środa, 24 lutego 2016

Nie chcieliśta ACTA to będzieta mieć FUCKTA.

My tu o Bolku a tymczasem :




kto za kto przeciw :


Z tym F...CTA to w ogóle niezłe jajca som :

''Mamy do czynienia z amerykańskim aktem prawnym mającym charakter eksterytorialny, dotyczącym instytucji finansowych z całego globu [...] Dlaczego wszystko to okazuje się dopiero teraz, choć ustawa została uchwalona ponad trzy lata temu? Wiele rządów nie do końca wierzyło, że aż tak daleko idąca ingerencja prawa jednego państwa w prawo innych krajów będzie możliwa, ale żaden nie chciał się sprzeciwiać.''


- wicie rozumicie tak se uchwalili a inni ruki pa szwam. Podrążyłem temat i wyszły nowe niezwykle ciekawe smrody - w ''wybiórczej'' równie gorliwie co ''gapol'' wspierającej majdanową chryję napisali, że negocjacje w sprawie FACTA między Waszyngtonem a Moskwą zostały zerwane po wybuchu konfliktu na Ukrainie [ skądinąd trza być doszczętnie zaślepionym tumanem aby w imię wykończenia niechby nawet i ruskiej autokracji cieszyć się z nadejścia finansowego totalizmu ] :


- tyle, że artykuł jest z początku maja 2014 a już pod koniec czerwca tegoż roku ''katechon'' podpisał rozporządzenie sankcjonujące podporządkowanie ruskich banków de facto amerykańskiemu dyktatowi finansowemu i to w sytuacji oficjalnie zerwanych rozmów, niemal jawnego konfliktu i sankcji, niebywałe jeśli potraktujemy serio pucowanie go zarówno przez rosyjską jak i zachodnią propagandę na bodaj głównego wroga USA i zbawcę przed jankeskim imperializmem :



- w świetle powyższego cała ta obecna napinka hamerykańsko-ruska wygląda na ustawkę na którą nabierają się jedynie frajerzy po obu stronach czyli zdecydowana większość niestety [ i to by było na tyle jeśli chodzi o kwestię jakimż to strasznym ''egzystencjonalnym'' zagrożeniem dla USA jest Władimir Putin wraz z kolegami ].

W ogóle to globalny trynd jest co tak jakby uprawdopodabnia wyłożone na wstępie ''teorie spiskowe'' :

''Już nie tylko Stany Zjednoczone i Unia Europejska zwierają szyki w walce z omijaniem przepisów. 30 października porozumienie w tej kwestii podpisali ministrowie finansów ponad 50 krajów i terytoriów zależnych. [...] W każdym razie szef centrum polityki podatkowej i administracji OECD Pascal Saint-Amans na pewno nie mijał się z prawdą, twierdząc w komentarzu dla „Bloomberga”, że mamy do czynienia z „początkiem końca” tradycyjnie pojmowanej tajemnicy bankowej.''


- przy okazji skoro już pragnąłbym poznać wreszcie kompletną i wiarygodną przede wszystkim listę polskich posiadaczy ''lewych'' kont w Szwajcarii bo jeden Walter wiosny nie czyni a jak afera wybuchła z rok temu odtąd ciiiisza....



''W bazach HSBC można znaleźć 511 osób lub firm i niemal 1,2 tys. rachunków powiązanych z Polską. W latach 2006-07 złożono na nich w sumie 865 mln dol., ale - zaznaczamy - zdecydowana większość "polskich" klientów HSBC w Szwajcarii w Polsce tylko się urodziła. Wielu nic z naszym krajem już nie wiązało oprócz obywatelstwa. Są tam np. osoby żydowskiego pochodzenia mieszkające obecnie w Izraelu, Austrii, Kanadzie, USA czy Ameryce Południowej. [...] Osobną grupę stanowili polscy menedżerowie pracujący za granicą, głównie w Rosji i na Ukrainie. Ich regularnie zasilane konta są powiązane ze spółkami na Kajmanach, na Jersey i Wyspach Dziewiczych.''


Nieco szersze bo zza oceanicznej perspektywy spojrzenie rodaka na poruszane tu kwestie :

''Na powierzchni wszystko wygląda dobrze, ale tak nie jest. Dlaczego? Bezrobocie faktycznie jest niskie, ale nowe miejsca pracy są mało warte, śmieciowe. Dlatego wielu ludzi pracuje na 2–3 etatach. Męka. W starej Ameryce, którą pokochałem, nawet jeśli pracował tylko mężczyzna, zarabiał dość, by utrzymać całą rodzinę. Stać ją było na dom, ładny trawnik, dwa samochody i wakacje, a na dodatek był jeszcze czas dla siebie. To się skończyło, choć na zewnątrz wszystko wygląda bardzo podobnie – ten sam domek, ten sam trawnik i często dwa samochody, tylko cena za ten standard jest nieludzka. Dziś oboje rodzice pracują, limity na kartach kredytowych mają wykorzystane niemal do granic, a o czasie dla rodziny można w ogóle zapomnieć. Siła Ameryki – klasa średnia – upada. [...] To był kraj oparty na bardzo prostej, bardzo wysokiej etyce pracy, która wciąż jeszcze – ku mojemu zdziwieniu – jest tam żywa. Amerykanie naprawdę pracowali bardzo ciężko, ale w zamian dostawali naprawdę dużo. Obecnie pracują tak samo, a dostają niewiele. [...] Kompletnie odrzucam pogląd, że demokracja ma się skończyć dlatego, że w Polsce władzę przejął PiS. Za długo mieszkałem w różnych miejscach na świecie, by przyjąć taką opinię. Kiedy przyglądam się polskiej debacie publicznej, czuję się trochę jak Marsjanin. Większość moich znajomych jest w Komitecie Obrony Demokracji, ale ja nie widzę tam dla siebie miejsca, bo ta debata pomija najważniejsze globalne kwestie, które nas dotyczą. Za chwilę podpiszemy umowę TTIP, czyli porozumienie o wolnym handlu z USA, i to jest prawdziwe zagrożenie. Suwerenne, demokratyczne państwo stanie się historią. Straci znaczenie na rzecz potężnych korporacji. Jeżeli PiS będzie miał dość odwagi, żeby nie podpisać TTIP, to może to jest jego dziejowa misja. [...] Kiedy więc ktoś taki jak Leszek Balcerowicz usiłuje nas przekonać, że kapitał nie ma narodowości, że wolny rynek istnieje, to ja się pytam: gdzie? Jeśli chcę założyć budkę z lodami, to na pewno nikt mi nie przeszkodzi. Rynek kompozytorów? Z całą pewnością. Ale esencją kapitalizmu jest dziś gospodarka globalna. Tam tańczą giganci, a my możemy co najwyżej się oblizywać.''


- natomiast jakie wnioski wyciąga pan kompozytor ze swych niejednokrotnie słusznych spostrzeżeń to już insza inszość skoro pałuje się dziadkiem Sandersem zaś ślozy lane w euforii po wyborze ichniego Bolka czyli Obamy oraz udział w komitecie poparcia Bula to wręcz spektakularne jak przystało na laureata Oscara samozaoranie stąd trafna uwaga Ziemkiewicza iż ''jak to muzyk słyszy że dzwonią ale gdzie - nie rozumie''. Nawiasem przytoczone wyżej fakty świadczące o totalniackich dążeniach elit zarówno ''wolnego'' jak i niewolnego świata tłumaczyłyby zaskakującą wydawałoby się karierę być może ''pierwszego socjalistycznego prezydenta USA'' [ oficjalnie ], pucowany pijarowsko na everymana Sanders w świetle tychże jawi się jako polityczny lubrykant do wydymania przez wielki kapitał i ściśle z nim zblatowany rząd tzw. zwykłych Amerykanów, którzy tak gorliwie zdają się go wspierać, zwłaszcza ichnia młodzież [ co znamienne biała przeważnie ] tak by łatwiej przeforsować pod pozorem ''sprawiedliwości społecznej'' zamordystyczne rozwiązania [ zresztą co by tak daleko nie sięgać na naszym podwórku Żakowski z Sierakiem już od dobrych paru lat szczują aby odebrać prawo dziedziczenia a to pewnie dopiero początek choć ten pierwszy najzupełniej słusznie zauważył iż ''na czele ruchu na rzecz stuprocentowego (!) podatku spadkowego stoją najbogatsi umiłowanej przez polską prawicę Ameryki – z Gatesem i Buffettem'', ano tak drogie wy moje prawe odpowiedniki lemingów wciąż żywiące jakoweś ''konserwatywnoliberalne'' złudzenia ]. Już to widzę jak nasz socjalista dobierze się do tyłka banksterom, no chyba że łykacie lansowaną przezeń bezczelnie bujdę z czasu pierwszej kampanii Obamy iż jego fundusze wyborcze pochodzą wyłącznie z donacji przeciętnych zwolenników, w przeciwieństwie do ogłupiałych ze szczętem mas pamiętamy jeszcze brednie iż ogromna przewaga pod tym względem Baraka Obozowego nad jego ówczesnym kontrkandydatem McCainem [ za ostatni kuriozalny list w trosce o stan demokracji w kraju raju solidny ch... w dupę temu guru neokoszerwatystów ] powzięła się wyłącznie z oddolnej, całkiem spontanicznej rzecz jasna mobilizacji mitycznych zwykłych Amerykanów, którzy w euforii ''że mogą'' wpłacali jakieś drobne na jego konto aż zebrała mu się taaaaka góra zielonych papierków - i to niby Republikanie są durni ? [ co nie znaczy ofkors, że żydolubny fajansiarz Trump czy gładki niczym nawilżona prezerwatywa Rubio są jakąś alternatywą, tym bardziej Bloomberg - chodząca patologia w pigułce, współczesna sterylna, niepaląca odmiana niegdysiejszego opasłego wyzyskiwacza z cygarem w gębie ]. Wszystkim neosocjalistycznym tumanom jak i równie nic nie kumającym liberałom czy tam ''wolnościowcom'' wszelkiej maści rekomendujemy więc niniejszy artykuł pod wielce znamiennym tytułem, może chociaż z jaki 1-góra 2% coś zatrybi bo na więcej nauczeni smutnym życiowym doświadczeniem nie liczymy :


