet, podkreślam, mnie oburza, bo choć to ohydne i głupie, nie poczuwam się, by rzucać w nich z tego powodu kamieniem, no a poza tym czego się można spodziewać po komediantach, natomiast moją wściekłość wywołują pretensje tych ludzi do pouczania innych i przewodzenia im - dlaczego, pytam się, kurwy nauczają nas cnoty ?! Tym bardziej, że przecież gdyby chodziło np. o jakiegoś księdza-pedofila zdecydowana większość z nich pewnie perorowała by oburzona, że jest to kolejny dowód katolickiej hipokryzji i ''represyjnego wychowania'' - a więc można być pedofilem jeśli się jest artystą [ w dodatku wybitnym ! ], ba - wtedy taka pedofilia jest nawet ''dobra'' ! Natomiast nie wolno tego samego komuś spoza ''środowiska'' : księdzu, pastorowi, mnichowi buddyjskiemu, krisznaicie czy rabinowi, chociaż w tym ostatnim przypadku to chyba nie jest takie pewne... Ciekaw jestem czy gdy w końcu wypłynie na jaw [ co znając stosunki panujące w kraju-raju jest mało prawdopodobne, przyjmijmy że jednak ], iż nasz czołowy katolicki [ oczywiście w duchu postępowym, po-soborowym ! ] artysta tzn. Krzysztof Zanussi, zwany przez złośliwe kanalie ''Zanudzim'', jest pedofilem [ a przypomnę, jego nazwisko pojawiało się w kontekście głośnej parę lat temu - i szybko wyciszonej - afery dotyczącej dziecięcej prostytucji na Dworcu Centralnym w Warszawie - oczywiście to plotka, ale nie takie rzeczy wyglądające tylko na absurdalne pomówienie okazywały się z biegiem czasu prawdą, a poza tym w tym kraju, gdzie ''wolność słowa'' jest tylko pustym słowem, karanym w dodatku przez ''niezawisłe'' sądy na mocy nie zniesionego w ''wolnej'' Polsce PRL-owskiego prawa, nie ma praktycznie innej możliwości swobodnego obiegu informacji ] uczynią dla niego wyjątek, i też solidarnie będą go wspierać ? [ bo, mówiąc za pewnym amerykańskim prezydentem ''to wprawdzie sukinsyn, ale nasz sukinsyn !'' ]. Na koniec mogę tylko, aby przedstawić mój punkt widzenia całej sprawy, powtórzyć to, co pisałem niedawno a propos ''Knuciej afery'', jedynie w odwrotnej kolejności : nie sądzę by jakiekolwiek nieprawości, czy to polityczne czy też osobiste danego twórcy, mogły unieważniać jego dokonania, o ile - podkreślam to ! - rzecz jasna przetrwały próbę czasu, a nie okazały się jakimś koniunkturalnym geszeftem ; ale też nie uważam, aby nawet największe osiągnięcia artystyczne czy intelektualne usprawiedliwiały podłości i zbrodnie popełniane czy to w życiu publicznym czy prywatnym przez nie wiem jakich nawet geniuszy ! Dlatego [ choć ten zwrot źle się kojarzy ] ja za Romana P. umierać nie będę...
...chociaż uwielbiam jego ''Nóż w wodzie'' [ i towarzyszącą mu muzykę Komedy ], czy to jednak, lub tragedia jaką przeżył [ potworny mord żony popełniony przez sektę Mansona ], mają tu, jak chcą niektórzy, coś do rzeczy ?!
...chociaż uwielbiam jego ''Nóż w wodzie'' [ i towarzyszącą mu muzykę Komedy ], czy to jednak, lub tragedia jaką przeżył [ potworny mord żony popełniony przez sektę Mansona ], mają tu, jak chcą niektórzy, coś do rzeczy ?!
wtorek, 22 września 2009
Hail ! Selasje albo afrokomuna.
Ostatnio słucham sobie dużo etiopskiej muzyki - dlaczego akurat etiopskiej o tym szerzej później, na razie na początek parę przykładów.
