niedziela, 9 lipca 2017

Episkopat na Madagaskar ?

Parę tygodni temu oraliśmy tu rodzimożerców teraz zaś przyszła pora by przeciągnąć ostro pługiem po grzbietach kościelnej ''konkurencji'' o ile takowe rozróżnienie ma sens w dobie oddawania hołdów pogańskim bałwanom przez katolickich hierarchów z papieżem na czele fetującym podczas audiencji lesbijską szamankę [ Manuela Gretkowska pewnie z tego tytułu szczytuje orgazmicznie hi-fi wszystkimi sześcioma łechtaczkami:) ]. Przyjdzie mi to tym łatwiej, że jestem a-gnostykiem czego nigdy nie skrywałem, wszakże sympatyzującym z katolickimi tradycjonalistami np. w sprawie sprzeciwu wobec tendencji do zamiany człowieka w li tylko materiał do obróbki biotechnologicznej czy surowiec dla przemysłu aborcyjnego dostarczany przez otumanione ideologią ''wolnego wyboru'' idiotki - i tak jestem pewien, że miałbym stokroć większe szanse ocalić skórę przed trybunałem Św. Oficjum niż rewolucyjnym, jakobińskim a tym bardziej czekistowską ''trojką''. Niemniej dlatego właśnie nie mogę przechodzić do porządku dziennego nad coraz silniejszymi destrukcyjnymi nurtami trawiącymi na naszych oczach katolicyzm, także nad Wisłą mający niby to robić za bastion, i trwonienie przez polskich wielmoży kościelnych kapitału społecznego jaki zdobył on w latach oporu wobec komuny i prześladowań czynionych przez nią, pytanie na ile zasadnie to osobny temat, o tym także wspomnimy. Przy czym nie roszczę sobie pretensji do wyczerpania zagadnienia a jedynie pokuszę się na wskazanie kilku niepokojących tropów jakie wyjaśnią nieco mam nadzieję dziwne z pozoru zachowania niektórych hierarchów i przedstawicieli rodzimego KK. Alarmować zaś trzeba bowiem miarą moralnego upadku episkopatu jest iż objął on patronat nad jawnym rokoszem kilkunastu sobiepanów [ bo tak najwidoczniej pojmują ''samo-rząd'' ], prezydentów miast jacy ochoczo wypięli zady nie mogąc się doczekać zbiorowego wzbogacenia kulturowego, doprawdy nie jest dobrze z kondycją Kościoła, gdy na jego autorytet powołują się pospolici oszuści i złodzieje pokroju Adamowicza czy Karnowskiego ! [ skądinąd zabawne obserwować jak kreatury, które jeszcze całkiem niedawno najchętniej pielgrzymowałyby pod tęczę na placu hipstera nagle stały się tak świętojebliwe, teraz im wtrącanie się księży w politykę nie przeszkadza:) ].

Wypada zacząć od duchowego capo di tutti capi sabotażu polityki obecnego rządu słusznie broniącego się przed inwazją nachodźców o potencjalnie bezprecedensowych destrukcyjnie skutkach dla nas czyli kard. Nyczu uprawiającym jawną dywersję za pomocą durnego konceptu ''korytarzy humanitarnych'' - mętnymi powiązaniami Jego Eminencji zajmowałem się już we wpisie o ''świątyni opaczności'', przypomnijmy : ta gigantyczna loża masońska udająca ''kościół'' nad którą patronat, także finansowy, sprawował rzeczony kardynał została postawiona na gruntach podarowanych przez jednego z czołowych do niedawna przynajmniej ubeckich oligarchów III RP Ryszarda Krauzego. Poniewczasie jeden ze znajomych wskazał mi bodaj jeszcze bardziej sensacyjny wątek - otóż ''towarzysz kardynał'' [ wtedy jeszcze arcybiskup ] poparł także obejmując ''duchową opieką'' ewidentnie już śmierdzącą ubectwem inicjatywę powołania tzw. Instytutu Strategii Polskiej, wprawdzie w niniejszej relacji z inauguracji rzecz przedstawia się jeszcze dość niewinnie na pozór :

http://mojarodzina.org/polska-dzisiaj/160-wyjtkowa-inicjatywa

- jednak w innych np. pomieszczonej na stronie Szeremietiewa [ skądinąd zajmującego dość mętne stanowisko w całej sprawie ] możemy już przeczytać jacy to enigmatycznie w powyższym wymienieni ''przedstawiciele wojska'' uczestniczyli w ceremonii powołania ''strategicznego instytutu'', otóż idzie nie o kogo innego a WSIowych generałów Dupaczewskiego i K. Malejczyka ! Czy może więc dziwić iż na sali [ i to nie byle gdzie bo w Zamku Królewskim ] nie mogło zabraknąć obecnego ''więźnia sumienia III RP'' Mateusza Pizdorskiego oraz ''niezłomnej'' krytyk rządów PiS Jadwisi Staniszkis ? :

http://3obieg.pl/poszerzyc-krag-podejrzanych

Nie będę w tym miejscu zajmował się osobą prezesa Czaplaka i kwestią jego szemranych związków ze służbami i aferą ART-B bo wykracza to poza tematykę tegoż wpisu, natomiast w tym kontekście istotna jest postać kapelana i członka zarządu niniejszego instytutu księdza Maja, który tak się składa jakoś był konfidentem SB o ksywie ''Szczepan'' :

http://www.fisp.pl/ISP_sylwetki2.htm

http://www.blogmedia24.pl/node/70751 

Wprawdzie ''legendarny kapelan Solidarności'' honorowany wielce przez  ''niezależne'' media, gdzie śmie prawić napuszone dyrdymały, poparł politykę obecnego rządu ale przy tym nie omieszkał dojebać jakoby Polacy byli ''dłużnikami Bliskiego Wschodu odnośnie dzieci uratowanych w czasie II wojny światowej'' :

http://www.tvp.info/25523123/ksiadz-maj-o-uchodzcach-pomagajmy-im-na-miejscu

- nie będę pastwił się nad historyczną ignorancją bezczelnego kapusia w sutannie bom uczynił to już wystarczająco we wpisie ''Erytrea dla Erytrejczyków'' i tamże odsyłam po szczegóły. W każdym razie nie może dziwić iż resortowy purpurat zadbał o podopiecznego wykopując go na sutą emeryturę do Jerozolimy [ ?! ] - a propos : nader często bywa tam inny głośny zwolennik inwazji nachodźców w kościele ks. Paweł Rytel-Andrianik sprawujący obecnie strategiczną rzekłbym funkcję rzecznika episkopatu [ stąd nadałem mu ksywę ''demoniczne usta'':))) ]. Otóż duchowny ten wsławił się notą opublikowaną przez biuro prasowe Watykanu z okazji ŚDM, gdzie histeryzował z powodu ''islamofobii'' i ''rasizmu'' Polaków pierdzieląc coś przy tym o jakowychś ''ochotniczych ugrupowaniach militarnych gwałcących prawo do wolności'' poprzez uniemożliwianie biednym uchodźcom z ISIS zakupów w Zgorzelcu, marudząc iż obawy przed inwazją swołoczy z drugiego końca świata ''są podsycane przez niektóre polskie partie polityczne jak również przez nieodpowiednie deklaracje składane przez polityków polskich'', później zaś głupio a bezczelnie tłumaczył się, że były to wyłącznie jego osobiste opinie a nie episkopatu co powinno równać się z pozbawieniem go urzędu za uprawianie tak bezecnej, wołającej o pomstę do nieba prywaty ! :

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18457&Itemid=46

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18466&Itemid=138438434286

Ciekawe i zastanawiające iż ksiądz Adrianik uchodzi w kościele za specjalistę od spraw Bliskiego Wschodu, jest także absolwentem Oxfordu, gdzie studiował biblistykę i judaistykę, celowo to zaznaczyłem bowiem rozbroiły mnie przyznam znamienne wyznania duchownego zamieszczone w poniższym wywiadzie, konkretnie :

''- Co księdzu daje satysfakcję?