- że przypomnę co napisałem onegdaj w komentarzu na blogu Kelthuza gdy przytoczonego tekstu ni opisanych w nim faktów jeszcze nie znałem, bardziej wiedziony tu intuicją, racjonalną jak widać : największym kapitalistom, prawdziwym rekinom biznesu i świata finansów nie zależy wcale na jakowymś wolnym rynku i uczciwej konkurencji lecz właśnie jej zdławieniu i zapewnieniu sobie monopolu lub przynajmniej oligopolu w sferze gospodarczej do tego zaś konieczny im jest wielki rząd, państwo dzierżące monopol na środki przymusu w sferze publicznej a konkretnie trzęsąca nim klasa polityczna [ nie komu innemu a Rockefellerowi przypisuje się powiedzenie iż ''konkurencja jest grzechem'', w każdym razie faktem jest, że skurwiel dla wykończenia biznesowych rywali wysługiwał się regularnymi bandytami choć pełny triumf odniósł dopiero gdy upragnioną kryszę zapewniła mu największa z mafii bo rządowa ]. Symbioza jest tu niemal doskonała i obie strony niejako z natury dążą ku sobie bowiem z kolei odpowiednio silna i drapieżna oligarchia finansowa oraz wielki kapitał zapewniają politykom niezbędną potęgę, środki na armię i tajne policje którymi mogą narzucać innym korzystne dla siebie porządki nie mówiąc już o ''miękkich'' narzędziach wpływu czyli panowaniu w sferze symbolicznej za pomocą wzorów lansowanych przez kino, radio i prasę jak kiedyś czy obecnie tv i internet raczej [ owszem, rozbestwiona i niepomiernie chciwa władcza kasta może i rujnować państwo oraz rządzoną przezeń społeczność ale kto by się tym przejmował dopóty tyczy to jedynie maluczkich nie przekraczając pewnej ''masy krytycznej'' zaś sam układ rządzący nie posiada na tyle silnej konkurencji aby urządziła mu rozsadzającą wszystko od środka dywersję na wzór rzekomej ''rewolucji rosyjskiej'' czy wprost obaliła go zbrojnie ? ]. Przypomnę, że obecny kryzys wybuchł nie wbrew a dzięki rządowym regulacjom, które stworzyły patologiczny mechanizm umożliwiający spekulantom udzielanie kuriozalnych kredytów ''subprime'' i handlowanie jakimiś wziętymi z dupy, kompletnie wyśrubowanymi ''aktywami'' - kto działając na własną rękę pożyczałby pieniądze ludziom mając pewność, że ci ich nie spłacą ?! A już szczytem wszystkiego i ostateczną demaskacją wolnorynkowych jak i socjalistycznych mitów było ratowanie kasą z rządowego budżetu rzekomego ''neoliberalnego'' kraju raju bankrutów i złodziei ''za dużych by upaść'' [ za grubych by schudnąć ], dosłownie przelewanie z pustego w próżne na niewyobrażalnie gigantyczną skalę decyzją wprawdzie odchodzącego Busha jr ale przyklepane już przez po to min. właśnie wybranego Obamę boć przecie to ostry lewak, homolubny w dodatku i w połowie rodem z uciśnionej mniejszości więc jeśli się mu stawiasz toś kołtun i rasista [ biały oczywiście bo innych oficjalnie nie ma ] co z automatu niejako skazuje w syfilisowanym świecie na polityczną marginalizację a bywa, że i śmierć a o to mniej więcej chodziło w hucpie z ''jesłiken!''. Przerwanie naturalnego zblatowania elit politycznych i finansowych oraz okiełznanie tych drugich za pomocą państwa oraz narzucanych przezeń regulacji byłoby możliwe tylko w przypadku faktycznego odzyskania tegoż dla ''rządów ludu'' czy jak to się gładko określa w nowomowie uczynienia go w pełni transparentnym - rad bym się dowiedzieć jak niby możliwe jest ''oddolne'' sprawowanie kontroli nad władzą i biznesem w globalnej skali jakiej dziś one operują bo mi to niestety wygląda na rojenia Kuronia pewnie po paru głębszych z mitycznego termosu o klasie robotniczej deliberującej w wolnym czasie o podziale wypracowanej przezeń wartości dodanej czy tam dodatkowej z jego ''listu otwartego do partii'' za który Gomuła wsadził go do ciupy, prawilnie zresztą. Bynajmniej nie jest to przytyk do najzupełniej słusznych, przynajmniej w zamiarach, działań obecnego rządu jak podatek bankowy itp. bo w naszym przypadku mamy do czynienia jedynie z obcą agresją ekonomiczną i lokalnymi najmitami o fortunach sięgających korzeniami spółek polonijnych z udziałem kapitału radzieckiego co radykalnie zmienia postać rzeczy [ choć trza uczciwie zauważyć iż podpisanie lansowanego wprawdzie przez poprzednią złodziejską ekipę akcesu do F...CTA przez prezydenta Dudę rzuca na to pewien cień, insza inszość czy istniała w ogóle jakakolwiek realna alternatywa - skoro nawet kreowany na głównego antyamerykańskiego szejtana kremlowski satrapa pokornie zgiął kark przed finansowym dyktatem to nie ma o czym gadać ].

Nie chciałbym jednak aby powyższe zostało poczytane jako wyraz lekceważenia dla obecnego postawienia kropki nad i w kwestii, że Bolo iz Bolo - nawet jeśli to tylko kolejna WSIowa zagrywka przynajmniej może nareszcie skończy się koszmar zaprzeczania prawdzie niezwykle niszczący dla naszego życia publicznego i społecznego czego symptomem pierwsi pękający dotychczasowi gorliwi obrońcy Wałęsy i nienawistnicy Kaczyńskiego pokroju dziadka Waldemara. Niemniej faktem jest, że z mojej perspektywy w całej aferze nie ma specjalnie czym się podniecać, owszem cieszy że sprawa wyszła wreszcie na jaw i miałem niezłą schadenfreude obserwując wijących się jak piskorz w agonii ostatnich obrońców ustanowionego ponad ćwierć wieku temu zdychającego syfu, tyle że nic istotnego tak naprawdę tu nie znajdziemy bo prawdziwe ustalenia  nie odchodziły wówczas przy okrągłym stolcu czy nawet w Pizdolence a na linii Moskwa-Waszyngton zapewne w konsultacji z Berlinem czyli ówczesnym Bonn i Tel Awiwem - III RP od swego zarania do dziś jest rusko-prusko-jankesko-żydowskim kondominium pod ubeckim zarządem powierniczym i szczerze wątpię aby zwykłym móc wzmóc zmóc ten geopolityczny układ choć obecne przegrupowanie sił w tym względzie dało nam chyba jednak nieco więcej luzu, obaczymy czy wykorzystamy szansę [ i nade wszystko czy w ogóle ją posiadamy ] już nie mówię na pełną suwerenność ale choćby jako taką podmiotowość i wydobycie się z dotychczasowego skundlenia i politycznej narkolepsji.

Zresztą sprawa Bolka posiada szerszy wymiar jakoś nie dostrzegany w ferworze sporu zarówno przez demaskatorów jak i jego oczadziałych  obrońców zaskakująco korespondujący z poruszanymi w niniejszym wpisie kwestiami, na aspekt ten zwrócił niedawno uwagę Paweł Zyzak zlinczowany onegdaj publicznie za ujawnienie prawdy o Wałęsie [ znamienne to iż podobnie jak Kaczmarek żyje on w USA, jak widać zza oceaniczna perspektywa daje lepszy ogląd rzeczy niż z wnętrza naszego grajdoła, pozwala umieścić go w globalnym kontekście ] :

''Wałęsa legitymizował układ „okrągłostołowy”, ale – co ważniejsze – dawał osłonę tzw. terapii szokowej, czyli upraszczając: procesowi neokolonizacji. Patrzymy na Wałęsę jako narzędzie jego zaplecza eksperckiego i Kiszczaka, ale i owo zaplecze, i Kiszczak byli z kolei narzędziem potężnych gremiów zachodnich, które żądały od PRL spłaty wielomiliardowego długu.''

http://nczas.com/wiadomosci/wywiad/zyzak-walesa-dawal-oslone-tzw-terapii-szokowej/

- otóż to [ choć zdumiewają podobne uwagi akurat w korwinowym ''Najwyższym Czasie'' ], nie sposób tu nie przytoczyć przypomniany parę miesięcy temu min. przez Grzegorza Brauna układ Jaruzelski-Rockefeller :

''W pierwszych dniach jesieni 1985 r. gen. Wojciech Jaruzelski, odwiedziwszy Hawanę, przybył do Nowego Jorku, by wziąć udział w rocznicowej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Pobyt był okazją do szeregu spotkań z głowami i przedstawicielami innych państw. Wszystko to razem – i „bratnia” Kuba, i 40-lecie ONZ – nie miało jednak nawet części takiego znaczenia jak ta jedna, parogodzinna rozmowa, której akurat propagandowa prasa PRL nie odnotowała. Oto w środę 25 września w samo południe Jaruzelski wraz z niedużą grupą asystujących mu oficjeli i ochroniarzy przybył do Rockefeller Plaza przy Piątej Alei na Manhattanie. Przed wejściem do charakterystycznej, monumentalnej budowli witał go sam gospodarz David Rockefeller. 

