... dokładnie jutro, a właściwie już dziś czyli w piątek - przegląd rosyjskich filmów, głównie nowszych ale też i trochę starszych, w kinie ''Moskwa'', niestety w dość mocno okrojonej w porównaniu z jego warszawską edycją postaci [ o tem potem ]. Mimo to i tak w jego programie znajdzie się co najmniej kilka ciekawych obrazów, które chcę w tym miejscu zarekomendować :
- zacznie się mocnym akcentem od upiornego ale bardzo dobrego ''Ładunku 200'' Bałabanowa - na ten film nie wybieram się bo widziałem go już na dużym, czy raczej sporym ekranie sali studyjnej tegoż kina ''Moskwa'' bodaj z ponad rok temu jak nie dwa, będąc zresztą jedynym widzem na seansie [ ciekawe i komfortowe wręcz przeżycie ! ], poza tym wolałbym zobaczyć najnowsze dzieło tego reżysera : ''Palacza'' [ Кочегар ], podobno jeszcze mroczniejsze a równie dobre co ''Ładunek'' [ recenzja oraz fragmenty filmu ], ale kto nie widział a ma mocne nerwy nie powinien wg mnie przegapić okazji zobaczenia go, tym bardziej jeszcze za taką cenę [ bo zapomniałem dodać, że bilet na każdy seans kosztuje tylko 8 zł ! ], natomiast na pewno pójdę na następny wyświetlany tego samego dnia film czyli ''Ja'' [ Я ] Igora Wołoszyna - dla chcących się dowiedzieć czegoś więcej recenzja, dodam tylko, że z tym reżyserem jest trochę dziwna sprawa tzn. to jego trzeci pełnometrażowy obraz, ale po debiutanckiej, nieco artystowskiej za to ciekawej wizualnie ''Nirvanie'' - recenzja i obszerne fragmenty filmu - nakręcił w międzyczasie, mimo swojego, jak to wynika przynajmniej z jego biografii, dość kontrkulturowego backgroundu przecież, ordynarną anty-gruzińską propagandówkę - o tym szerzej w tym miejscu - więc co : punk na usługach reżimu ? takie rzeczy to chyba tylko w Rosji... Nie zmienia to faktu, że rzecz zapowiada się intrygująco choćby z punktu filmowej formy [ że zacytuję recenzję znalezioną na jednym z blogów : '' w konfrontacji z "Ja" nasz najbardziej odważny technicznie obraz ostatnich lat - "Wojna polsko-ruska" - wygląda niewinnie'' ], oto dowód :
- scena z hiciorem ''Sandry'' w tle to dla mnie miazga ! W Rosji chyba faktycznie wszystko jest większe i nawet kicz przybiera tam tak monstrualne formy, że wprost genialne. [ Dopisek po seansie : to coś jak ''Trainspotting'' i ''Wojna polsko-ruska'' w jednym, tylko lepsze moim zdaniem - ''człowiek bez Chrystusa to chuuuuuj !!!'' ]
Na następny film wybieram się w poniedziałek - to ''Półtora pokoju'' [ recenzja ] poświęcony postaci rosyjskiego poety i dysydenta Josifa Brodskiego. Tu również warto zwrócić uwagę na polifoniczną formę, sekwencje obrazów oparte luźno na biografii twórcy przeplatane pomysłowymi animowanymi wstawkami, w każdym razie w przeciwieństwie do nieco ''punkowej'' estetyki ''Ja'' w tym wypadku zapowiada się na piękny klasyczny film, co słychać też w ścieżce dźwiękowej [ poza tym mam sentyment do Brodskiego z dawnych czasów, bardziej nawet ze względu na jego eseje niż poezję, pewnie nieprzekładalną i zrozumiałą do końca tylko w języku oryginału jak każda dobra ] :
- dla zainteresowanych jeszcze jedna animacja oraz kapitalna scena ze Stalinem w roli sowieckiego mistrza kuchni [ ! ]