- Widok człowieka uśmiechniętego. Według Józefa Flawiusza człowiek ma w głowie siedem „otworów” jak świecznik siedmioramienny w świątyni Jerozolimskiej. Gdy wszystkie się świecą to wielbi Pana Boga. A człowiek uśmiechnięty nie tylko że „zapala” światła tak jak te na świeczniku, ale też zapala uśmiechem innych. [...]

- Czy mógłby ksiądz zdradzić swoje inne zainteresowania i to, czym ksiądz lubi się zajmować w wolnym czasie?

- Moją pasją życiową jest Pismo Święte. Kiedy więc mam wolny czas, to czytam je w różnych językach. Obecnie jestem w trakcie lektury Ewangelii św. Jana po hebrajsku, a więc w języku zbliżonym do tego, którym mówił Jezus Chrystus.''

http://www.wiescisokolowskie.pl/znani-nieznani-stadwywiad-z-ks-dr-pawlem-rytel%E2%80%93-andrianikiem,02E5P5IuO1RhzNZKQDtf9ySu9ut3mdKB28x2v2XuxPQj8O0I82.html

- kolejny ''chrześcijański syjonista'' psia jego mać, jakby upiornego tandemu Terlikowskich było mało [ przykro mi ale nie będę cackał się z księżmi z Księżyca uprawiającymi antypolską a nade wszystko antychrześcijańską wrażą robotę ]. Dla pełni obrazu dodajmy wspomniany w powyższym swoisty ''rodzinny biznes'' jaki ksiądz prowadzi wraz z bratem, preziem fundacji zajmującej się zbieraniem świadectw o Polakach ratujących Żydów w czasie II wojny św. - nie czepiałbym się bo w sumie cel szczytny, gdyby nie wynikające pewnie stąd uwikłania decydujące o jego ewidentnie filosemickim skrzywieniu nie tylko w stosunku do ''braci starszych'' ale jak widać i ''młodszych''... :

http://www.marki.net.pl/73508-73508

Pozornie budzić zdumienie może, że tak otwarty [ jak nogi prostytutki ] ksiądz-tolerasta jest protegowanym wykreowanego przez ''Zaborczą'' na czołowego ''antysemitę III RP'' Ojca Dyrektora wypowiadającego się o nim w samych superlatywach, jaki to on zdolny bo ''studiował i w Izraelu, i na Oxfrodzie i w Rzymie'' i ''bardzo dobrze mówi po hebrajsku'', szok minie jednak nieco gdy uświadomimy sobie iż ks. Rydzyk przeszedł ostatnio zadziwiającą metamorfozę zamieniając się w istnego ''apostoła wielokulturowości'', wprost piejąc peany na jej cześć i to gdzie - podczas wizyty w ambasadzie Izraela ! :

http://www.radiomaryja.pl/informacje/o-tadeusz-rydzyk-cssr-izrael-piekny/

http://www.radiomaryja.pl/informacje/o-tadeusz-rydzyk-cssr-wizycie-ambasadzie-izraela-budujemy-mosty/

- nader ironicznie brzmią czołobitne deklaracje redemptorysty w kontekście tego państwa, które bardziej może służyć za wzór segregacjonizmu i otwarcie manifestowanego szowinizmu o militarystycznym zabarwieniu [ nie to, żebym miał coś przeciw, Jahwe broń:) ], chyba że to takie nowoczesne ''multikulti'' i ''ubogacenie kulturowe'' za pomocą zasieków, murów gett i wszechobecnych kamer nad którym pieczę sprawują cywilne i wojskowe tajne policje a idzie ku temu także w Europie, fakt. W każdym razie temu też marzą się ''pomosty'' i ''korytarze'' wydreptując póki co je w izraelskiej ambasadzie a czyni to na tyle gorliwie iż wkrótce zapewne i on wzorem ks. Józka ''Szczepana'' Maja wychodzi sobie sutą emeryturę w tropikach, żydowskim heimacie, który jest taki ''piękny'' [ może Ojciec Dyrektor na starość zamieszka w kibucu by odkupić ''grzech antysemityzmu'' - co na to rebe Szechter ? ]. Zaznaczyć przy tym należy iż związki z bliskowschodnim sztetlem bynajmniej nie przeczą moskiewskim sugerowanym przez mętne powiązania resortowego kardynała Nycza, biorąc pod uwagę mocną pozycję post-sowieckich służb w Tel Awiwie i jego nader ciepłe relacje z Rosją o czym wspominałem onegdaj dworując sobie z Andre Gąsiora i inszych ''mostowiaków'', tropy warte głębszego obadania co poddaję pod rozwagę ew. czytelników.

Co do mnie pomienione ''syrenie wycie'' pryncypialnie konserwatywnych poza tym przeważnie duchownych nie dziwi tak bardzo bom całkiem niedawno miał okazję sam przekonać się w jakiej mierze kościelna hierarchia i jej łże-elity przeżarte są politpoprawną obłudą - otóż parę tygodni temu dzięki zaproszeniom załatwionym przez jednego ze znajomych udałem się na galę rozdania papieskich nagród dla tzw. twórców kultury towarzyszącą targom Sacro-Expo [ serio jest coś takiego ], oczywiście nie odjebało mi do tego stopnia bym lazł tam na wykład Zanudziego pod iście epickim tytułem ''Znaczenie sztuki dla człowieka'' lecz aby wysłuchać w gronie znajomych kompozycji Arvo Parta ''Stabat Mater'' na finał uroczystości [ skandaliczne zachowanie części publiczności najwidoczniej niedorosłej do przyswojenia takiej muzyki, nowoczesnych kobiołów jacy podali tyły w czasie wykonania to osobny temat stąd nie będę kwestii w tym miejscu rozwijał ], gratka jakich mało na co tu kryć jałowych raczej, przysłowiowych już piachach świętokrzyskich :

http://www.targikielce.pl/pl/aktualnosci,1,wreczono-medale-papieskiej-rady-ds-kultury,20134.chtm

Krzysio na szczęście ograniczył się do paru lakonicznych uwag ale już sama obecność tego pedo-fila uwikłanego w kontakty z SB jako laureata z poprzednich lat a zarazem członka kapituły przyznającej nagrody zakrawa na skandal kompromitując całe przedsięwzięcie i żadną miarą nie może stanowić gwarancji jakości ni sukcesu. Biorąc jednak pod uwagę skłonności pana reżysera i ''autoryteta moralnego'' kościoła otwartego jak odbyt starego cwela ku bardzo ale to bardzo młodym chłopcom [ w tym kontekście niezwykle niepokojąco brzmią wyznania pewnego aktora o swoistym castingu do filmu ''Cwał'' prowadzonym wedle zasady typowej dość w tej branży ''nie da - nie gra'' lecz bynajmniej tyczącej tu aktorek... stąd rzeczony obraz winien raczej zwać się ''Cwel'' ale nie ma co sobie dworować bowiem pal licho iż rolę dostał w nim dojrzały już chłop Adamczyk, gorzej że grał tam także młodziutki wtedy Bartosz Obuchowicz... zostawmy cuchnący wybitnie nie tylko pedalskim odbytem temat ] nie dziwi jego rekomendacja dla tegorocznego laureata czeskiego księdza Tomasza Halika w którego parafii 2 lata temu ledwo co udaremniono obchody czy tam odchody ''gay pride'' :