62-letni wówczas Jaruzelski jako I sekretarz PZPR, prezes Rady Ministrów PRL i (co najważniejsze) przewodniczący Komitetu Obrony Kraju skupiał w swoim ręku całą władzę sowieckiego namiestnika nad Polską, która stanowiła klucz do całego „imperium zewnętrznego”. Z nadania Moskwy Jaruzelski był więc lojalnym lokalnym satrapą. Jego rozmówca sam stał na czele jednego z największych w dziejach imperiów – organizacji finansowej o zasięgu globalnym, której jednostką flagową był Chase Manhattan Bank – a cały świat doskonale znał potężny klan, którego 70-letni wówczas David stanowił trzecie pokolenie. [...]

Przypomnijmy kontekst sytuacyjny.

Pół roku wcześniej sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego został Michaił Gorbaczow, którego jeszcze w 1978 r. ściągnął do Moskwy szef KGB Jurij Andropow. Armia Czerwona nieodwołalnie przegrała już wyścig technologiczny z Zachodem [...] Stało się oczywistością, że Sowieci nie tylko nie zdołają już wygrać III wojny światowej, ale nawet nie zajmą lepszej pozycji negocjacyjnej przez ewentualne osiągnięcie linii Sekwany czy bodaj Renu w europejskim teatrze wojennym. Kreml przystąpił więc do realizacji planu Andropowa-Ogarkowa: demontażu „imperium zewnętrznego”, tj. taktycznego wycofania militarnego z krajów satelickich, z zamiarem utrzymania tam pełnej kontroli politycznej bardziej subtelnymi narzędziami (KGB, GRU). Kluczowy dla powodzenia tej operacji był poligon „transformacji ustrojowej” w Polsce, ale ta miała rosnący problem zadłużenia zagranicznego, którego nie mogły zniwelować kolejne „reformy” utrzymane w systemowych ramach zakreślonych przez doktrynę socjalistyczną. Taki był zatem kontekst amerykańskich umizgów Jaruzelskiego. Przyjechał on po prostu wynegocjować godziwe warunki kapitulacji na swoim „odcinku frontu”. Między bajki włóżmy od razu wersję o jakiejkolwiek samodzielności i własnej inicjatywie Jaruzelskiego – dla każdego, kto zapoznał się z biografią TW „Wolskiego”, jest oczywiste, że jego nowojorska misja musiała być w całości autoryzowana przez Moskwę. [...]

To doprawdy wspaniała nowina, ale dlaczego Kreml nie komunikuje się w tej sprawie bezpośrednio z Białym Domem? Dlaczego partnerów szuka najpierw wśród bankierów? To oczywiście dobry przyczynek do refleksji nad rzeczywistymi hierarchiami władzy. Ale jest jeden konkretny powód, dla którego uznać trzeba, że Jaruzelski trafił pod właściwy adres. To oni właśnie – ludzie władzy pieniądza – stają się dla komunistów najbardziej naturalnymi partnerami i najlepszymi sojusznikami (sic). Jeśli bowiem „kiełkowanie demokracji” w państwach Układu Warszawskiego przerodzi się w proces niekontrolowany, stracić mogą i jedni i drudzy: zbankrutowani komuniści, bo ich narody mogą pozbawić władzy i rozliczyć; a także zachodni wierzyciele, jeśli im suwerenne władze wyłonione przez te narody odmówią zwrotu pożyczonych przez komunistów pieniędzy. Tak to zawiązuje się ów sojusz ponad wszelkimi politycznymi podziałami i różnicami ideologicznymi – sojusz zbrodniarzy i lichwiarzy. [...]

To spotkanie dwóch światów – zdawałoby się, reprezentantów dwóch radykalnie sprzecznych systemów – doprowadzić miało ostatecznie do tego, co na nasz użytek nazwano „transformacją ustrojową” albo „demokratycznymi przemianami”, a co późniejszy ambasador USA w PRL nazwać miał bezpretensjonalnie „układem Jaruzelski-Geremek” (patrz: odtajnione depesze Johna R. Davisa Juniora z 1989 r.). Na mocy tego spiskowego, bo przecież nigdy nie ogłoszonego oficjalnie układu, Jaruzelski został ostatnim prezydentem PRL i pierwszym prezydentem III RP. Drogę do prezydentury otwierało mu niewątpliwie m.in. tamto spotkanie w Rockefeller Center."

http://powiewswiezosci.neon24.pl/post/127263,pakt-jaruzelski-rockefeller-25-wrzesnia-1985-r

http://www.tygodnikprzeglad.pl/obiad-na-manhattanie/

W drodze ku globalnemu komunokapitalizmowi :

''Pod pretekstem polityki oszczędnościowej i przezwyciężania kryzysu finansowego potężne elity gospodarczo-polityczne wprowadzają od 2008 r. centralnie sterowany porządek neoliberalny. Poprzez ograniczenie wolności obywatelskich i praw pracowniczych, a także głębokie cięcia w systemie opieki społecznej, zdrowotnej i edukacyjnej chcą stworzyć model społeczeństwa oligarchicznego, opartego na nowoczesnej formie niewolnictwa. Głównym celem „cichego puczu” jest podporządkowanie sobie rządów narodowych i przejęcie kontroli nad umysłami i portfelami Europejczyków.''

http://akademiacontramatrix.org/2016/01/jurgen-roth-cichy-pucz-jak-tajne-elity-gospodarcze-i-polityczne-przejmuja-wladze-nad-europa-i-niemcami/

''Zastanówmy się najpierw – na podstawie tego, czego dowiedzieliśmy się z przecieków negocjowanego tekstu – co w przypadku wielkich firm farmaceutycznych oznaczać będzie rozszerzenie ochrony własności intelektualnej. Z analiz ekonomicznych wynika wyraźnie, iż co najmniej słaby jest argument, że taka ochrona wspiera prowadzenie badań. Istnieją dowody, że tak na prawdę jest odwrotnie: gdy Sąd Najwyższy unieważnił patent firmy Myriad dotyczący genu BRCA, doprowadziło to eksplozji innowacji, których efektem stały się lepsze i tańsze testy. Zapisy TPP ograniczyłyby natomiast wolną konkurencję i doprowadziłyby do wzrostu cen, płaconych przez konsumentów zarówno w USA, jak i na całym świecie – byłoby to przeciwieństwo wolnego handlu (dla przypomnienia – wyrok dotyczył uzyskanych w latach 90. przez firmę Myriad Genetics patentów na geny BRCA1 i BRCA2, których mutacje odpowiadają za wyższe ryzyko zachorowania na raka piersi i jajników; Sąd Najwyższy USA zakazał patentowania ludzkiego DNA – przyp. tłum.)''

http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/handel-raczej-sterowany-niz-wolny/

- patent na ludzkie geny, koncesja na hodowlę człowieka i hybryd ludzko-zwierzęcych, podludzi, przedludzi, przemysłowy kanibalizm :

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/przemyslowy_kanibalizm_i,p1620377472

''Inne rodzaje ludzko-zwierzęcych chimer są już powszechnie stosowane w badaniach naukowych, w tym "humanizowane" myszy obdarzone ludzkim układem odpornościowym. Takie zwierzęta są tworzone przez dodanie kawałków wątroby i grasicy z ludzkich płodów (pobranych z aborcji) do myszy po ich urodzeniu.''

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/laboratoria_rozwijaja,p1610789428

- ''Możemy stworzyć zwierzę bez serca.'' - jeśli to prawda to...

Na koniec w kontraście do raczej niewesołych refleksji już dla czystej radochy wywiad z Kiszczakową - doprawdy nie mam pojęcia czy to babsko faktycznie jest aż tak durne jakim się jawi, podobne megiery realnie w przyrodzie występują stąd rzecz całkiem możliwa, czy też jedynie takową udaje, w takim razie trza przyznać iż całkiem ale to całkiem idzie jej granie tępej, zadufanej w sobie dzidy :

''Weźmy wyjazdy - podczas gdy państwo Kiszczakowie podróżowali po całym świecie, przeciętny Polak nie mógł dostać paszportu.