No i na sam koniec w czwartek ''Krótkie spięcie'' [ Короткое замыкание ] - zbiór pięciu nowel filmowych rosyjskich reżyserów młodego, czy raczej średniego pokolenia, których wspólnym tematem jest miłość. Na zachętę wrzucam cały ostatni zeń epizod w dwóch częściach : tragikomiczna dość historia pana, który w kuriozalnym przebraniu krewetki reklamuje restaurację serwującą takież stwory, w niekonwencjonalny sposób zresztą co nie za bardzo podoba się mieszkańcom współczesnej Moskwy... ale wszystko kończy się dobrze. Na uwagę wg mnie w drugim fragmencie zasługuje typowo rosyjska piękność [ typ słowiańsko-ugrofiński, że się tak wyrażę ] Julia Pieriesild, zresztą jeśli chodzi o ładne aktorki w tym filmie to w innym z epizodów występuje Karolina Gruszka, prywatnie związana z autorem tegoż reżyserem Iwanem Wyrypajewem, poza tym całość kończy się uroczym i niebanalnym raczej happy endem a to dziś, nie tylko w rosyjskim kinie rozpiętym między morderczą ''czernuchą'' a sztuczną, wysiloną ''pozytywnością'', prawdziwa rzadkość, no i towarzyszący temu bezpretensjonalny, przebojowy motyw muzyczny... - dla mnie bomba !
Tyle mojego - jak ktoś chce pewnie może znaleźć w programie jeszcze kilka wartych obejrzenia obrazów np. ''Babunia'', której seans będzie miał miejsce w środę, albo klasyczne już kino Paradżanowa - ''Cienie zapomnianych przodków'' w poniedziałek przed Brodskim - lub wreszcie w sam raz na sobotę ''Bikiniarze'' [ bajka, ale sprawnie zrealizowana a nic więcej od musicalu wymagać nie trzeba ] itp. Niestety w tej beczce miodu jest również spora łyżka dziegciu - żałuję, że w lokalnej kieleckiej edycji Sputnika zabrakło kilku filmów na których obejrzenie na dużym ekranie bardzo liczyłem, a które z tego co mi wiadomo były obecne w jego pełnej wersji w ''stolycy'' [ eh...], to kolejno : ''Wszyscy umrą, lecz nie ja'' [ Все умрут, а я останусь ] Walerii Gaj Giermaniki [ recenzja ] - coś jakby rosyjskie ''Galerianki'' tylko lepsze, choć właściwie to mylące porównanie, bo nie jest to opowieść o dobrowolnie prostytuujących się nastolatkach, lecz zwykłych uczennicach a że ich świat rządzi się nie mniej brutalnymi prawami... W każdym razie mocne i dobre kino, o degeneracji i konformiźmie młodości a zwłaszcza współczesnych dziewcząt [ o ile to niewinne słowo ma w tym kontekście jeszcze sens - chyba raczej należałoby rzec ''blachar'' lub ''kobietonów'' ], którego akcję można by umieścić równie dobrze w którymś z polskich gimnazjów. - Dalej : ''Jak spędziłem lato'' [ recenzja ], męskie kino rozgrywające się w niesamowitej, polarnej scenerii rosyjskiej Dalekiej Północy [ wspaniałe zdjęcia ! ], nawiasem mówiąc jak się dowiaduję film ten jest wyświetlany w ramach Sputnika na takim zadupiu jak Skierniewice, dlaczego w takim razie do k... nędzy nie u nas ?! I wreszcie największe rozczarowanie, bo rzecz była obecna w kieleckim zestawie, ale przez fatalną koincydencję z pierd...mi Andrzejkami seans został niemal w ostatniej chwili odwołany - to ''Pochowajcie mnie pod podłogą'' [ recenzja ], dla mnie ciekawe ze względów, że tak powiem ''psychologiczno-biograficznych'', jak i przez kongenialne w moim odczuciu odtworzenie dusznego klimatu dogniwającej komuny zdychającego Breżniewa - całość, w oryginale bez napisów za to w dobrej jakości można tutaj zobaczyć, natomiast żeby choć trochę zrekompensować sobie stratę umieszczam poniżej scenę z tegoż filmu : zgadnijcie, któż to tam śpieeewa w tle tego desperackiego tańca smutnych kochanków ? [ ''pierwszy słowik PRL-u'', nasz towar eksportowy na ZSRR i ''kraje satelickie'', polski odpowiednik Ałły Pugaczowej, wielbicielka Wojciecha Jaruzelskiego i Daniela Olbrychskiego... ]
p.s. a jednak ! - dowiedziałem się właśnie, że seans ''Pochowajcie mnie...'' odbędzie się, przełożony na piątek 3-go o godz. 20.00. Amień.