http://gosc.pl/doc/2623938.Parafia-ks-Halika-wycofala-sie-z-Prague-Pride

- wprawdzie ponoć zeń weteran walk z tamtejszą komuną pomny jednak jakie kreatury uchodzą za nich u nas jestem pewien, że po przejrzeniu czeskich forów znaleźlibyśmy mocne poszlaki co najmniej, że to jakiś ichni ''Boluś'', w każdym razie jasnym już czemu tak lansował go na falach radiowej ''trójki'' straszący tam jeszcze do niedawna Jerzy S.[osnowski ]. O innej nagrodzonej pani fotografik można jedynie powiedzieć, że to sprawiająca nawet sympatyczne wrażenie ale zwyczajna tępa Niemra, opinię powziąłem oglądając pożal się wystawę jej zdjęć na rynku parę dni później - stereotypowa pronachodźcza pornografia stosująca tanie sentymentalne chwyty typu buzie murzyniątek z zapłakanymi oczętami itp. działająca na baby, pederastów i resztę infantylnych spierdolin umysłowych i do nich kierowana. O niewątpliwie najznaczniejszej postaci w gronie laureatów czyli ks. Hellerze nie wypowiadam się pomny jedynie uwagi znajomego uczonego, który miał przyłapać go na paru i to dość grubych, kompromitujących wręcz błędach matematycznych, brak mi jednak wiedzy by pociągnąć ten wątek i jakoś sensownie kwestię rozsądzić, stąd sygnalizuję jedynie problem [ ? ]. Statuetki ze strony kościelnej wręczał miejscowy biskup Florczyk, o którym nie mam ochoty się rozpisywać bo i szczerze powiedziawszy nie ma za bardzo o kim, dość bezbarwnie prezentujący się na tle poprzednika Rycz-ana, niech za cały komentarz służy wymowna jego fota z dr Andrzejem Juszczykiem - jakoś nie chwali się tenże w biogramach, że tytuł ''naukawy'' zdobył w Moskwie w przedmiocie naukowy komunizm obecnie zaś pełni funkcję rektora miejscowej resortowej uczelni, co typowe dla Ubekowa jakim są Kielce [ cóż za skupienie uwiecznione na rzeczonym zdjęciu, to pewnie miłość ] :



Zdaję sobie sprawę, że powyższe uwagi momentami niebezpiecznie grawitują w rejony, gdzie operuje demoniczny tandem zjebów : Chujecki-Kowalski, ale szydziłem z nich okrutnie gdy nie było to jeszcze w modzie i mam na to świadków - moralny terror typu ''gadasz jak Marian i jego pastor prowadzący'' jest na poziomie bredni ''stoisz tam gdzie faszyści''. Należy raczej ubolewać iż Kościół Katolicki [ nie cały na szczęście, bądźmy uczciwi, ale głosem większości jego zaprzedanych hierarchów oraz głównych postaci ] swoim durnym, samobójczym wręcz postępowaniem stwarza koniunkturę dla mniemanych pasterzy ''kościoła narodowego'' czy inszych rodzimożerczych szamanów, w tym problem.

Ponieważ na wstępie poważyłem się zakwestionować monolityczny obraz niezłomnego za czasu komuny Kościoła w finale przytoczę jeden tylko by nie przeciągać dobitny za to dowód, że rzeczy nie do końca miały się tak dobrze - gdy wybuchła afera z Piniorem na jego obronę przytaczano mocno podejrzaną jak dla mnie od początku sprawę bohaterskiego niby to uratowania przezeń ''solidarnościowej'' kasy poprzez wyprowadzenie jej z banku wraz z obecnym KOD-erastą Władkiem Frasyniukiem po czym zdeponowanie jej w bezpiecznych wydawałoby się rękach kardynała, wtedy arcybiskupa, Henryka Gulbinowicza. Niestety nikt włącznie z ''naszymi'' nie zająknął się przy tym, iż rzeczony hierarcha jeszcze w latach 70-ych przyjmował u siebie gen. MSW Straszewskiego wznosząc nawet toasty na jego cześć, o którym wprawdzie mógł nie wiedzieć, iż ten stoi na czele tajnego wydziału ds. dywersji wobec Kościoła, gdzie terminowali przyszli mordercy ks. Popiełuszki [ przynajmniej ci oficjalni ] jednak winien mieć świadomość, że bydlak resortowy pełni funkcję szefa osławionego IV departamentu zajmującego się głównie inwigilacją i zwalczaniem religijnej wspólnoty jaką reprezentował i to na tak wysokim szczeblu co powinno wiązać się ze szczególną odpowiedzialnością. Lektura obszernych wypisów z jego teczki warta jest uwagi choćby dla zyskania bolesnej wprawdzie koniecznej jednak deziluzji, rzygać się chce czytając marudzenia Gulbinowicza, że jego serwilizm wobec ''waaadzy'' nie popłaca w przeciwieństwie do zadziornego jak należy biskupa Tokarczuka nie pytającego o pozwolenie na budowę świątyń partyjniaków ale stawiającego ich przed faktami dokonanymi czy jego lekceważące uwagi o przełożonym per ''Stefan'' [ to o Wyszyńskim ! ] wypowiadane w obecności ubeków, wreszcie opis kurtuazyjnej wizyty Jego Eminencji w rezydencji MSW w Konstancinie... Na zachętę takowy ''cymes'' :

''W dniu dzisiejszym przeprowadzona została przez gen. Straszewskiego kolejna rozmowa z bpem G.H., w której uczestniczyłem również i ja. [...] Rozmowa, podobnie jak poprzednio, była bardzo swobodna i nie wyczuwało się, by nominacja spowodowała zmianę stosunku do nas.

Z całokształtu rozmowy na uwagę zasługuje kilka charakterystycznych momentów : [...]

– w trakcie rozmowy na temat nowych problemów i trudności, jakie mogą wystąpić na nowym miejscu, bp żartobliwie z sympatią oświadczył „dobrze, że chociaż wiem, komu i jakiej instytucji to wszystko zawdzięczam”;

– podczas kolacji bp wzniósł oficjalny toast, w którym zawarł następujące myśli- cieszy się, że może gościć przedstawicieli władz, wizyta nasza sprawia mu dużą satysfakcję, cieszy go fakt, że przy stole, przy którym przyjmowani byli arcybiskupi i kardynałowie, może dzisiaj gościć Generała- jest człowiekiem dialogu i będzie starał się działać w duchu wzajemnego zrozumienia i poszanowania władz, jest Polakiem i patriotą, widzi wiele problemów, w rozwiązywaniu których Państwo i Kościół mogą ściśle współdziałać- liczy, że jego postawa znajdzie zrozumienie u władz państwowych i będzie z tego bardzo rad;

– ani w trakcie rozmowy, ani też w oficjalnym toaście nie wspomniał o zobowiązaniach, jakie wynikają z uchwał Episkopatu czy też z lojalności wobec Wyszyńskiego- wszystkie problemy stawiał w swoim imieniu;

– w trakcie kolacji, w nawiązaniu do poprzedniej rozmowy, zaprosiliśmy go do złożenia nam wizyty w Warszawie w prywatnym mieszkaniu- biskup początkowo miał opory, mówił, że trudno mu składać wizyty w nieznanym miejscu, że zbyt dużo ludzi będzie o tym wiedziało, że już składał nam wizytę w Lublinie itp. Gdy zapewniliśmy go, że poza nami nikt nie będzie obecny, ani też nikt nie będzie dodatkowo wtajemniczony, zgodził się na propozycję, sugerując jedynie, by odłożyć ją na okres po świętach wielkanocnych, gdyż- jak oświadczył- początkowo na wszystkie momenty jego zachowania będzie zwracana uwaga, później będzie wielki post [sic]; [...]

Biskup miał żal, że jego nominacja i odejście nie spotkały się z żadną reakcją ze strony miejscowych władz wojewódzkich. Po wyjaśnieniu sprawy okazało się, że wojewoda wysłał pismo gratulacyjne w dniu 11 stycznia, ale skierowane zostało ono do Wrocławia. Następnie wojewoda wyjechał do sanatorium i już nie kontaktował się z nim /wraca dopiero 3 lutego/.