Jako pierwszy wspólny projekt znakomitego etiopskiego saksofonisty, prawdziwej tamtejszej [ i nie tylko ] legendy, Getatchewa Mekurii [ faceta, który grał free-jazz na długo przedtem, kiedy ''odkryto'' go w Ameryce ! ], i równie legendarnej, tyle że raczej w kręgach europejskiego ''undergroundu'', holenderskiej formacji post-punk-jazz-core'owo-i-cholera-wi-jeszcze-jakiej The Ex - ich występ w stolicy Etiopii Addis Abebie [ jakość obrazu, a zwłaszcza dźwięku nieszczególna - nagranie z telefonu - ale i tak słychać, że kawałek dobry, no a poza tym jak często macie możliwość zobaczyć występ punkowego zespołu w afrykańskim klubie - ?! ] :
Pragnę zwrócić uwagę szanownych czytelników, że pan Mekuria ma blisko 80 lat, co jak widać nie przeszkadza mu wcale znakomicie się czuć w towarzystwie hardcore'owców, i wespół z nimi całkiem przyjemnie grzać ! Kto chce, może przeczytać recenzję ich wspólnej płyty, zainteresowanym zaś etiopską muzyką polecam znakomitą serię ''Ethiopiques'' wydawaną zresztą też przez jakiegoś francuskiego [ex]punka : wywiad z gościem [ po angielsku ] tuu-taj.
Natomiast tu smaczek, na jaki przypadkiem natrafiłem - przykład popularnej etiopskiej muzyki z wczesnych [ na oko ] lat 60-ych [ nic specjalnego, ale za to oryginalne nagranie z ówczesnej etiopskiej tv ! a układ choreograficzny to dla mnie kosmos... ], brzmi to trochę jak afrykańskie Alibabki :
...tutaj zaś już współczesny pop : niejaka Abby Lakew - badziew, ale umieszczam to wyłącznie dlatego, że ze względu na jej, hm, walory, a też chyba i urodę można by ją nazwać ''etiopską Kasią Figurą'' [ oczywiście z jej najlepszych lat 80-ych ] :
Tyle muzyki [ chociaż obiecuję, że to nie koniec, i w przyszłości będę na pewno jeszcze sukcesywnie prezentował na blogu co ciekawsze jej przykłady stamtąd ], teraz co do samej Etiopii : zainteresowałem się nią chyba jeszcze w podstawówce, gdy natknąłem się przypadkiem w bibliotece na grube tomiszcze pt. ''Historia Etiopii'' - zaintrygowało mnie to, że dotąd w tej serii, wydawanej bodajże przez Ossolineum, ukazywały się dzieje krajów europejskich, ewentualnie azjatyckich o niezmiernie długiej i dość dobrze znanej przeszłości, a tu naraz tak obszerna książka, prawdziwa cegła, poświęcona jakiemuś afrykańskiemu państwu ! Historia tego kraju zafascynowała mnie z dwóch powodów : ta dawniejsza dlatego, że jest to kraj chrześcijański, ale nie jak większość afrykańskich ''świeżo'', lecz religia ta dotarła tam jeszcze w IV w. n.e. najprawdopodobniej z ówcześnie chrześcijańskiego Egiptu, i przetrwała katastrofę, jaką dla wschodniego chrześcijaństwa było powstanie i ekspansja islamu dzięki niedostępnemu, górzystemu ukształtowaniu Etiopii [ góry w jej centralnych rejonach, będących sercem Etiopii, są właściwie naturalnymi, niezdobytymi fortecami - ich zbocza stoją często niemal pod kątem prostym, wierzchołki zaś są płaskie ], co umożliwiło powstanie niesłychanie oryginalnej, swoistej, jedynej w swoim rodzaju kultury będącej połączeniem starożytnych elementów chrześcijańskich [ w wersji monofizyckiej ] i afrykańskich [ a także hinduskich, ormiańskich, europejskich, arabskich, czy nawet żydowskich - to przecież stamtąd wywodzą się czarni Żydzi - Felasze ! ] ; natomiast najnowsza ze względu na pokrewieństwo losów z naszym zakątkiem Europy tego wydawałoby się zupełnie obcego nam afrykańskiego kraju : Etiopia podobnie jak Polska padła ofiarą zarówno faszyzmu [ będąc w latach 30-ych przedmiotem ludobójczej agresji Włoch Mussoliniego, i mężnie się jej przeciwstawiając ], jak i komunizmu, bo niestety ta czerwona zaraza i tam dotarła pustosząc ją - w poł. lat 70-ych ubiegłego