- Polacy wyjeżdżali. Do Bułgarii, do Jugosławii, do Rumunii...

http://www.fakt.pl/politycy/zona-generala-kiszczaka-moj-maz-to-bohater-,artykuly,582562.html

''Pamiętam, że generał był przystojnym, postawnym mężczyzną, miał kształtną głowę.''

http://www.fakt.pl/politycy/maria-kiszczak-maz-mnie-zdradzal-z-artystkami,artykuly,581152.html

Nie ona jedna stąd widać, jak to mówią : ''za mundurem k...y sznurem'':). Ale w jednym Kiszczakowa, przyznajmy jej, akurat ma rację - to jej mąż faktycznie ''obalił'' komunizm [ rzecz jasna nie sam z siebie ale na zlecenie ''czynników wyższych'' ] a nie Bolek czy nawet ''Solidarność'' niestety, której przypadła a raczej temu co z niej pozostało w ostateczności rola listka figowego dla mafijnego sojuszu komunistów z kapitalistami, cóż za szyderstwo historii.

niedziela, 14 lutego 2016

Najlepsze kasztany są w Dubaju - Zuza lubi je tylko na twarz abo Femme Fekale [ Baśnie z tysiąca i jeden klocy ].

- dziś wpis wybitnie walentynkowy jak widać, zainspirował go jeden z ostatnich kelthuzowych podcastów, zaiste prawilne oranie nieznośnej społecznej patologii próżnych nimfetek i fapiących pod nie żałosnych beta orbiterów, czy wnioski równie słuszne pozostawiam już waszej ocenie :



- niestety pod koniec wkrada się typowe korwinowe pierdzielenie [ ponieważ liberalizm jest dziś raczej passe można równie dobrze powiedzieć iż to objaw godnej uwagi ideowej konsekwencji jak i bycia żywą libertariańską skamieliną ] ale gdy wujek Rajtuz nie dziamle pod nosem o polityce a zabiera się za tzw. ''życie'' za przeproszenie gada całkiem do rzeczy, jedyne zastrzeżenie czy faktycznie wybór przedstawia się tak prosto : ''albo wilk alfa albo beta orbiter i stulejarz'', kiedyś rozwiązaniem tej pozornej w gruncie rzeczy sprzeczności był status mężczyzny w patriarchalnej rodzinie, nie mówię zaraz pater familias, dosłownie pan życia i śmierci pozostałych członków rodu sprawujący nad nimi iście tyrańską władzę [ przynajmniej de iure bo w praktyce różnie bywało, zwłaszcza silne kobiety albo sucze jak kto woli potrafiły sobie i tu doskonale radzić same często stając się zaborczymi matronami jak to się dzieje dziś często w świecie muzułmańskim ], idzie raczej o złagodzoną tegoż wersję jaką znamy z dość nieodległych jeszcze czasów, niestety dziś ostały się tylko relikty dawnego porządku w zmarginalizowanych enklawach coraz częściej faktycznie zastępowane przez chamskich maczo, baszów i rodzimych sebixów lub metroseksualne, wymuskane, hipsterskie cioty a o tym co się dzieje z babami w ogóle szkoda gadać dlatego właśnie o tym pogadamy:) W każdym razie i ja chciałbym korzystając z okazji dorzucić parę groszy do kelthuzowego zlewu mentalnego bo już od jakiegoś czasu zebrała mi się pełna kieszeń g... na omawiany temat. Jeśli ktoś ma uwagi nadsilnicznego wolnościowca za przesadne i zbyt ostre niechże wspomni Martę ''temu obciągałam, z tamtym się je...łam'' Linkiewicz [ nie linkuję bo nie chcę tępemu kurwisku ''podbijać fejmu'' ] czy aferkę z koneserkami czekoladowego szejka sprzed blisko roku, to dla netowego magla cała epoka stąd pokrótce przypomnę o co poszło : portal TagTheSponsor wyspecjalizowany w demaskowaniu napuszonych dziwek robiących za pokazowe wyciruchy na wybiegu przeprowadził udaną prowokację wobec burdelmamy, znaczy szefowej agencji tow...ee, modelek stręczącej białe mięsko z Bulandy chutliwym Sindbadom przy kasie, oczywiście gdy szło o zwykłe danie d... dziewczęta nie miały najmniejszych oporów bo i po cóż, ale prowokator wcielający się w postać naganiacza zdzir dla arabskiego szejka postanowił podbić stawkę informując o dość niecodziennych upodobaniach [ zależy dla kogo i przede wszystkim pod jaką szerokością geograficzną ] Jego Wysokości, otóż książę miał być miłośnikiem oddawania złotego deszczyku do buzi, stawiania klocka na cyce oraz konsumowania przez damy jego odchodów a wszystko to za jakieś circa 15 do 20 tysi zielonych papierów. W tym momencie pani nieco się-się cofnęło, oznajmiła iż musi skonsultować kwestię z podopiecznymi, trza przyznać, że nie wszystkie Mariole i Andżeliny przystały na ten radykalny peeling i formę diety [ choć gdyby tak się zastanowić łajno winno być wręcz obowiązkowym pokarmem modelek ze względu na swą niskokaloryczność i niewielką zawartość tłuszczu co jakże pięknie zostało zobrazowane na tym kolorowym wykresie ] niemniej z kilkanaście się skusiło zapewne w myśl rzymskiej maksymy że pecunie nie śmierdzą i bardzo dobrze bowiem dzięki nim zwyczajowe powiedzonko iż coś jest g... warte nabrało wreszcie wymiernego znaczenia. Oczywiście ujawnienie sprawy wywołało w polskim necie istny shittajfun, na biedne niewinne dziewczątka, które chciały sobie tylko co nie co dorobić na [z]boku katolicki ciemnogród urządził prawdziwe polowanie na czarownice, mało kogo z tych frustratów stać było na szczere wyznanie jakie poczynił jeden z januszy w komentarzu na pewnym forum, cytuję : ''kurde nasrałbym na nie ale chwilowo cienko u mnie z kasą''... Poza tym leciały zwyczajowe już teksty typu ''Polki-kurwy dają ciapakom'' etc. ja jednak jako zdeklarowany stulejarz, białorycerz i przegryw życiowy dla którego kobiety są tajemniczym, pachnącym różami ogrodem [ wprawdzie szydercy powiadają, że raczej jedzie odeń przetwórnią ryb ale to PiSdzielcy jacyś ] jestem pewien ich ideowych motywacji, otóż nikt jakoś zarówno spośród oskarżycieli jak i obrońców nie zauważył iż nie szło tu o kał byle prostaka lecz ichniego arystokraty co by nie gadać, owszem uważam że to szczere monarchistki spragnione splendoru i łase na nimb jaki otacza każdego władcę zaś wspomniany akt koprofilli był zaiste wzruszającym przykładem poddania się woli Jego Wysokości : ''czy książę będzie łaskaw uczynić mi ten zaszczyt oddania swej błękitnej sraki na mą twarz ? - ależ proszę moja droga, wżdyć to mój obowiązek względem ludu nadstaw więc buzię cna dziewieczko'' i chlap !, tak to [po]szło, tylko ci brudni zawistnicy z polaczkowa przesiąknięci masońskim demokratyzmem mogli kalać ten piękny czyn społeczny rodem ze świetnej epoki, ot co. Z tą wszakże różnicą iż dziś kobiety stały się wyemancypowane i bardziej ambitne, by spotkać swego księcia nie poprzestają jak onegdaj białogłowy na pocałowaniu ropucha ale jak widać wolą wylizać rodzyny na glanc, nawet brązowe oczko i wodnik siuwarek im nie straszne, cóż to dla kałmuckiej królewny. 