W trakcie naszej wizyty biskup był niezwykle uprzejmy, gościnny i starał się swoim zachowaniem nas bardzo honorować.

NACZELNIK WYDZ. I DEP. IV MSW

Ppłk mgr Cz. WIEJAK''

https://lustratorpolski.wordpress.com/2016/06/06/kardynal-henryk-gulbinowicz-prawda-i-milosc/

Skąd zaś tytuł posta ? Ano skoro polscy biskupi i kościelne łże-elity tak palą się by sprowadzić tu nachodźców należy ich ciupasem przenieść tam skąd większość z nich pochodzi czyli do Afryki dokonując przy tym barterowej wymiany z tamtejszą hierarchią - mówię serio patrząc na wyczyny choćby takiego kardynała z Wybrzeża Kości Słoniowej, który odmówił wyprawienia pogrzebu miejscowemu ''wielkiemu mistrzowi'' loży przypominając odważnie mimo presji politycznej iż wiara katolicka  jest nie do pogodzenia z masonerią [ dodatkowo sympatię mą wzbudza, że duchowny nazywa się Jean-Pierre Kutwa, urocze:) ] :

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19743&Itemid=46

- coś takiego byłoby nie do pomyślenia nie mówię już na przegniłym do cna Zachodzie ale nawet w rzekomo tak ''zacofanej'' i ''klerykalnej'' Polsce, gdzie :

''Lucy fer - znaczy niosący światło, i tak mówimy o sobie my wolnomularze" powiedział kilka lat temu w wywiadzie dla „Polityki" będący wówczas wielkim mistrzem Wielkiej Loży Narodowej Polski Tadeusz Gliwic. „LUCY FER", bez wątpienia nie przypadkowo użył tego, a nie innego określenia. Można w tym miejscu zastanowić się jedynie czy mówienie w ten sposób o organizacji którą reprezentował miało jakieś głębsze podłoże, czy chodziło tu jedynie o swoistą "grę słów". Możemy się również zastanowić jak w tym kontekście interpretować fakt, iż odprawiona w katolickim kościele Św. Karola Boromeusza w Warszawie ceremonia pogrzebowa Tadeusza Gliwica miała wymiar chrześcijański...''

http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,234

Naprawdę pod pewnymi przynajmniej względami jesteśmy sto lat za Murzynami:)


sobota, 1 lipca 2017

List otwarty do wszarza Bodnara.

- miało być ''skurwysyna'' ale pomyślałem co winna matka, że synalek wybitnie jej się nie udał, może to i dobra kobita a bywa przecież, że góra rodzi mysz lub jak w tym wypadku zwykłego szczura, czy to np. taka znakomitość jak pan Bartyzel odpowiada za to iż spłodził palikociarza ? Tak czy siak istotne żem wczoraj wściekły na skandaliczną, podłą wypowiedź niedorzecznika o rzekomej ''współodpowiedzialności'' narodu polskiego za ludobójstwo popełnione przez Niemców w reakcji wysłałem na adres jego biura mejl takowej treści :

''Żądam by przekazać niniejszą wiadomość waszemu tzw. szefowi :

Moi Dziadkowie tak ze strony Ojca jak i Matki byli ofiarami zbrodniczej polityki III Rzeszy jako tzw. robotnicy przymusowi, jeden z nich jak dowiedziałem się niedawno dzięki IPN-owi zmarł w obozie pracy pod Magdeburgiem w 1943 r. wywieziony 2 lata wcześniej przez Niemców jako robotnik miejscowych zakładów SHL, drugi cudem niemal przeżył słynne bombardowania Drezna wzięty musem w ' 44 podczas łapanki, jedna z babć pozostała na miejscu w GG przeżyła prawdziwy horror będąc niejednokrotnie świadkiem jako robotnica Huty Ludwików bestialstwa okupanta np. kiedy jakiś niemiecki esteta w mundurze żandarma złapał za włosy jej koleżankę i tak długo tłukł jej głową o metalową siatkę aż ta nie dostała pomieszania zmysłów od szoku lub gdy inni przedstawiciele niemieckiego narodu malarzy i poetów urządzili na oczach sterroryzowanych Polaków pokazówkę napuszczając na grupę więźniów specjalnie tresowane psy, które wyrywały im całe kawały mięsa itd., pytam się więc jak śmiesz świnio oskarżać takich jak oni o udział w nazistowskich zbrodniach ?! Jakim prawem kanalio z faktu istnienia żulii od której żadna nacja i społeczność nie są wolne gotowej sprzedać własną matkę i brata wyciągasz takowe wnioski rzutując je na ogół - mam ci tłumaczyć skończony tumanie, że zasada odpowiedzialności zbiorowej została potępiona jako zbrodnicza w Norymberdze ?! I czy udział licznych kolaborantów wśród samych Żydów pomagających Niemcom [ a także Ukraińcom, Litwinom itd. ] mordować swych rodaków o czym mówili choćby Emanuel Ringelblum czy Hannah Arendt oznacza wg ciebie bydlaku, że i sami Żydzi brali udział w Holokauście i ponoszą zań odpowiedzialność jako naród ?! Doprawdy jakim podlecem trzeba być aby zrównywać ofiary z ich katami - i dokonuje tego jeszcze rzekomy ''rzecznik praw obywatelskich'' ! Dlatego gardzę tobą skurwielu i nie mam żadnego poważania dla ciebie ani twojego urzędu, nie reprezentujesz mnie śmieciu ani żadnej szanującej się osoby, nie obawiam się także jakichkolwiek reperkusji prawnych za urąganie ci, nawet chętnie na to czekam pisząc pod własnym imieniem i nazwiskiem bowiem proces stałby się okazją do wygarnięcia ci prawdy prosto w oczy, gdy tylko minie mi uzasadniona jak najbardziej wściekłość sam zastanowię się nad odpowiednimi krokami prawnymi pod twoim adresem bo przecież nie posiadasz tej odrobiny poczucia przyzwoitości, które po czymś takim nakazywałoby podać się do dymisji co udowodniłeś swoją skandalicznie głupią wypowiedzią. Nie przemawia bynajmniej przeze mnie oburzony zwolennik narodowego brązownictwa, wręcz przeciwnie - chętnie widziałbym, gdyby ktoś wreszcie na serio zajął się kwestią polskich szmalcowników wszakże pod warunkiem, że będzie mowa także o ich żydowskich i ukraińskich etc. odpowiednikach a nade wszystko ilu z tych polskich, żydowskich i ukraińskich szmalcowników i konfidentów gestapo po wojnie przewerbowało się stając agenturą komunistycznej tym razem bezpieki, członkami PZPR itd., tyle że ty chamie całkiem położyłeś temat i jestem pewien, iż takowe podejście nawet nie zaświtało w twym pustym łbie, kobiole.

Gardzę.''