stulecia na skutek wojskowego puczu ustanowiona została tam komunistyczna junta płk. Mengistu Haile Mariama, który nieprzypadkiem zyskał sobie przydomek ''afrykańskiego Pol Pota'', po wymordowaniu politycznych przeciwników i rzeźi niepokornej inteligencji pod koniec tej dekady [ lata te są tam powszechnie znane jako okres ''czerwonego terroru'' ] postanowił na początku następnej w podzięce radzieckim towarzyszom za pomoc, jaką niezwykle hojnie go obdarzali [ zarówno w czołgach, samolotach i kałaszach, jak i przysyłając licznych ''specjalistów'' z KGB i Stasi, skutecznie przenoszących na afrykański grunt metody politycznego, państwowego terroru wypróbowane wcześniej w innych rejonach świata ], wdrożyć ich rozwiązania i przeprowadził kolektywizację rolnictwa, która dała taki sam efekt jak właśnie w ZSRR czy maoistowskich Chinach : potworny głód, nędzę i masowe ludobójstwo, z czego skutkami Etiopia boryka się do dziś - nie tylko materialnymi, ale też swoim wizerunkiem, obrazem jakim zaistniała wówczas w opinii świata, zwłaszcza zachodniego, i z którym, jeśli w ogóle, niestety wciąż się kojarzy : straszliwie wychudzonego, płaczącego, umierającego dziecka...To właśnie wtedy, w poł. lat 80-ych, po raz pierwszy usłyszałem o Etiopii : pamiętam z dzieciństwa te koszmarne obrazy płaczących matek z trupimi dziećmi na rękach, bo leciały na okrągło w reżimowej telewizji - skądinąd był to przykład bezczelnej, niesłychanie cynicznej komunistycznej propagandy, bo przedstawiano tą tragedię jako powstałą na skutek egoistycznej i nieczułej polityki bogatych krajów Zachodu ! Nikt wówczas, nie tylko u nas co zrozumiałe, ale także i tam nie wspominał o rzeczywistych sprawcach tego masowego mordu - wszyscy ulegli lewackiej histerii towarzyszącej gigantycznej akcji ''Live Aid'', jaką przedsięwziął dla ratowania głodujących ''pożyteczny idiota'' Bob Geldof [ pamiętacie hicior ''We are the world'' do zrzygania puszczany wtedy na liście Niedźwieckiego ? to obok ''Mydełka Fa'' jeden z koszmarów mego dzieciństwa...] : przykro mi, ale mam prawo tak go nazywać, bo jego inicjatywa, niewątpliwie szlachetna w intencjach, została przeprowadzona fatalnie - ogromne zebrane podczas niej pieniądze [ spektakularne koncerty na stadionach dla kilkudziesięcio- a nawet kilkusettysięcznych tłumów, donacje od gwiazd schowbizu etc. ] zostały rozkradzione przez reżim Mengistu, tudzież inne podejrzane indywidua i organizacje, przede wszystkim ONZ, który jest totalnie bandycką, złodziejską instytucją [ Zappa wprost nazwał ''Live Aid'' ''gigantyczną pralnią brudnych pieniędzy'', co zresztą wielu do dzisiaj nie może mu wybaczyć ], natomiast rzeczywiście potrzebującym dostały się z tego tylko ochłapy : a więc nie dość, że skazali na śmierć w głodowych męczarniach miliony ludzi, to jeszcze im za to bogaci kretyni z Zachodu świetnie się przy tym bawiąc przy gównianej muzyce, zapłacili !!! Szwindel jakich mało, żyć nie umierać, nic tylko zostać ludobójcą ! Obecnie Mengistu przebywa w Zimbabwe, gdzie uciekł na początku lat 90-ych, gdy jego dyktatura odcięta od radzieckiej pomocy rozpadła się jak domek z kart, korzystając z gościny towarzysza Mugabe, ex-komunisty, który również rozpierdolił swój, niegdyś kwitnący, kraj, eh... Po trwającym z kilkanaście lat procesie został w końcu w ojczyźnie skazany [ zaocznie ] na śmierć, i - ponoć - pije ostro, na pewno za kasę, którą w swej łaskawości zorganizował mu Geldof [ może więc razem wciągają teraz kreskę na imprezie ? ]. Tak więc na otarcie łez drodzy towarzysze i towarzyszki umieszczam poniżej dla was filmik, gdzie będziecie mogli zobaczyć cudownie surrealistyczne w afrykańskim krajobrazie, gigantyczne wizerunki ''klasyków'' Marksa-Engelsa-Lenina, uradować oczy widokiem ''walczącego o pokój'' [ i dlatego uzbrojonego po zęby ] czerwonego reżimu, a także mieć tą niepowtarzalną szansę usłyszenia ''Międzynarodówki'' po etiopsku [ a właściwie amharsku - chyba ] :