Ogarniając zaś temat serio rzecz oczywiście nie w histeryzowaniu i faktycznie jałowym bulwersie, jedynie idzie by widzieć sprawy jakimi są zamiast wywracać kota ogonem i z ordynarnego dupodajstwa a niechby nawet i ubarwionego egzotycznie robić byle duperelę [ jak to w tym kontekście brzmi ], doprawdy wszystkim jaśnie oświeconym między uszami musi chlupotać kloaka całej beduińskiej karawany włącznie z odchodami wielbłądów by białorycerzyć w obronie tych tępych pustaków, choć muszę przyznać, że być może ułatwiam sobie tu nieco sprawę, w pierwszej chwili gdym się o wszystkim dowiedział pomyślałem i trudno się temu raczej dziwić : ''głupie dziwki'' ale zaraz połapałem się - ''a czemu zaraz głupie ?'' I faktycznie, akurat w owym czasie tzw. rzeczywistość dość szybko pozytywnie zweryfikowała me wątpliwości, otóż dowiedziałem się od jednej znajomej o jej kuleżance, ponoć całkiem inteligentnej i urodziwej suczy co to różnym bogatym oblechom może nie zaraz strzela minetę odbytu ale regularnie nadstawia zadu dając się wyobracać i na orgietkach gdy trzeba w zamian za wakacje na Lazurowym Wybrzeżu, jachty, szampana i insze luksusy bowiem jak sama otwarcie wyznaje zwyczajnie ''lubi ten sport'' [ oby obserwacja ta wywołała potężny ból rzyci feministek : nawet w przypadku pełnego ziszczenia się ich utopii, obalenia wszelkich patriarchalnych i seksistowskich ograniczeń znacząca część kobiet, często wcale nie durnych, które mogłyby skorzystać w pełni z nadarzającej się szansy i tak będzie wolała nie głową czy rękami lecz inną częścią ciała ''się realizować'' bynajmniej z powodu jakowejś opresyjnej fallocentrycznej kultury a po prostu bo są głupie lub zdeprawowane z natury ]. Problem więc nie w kurewstwie jakie zawsze było jest i będzie czy to się komu podoba lub nie a skali patologii i nade wszystko zaniku zdrowej hierarchii, wybiciu obyczajowego szamba na wierzch i rozpanoszeniu chamstwa, jednym słowem przeraża nieco rzeczywistość gdzie pospolita dziwka i złodziej czy inszy degenerat dyktują normy. Jakie ma to zatrważające skutki nie tylko dla ładu społecznego ale i politycznego czy ekonomicznego których nie sposób całkiem oddzielić o tym za moment, teraz jeszcze by kto nie zarzucił iż jesteśmy gołosłowni poprzestając na jałowych jeremiadach parę przykładów na potwierdzenie tezy ''powszechnej prostytucji dusz'' [ postulat de Sade'a, że przypomnę ] : pamiętam spotkanie sprzed jakich 2-3 lat z mecenasem Ujazdowskim tyle że nie byłym PiSowskim ministrem od kultury a jego ojcem z którym zresztą ponoć są mocno poróżnieni ale nie o tym - wspominał podczas niego bulwersująca sprawę z jaką zetknął się w swej praktyce a która miała miejsce w jakimś z regionalnych gimnazjów, mniejsza już Jędrzejowie czy inszym Staszowie, otóż wezwano tam karetkę do jednej z uczennic tak ostro została skopana w podbrzusze przez inną gimnazistkę. A o cóż dziewczętom poszło, czyżby o chłopca i wielką zaprawdę ''mylość'' ew. klasowe oceny i zawiedzione ambicje, ktoś naiwny mógłby zapytać - bynajmniej, jak by to oględnie ująć : sprawczyni łomotu świadczyła ''usługi seksualne'' w szkolnej toalecie pobierając za nie opłatę w wysokości 20 zł natomiast ta co dostała wpierdol zaczęła robić to samo o połowę taniej czyniąc jej tym wrażą konkurencję, można rzec iż był to spór ideowy, poszkodowana była zwolenniczką wolnego rynku zaś jej oprawczyni najwidoczniej zdeklarowaną etatystką, która w obronie swego monopolu postanowiła wybić zdzirze leseferystyczne dyrdymały ze łba czy właściwie mówiąc wprost z ''narzędzia pracy'', głowy jednak w to nie mieszajmy. Z kolei całkiem niedawno przyjaciółka referowała gorzkie żale znajomego geja, bynajmniej leciwego czy egzaltowanego, w jakich czasach przyszło mu żyć, gdy zanika nawet zwyczajowa konwersacja i drink przed kopulacją, obecnie jak wynika z jego słów zapanował istny erotyczny chlew, wszechobecny duch Miasto-Masa-Masarnia gdzie utylitarne bioroboty oceniają wzajem ludzkie półtusze na powszechnej wyprzedaży bez ogródek od razu przechodząc do rzeczy : ''jak długiego masz, liżesz dupę ?'' etc. - jeśli już nawet pedał skarży się na upadek obyczajów znaczy, że naprawdę pikujemy na ryj i to głęboko... 

Podobnych historyi można by przytoczyć multum ale i tego dość, wystarczy aby zdać sobie sprawę z rozmiarów degeneracji stąd wypada niestety zgodzić się z niewesołymi refleksjami Kelthuza iż jest to objaw upadku Okcydentu a nie li tylko banalnego, właściwego każdej epoce kurewstwa, by uświadomić sobie, że nie można tego ot tak bagatelizować wystarczy przypomnieć, że dla wszystkich teoretyków republikańskiego ładu tak staropolskich idących w tym jedynie śladem mistrzów starożytności jak i oświeceniowych jakich tworem są obecne demoliberalne instytucje i przyświecające im idee warunkiem tegoż porządku były obok prawa dobre obyczaje, powszechna możliwie cnotliwość obywateli [ już samo szyderstwo jaką to słowo wzbudza ukazuje bezmiar przepaści ziejącej między deklarowanym duchem współczesnej demokracji a jej realiami ] bez których to wszystkie szumne konstytucje i preambuły, wyborcze rytuały itd. okazują się li tylko pustą skorupą, obłudną maską pospolitej tyranii, mniejsza ogółu czy wąskiej oligarchicznej kasty i zresztą taką właśnie rolę, rodzaj ideologicznego botoxu za pomocą którego galwanizuje się trupa tzw. liberalnej demokracji, obecnie pełnią. Nazywając rzeczy po imieniu : wolny człowiek to człowiek moralny bowiem wolność zakłada odpowiedzialność sytuując się na antypodach nie przypadkiem zalecanego przez syna ormowca niefrasobliwego z pozoru ''róbta co chceta'', ''luzu'' i plebejskiej swobody, bowiem powszechny śmieszkizm i głupawa wesołkowatość typowa dla gówniarzy, nimfetek, pederastów i murzynów, barbarzyństwo jednym słowem stanowi idealne wręcz warunki dla plenienia się totalniactwa i zamordyzmu we wszelkich jego postaciach. I dlatego właśnie będąc z ducha zadeklarowanym reakcjonistą nie podzielającym antropologicznego i aksjologicznego optymizmu tak starożytnych jak i tym bardziej oświeceniowych teoretyków republikanizmu i demokracji sądzę iż człowiek nie potrafi być wolny, wolność nie jest na ludzką miarę, gdyż droga ludzkość zwykle utożsamia ją z możnością srania po kątach gdzie tylko zapragnie a nie pracą nad sobą oraz powściąganiem za pomocą rozumnej woli przyrodzonych tyrańskich zapędów jak to sobie panowie filozofowie roili samymi pozostając zwykle daleko od tegoż ideału. Przy czym rozum jako narzędzie panowania nad emocjami, popędami i rozbuchanym ego żałośnie zawodzi, jeśli już potrzebna jest tu wyostrzona do granic możliwości świadomość ale to temat na inną opowieść, tu wystarczy zauważyć iż nie sposób powstrzymać za pomocą li tylko czystej racjonalności omawianego wypiętrzenia obyczajowego g... zagrażającego bez mała podstawom wolnościowych porządków czyniąc z nich śmiechu wartą tekturową fasadę gotową przewrócić się od byle wstrząsu. Dobrze ten mechanizm ujęto w oscarowym obrazie ''Big Short'' traktującym o przyczynach obecnego permanentnego kryzysu finansowego, gdzie w całej jaskrawości ukazana została nie tylko korupcja i cynizm banksterów ale i ściśle z tym procederem powiązana, wytwarzająca atmosferę sprzyjającą plenieniu się patologii przez swą programową bezmyślność durna popkultura jawiąca się tutaj jako rodzaj powszechnej anestezji, zbiorowej hipnozy wprawiającej masy w stan błogiego samozadowolenia czyniącego je gotowymi na przyjęcie każdego łajna jakie tylko zostanie im podane w myśl zasady ''żryj, pieprz wszystko co ci się nawinie, nie myśl o przyszłości, bierz kredyt, liczy się tylko to co tu i teraz !'' - niewątpliwie wspólnym mianownikiem tak dla elit jak i chodzącego na niewidzialnej smyczy, poddanego ich władzy motłochu jest tutaj powszechna DEMORALIZACJA, przy czym, co warto zaznaczyć, nie łudźmy się jest ona przyrodzona tyle że wcześniej wszystkie godne tego miana cywilizacje próbowały właściwe naszej naturze bestialskie instynkty jakoś okiełznać i zaprząc ich energię do wyższych celów a dziś systemowo jeszcze się je podsyca i żeruje wręcz na nich. Rozpanoszone bezczelnie chamskie kurewstwo niczym babilońska wszetecznica jawnie nagradzane jest w świetle reflektorów jak banki ''zbyt wielkie na to by upaść'' [ zbyt grube na to by schudnąć ], zamiast procesów karnych za szwindle na bezprecedensową skalę ratowane jeszcze gigantycznymi transferami gotówki z państwowych budżetów [ oto jak ''wolnorynkowi'' finansiści, którym Milton Friedman zabraniał wchodzić w szkodę zarabiają na swym bankructwie nie mimo ale właśnie dzięki rządowym regulacjom, więc serdecznie pierdolcie się socjaliści ] zaś powściągliwość i wszelkie umiarkowanie w obyczajach bynajmniej dziś nie popłaca, upomnienia konserwatystów także okazują się żałośnie ułomne wobec tego systemu zorganizowanej przestępczości jakiego kartele narkotykowe czy handel ludźmi są jedynie nowotworem, obecnie cnotliwość jawi się wręcz jako skończone frajerstwo, dobry probierz anachroniczności napuszonej retoryki prawoczłowieczyzmu i demokracji, którą wciąż okadzają się politycy i masy ogłupiałe od propagandy poddanych ich władzy mediów, ale ta zmurszała fasada pod naporem rzeczywistości właśnie na naszych oczach zaczyna pękać, czy wyłoni się z obecnego kryzysu jaki totalitaryzm stokroć gorszy jeszcze od znanych nam bowiem wyposażony w o wiele bardziej zaawansowane narzędzia inwigilacji i siania terroru czy też jednak nie, obaczymy.