- i tu podałem imię, nazwisko i dokładny adres by nie być gołosłownym. W świetle przytoczonych faktów mój wkurw jest w pełni uzasadniony, zabrakło jedynie uwagi iż na mocy zaprezentowanego przez niedorzecznika ''rozumowania'' polscy i żydowscy kapo stanowią dowód na współodpowiedzialność za Shoah nacji, których byli przedstawicielami - nie budzi to jednak mojego zdziwienia pomny uwag znajomego matematyka, że jeśli idzie o znajomość logiki, elementarnych prawideł myślenia wśród prawników można tylko, cytuję : ''skryć się pod stołem i wyć''. Dlatego nie robią na mnie wrażenia tytuły tego buca ani jego ''dorobek'' i pozwalam sobie na wybitnie lekceważący względem niego ton bowiem stanowi on jeśli już widomy znak upadku systemu edukacji skoro jego finalnym produktem jest takie g... Emocje nie poniosły mnie na tyle abym posunął się do gróźb karalnych jak widać aczkolwiek gdyby to ode mnie zależało złapałbym go za wszarz, wsadził do samolotu i zrzucił na spadochronie nad Mosulem, gdzie właśnie trwa piekło bratobójczej waśni między sunnitami a szyitami w której żadna ze stron nie bierze jeńców, dosłownie : niech tam szerzy gender, broni trybunału i opowiada haniebne bzdury o ''udziale Polaków w niemieckim ludobójstwie na Żydach'' [ aczkolwiek w tym ostatnim przypadku niechcący mógłby się na coś przydać robiąc nam wśród mahometan pod tym względem dobry pijar:))) ]. Jedyne czego się obawiam, że jak to zwykle bywa skończy się na ''słomianym ogniu'' : oburzeni będą podpisywać listy protestacyjne, które pójdą do kosza, dupek przeprosi i rzecz rozejdzie się po kościach - nie ma na to mojego przyzwolenia, to już nie chodzi o gender czy zamieszanie wokół TK też istotne lecz nie przekraczające ram ostrej wprawdzie jednak typowej walki politycznej, tu mamy do czynienia z uderzeniem w nasze jestestwo nie waham się rzec, rację stanu narodu i państwa polskiego czy elementarną ludzką godność szarganą przez pospolitą kanalię [ rzadko kiedy używam tak poważnych sformułowań i nie czyniłbym tego, gdyby tu akurat nie były na miejscu ]. Dlatego tak poważne wykroczenie MUSI mieć swe konsekwencje - nie może być tak aby jeden z pierwszych nominalnie przynajmniej urzędników w państwie godził jawnie w jego żywotne interesy a nade wszystko obywateli jakich niby to reprezentuje, pajac złamał tym samym naczelną zasadę konstytucji, gdzie jak byk stoi iż suwerenem jest naród a ustawa zasadnicza jak i oparte na niej przepisy regulujące tryb odwołania rzecznika wyraźnie mówią, że można dokonać tego, jeśli, cytuję : ''sprzeniewierzy się złożonemu ślubowaniu'' w którym min. obiecuje stać na straży konstytucji i zawartych w niej zapisów. Przesłanki więc są, potrzebna jedynie wola polityczna i nacisk społeczny aby tak się stało - nastał łyk-end więc na czas jego trwania odpuszczam, jednak wraz z początkiem przyszłego tygodnia zacznę intensywne monitowanie ''wybrańców narodu'' i powołanych w celu obrony dobrego imienia Polaków organizacji czy coś w tej sprawie poczynią i do tego namawiam innych, należy też stanowczo zaznaczyć iż nie można ukontentować się odwołaniem bydlaka, ma ono stanowić dopiero początek jego konsekwentnego orania tak by skończył jak Ratajczak albo przynajmniej wyniósł się stąd w cholerę bowiem jego marny los ma stanowić nauczkę dla wszystkich folksdojczów, autentycznych ruskich kurew i reszty współczesnych jurgieltników aby dwa razy zastanowili się zanim ośmielą się wystąpić otwarcie przeciwko nam. W tym celu należy wykorzystać wszelkie dostępne w cywilizowanym świecie metody [ bo nie postuluję bynajmniej wzorem semickich barbarzyńców kamieniowania czy obcinania łba choć owszem, w mniej szczęsnych czasach takim jak on golono głowy ], przede wszystkim dziedzictwo rzymskiego prawa : gnida nie może wychodzić z sądu, jeśli te będą uprawiać sabotaż umarzając postępowanie natychmiast powinna zaczynać się kolejna rozprawa, i tak do skutku, aż zostanie doszczętnie zrujnowany nie tylko jeśli idzie o majątek ale i reputację a raczej to co mu z niej pozostało - ostatecznie skoro tylu niewinnych ludzi zostało w ten sposób wykończonych nad Wisłą czemuż by nie obrócić upiornego mechanizmu przeciwko jednemu z jego beneficjentów ? Niechże odczuje go na własnej skórze ! I żadną miarą nie należy przy tym dać się zwieść księżom z księżyca i innym reprezentantom ''kremówkowego'' katolicyzmu, że takowa postawa jest niby to ''niechrześcijańska'' i wbrew ''miłosierdziu'', zresztą to osobny temat i im poświęcę następny wpis.

Bodnar ty ch...amie, pamiętamy !

czwartek, 22 czerwca 2017

Rodzimożercy.

Miałem skrobnąć coś o nowej prezydentce Francy Emmanuelle i chucpie jej ''wyboru'' ale przyznam, że obecna kanikuła rozleniwiła mnie nieco stąd może następnym razem a teraz ponieważ dziś jest TA noc...

Wietrznia - kieleckie Stonehenge :


- ewidentnie kołowrót czyli ''rodzimowiercza swastyka'' :


- i oko Horusa, które jak wiadomo jest prastarym słowiańskim symbolem:)


Nie kumam tylko o co idzie z tą dłonią, coś tam kojarzy mi się z Kabałą itp. ale ręka Fatimy toto raczej nie jest... Być może to jest wskazówka [ albo zwyczajnie znak Winnetou:) ].

Pewnie odpierdzielają tam takowe rytuały :



Pikanterii wszystkiemu dodaje, że z tydzień wcześniej w okolicy akurat niedaleko miejsca ''kultu'' wyciągnięto połamanego gościa, który uległ wypadkowi w nader dziwnych okolicznościach - po kiego grzyba ''spacerował'' na tym wypizdowie po zmroku ? Osobliwe też, że spadając do wąwozu nie skręcił sobie karku bo jest tam naprawdę całkiem stromo i przeleżał chłodną noc nie zmarłszy z wyziębienia i upływu krwi - być może w rzeczywistości stał się ofiarą rodzimożerczych rytów np. słowiańscy szamani pogruchotali mu kończyny by ułożyć zeń swastykę ? Szydzę rzecz jasna, ale świat doprawdy bywa tak durny iż niczego wykluczać nie można tym bardziej, gdy mowa o jakichś tumanach bawiących się w lokalną wersję voodoo - ostatecznie ktoś zadał sobie niemały trud układając dość spore kamienie w ''magiczne'' wzory na raczej średnio przystępnym do tego miejscu. Walające się wokół skrzynki po korbolach czy naszprycowanym spirytusem piwsku oraz inne widoczne ślady libacji sugerowałyby miejscowe naziolstwo z racji popularnego wśród nich ''rodzimowierczego'' zajobu, z drugiej są to niemal wyłącznie tak tępe dzidy iż ''faraońskie oczko'' i to zgrabnie przyznajmy odmalowane jakoś mi się z tym kłóci, jest nazbyt subtelne, ''pedalskie'' dla takiej hołoty - przyznam, jestem w konfuzji. Tak czy siak byle procenty wchłonięte nawet w ogromnych ilościach nie starczyłyby raczej do wykoncypowania ''czarodziejskiego solarium'', ofiarnego ołtarza dla zarąbywania toporłem yetisynów - ktoś musiał ku temu przyswoić ''cząstkę Trygława'' albo co najmniej zbakać mocno wywarem z muchomorka:) :