Cały ten wpis poczyniłem zaś dlatego, że w najbliższy czwartek o 21.15 na Ale Kino będzie miał premierę obraz etiopskiego reżysera Haile Gerimy ''Teza'' nagrodzony podczas poprzedniego festiwalu w Wenecji, opowiadający właśnie o opisanych przeze mnie powyżej wydarzeniach - kto ciekaw szczegółów, niech poszuka ich w opisie filmu zawartym w programie stacji. Ponieważ z oczywistych względów jeszcze go nie widziałem, więc niczego nie mogę gwarantować, poza tym ostrzegam, że rzecz trwa prawie 2 i pół godziny, ale jeśli kogokolwiek zdołałem zaintrygować tą historią, to rzecz konieczna do obejrzenia, ja w każdym razie zobaczę go na pewno ! A na zachętę trailer :
Jako pierwszy wspólny projekt znakomitego etiopskiego saksofonisty, prawdziwej tamtejszej [ i nie tylko ] legendy, Getatchewa Mekurii [ faceta, który grał free-jazz na długo przedtem, kiedy ''odkryto'' go w Ameryce ! ], i równie legendarnej, tyle że raczej w kręgach europejskiego ''undergroundu'', holenderskiej formacji post-punk-jazz-core'owo-i-cholera-wi-jeszcze-jakiej The Ex - ich występ w stolicy Etiopii Addis Abebie [ jakość obrazu, a zwłaszcza dźwięku nieszczególna - nagranie z telefonu - ale i tak słychać, że kawałek dobry, no a poza tym jak często macie możliwość zobaczyć występ punkowego zespołu w afrykańskim klubie - ?! ] :
Pragnę zwrócić uwagę szanownych czytelników, że pan Mekuria ma blisko 80 lat, co jak widać nie przeszkadza mu wcale znakomicie się czuć w towarzystwie hardcore'owców, i wespół z nimi całkiem przyjemnie grzać ! Kto chce, może przeczytać recenzję ich wspólnej płyty, zainteresowanym zaś etiopską muzyką polecam znakomitą serię ''Ethiopiques'' wydawaną zresztą też przez jakiegoś francuskiego [ex]punka : wywiad z gościem [ po angielsku ] tuu-taj.
Natomiast tu smaczek, na jaki przypadkiem natrafiłem - przykład popularnej etiopskiej muzyki z wczesnych [ na oko ] lat 60-ych [ nic specjalnego, ale za to oryginalne nagranie z ówczesnej etiopskiej tv ! a układ choreograficzny to dla mnie kosmos... ], brzmi to trochę jak afrykańskie Alibabki :
...tutaj zaś już współczesny pop : niejaka Abby Lakew - badziew, ale umieszczam to wyłącznie dlatego, że ze względu na jej, hm, walory, a też chyba i urodę można by ją nazwać ''etiopską Kasią Figurą'' [ oczywiście z jej najlepszych lat 80-ych ] :
Tyle muzyki [ chociaż obiecuję, że to nie koniec, i w przyszłości będę na pewno jeszcze sukcesywnie prezentował na blogu co ciekawsze jej przykłady stamtąd ], teraz co do samej Etiopii : zainteresowałem się nią chyba jeszcze w podstawówce, gdy natknąłem się przypadkiem w bibliotece na grube tomiszcze pt. ''Historia Etiopii'' - zaintrygowało mnie to, że dotąd w tej serii, wydawanej bodajże przez Ossolineum, ukazywały się dzieje krajów europejskich, ewentualnie azjatyckich o niezmiernie długiej i dość dobrze znanej przeszłości, a tu naraz tak obszerna książka, prawdziwa cegła, poświęcona jakiemuś afrykańskiemu państwu ! Historia tego kraju zafascynowała mnie z dwóch powodów : ta dawniejsza dlatego, że jest to kraj chrześcijański, ale nie jak większość afrykańskich ''świeżo'', lecz religia ta dotarła tam jeszcze w IV w. n.e. najprawdopodobniej z ówcześnie chrześcijańskiego Egiptu, i przetrwała katastrofę, jaką dla wschodniego chrześcijaństwa było powstanie i ekspansja islamu dzięki niedostępnemu, górzystemu ukształtowaniu Etiopii [ góry w jej centralnych rejonach, będących sercem Etiopii, są właściwie naturalnymi, niezdobytymi fortecami - ich zbocza stoją często niemal pod kątem prostym, wierzchołki zaś są płaskie ], co umożliwiło powstanie niesłychanie oryginalnej, swoistej, jedynej w swoim rodzaju kultury będącej połączeniem starożytnych elementów chrześcijańskich [ w wersji monofizyckiej ] i afrykańskich [ a także hinduskich, ormiańskich, europejskich, arabskich, czy nawet żydowskich - to przecież stamtąd wywodzą się czarni Żydzi - Felasze ! ] ; natomiast najnowsza ze względu na pokrewieństwo losów z naszym zakątkiem Europy tego wydawałoby się zupełnie obcego nam afrykańskiego kraju : Etiopia podobnie jak Polska padła ofiarą zarówno faszyzmu [ będąc w latach 30-ych przedmiotem ludobójczej agresji Włoch Mussoliniego, i mężnie się jej przeciwstawiając ], jak i komunizmu, bo niestety ta czerwona zaraza i tam dotarła pustosząc ją - w poł. lat 70-ych ubiegłego stulecia na skutek wojskowego puczu ustanowiona została tam komunistyczna junta płk. Mengistu Haile Mariama, który nieprzypadkiem zyskał sobie przydomek ''afrykańskiego Pol Pota'', po wymordowaniu politycznych przeciwników i rzeźi niepokornej inteligencji pod koniec tej dekady [ lata te są tam powszechnie znane jako okres ''czerwonego terroru'' ] postanowił na początku następnej w podzięce radzieckim towarzyszom za pomoc, jaką niezwykle hojnie go obdarzali [ zarówno w czołgach, samolotach i kałaszach, jak i przysyłając licznych ''specjalistów'' z KGB i Stasi, skutecznie przenoszących na afrykański grunt metody politycznego, państwowego terroru wypróbowane wcześniej w innych rejonach świata ], wdrożyć ich rozwiązania i przeprowadził kolektywizację rolnictwa, która dała taki sam efekt jak właśnie w ZSRR czy maoistowskich Chinach : potworny głód, nędzę i masowe ludobójstwo, z czego skutkami Etiopia boryka się do dziś - nie tylko materialnymi, ale też swoim wizerunkiem, obrazem jakim zaistniała wówczas w opinii świata, zwłaszcza zachodniego, i z którym, jeśli w ogóle, niestety wciąż się kojarzy : straszliwie wychudzonego, płaczącego, umierającego dziecka...To właśnie wtedy, w poł. lat 80-ych, po raz pierwszy usłyszałem o Etiopii : pamiętam z dzieciństwa te koszmarne obrazy płaczących matek z trupimi dziećmi na rękach, bo leciały na okrągło w reżimowej telewizji - skądinąd był to przykład bezczelnej, niesłychanie cynicznej komunistycznej propagandy, bo przedstawiano tą tragedię jako powstałą na skutek egoistycznej i nieczułej polityki bogatych krajów Zachodu ! Nikt wówczas, nie tylko u nas co zrozumiałe, ale także i tam nie wspominał o rzeczywistych sprawcach tego masowego mordu - wszyscy ulegli lewackiej histerii towarzyszącej gigantycznej akcji ''Live Aid'', jaką przedsięwziął dla ratowania głodujących ''pożyteczny idiota'' Bob Geldof [ pamiętacie hicior ''We are the world'' do zrzygania puszczany wtedy na liście Niedźwieckiego ? to obok ''Mydełka Fa'' jeden z koszmarów mego dzieciństwa...] : przykro mi, ale mam prawo tak go nazywać, bo jego inicjatywa, niewątpliwie szlachetna w intencjach, została przeprowadzona fatalnie - ogromne zebrane podczas niej pieniądze [ spektakularne koncerty na stadionach dla kilkudziesięcio- a nawet kilkusettysięcznych tłumów, donacje od gwiazd schowbizu etc. ] zostały rozkradzione przez reżim Mengistu, tudzież inne podejrzane indywidua i organizacje, przede wszystkim ONZ, który jest totalnie bandycką, złodziejską instytucją [ Zappa wprost nazwał ''Live Aid'' ''gigantyczną pralnią brudnych pieniędzy'', co zresztą wielu do dzisiaj nie może mu wybaczyć ], natomiast rzeczywiście potrzebującym dostały