Po kolei.
Najpierw przygotowano grunt. Komorowski rzucił swe, rzadkie ostatnio, zdanie – krzyż zostanie usunięty. Bez komentarza. Ludzie poszumieli, ale jeszcze umiarkowanie. W polskim parlamencie doszło do ugody. Całkiem sensownej. Natychmiast opublikowano (ups!!) opinię konserwatora zabytków – że nie ma możliwości posadowienia nic w tamtym miejscu. Ludzie poczuli się oszukani. W sumie nie dziwię się. Ogłoszono termin usunięcia krzyża. Ludzie zaprotestowali. Cały dzień było głośno.Krzyża nie usunięto – mimo, że ONI mieli na to siłę i możliwości.
Czemu?
Bo sprawa będzie się ciągnąć i można nią będzie pokrywać inne, które ONI chcą wstydliwie ukryć i przepchnąć. To są tchórze. Ale doskonale manipulują.
Naprawdę nikt nie widzi, że jednocześnie podnoszą nam podatki i to na wielu frontach? Komisja hazardowa się kończy…halo, jest tam kto? Nikt nie dyskutuje o podatkach, o złamanych obietnicach. O kampanii wyborczej Komorowskiego, gdzie Polska była potęgą gospodarczą, a po której to kampanii Polska okazała się w fatalnej sytuacji {strasznie droga kampania chyba była}. Nikt o to nie pyta, nikt nie oponuje.
Majstersztyk … draństwa.''
- tak ! ten jak i wyżej wspomniane i podobne im głosy rozsądku pokazują, że na szczęście spora grupa osób z różnych opcji politycznych [ warto to podkreślić ] nie kupiła tego szitu i nie dała się zmanipulować, niestety są, tak myślę, w mniejszości : jeśli w ogóle w kontekście tej kuriozalnej raczej sprawy [ która byłaby śmieszna, gdyby nie przybrała tak odrażającej wręcz i chamskiej formy i nie przykrywała sobą pewnych smutnych faktów ] mogę pokusić się w ogóle na jakąś poważniejszą, głębszą refleksję to przede wszystkim postrzegam to jako prawdziwą klęskę demokracji [ a ściślej mówiąc tzw. ''demokracji liberalnej'' - oksymoron, sprzeczność sama w sobie ale nie czas i miejsce by to teraz wyjaśniać tutaj bardziej szczegółowo ] bowiem jest to ustrój oparty na kompletnie utopijnej wizji człowieka jako istoty rozumnej, potrafiącej racjonalnie dyskutować i powściągać swoje emocje i popędy nie pozwalając panować im nad sobą [ a więc, dodam, istoty głęboko moralnej - tak, tak : nie ma wolności bez moralności ! ] - patrząc na to co ostatnio dzieje się we Wszawie czy inne tego typu zdarzenia i sytuacje coraz częściej zachodzę w głowę co za kretyn lub idiotka wymyślili ten bzdet, że człowiek jest stworzeniem potrafiącym racjonalnie myśleć ?! Owszem, tylko zapomnieli dodać, że w bardzo ograniczonym stopniu ! Tzw. ''rozum'' to tylko cienka warstewka pokrywająca emocjonalno-popędowy mętny kłąb naszego umysłu, a wszelkie próby powstrzymania za jego pomocą miotających nami namiętności są równie sensowne co wznoszenie tam z kartonu [ pomijam już, że nie stanowi on żadnej dla nich alternatywy częściej uzasadniając, racjonalizując właśnie ich podłość ]. Szkoda gadać... Tym, którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej na temat tego, od jakich to realnych problemów rozpętanie afery z krzyżem miało odwrócić uwagę i tak skołatanego społeczeństwa, niech przeczyta co o tym napisał na swoim blogu znajomy lub ponownie Jacek Sierpiński [ tu najbardziej zbulwersowała mnie informacja, że prawdopodobnie cała suma z podwyższonych podatków pójdzie na rozrastającą się w kosmicznym tempie pasożytniczą kastę urzędasów, których mamy w naszym - czyżby ? - państwie już prawie 700 tysięcy ! a której przyrost, dodajmy, jest znacznie szybszy za rządów rzkomo ''liberalnej'' PO niż etatystycznego przecież PiS-u w analogicznym okresie ! ] czy Tomasz Dalecki na portalu konserwatywnym, aż prosi się, żeby zacytować sam początek jego artykułu :
''Nieudolne rządy Tuska to marsz w kierunku katastrofy finansów państwa, społecznego rozkładu i faszyzacji życia publicznego. Istnieje niestety duże ryzyko skojarzenia w społecznym odbiorze polityki psucia państwa z deklaratywnym liberalizmem. A to pomieszanie pojęć będzie skutkowało społecznym odrzuceniem wolnego rynku.''
[ całość ]
Na koniec pora rozszyfrować trzeci człon tytułu czyli co robi w nim ten tajemniczy ''Stefan w majonezie'' : otóż jutro w Muzeum Narodowym w naszym pięknym mieście odbędzie się wystawa podstarzałych błaznów [ w stosunku do nich to nie inwektywa wbrew pozorom ] z Łodzi Kaliskiej pod tą samą [ prawie ] nazwą - generalnie chodzi o prześmiewczą rewitalizację w duchu pop Żeromskiego i podejście do niego ''po Warcholowsku'', stąd powiązanie go z jednym z naczelnych produktów naszego regionu ''Majonezem Kieleckim'' na wzór słynnych obrazów puszek po zupie ''Campbell'' [ szczegóły tutaj ]. Nie napalam się zbytnio, obawiam nawet trochę nieświeżych już z deka wygłupów panów z ''Ł-K'', ale na pewno tam będę bo jak na Kielce to niecodzienne wydarzenie, poza tym jak zwykle będzie to okazja do spotkania znajomych i nieznajomych, ciekawych ludzi których przeważnie niestety tylko tego typu imprezy mają moc tutaj zintegrować [ a przed ewentualnym rozczarowaniem wystawą postaram się zabezpieczyć kupując w pobliskim ''Felku'' i wypijając odpowiednio wcześniej butelkę jakiego białego wina, bo dzięki odpowiedniej dawce promili - zaznaczam to, gdyż nie o ordynarne najeb... się lecz o kulturalny, w prawdziwym a nie snobskim tego słowa znaczeniu, i przyjemny rausz tu chodzi - nawet jak będzie nietego, to i tak będzie dobrze, a jak jednak będzie dobrze, to będzie jeszcze lepiej ! ]. Zresztą trzeba przyznać, że ta wystawa idealnie wstrzeliła się w czas, choć ''happeningi'' ostatnich dni w ''realu'' przewyższyły nawet najdziksze ''performensy'' najbardziej [post]awangardowych artychów : laiccy kibole, Bubel pod krzyżem, propaństwowi anarchiści, Stefan w majonezie...
...a Cześkowi spaliła się willa [ sama ? ], zaś jakiś ksiądz postanowił wspomóc bidaka w potrzebie hojnie datkami parafian [ przyszedł pleban do generała... ] itd.
A więc do jutra !