Zwabieni wizją świętojańskich obrzędów celebrowanych przez odzianego w rytualne szaty doktora-masona Sokałę w elitarnym kręgu trzęsącej Kielcami ''sekty jazzmenów'' albo przynajmniej bachanaliów, gdzie jakowyś ''Wielki Trzynasty'' czy inszy ''Trójnóg'' zapina chwostem podczas orgiastycznego sabatu na-pal-one wiedźmy także udaliśmy się ze znajomym o północy w rzeczone miejsce zastając niestety jedynie głuchą, pogrążoną w kompletnych ciemnościach ciszę:) zaś tuż przy miłym oczku wodnym tzw. gliniankach nieopodal dość niewinnie wyglądające ognisko studentów tak na oko co w sumie jednak pocieszające, że młodzi ludzie zamiast szlajać się po syfiastych klubach wolą spędzić zdrowo czas na łonie przyrody [ później zresztą wyszło iż była to jednak rasowa kupalna impra z puszczaniem wianków, hołubcami wyczynianymi nad ogniem i rytualnym chlańskiem ], brak rodzimowierczych rytuałów w siedzisku Cthulhu takoż, gdyż świadczy iż mimo ewidentnego grzania tematu i swoistej mody jaka zapanowała w tym względzie wciąż jesteśmy kruszącym się wprawdzie ale nadal bastionem katolicyzmu, przy całym moim zdeklarowanym a-gnostycyzmie a może właśnie dlatego wolę to zdecydowanie od ''prasłowiańskich'' kocopołów od których tylko zwoje mózgowe się filcują. Nie przemawia więc przeze mnie oburzony kościelny ortodoks [ cokolwiek to oznacza w czasach, gdy papieżem jest niemal jawny herezjarcha... ], mój problem z neopogaństwem polega z grubsza na tym, poza jego oczywistym idiotyzmem i taniochą paraintelektualną, że kręci się wokół niego mnóstwo mętnych typów i szumowiny ideologicznej, takiej choćby jak nacbole z ''Zadrugi'' czy o zgrozo lokalni fani Hitlera, a mam tu osobiście na pieńku bo moi dziadowie tak ze strony ojca jak i matki, polscy słowiańscy chłopi byli w czasie wojny tzw. ''robotnikami przymusowymi'' czyli de facto białymi niewolnikami tych niemieckich narodowosocjalistycznych skurwieli i doprawdy niepotrzebne nam jest fabrykowanie jeszcze rodzimej wersji tego syfu, gdyż to niemal tak jakby samemu robić sobie na głowę, stąd nie będę ukrywał że z wielką satysfakcją sprofanowałem rytualnie swarzycę odlewając się na nią za mych przodków takich jak ojciec mego ojca, który jak dowiedziałem się niedawno dzięki IPN-owi zginął w ' 43 pod Magdeburgiem w obozie pracy o idiotycznej nazwie ''Diana'' [ teraz już wiem dlaczego zawsze tak nie cierpiałem tej kurwy księżniczki:) ], nie dość tego jeszcze byli sojusznicy i rywale ideologiczni w czasach NRD postawili na miejscu zbiorowej mogiły, gdzie spoczywa wśród innych ofiar ubelisk z bliźniaczymi okultystycznymi symbolami - czerwoną pięcioramienną gwiazdą i sierpomłotem [ nie mogę opędzić się od myśli iż jego duch nie zazna spokoju dopóki to ohydztwo będzie urągać pamięci tak jego jak i towarzyszy niedoli ]. Nie mogło tu zbraknąć i ubeków pokroju Bola Tejkowera, niegdysiejszego bliskiego współpracownika Kuronia i Baumana robiącego na pocz. lat 90-ych za lokalną namiastkę fuhrera by typowymi dla prowoka wygłupami uzasadniać tezy o rzekomym ''polskim ciemnogrodzie'' i ''antysemityzmie'' lansowane przez wściekle antypolską ''Zaborczą'' itp. kreatury co akurat nie dziwi biorąc pod uwagę kto za PRLu wyczyniał noce Kupały w kręgu ''wtajemniczonych''... :


"Las anten. Wartownicy. Przepustki. Aura tajemniczości. Ślubowanie w blasku pochodni u stóp Światowida. Wyizolowany świat złotej klatki, tylko dla wybranych. Tak rodzi się poczucie wspólnoty, wyjątkowości. Od tego już tylko krok do poczucia wyższości".


...i wreszcie sadomasonów itp. okultystycznych bractw - to tłumaczyłoby dziwaczny z pozoru ''akcent egipski'', rodzimowierstwo byłoby tu odpowiednikiem takich kultów jak np. brazylijska umbanda, sprokurowana przez ichnią wojskową bezpiekę i loże ''religia'', zlepek miejscowych prymitywnych, orgiastycznych rytów murzyńskiego pochodzenia z europejskiej proweniencji okultyzmem [ szło min. o to, że jego ''kapłani'' w przeciwieństwie do zainfekowanej niestety ''teologią wyzwolenia'' miejscowej hierarchii KK uprawiali serwilistyczną, włazidupną postawę wobec dyktatury wojskowej jaka ich za to wielce honorowała ] - u nas z braku wystarczającej ilości ''czarnuchów'' [ póki co... ] trzeba było wykombinować coś na własną rękę ale od czegóż wyobraźnia a doprawdy neosłowianofilskie kocopoły potrafią przybierać wręcz niewiarygodne formy jeśli idzie o stopień ''zabredzenia'':) Arcylechita Białczyński odsłonił się całkiem właściwie jeśli o to idzie w zamieszczonych na blogu tekstach o polskich prekursorach rodzimowierstwa [ polecam także lekturę komentarzy ] :




- nie mówiąc już o zwyczajnych oszustach, cwaniakach pokroju ''słowiańskiego imperatora'' czyli słynnego już po internetach lokalnego szamana Kudlińskiego o arcyrodzimym imieniu Adolf [ zajmowałem się zjebem szerzej we wpisie o ''ubeckiej atrapie patriotyzmu'' ] i jemu podobnych nabijających sobie kabzę kosztem frajerów budową ''ekologicznych'' domów kopułowych ze sklejki czy różnych kwalifikowanych ''wiedźmach'' i szamanach przebranych za ''trenerów osobistych'' urządzających warsztaty i konwenty ''wiedzy alternatywnej'' jak choćby te w Gabrielni na północy naszego regionu, gdzie możesz otworzyć se trzecie oko i zablokowane sakramentami czakramy popuszczając zwieracze. Jednym słowem plenienie się ordynarnego zabobonu i to w XXI w. [ stąd nikt poważny, ceniący swój intelekt nie będzie się ośmieszał chrzanieniem jakoby przyszło nam żyć w ''odczarowanych czasach'', heh ], wszystko to zaś cuchnie gnozą, jej ''rodzimą'' mutacją a z jakichże to powodów jestem na to cięty wyłuszczyłem obszernie w poście ''Mick Jagger, Adolf Hitler i Ziggy Stardust'' stąd tam odsyłam po szczegóły.

Dobra, na dziś i tego nadto bo temat nie wart głębszego rozkminiania, zresztą już tu kiedyś nabijałem się z błaznów palących nocą po lasach swarzyce itp. brewerie wyczyniających - ponieważ zrobiło się nieco serioźnie dorzucam fotkę ślicznego ariosłowiańskiego balkonu, nie podam nazwy miejscowości w Świętokrzyskiem, gdzie ustrzeliłem to cudo bo jeszcze się rozniesie i lokalny aktyw ''Razem'' gotów urządzić tam kolejną ze swych histerycznych pikiet:) :


- prawdziwy sławiański cymes...

Na orgiastyczny finał ciekawostka a propos - ''rodzimowierczą swastyką'' posługują się zarówno banderowcy z ''Azowa'' :


- ale także walczący z nimi prorosyjscy tym razem naziści z ''Rusicza'' :



- jak dla mnie jest to jedna i ta sama agentura po obydwu stronach, w każdym razie ktoś tu się brzydko bawi.