się z tego tylko ochłapy : a więc nie dość, że skazali na śmierć w głodowych męczarniach miliony ludzi, to jeszcze im za to bogaci kretyni z Zachodu świetnie się przy tym bawiąc przy gównianej muzyce, zapłacili !!! Szwindel jakich mało, żyć nie umierać, nic tylko zostać ludobójcą ! Obecnie Mengistu przebywa w Zimbabwe, gdzie uciekł na początku lat 90-ych, gdy jego dyktatura odcięta od radzieckiej pomocy rozpadła się jak domek z kart, korzystając z gościny towarzysza Mugabe, ex-komunisty, który również rozpierdolił swój, niegdyś kwitnący, kraj, eh... Po trwającym z kilkanaście lat procesie został w końcu w ojczyźnie skazany [ zaocznie ] na śmierć, i - ponoć - pije ostro, na pewno za kasę, którą w swej łaskawości zorganizował mu Geldof [ może więc razem wciągają teraz kreskę na imprezie ? ]. Tak więc na otarcie łez drodzy towarzysze i towarzyszki umieszczam poniżej dla was filmik, gdzie będziecie mogli zobaczyć cudownie surrealistyczne w afrykańskim krajobrazie, gigantyczne wizerunki ''klasyków'' Marksa-Engelsa-Lenina, uradować oczy widokiem ''walczącego o pokój'' [ i dlatego uzbrojonego po zęby ] czerwonego reżimu, a także mieć tą niepowtarzalną szansę usłyszenia ''Międzynarodówki'' po etiopsku [ a właściwie amharsku - chyba ] :
Cały ten wpis poczyniłem zaś dlatego, że w najbliższy czwartek o 21.15 na Ale Kino będzie miał premierę obraz etiopskiego reżysera Haile Gerimy ''Teza'' nagrodzony podczas poprzedniego festiwalu w Wenecji, opowiadający właśnie o opisanych przeze mnie powyżej wydarzeniach - kto ciekaw szczegółów, niech poszuka ich w opisie filmu zawartym w programie stacji. Ponieważ z oczywistych względów jeszcze go nie widziałem, więc niczego nie mogę gwarantować, poza tym ostrzegam, że rzecz trwa prawie 2 i pół godziny, ale jeśli kogokolwiek zdołałem zaintrygować tą historią, to rzecz konieczna do obejrzenia, ja w każdym razie zobaczę go na pewno ! A na zachętę trailer :
piątek, 4 września 2009
Buddyjscy ''fuhrerzy''.
Parę dni temu peregrynując po internecie przypadkiem znalazłem bardzo ciekawy tekst o Wojtusiu Eichelbergerze i sekciarskim duchu panującym w niektórych buddyjskich wspólnotach, gnojeniu tam ludzi, złotoustych guru o lepkich rękach uwodzących nieletnie etc. - rzecz tym bardziej godna uwagi, że nie pochodząca z portalu ''Frondy'' czy jakiegoś tabloidu, ale od człowieka z ''wewnątrz'' poważnie, jak należy traktującego nakazy buddyjskiej praktyki [ co bynajmniej nie oznacza, że dogmatycznie ! ] i dlatego oburzonego na liczne nadużycia wobec niej jakie mają miejsce wśród niektórych zwolenników tej doktryny. Takie teksty utwierdzają mnie tylko, że miałem rację trzymając się na dystans wobec polskich buddystów, i nie ufając Eichelbergerowi, Santorskiemu i całej reszcie tej ''buddyjskiej warszawki'', a to właśnie dlatego, że buddyzm jest mi niewątpliwie najbliższy, chociaż nie uważam się za buddystę, bo to sprawa praktyki [ ciężkiej, żmudnej i niebezpiecznej ] a nie deklaracji, z tym zaś u mnie raczej średnio. W każdym razie będąc nawet ''niedzielnym buddystą'' i tak jestem pod tym względem lepszy od ''średniej krajowej'', bo z tego co wiem i słyszę większość buddystów w tym kraju [ i nie tylko ] jawi się jako banda hipokrytów, erotomanów i głupich cip [ chociaż zdaję sobie sprawę, że mówiąc to krzywdzę wiele osób, ale to mniejszość, i niestety nie oni chyba nadają ton wspólnocie buddyjskiej ]. Polecam więc lekturę tego tekstu, również ze względu na wiele zawartych w nim smakowitych obyczajowych historii i ciekawych osobistych uwag, choćby na temat zachowań różnych samozwańczych guru-szmuru, tudzież źródeł mentalnego poddaństwa ich zwolenników.