Jedyne co więc pozostaje póki co to sypać piach w tryby, bezlitośnie szydzić z bandy zaślepionych, butnych niewolników za przywilej poczytujących sobie łajdaczenie się, utożsamiających wolność z możnością kupczenia własną osobą jak i zawłaszczania innych, zbuntowanych negrów pożądających tego samego co ich pan i ani im przyjdzie na myśl by wykroczyć choć trochę poza ten żałośnie zawężony horyzont pragnień. Stąd właśnie niniejsza ostra jazda po zadufanych w sobie kurwiach, bynajmniej nie żywię podszytej nazigejowskimi resentymentami wrogości do kobiet ni tym bardziej mam coś przeciwko FAKTYCZNIE utalentowanym przedstawicielkom płci niesłusznie zwanej piękną, wręcz życzyłbym sobie by takowych było jak najwięcej sęk jedynie w tym, że to nie one nadają obecnie ton lecz albo jakoweś kute na cztery łapska tępe dzidy o ryjach przypominających wierzchołki gór stołowych lub też zwykłe parkietowe wyciruchy, szlaufy i lochy przej...ne po darkroomach i zwykłych kiblach we wszelkie otwory a przy tym głośno deklarujące ''niezależność'' bezczelnie przy tym szczując cycem, pół biedy gdybyż tylko czyniły to otwarcie bez nieznośnej nowoczesnej hipokryzji, kto wtedy rzuciłby kamieniem bo na pewno nie ja, problem w tym, że te próżne, groteskowo wręcz narcystyczne dziwki za punkt honoru czynią sobie właśnie ordynarne dawanie d... ! [ bez przesady można więc rzec iż doczekaliśmy czasów w których każda uczciwa, bezpretensjonalna prostytutka szczerze deklarująca, że jest zwykłą k... jaką nie interesuje nic poza dobrą zabawą, fiutami i kasą a nie ma przy tym parcia na szkło jest na wagę złota ]. Naprawdę serdecznie nie cierpię tych dupków obojga płci i wszelkich ras oraz ich prometejskich napinek, poczuwam się do misji przekłuwania nadętych niemożebnie przez współczesne zdziczenie obyczajowe balonów ich ego, przyznam że sprawia mi to dziką satysfakcję, owszem małoduszny jestem. Nie przemawia jednak przeze mnie lucyperyczna pycha, nie przyznaję sobie statusu kogoś lepszego ni mądrzejszego od tej hołoty, co najwyżej nieco mniej durnego, tyle, miotają mną te same głupawe namiętności i pożal się ambicje jedynie mam tego świadomość i staram się na ile pozwalają mi skromne człowiecze możliwości z dystansem patrzeć na tragikomedię jaką każdy z nas jest dla siebie i innych, ot co [ dlatego bicz satyry nie omija i mej skromnej osoby ]. Gwoli uczciwości należałoby na koniec poczynić zastrzeżenie iż niewątpliwie krzywdzący dla obecnej młodzieży obraz wyłaniałby się z niniejszego opisu gdybyśmy ograniczyli go do przytoczonych przypadków patoli, również i wśród niej nie brak jednostek i całych społeczności, które mimo wszystko każą z pewnym optymizmem patrzeć w przyszłość, sam znam takowe przykłady, sęk jednak w tym powtarzam iż to nie oni niestety dziś dyktują normy i nadają ton lecz rozbestwione chamstwo, które należy bez skrupułów flekować na zaś jeśli nie chcemy aby zaczęło nam jutro robić na głowę i to dosłownie. Stąd nie powinno się także traktować tego tekstu jako wyrazu jakowychś inteligenckich fumów podszytych resentymentem i pogardą wobec chama co się na salony z brudnymi buciorami pcha, inteligencja i tak dogorywa na naszych oczach i doskonale bowiem sama wystarczająco się sprostytuowała więc nie ma czego lub kogo żałować, tak się składa iż mam pewien wgląd w rozliczne patologie trawiące środowiska uniwersyteckie, nie wszystko da się zwalić na komunę, która i owszem żerowała na tychże przypadłościach wybitnie jeszcze je podsycając i sama wyhodowała kastę partyjnych tumanów z tytułami naukowymi do dziś dławiącą w żelaznym uścisku postPRLowskie uczelnie, sęk w tym, że sytuacja w krajach, którym oszczędzono wątpliwego dobrodziejstwa komunizmu realnego wcale nie przedstawia się zwykle wiele lepiej, przyczyny stanu rzeczy są systemowe, jak wszystko na to wskazuje wymagają zmiany całego paradygmatu na którym oparte jest nauczanie i praca naukowa, tak samo jak to się dzieje z opisaną wyżej polityką, obyczajowością czy gospodarką ale to temat już na inną okazję.

...zaś co się tyczy odoru skatologii unoszącego się nad całym wpisem i momentami być może niezbyt wyrafinowanych, fekalnych porównań - cóż, [nie]święte oburzenie prawem każdego czytelnika o ile w ogóle jakowyś się tu zdarzy, nie mam 10 lat abym miał z tym jaki problem, trudno jednak bym przy opisie syfu silił się na subtelności, należało dać odpowiednie rzeczy słowo a i tak nader oględnie sobie poczynałem [ poza tym nie przypadkiem ni z pretensjonalnego nadęcia ten blog obrał sobie za patrona Stańczyka programowo służąc mieszaniu poważnych treści ze zwykłą błazenadą, i o to chodzi ]. Na grand finale ze względu na Walęsrynki link do wykopu z tematem smakoszek dubajskich kasztanów wspomnianych na wstępie, nie będę ukrywał że istna eksplozja skatologicznego szamba w komentarzach dostarczyła mi sporo radości, nie sądziłem, że w polszczyźnie zwykłe wydawałoby się gówno może skrzyć się tyloma znaczeniami niczym ... w słońcu, normalnie mucha nie siada :

http://www.wykop.pl/link/2440411/polskie-modelki-od-afery-z-kupa-zadaja-odszkodowania/

ps. jeśli ktoś sądzi iż przesadzam dwa chodzące przykłady omawianej patologii aż proszące się o zbiorowe wzbogacenie kulturowe przez nachodźców [ nie sądzę aby to był zwykły trolling bo takowych dupków w wydaniu żeńskim w realu aż nadto ] :

http://www.wykop.pl/wpis/16781023/mocne-heheszki-ale-tez-duzo-prawdy-w-tej-logikaroz/

http://www.wykop.pl/wpis/9394412/bekazrozowychpaskow/

sobota, 6 lutego 2016

''Daj małpie rozum a będzie się zarzekać, że jest centrum Wszechświata''

- tak pięknie zwał się album zacnej funk-metalowej formacji Fishbone a tytuł przyszedł mi na myśl jako trafne podsumowanie niewesołych raczej refleksji zawartych w poprzednim wpisie, dobre określenie prometejskich odjebów typowych niestety dla śmiertelnego ludzkiego robala : to wyraz zdrowego sceptycyzmu a nie nihilistycznej mizantropii, która jest jedynie tejże gnostyckiej pychy rewersem w imię maksymalistycznej zasady ''wszystko albo nic - alboś bogiem albo g...'', skromnym zdaniem niżej podpisanego wszyscy eutanaziści powinni dać przykład zaczynając od samych siebie, niestety zwykle to innych chcą sterylizować czy wręcz poddawać utylizacji jak wujek Adi podczas akcji T-4. Zresztą tak sobie kminię czy aby ''czarna gwiazda'' nie jest doskonałą metaforą współczesnej Europy, która faktycznie jawi się niczym ''aksjologiczna próżnia'', cywilizacyjna czarna dziura zasysająca obce wartości i kultury bo już nie posiada własnych - trudno za takowe uznać wyzuty z wszelkiej treści demokratyzm i prawoczłowieczyzm czego najlepszym świadectwem ich groteskowa świątynia jaką jest parlament UE - i mieląca je na nice, przypominając w tym tkwiące w zastoju cuchnące trzęsawisko bez przyszłości ni przeszłości, gdzie tylko wieczny bulgot z którego nic ale to nic nie wynika... Nie mam jednak najmniejszej ochoty grzebać się w tym szambie tym bardziej, że i tak nie posiadam żadnego wpływu na wspomniany stan rzeczy, w zamian więc korzystając z ostatnich chwil przed nadejściem postnych dni ponieważ poprzednio było w zdecydowanej większości o złej, bardzo złej muzyce zajmijmy się teraz nieco jaśniejszą stroną szeroko pojętego popu, aczkolwiek nie bez pewnej perwersyjnej nuty, przynajmniej na początek, no ale na dziś bez tego raczej się nie obędzie. Dość kłapania dziobem, dziś znowu jak na początku karnawału mało tekstu a mnóstwo muzy, niechże dźwięki same stanowią narrację -

Królowa Saba [ Kelela Mizanekristos ] :



Czarna nimfetka [ ABRA ] :



Sevdaliza czyli mroczne, ciut perwersyjne [ ale bez przesady, na szczęście Lejdy Ćmaga toto nie jest ] perskie electro :



Jesteśmy więc gotowi by przejść do nieco mocniejszych brzmień - formacja Battles, gdzie udziela się perkusista Helmeta co tak jakby słychać :



Nigeryjski szybkopalczasty gitarzysta [ Animals as Leaders ] :







Dla porównania próbka umiejętności Bucketheada :



Polacy nie gęsi coś tam - tyż mamy swego wirtuoza Jakuba Żyteckiego :



Bezpretensjonalna maestria CHON :





? :



- no pałujo sie pałujo ale przynajmniej nie pajacują z tanimi transgresjami i całowaniem w tyłek czarta jak większość metaluchów. A zresztą chuja tam, panowie z formacji Scale the Summit bo o niej tu mowa, bynajmniej nie bawią się w żadne gówniane art-rockowe ''suity'', muza nie tracąc nic z pazura nie jest co typowe dla tego gatunku toporna lecz lekka wręcz i melodyjna, dla mnie szczególnie ważne iż bas nie jest tu traktowany po macoszemu jak to zwykle niestety w metalu czy ogólnie ostrzejszych odmianach rocka bywa, no i last but not least nie ma tu na szczęście wokalu bo ten zwykle przy ciężkich brzmieniach jest koszmarny, albo to ''rzygulce'' jak słusznie mawia jedna znajoma albo jakoweś niemożebne wyjce typu Bruce Dickinson [ tak, wiem, ta skala głosu i w ogóle, tyle że jeśli już wolę posłuchać Diamandy Galas - i mocniej i lepiej w dodatku ]. Poza tym goście jak widać mają poczucie humoru, doprawdy rzadka cecha u przeważnie komicznie nadętych szejtanistów z bożej łaski, jakby wiecznie łazili z lucyperowym chwostem w rzyci :





Zacna muzyka w takimż otoczeniu :







- brzmi jak skrzyżowanie Zappy z Robertem Frippem czyli najszlachetniejsze wzory, piękne klarowne brzmienie gitar jakby jazzmeni postanowili pobawić się w metaluchów, cudo [ o, na pewno nie jest to ''true hard metal'' - i ch... ].