No to srawa !

ps. bloger Fox w reakcji przysłał mi uroczy filmik wiedźmy Anji z podskakującymi cyckami, mi z kolei skojarzyła się od razu ze zmysłowymi latynoskimi pogodynkami jakie kiedyś przypadkiem odkryłem na tubie, jak dla mnie byłaby właśnie idealną prezenterką ''magicznej'' pogody w jakowymś Ezo TV:) Dlatego jej akurat się nie czepiam mimo mętnych kocopołów jakie sadzi [ no, nie do końca bowiem przytyk a propos Gabrielni tyczył i jej osoby ], również bo żywię pewien sentyment za prześliczny wykład o eko-używkach, zwłaszcza ''teoria naćpanej małpy'', ''starsza siostra marihuany'' i ''ayahuasca nie rozumie polskiego'' rządzOM:) :


- ewidentnie wygląda na wyznającą się na rzeczy, urocze w niej jest to iż w przeciwieństwie do zmanierowanych zwykle ''czarodziejek'' spod pozy wiedźmy przebija raz po raz bezprzypałowa hiphopowa typiara. Poza tym babka wspominała kiedyś o toczonej przez nią wraz z jej kręgiem swoistej ezoterycznej wojnie informacyjnej z Rosją - tu ok. 54 min. :


- oczywiście można potraktować to jako w gruncie rzeczy demobilizacyjne obłaskawianie zagrożenia, przyjmijmy jednak, że dziewucha jest w tym szczera a w takim razie można jedynie inicjatywie przyklasnąć, tym bardziej, że w to akurat jestem w stanie uwierzyć iż walka ta ma wymiar jak najbardziej duchowy, ostatecznie ''wojna informacyjna'' o której już otwarcie się mówi oznacza ni mniej ni więcej, że nasza świadomość jest polem bitwy, czemu więc nie przyjąć, że toczy się ona na nieco głębszym jeszcze poziomie ? Jak słusznie zauważyła potęga Rosji jak i Niemiec miała swój ''magiczny'' aspekt, oba te kraje mają swoje długie i rozbudowane tradycje w tym względzie, zwłaszcza ta druga odnoszę wrażenie jest nam wciąż mało znana raczej co czyni nas wobec niej jak i konkurencyjnej bezbronnymi i podatnymi na ich urok, dosłownie. Foxowi akurat nie musiałem tłumaczyć związków między okultyzmem a polityką i tajną policją bo stokroć lepiej się na tym wyznaje, w każdym razie obrana przez nią strategia przypomina mi do pewnego stopnia jego realizowaną w serii ''lechickich'' wpisów a przynajmniej tak ją interpretuję - ja mogę zbijać się z ariosłowian o ile czynię to dla czystej radochy jaką z tego tytułu mam, natomiast jeśli ktoś sądzi, że w ten sposób albo co gorsza racjonalną krytyką rodzimowierczych kocopołów obali je, skazuje się tym samym na los kopanego w de frajera [ zwyczajnie dlatego, że ludziska w swej masie rzadko kiedy trudnią się myśleniem przedkładając nad to kierowanie się emocjami, popędami etc. ]. Dlatego jedyną jak sądzę skuteczną reakcją wobec suflowanych nam wiadomo przez kogo neosłowianofilskich bredni jest przejąć narrację - skoro czy to się komu podoba lub nie rodzimowierstwo stało się liczącym się fenomenem społecznym, popkulturowym wręcz a nie dysponujemy siecią sprawnie działających trybunałów inkwizycyjnych, które posłałyby kacerzy tam gdzie ich miejsce należy tak rzecz ustawić iż skoro już niech to będzie NASZE pogaństwo tzn. że to my Polacy jesteśmy prawdziwymi, aryjskimi Słowianami a nie ta banda germańsko-ugrofińskich kundli wysługujących się Mongołom w roli rekietiera zdzierającego dla nich haracz ze słowiańskich ''pobratymców'', doprawdy uroszczenia Moskwy do pełnienia roli ''Trzeciego Rzymu'' i reprezentowania całej Słowiańszczyzny przypominają bezczelność kapo jaki mianował się wyzwolicielem obozu koncentracyjnego.

No i rodzimowierstwo może se być o ile przyjmuje tak fantastyczną, twórczą formę jak u Szukalskiego, który jest zwyczajnie zajebisty, przy nim taki nekrofilski Giger z całym dlań szacunkiem może sp...

środa, 3 maja 2017

''Femina'' wyleczyła mnie z Szulkina.

...dlatego nie żałuję iż obejrzałem niedawno ostatnie na szczęście fabularne ''dzieło'' pana reżysera, niemniej film dramatycznie wręcz chujowy, żenująco nieudolny, zrobiony na kolanie dosłownie [ jak przyznał sam ''tfurca'', pisał jego scenariusz już w trakcie kręcenia zdjęć co widać, słychać i czuć nawet ], w ''Nieruchomym poruszycielu'' przynajmniej zdjęcia były w porządku, tu choćby i tego nie można powiedzieć, wszystko szwankuje począwszy od gry aktorskiej ale też co te biedne aktorzyny miały tu niby do zagrania, zresztą podejrzewam teraz, że wcześniejsza tak hołubiona twórczość Szulkina również była beznadziejna ale wtedy ratowali go dobrzy wykonawcy w swoim fachu tacy jak Wilhelmi [ z drugiej skoro nie ocalił on ''Klątwy doliny węży'' to chyba jednak nie ]. W każdym razie podczas seansu co rusz odwracałem z zażenowania głowę od ekranu i nie idzie tu o żadną tam ''wstydliwość'' rzekomą, sceny erotyczne jakimi nafaszerował obsesyjnie swe tzw. dzieło były nudne do zrzygu a wraz z posuwaniem się [ dosłownie i na dno ] akcji pożal się niekiedy wręcz mimowiednie śmieszne - nie kupuję pierdolenia, że ''na tamte czasy obraz był śmiały erotycznie'' : a chuja tam, akurat lata 80-te to okres powstawania w PRL i innych demoludach wielu bezpruderyjnych dość filmideł [ na zasadzie : ''niech se ludziska pooglądają gołe dupska coby mieli iluzję swobody'' ] i zaliczania przez Borewicza kolejnych panienek, co odcinek to inna [ oczywiście zawsze można ponarzekać, że nie facetów:) ], nawet motyw lesbijski to żadna rewela, jest taki film z ' 82 węgierski wprawdzie ale z polskimi aktorkami Szapołowską i Jankowską-Cieślak w rolach głównych co się zwie ''Inne spojrzenie'' traktujący o tragicznym romansie żony ichniego ubeka z kobietą, całkiem porządny skądinąd [ ''przyzwoity'' rzekłbym, gdyby nie zabrzmiało to nieco dziwnie w tym kontekście:) ] stąd polecam tym bardziej, że łączy ''przesłanie LGTB'' jak dziś by napisano z ostrym na owe czasy antykomunistycznym przekazem [ wiadomo jak ubol mógł zareagować na zdradę żony i to z babą jeszcze zaś postać lesby granej przez Jankowską desperacko chce spierdalać od dławiącej atmosfery bolszewickiego kołtuństwa, niezbyt eksponowana i zapomniana już a integralna cecha tamtego systemu ] a więc mocno transgresyjny wobec obecnych konfliktów na tle obyczajowym i to w obie strony sporu naraz. Jednym słowem wszystko ch... albo cipnia, żeby było ''równościowo'' czy też neutralnie g..., okrągłe zero - żarliwi zwolennicy pana reżysera jakich do dziś mu nie brakuje niech nazywają mnie chamem co się na sztuce nie zna, ''PiSdzielcem'' nieledwie czy faszystą nawet oburzeni, że jak tak można bo nam geniusza [anty]narodowego szkalujo, ale stanowczo twierdzę i jestem co do tego przekonany teraz, że Szulkin jest chorym zjebem, któremu już dawno powinno się odebrać zabawki i bardzo dobrze, że nie kręci niczego od wielu lat cóż z tego jednak skoro ponoć ''wychowuje'' nadal kolejne pokolenia skażonych przezeń na umyśle filmowców [ należy skądinąd sprawdzić listę jego wychowanków, zapewne w dużym stopniu tłumaczyłoby, dlaczego polskie kino to ogólnie sraka taka ]. Nie idzie nawet o drastyczność obrazów w jego filmidłach bo i wtedy, gdy powstawały można by znaleźć przykłady znacznie ostrzejszych pod tym względem, ale towarzyszącą im perwersyjną atmosferę raczej jaka je oblepia wręcz [ można by wprawdzie bronić tych najsłynniejszych jak ''O bi- o ba'' iż w ten sposób oddawały świetnie właściwy komunie dojmująco materialny a zarazem metafizyczny niemal syf i co właśnie tak mnie w swoim czasie w nich urzekło, choć teraz nie jestem już pewien czy aby w ten sposób nie przynosiły więcej szkody niż pożytku dobijając ludzi zamiast podnosić na duchu w obliczu osaczającej ich zewsząd beznadziei ], zwłaszcza niemal jawne wątki pedofilskie budzą niepokój, ewidentnie widać, że facet jest mocno zwichrowanym zjebem seksualnie nade wszystko, bezwzględnie należałoby odebrać mu możliwość leczenia swoich potężnych deficytów emocjonalnych kosztem widzów stąd świetnie się stało iż tzw. wolny rzekomo rynek właściwie to uczynił a przynajmniej ograniczył geniuszowi szansę wyrzygiwania nam się do głów - jeśli o mnie idzie dodatkowo zabroniłbym mu z mocy urzędu raz na zawsze czynienia grafomanii filmowej jak i pisarskiej oraz kazał zapierdalać w obozie pracy aby nikogo już nie truł swym jadem [ łaskawie nie rozstrzelałbym bo po co robić zeń męczennika ''wolności sztuki'' - w takim razie miernota robiła z niej wyjątkowo zły użytek stanowiąc wręcz mocny argument za nieodzownością cenzury, przynajmniej w niektórych wypadkach, co tu gadać, wiem jak to zabrzmi ale jego wysrywy to modelowy przykład Entartete ''Kunst'' ! ]. Tak czy siak Szulkin obrzydł mi definitywnie tym sposobem co życzę każdemu nieszczęsnemu miłośnikowi wytworów chorej wyobraźni tego nieudacznego artychy, jeśli macie to szczęście, że problem was nie dotyczy i tak zaserwowanie sobie dawki lejącego się tu z ekranu borygo może być pożytecznym choćby jako poglądowa lekcja umysłowości KODerasty, zajrzenie jakie kiełbie we łbie takim się kotłują niczym bezpośrednia transmisja obrazów spod czaszki mówiąca więcej niż najbardziej uczone analizy a pod tym względem jest to rzecz niemal wybitna przyznaję, jeśli ktoś po seansie nie nabierze sympatii co najmniej do moherów i narodowców musi samemu być z nim coś nie tak, nie idzie inaczej - do obejrzenia w dobrej jakości pod tym adresem :