Przy tej okazji natrafiłem też na książkę gościa, byłego buddyjskiego mnicha, opisującego w niej nieznany dotąd szerzej epizod haniebnej kolaboracji buddystów, zwłaszcza różnych sekt zen, w Japonii w czasie II Wojny Światowej z ludobójczym, militarystycznym reżimem, jaki tam wówczas panował - nie tylko nie sprzeciwiali się [ poza nielicznymi wyjątkami ] jego zbrodniom, ale wręcz je gorąco popierali i dostarczali uzasadnień dla szowinizmu i rasizmu, na jakim był oparty ! Buddyzm został tam wtedy wprzęgnięty w machinę państwowego terroru stanowiąc niemal jego ideową legitymizację - lektura fragmentu tej książki wprowadzającego w jej treść pozwoli rozwiać jakiekolwiek złudzenia w tym względzie. Umieszczam to wszystko tutaj właśnie dlatego, że ''jestem'' buddystą, bo wychodzę z założenia, że zanim zacznie się wypominać brud na czyimś podwórku, lepiej przedtem oczyścić gnój na swoim... co polecam zwłaszcza zarozumiałym ''olowcom'' oraz inszym, którzy często agresywnie nabijają się z katoli - tylu kołtunów co wśród was nie ma chyba nawet w radiu Maryja !
Znamienne, że buntowi młodzieży w latach 60-ych [ a przecież popularność buddyzmu na Zachodzie wzięła się właśnie z ówczesnej fali zainteresowania religiami Wschodu ], jej sprzeciwowi wobec wojny w Wietnamie, amerykańskiego imperializmu i kultury rodziców odbywającemu się pod pacyfistycznymi hasłami, patronowali nie tylko zbrodniarze z przeciwnego obozu [ Mao, ''boski'' Che ], ale też, jak się okazuje, [ex] faszyści i wojskowi nacjonaliści...
A jak jesteśmy przy różnych fałszywych guru, to na koniec polecam jeszcze jeden tekst, tego samego gościa co na początku, tym razem o Grotowskim - podobnie jak autor mam do niego ambiwalentny stosunek : z jednej strony podoba mi się w nim to, że w przeciwieństwie do kontrkulturowych rewolucjonistów i proroków nie głosił radykalnej dychotomii Dobra i Zła i zbudowania absolutnie czystej utopii Nowego na zgliszczach Starego [ za co zresztą był wyzywany przez nich od ''reakcjonistów'' ], bo po młodzieńczym, stalinowskim epizodzie w ZMP doskonale zdawał sobie sprawę, że takie pragnienie to prosta droga do zbrodni i żałosnego skurwienia się [ gdyż najdoskonalszą realizacją idealnego ustroju społecznego jest obóz koncentracyjny, a absolutna równość i sprawiedliwość jest możliwa tylko w zbiorowej mogile ] - nie, on jednoznacznie mówił, że życie ma dwa bieguny, i ten drugi - fałszu, zdrady, codziennego zła jakie wyrządzamy innym i sami doświadczamy - jest niezbędny, chodzi zaś tylko o to, by go zrównoważyć, nie dać się w nim całkowicie pogrążyć, mieć jakąś przeciwwagę ku temu. Z drugiej jednak coraz wyraźniej widać nieuprzedzonym i niezaślepionym okiem, że podjął się zadania, które stanowczo go przerosło rozpętując przy tym siły, które wyrządziły szkodę nie tylko jemu, ale przede wszystkim jego zwolennikom, o czym świadczy choćby tragiczny los jego fenomenalnego aktora Ryszarda Cieślaka [ którego pamiętam z roli w mało znanym, bo i słabym powiedzmy sobie szczerze, polskim filmie z lat 70-ych ''Rekolekcje'', gdzie prezentował się jak autentyczny, rodzimy odpowiednik Iggy'ego Popa ! ], ale o tym już szerzej w artykule powyżej.
p.s. dorzucam jeszcze jeden tekst z tej serii dotyczący Junga - ciekawe wnioski.