Przyznam jednak iż nie podejrzewałem, że może istnieć snob-metal :



- co tu ukrywać zajeżdża to efekciarstwem czego jednak spodziewać się po muzie tworzonej przez szczyli, można z tego szydzić, że to rockowy boysband tworzony przez ulizanych jak ich perfekcyjnie gładki metal fashionistów itp., z drugiej lepiej aby gówniażeria pałowała się czymś takim niż chamskimi beztalenciami a jeśli jakimś cipciom, które inaczej nigdy nie zainteresowałyby się podobnymi dźwiękami zrobi się na widok chłopców i ich ognistej ekspresji mokro w kroku tym lepiej bo na to w pełni zasługują, umiejętności tych smarkaczy mogłyby zawstydzić niejednego wyjadacza co niniejszym do okazania, zwłaszcza pierwszy kawałek od ok. 1 min. 30 sek. :



- jakże utalentowaną młodzież mamy, dlatego panom życzymy mnóstwa fanek, koniecznie ładnych ofkors i udanego ruchańska na bekstejdżu:) [ serio, bez złośliwości ]. W ogóle muszę przyznać, iż jestem tak wyalienowany, nie na czasie i lamerski [ mówię o tym z dumą ], że dopiero teraz dowiedziałem się i to przypadkiem, iż większość z powyższych kapel grających ciężką muzę reprezentuje gatunek zwany djent, ni cholery nie miałem o tym pojęcia znaczy starzeję się - super !

Jeśli jednak komuś za ładne to wszystko i plastikowe, koniecznie zaś pożąda w imię mitycznej ''autentyczności'' czegoś chropawego i śmierdzącego jak kapsko starej Masajki proszę bardzo - oto cymes jaki podesłał mi niedawno jeden znajomy, choć miałem obawy rzecz od razu muzycznie zaskarbiła swoją obscenicznością mą sympatię gdyż cudnie zmasakrowano tu typową fhrancuską sząsą, której serdecznie nie cierpię, być może dlatego iż w dzieciństwie komuniści katowali mnie w tv na przemian z Eleni niejaką Mireille ''hełm z włosów'' Mathieu [ ale nade wszystko nie wybaczę Rodowicz i Bielasowi najgorszego z tego zestawu ''Dentysty sadysty'', nie puszczajcie swym dzieciom klipu do tego g... jeśli nie chcecie aby męczyły je koszmary tym bardziej, że wizyta u szkolnego stomatologa w czasach PRL i tak była nim na jawie ], polecam pod tym względem film ''La famille belier'' choć plastikowy jak chemiczne energy drinki gorzej wyżerające wątrobę niż wóda i wyżyłowany na siłę za to dobry jako lekcja poglądowa bo bohaterowie śpiewają tam piosenki niejakiego Michela Sardou, coś taki ichni Krawczyk, pal licho typową szansonistyczną muzę ale przy tekstach myślałem że pierdolnę, kulturowy ściek po maju '68, rewolucja seksualna + strzępy z czerwonej książeczki Mao a wszystko tak nieznośnie koturnowe, podane w pretensjonalnym sosie, że nieźle obśmiałem się słuchając tego łajna [ ale z tłumaczeniem koniecznie ! ]. Jedyne obiekcje co do francuskich metali czy nie towarzyszy temu jakoweś chujowe ideolo, obojętnie naziolskie, lewackie czy rodzimowiercze [ zresztą tytuł jednego z ich demo ''Aryan Supremacy'' nie pozostawia chyba pod tym względem specjalnych wątpliwości:) ], mi to wygląda na ichnich białych kmiotów zepchniętych na margines i wkurwionych - no nic, oceńcież sami, voila : 



- doszlimy do ściany...

...nie chcę jednak kończyć posta zawierającego tak wiele kapitalnej muzyki w odorze rzygowin jakichś przepitych skwaśniałymi korbolami nazioli tak więc na finał dla odreagowania świetny koncert australijskiego wirtuoza PLINI z Jakubem Żyteckim na drugiej gitarze - endżoj :



wtorek, 19 stycznia 2016

Mick Jagger, Adolf Hitler i Ziggy Stardust.

Parareligijna mityczna Wielka Narracja* o kontrkulturowym buncie jako poczęciu świata w latach 60-ych bo przedtem panował mrok, szaruga i nikt się nie ruchał zanim nastał KWAS zdycha na naszych oczach i to dosłownie - Ziggy Stardust dopiero co odleciał na swoją planetę... Dałem radę obejrzeć na tubie jego ''Black star'', zmanierowany skurwiel przed śmiercią totalnie się odsłonił, ale wymiękłem już przy ''Valentine's Day'', to było nie do zniesienia, jakby nosił maskę demona, opętany zjeb - ponieważ nie jestem chrześcijaninem mogę bez zbędnych skrupułów otwarcie wyrazić skromne życzenie aby upragniona gwiazda śmierci pochłonęła go na amen. Nie mam najmniejszego zamiaru uszanować jego zgon skoro sam uczynił zeń medialny cyrk i to w ohydnym stylu, szczerze gardzę. Oczywiście kremlowski szaman wysmażył dlań laudację przetłumaczoną zaraz przez sadomasońskich fashionistów z xxxportalu :

''Co mają na myśli thelemici, których niepokojące idee są tak odległe od optymizmu New Age i niegdysiejszej teozofii, kiedy mówią, że każda z „gwiazd” ma paradoksalną możliwość „nowego początku”? Oczywiście nie chodzi im o prostackie „oświecenie”, „odszukanie prawdy” czy „przebudzenie.” Spójrzcie na wszystkich „konwertytów” każdej religii i sekty – nawiedzone spojrzenia, błyski błogiej głupoty, dziwaczne gesty wyraźnie dowodzące wewnętrznej choroby ciała… Odchodzą posykując w konwulsjach, nie osiągając niczego. Światło Czarnej Gwiazdy thelemy wędruje inną trajektorią. Nie dąży na zewnątrz, nie stosuje zwyczajnych środków. Rozmyślnie przeraża i odrzuca, przywdziewa prowokacyjne szaty antynomii. Szybko opuszcza poszukujących inspiracji dla przemienienia systemu. Nie może zostać zinstytucjonalizowane. Ale istnieje zawsze i absolutnie migocząc poprzez eony, wbrew woli cyklów i skoncentrowanych mas ciemnych epok. Wybiera kształty i przejawy ciała, dąży do braku znaczenia i bezużyteczności, jego wybór jest arbitralny, nie patrzy na zasługi i cnoty działając niezależnie od „moralności” i sukcesów w ćwiczeniach oddechowych. Absolutny Początek, bez płci, wieku, zawodu, stanowiska. Zasłonę atomów rozdziera brzytwa kryształowego przebudzenia. Przywołajmy kluczowe słowa. No future – to nie chwytliwe hasło groteskowego ruchu młodzieżowego, który dawno już stracił cały impet. Teza Fukuyamy o „końcu historii” jest tym samym, lecz w łagodnej i optymistycznej tonacji. Wyczerpanie – oto główna cecha ponowoczesności. Triumf symulakry – radość ze śmieci. Okrutne elektryczne kłamstwa przebiegłych drapieżców przeszły od poziomu manipulacji społeczeństwem do kampanii szalonych maszyn. [...] Utworom Bowiego towarzyszy lektura “Księgi Prawa”, gorycz absyntu, który Crowley nazwał jedyną substancja inicjacyjną wśród alkoholi, piękny i bolesny fanatyzm politycznego ekstremizmu, padający niespodziewanie cień, podobny do krzyża celtyckiego…

Absolutny Początek jest na wyciągnięcie (lewej) ręki.'' :