https://vod.pl/filmy/femina/r995ftc

- sporo jeśli idzie o postawę pana reżysera tłumaczą jego korzenie, bynajmniej abym był deterministą pod tym względem, niemniej często co tu kryć odgrywają one znaczącą rolę, w tym wypadku na pewno jak dla mnie jeśli idzie o tatusia sowieckiego agenta :


- i wujka, bojownika o szkołę świecką i radziecką :


- nawet jeśli wyrodny ojciec wcześnie porzucił go wraz z matką coś tam jednak po przodkach chyba się ostało, ale choć tłumaczy go nieco [ co bynajmniej oznacza, że usprawiedliwia ] typowo żydowska chrystofobia i instynktowna niechęć do szowinizmu gojów [ w przeciwieństwie do własnego ma się rozumieć ] na tle obsesji pogromowej :


- to już nic takiego nie zachodzi co do Krysi Kofty, której wylewy [ do ] mózgowe stały się pretekstem powstania wyżej przywołanego ''arcydzieła'' : to gojka, żona jedynie brata Jonasza, jej rodzice mieli być ''potomkami niemieckich osadników w Wielkopolsce'' i wszystko niemal jasne, goebbels w którymś już pokoleniu + żydokomuna, wyjątkowo toksyczny miks :


- teraz już wiadomo czemu tak pierdoli jak poparzona, nawiasem znamienne, że Kryśka jest odpowiedzialna jako scenarzystka za dwie z największych porażek, i tak niemającej raczej zbytnio czym się chwalić, polskiej [ ? ] kinematografii, obok rzeczonej ''Feminy'' mowa o wcześniejszym nieco ''Lubię nietoperze'' :


- o wampirzycy, którą z morderczej przypadłości leczy porządne wyruchanie [ doprawdy nie trzeba psychoanalityka by znaleźć wytłumaczenie jej feministycznych ciągot:) ] z bodaj najśmieszniejszą sceną seksu ever :


- na gościa wylali chyba z wiadro wody aby był przekonujący, nie dziwota w sumie, że aktor tak toporny jakby co heblował bo to pedał jest [ choć cóż to za wytłumaczenie, przecież taki se zawód wybrał aby odgrywać cudze role i nie brak pederastów dobrze wypadających na ekranie jako uwodziciele kobiet ] natomiast aktorzyca nie mam pojęcia co odpierdziela z tym przewracaniem gałami - awangardowe kabuki ?!

Tu całkiem ładnie rzecz zaorano :


Wracając na finał do Kofty - pizda nawet dzieciom nie odpuściła serwując im feministyczne bajdy [ figuruje tu jako ''pomysł filmu'' ] :


No to miłego, powiedzmy, oglądania:)

ps. ...ale by nie kończyć tak smutno w sumie i kto jeszcze nie posądził mnie o ''germanofobię'' z kolei skoro się tak na Krysię wywewnętrzniam : trza przyznać, że i z goebbelsów bywa pożytek - z doopy a propos przed państwem najpopularniejsza piosenkarka w Brazylii - aryjska blondyna :



- einz, zwei, drei - oni są niereformowalni, nawet w tropikach:) ale dobrze, jebać sambę.

I w kontrze serio już choć w dobrym komediowym tonie zarzucam znakomitego ''Angelusa'' Majewskiego traktującego o wspomnianych poprzednio śląskich ''węglarzach'', doprawdy wyborne [ w całości i należytej jakości ] :


- oraz rekomenduję ''Papuszę'' Krauzego, który to obraz przypadkiem natrafiony na TVP Kultura ostatnio pozytywnie mnie zaskoczył niepoprawnym politycznie wizerunkiem ciawarów, nic dziwnego więc, że różne don Wasyle bóldupią wielce z jego powodu i świetnie, po twórcach spodziewałem się kolejnej współczesnej politgramoty po kursie i linii jak to wstrętne polactwo którąś już mniejszość prześladujo a tymczasem z narastającym zdumieniem i rozbawieniem zarazem chłonąłem z ekranu całkiem zgrabny obraz smutnej prawdy, że owszem bywa represjonowane i to ostro społeczności same jednak w niczym pod tym względem nie ustępują swym prześladowcom czego los zaszczutej przez cygańskie kołtuństwo nieszczęsnej bohaterki dowodem, również samozwańczy obrońcy uciśnionych odstawiający w amoku nieustanne voodoo przed ołtarzem ''Innego'' powinni zaserwować sobie seans by na przykładzie pokazanego tam Ficowskiego przekonać się o wiecznej aktualności porzekadła iż ''dobrymi chęciami wybrukowano drogę do piekła'', ano [ dlatego wybaczam jedyny zgrzyt w postaci ścieżki dźwiękowej sprokurowanej a raczej spierdolonej należałoby rzec przez Jana Kanty-Dupy i w tym akurat zgoda z romskimi krytykami ] - do obejrzenia pod niniejszym linkiem:

https://vod.tvp.pl/27633937/papusza

Niechże mi ta krotochwila będzie wybaczona w święto NMP Królowej Polski, archetyp o którego pradawności świadczy motyw Izydy z małym Horusem na ręku i stąd darzony przeze mnie szacunkiem, bom intencje miał prawilne jak sądzę a jeśli już to raczej stanowi bluźnierstwo wobec obecnej masońskiej rocznicy co bynajmniej nie czyni mnie wielbicielem Targowicy z kolei na czele której także stał Wielki Mistrz.

The end.