Przy tej okazji natrafiłem też na książkę gościa, byłego buddyjskiego mnicha, opisującego w niej nieznany dotąd szerzej epizod haniebnej kolaboracji buddystów, zwłaszcza różnych sekt zen, w Japonii w czasie II Wojny Światowej z ludobójczym, militarystycznym reżimem, jaki tam wówczas panował - nie tylko nie sprzeciwiali się [ poza nielicznymi wyjątkami ] jego zbrodniom, ale wręcz je gorąco popierali i dostarczali uzasadnień dla szowinizmu i rasizmu, na jakim był oparty ! Buddyzm został tam wtedy wprzęgnięty w machinę państwowego terroru stanowiąc niemal jego ideową legitymizację - lektura fragmentu tej książki wprowadzającego w jej treść pozwoli rozwiać jakiekolwiek złudzenia w tym względzie. Umieszczam to wszystko tutaj właśnie dlatego, że ''jestem'' buddystą, bo wychodzę z założenia, że zanim zacznie się wypominać brud na czyimś podwórku, lepiej przedtem oczyścić gnój na swoim... co polecam zwłaszcza zarozumiałym ''olowcom'' oraz inszym, którzy często agresywnie nabijają się z katoli - tylu kołtunów co wśród was nie ma chyba nawet w radiu Maryja !
Znamienne, że buntowi młodzieży w latach 60-ych [ a przecież popularność buddyzmu na Zachodzie wzięła się właśnie z ówczesnej fali zainteresowania religiami Wschodu ], jej sprzeciwowi wobec wojny w Wietnamie, amerykańskiego imperializmu i kultury rodziców odbywającemu się pod pacyfistycznymi hasłami, patronowali nie tylko zbrodniarze z przeciwnego obozu [ Mao, ''boski'' Che ], ale też, jak się okazuje, [ex] faszyści i wojskowi nacjonaliści...
A jak jesteśmy przy różnych fałszywych guru, to na koniec polecam jeszcze jeden tekst, tego samego gościa co na początku, tym razem o Grotowskim - podobnie jak autor mam do niego ambiwalentny stosunek : z jednej strony podoba mi się w nim to, że w przeciwieństwie do kontrkulturowych rewolucjonistów i proroków nie głosił radykalnej dychotomii Dobra i Zła i zbudowania absolutnie czystej utopii Nowego na zgliszczach Starego [ za co zresztą był wyzywany przez nich od ''reakcjonistów'' ], bo po młodzieńczym, stalinowskim epizodzie w ZMP doskonale zdawał sobie sprawę, że takie pragnienie to prosta droga do zbrodni i żałosnego skurwienia się [ gdyż najdoskonalszą realizacją idealnego ustroju społecznego jest obóz koncentracyjny, a absolutna równość i sprawiedliwość jest możliwa tylko w zbiorowej mogile ] - nie, on jednoznacznie mówił, że życie ma dwa bieguny, i ten drugi - fałszu, zdrady, codziennego zła jakie wyrządzamy innym i sami doświadczamy - jest niezbędny, chodzi zaś tylko o to, by go zrównoważyć, nie dać się w nim całkowicie pogrążyć, mieć jakąś przeciwwagę ku temu. Z drugiej jednak coraz wyraźniej widać nieuprzedzonym i niezaślepionym okiem, że podjął się zadania, które stanowczo go przerosło rozpętując przy tym siły, które wyrządziły szkodę nie tylko jemu, ale przede wszystkim jego zwolennikom, o czym świadczy choćby tragiczny los jego fenomenalnego aktora Ryszarda Cieślaka [ którego pamiętam z roli w mało znanym, bo i słabym powiedzmy sobie szczerze, polskim filmie z lat 70-ych ''Rekolekcje'', gdzie prezentował się jak autentyczny, rodzimy odpowiednik Iggy'ego Popa ! ], ale o tym już szerzej w artykule powyżej.
p.s. dorzucam jeszcze jeden tekst z tej serii dotyczący Junga - ciekawe wnioski.
Subskrybuj:
Posty (Atom)