Nie zamierzam wdawać się w jałową analizę przesyconych mętną okultystyczną symboliką ostatnich klipów Bowiego, dla każdego kto potrafi na elementarnym poziomie rozszyfrować skrót O.T.O. lub coś wie o co chodzi z tą całą thelemą nie powinno przedstawiać to najmniejszych trudności, tym bardziej, że wszystko zostało tam podane niemal na chama łopatą, weźmy choćby nędzną parodię ukrzyżowania jako żywo przypominającą motyw z okładki albumu Current 93, projektu innego zafascynowanego crowleyowską ''magią seksualną'' spierdoleńca Davida Tibeta [ nic więc dziwnego iż wśród jej adeptek znalazła się także słynna gwiazdka porno Sasha Grey z dumą wyznająca : ''I am sex magic''... ], przede wszystkim jednak dlatego, że iście lucyferyczna przewrotność polega tu na tym, iż nic kompletnie za tą zawiłą ezoteryką się nie ukrywa, hermetyczna gnoza to tylko metafizyczny ściek, śmietnik artefaktów najróżniejszych wzajem wykluczających się tradycji religijnych i szkół filozoficznych pasożytujący na nich, gdzie przywłaszczony z jednej symbol odnosi się do ukradzionego z innej a ten do kolejnego i tak w [ o-błędne ] koło, można rzec rodzaj ''patafizycznego oscylatora'' na użytek kasty magów dla mieszania frajerom we łbach i dymania ich na kasę. A więc wyżej cytowany putinowski czaruś tu akurat ma rację [ cóż, facet zna się na rzeczy skoro z partii komunistycznej mieli go wyrzucić za satanizm... ], dęta mroczna pseudomistyka Bowiego jest podszyta pustką, to czysty nihilizm, popularność jaką cieszy się to łajno na Zachodzie jest jaskrawym dowodem toczącej go dekadencji napędzającej tylko koniunkturę mniemanym obrońcom ''cywilizacji judeołacińskiej'' pokroju kremlowskiego watażki lub jej otwartym wrogom jak iSSlamiści, sam zaś gwiazdorek jawi się niczym ''biały diabeł'' z rojeń murzyńskich nazistów, jedno z licznych powołanych przez to zombie scenicznych kreacji - Thin White Duke, ''bezuczuciowy aryjski nadczłowiek, zakorzeniony w okultyzmie, kabale i mitologii'', napędzany kokainą cyborg, żywa kukła która ''śpiewa romantyczne piosenki z ekstatycznym namaszczeniem jednocześnie nie czując przy tym zupełnie niczego'' [ doskonale zdaję sobie sprawę z zawartej w tym ironii tyle że jest to sarkazm podszyty istną potwornością jak u Jokera ]. Przyznaję, nie sposób odmówić mu pewnego talentu na miarę gwiazdy popu, jego kawałki z lat 80-ych jak ''Let's dance'' czy ''China girl'' [ no, w tym wypadku akurat Iggy Poppa ] stanowią jeden z jaśniejszych momentów mojego dzieciństwa, tym bardziej tak podkurwił mnie swoimi przedagonalnymi okultystycznymi odjebami a zwłaszcza zajeżdżającymi taniochą antychrześcijańskimi szyderstwami - bynajmniej nie obraził mych ''uczuć religijnych'' bo jestem a-gnostykiem więc mnie to rybka jako takie natomiast z mojej strony nieodmiennie ten sam zarzut co do naszego thelemity-celebryty Nergalka : co dziś grozi za wymierzone w chrystianizm bluźnierstwa ? - w Polsce co najwyżej nie zagrasz koncertu w Toruniu a i chyba te czasy minęły wbrew pozorom bo między ojcem dyrektorem a kaczorem wcale tak słodko nie jest jakby się wydawało, zaś co się tyczy Zachodu nie ma nawet o czym gadać, kościoły i klasztory stoją tam opuszczone i zrujnowane często jeszcze od czasów protestanckiej kampanii zwalczania ogniem i mieczem ''bałwochwalstwa'' czy nieco późniejszego pochodu wojującego ateizmu tak pod rządami rewolucyjnych reżimów jak i ''oświeconego absolutyzmu'', chrześcijaństwo w jakiejkolwiek jego denominacji jest całkiem zmarginalizowane nie stanowiąc żadnej istotnej siły społecznej z którą można by się liczyć [ nic więc dziwnego iż na naszych oczach spełnia się życzenie holenderskich kalwinów butnie wołających ''Lepszy Turek niż papista !'' ], na jakie więc miano zasługuje ktoś kopiący leżącego ? Skoroś taki kozak to pokaż jaja drąc na oczach tłumu Koran krzycząc przy tym ''żryjcie to g...'' a wówczas zagrasz następny koncert ale w bunkrze 100 metrów pod ziemią, gdyby zaś przyszło ci do łba powtórzyć ten numer z żydowską Torą czy Talmudem nigdzie byś już nie zagrał, co najwyżej cieszyłbyś się gdyby pozwolili ci dać występ w remizie w Niewyrypach Dolnych : nie jest to żaden ''antyszemitizmus'', wystarczy wspomnieć głośną przed paru laty sprawę usunięcia z Berlinale instalacji bodaj Żmijewskiego, nazywało się toto ''Berek'' i polegało na tym, że pan artysta kazał jakimś zjebom latać z gołą dupą po Auszwicu filmując oczywiście wszystko w ramach performansu, póki protestowali byli polscy więźniowie lagrów wiadoma gadzinówka postponowała ich jako nie znających się na sztuce nowoczesnej ćwoków wystarczył jednak, jak sama napisała, jeden telefon od pewnej ''prominentnej postaci żydowskiej gminy w Berlinie'' by wraże dziełko usunąć z wystawy a masońska gazeta dla polaczków zaczęła inaczej ćwierkać iż to ''dla dobra ofiar'', oczywiście już nie był to przejaw cenzury, spoko. Dla mnie to co odpierdalał w swych ostatnich latach Bowie naprawdę niewiele odbiega poziomem od krzyża z puszek po piwie - znowuż dla mnie szyderstwa nie z Męki Pańskiej a narzędzia tortur i okrutnej śmierci niczym dowcipasy o ''żydopłotach'' itp. - czy jaj z umierającego papieża - jw. nie Ojca Świętego a starego, zmagającego się ze śmiertelną chorobą człowieka. Poza tym nawet dla kogoś nie wierzącego w ''ciemną materię metafizyczną'' powinno być jasnym, że istnieją w człowieku pewne chtoniczne siły, które można pobudzać i manipulować nimi za pomocą odpowiednio dobranych dźwięków i obrazów, to nakłada na tego kto to czyni szczególną odpowiedzialność, a właśnie osoby obznajmione z hermetycznymi tradycjami typu gnoza czy buddyzm tybetański muszą mieć ostrą świadomość obostrzeń z jakimi wiązał się dla guru i jego ucznia proces inicjacji którego integralną częścią była konfrontacja z ''cieniem'', ciemnym aspektem ludzkiej natury, to wymagało pewnej daleko posuniętej sekretnej powściągliwości by nie zamącić niepotrzebnie we łbach nie przygotowanym na takie ekstrema profanom, stąd na jaskrawą wręcz głupotę by nie rzec mocniej zakrawa wprowadzanie takowych wątków do popkultury przez pana artystę, z tym nie ma żartów do cholery ! Nie jestem idiotą z ''frondelka'' i nie mówię, że każdy po obejrzeniu ''czarnej gwiazdy'' Bowiego pójdzie zaraz szlachtować rodzinę czy znajomych jak niedoszła poetka Zuza M. albo przynajmniej zwariuje ale dawka tego dekadenckiego jadu, który wpuścił do swego wnętrza zacznie zalegać mu na dnie mózgu i gnić, zatruwać rozum modyfikując niedostrzegalnie dlań percepcję i myślenie, nie wierzę by taki mentalny gwałt przez zmysły był całkiem niewinny dla naszego zdrowia i równowagi psyche a przede wszystkim by nie korzystali na tym jacyś szemrani szpece od ''zarządzania refleksyjnego'' - uprzedzając rechot ignorantów bredzących coś o ''paranoi'' odsyłam do lektury pochodzącej z lewicowego dziennika ''The Guardian'' recenzji opracowania traktującego w jaki sposób brytyjskie służby podsycały satanistyczną histerię podczas konfliktu w Irlandii Płn. oraz analizy szacownego Rand Corporation, nie byle jakiego think tanku bo stworzonego na użytek wojskowego wywiadu USA, na temat wykorzystania okultystycznych zabobonów jako elementu wojny psychologicznej czy wreszcie, by sięgnąć do genezy pojęcia, tekstu pomieszczonego na stronach naszego ABW autorstwa niejakiego Michała Wojnowskiego pod wymownym tytułem ''Zarządzanie refleksyjne jako paradygmat rosyjskich operacji psychologiczno-informacyjnych w XXI w.'', gdzie przyznaje jednak mimochodem, iż tamtejsza bezpieka bazuje w tym względzie nie tylko na własnych doświadczeniach ale i swych amerykańskich oraz chińskich odpowiedników, wprawdzie nie ma tam nic konkretnie o zastosowaniu w nich magicznych bzdur ale na to jednoznacznie wskazuje ten istotny fragment  :

''Głównym zadaniem operacji informacyjno-psychologicznych jest doprowadzenie do konfrontacji między ''starym'' obrazem świata obecnym w świadomości przeciwnika a jego ''nowym'' odpowiednikiem, który narzucany stopniowo przez agresora wypiera ten poprzedni. Dzięki temu można oddziaływać na strukturę rozumowania człowieka a tym samym na procesy wpływające na podejmowanie przezeń określonych decyzji skutkujących pożądanymi przez agresora działaniami lub ich zaprzestaniem. [...] Wśród czynników wywierających wpływ na potęgę danego kraju oprócz liczby ludności, terytorium i potencjału gospodarczego coraz większą rolę odgrywają : społeczne morale, integralność tożsamościowa narodów oraz zdolność poszczególnych aktorów konfliktu do narzucania innym społeczeństwom swojej wizji porządku politycznego i gospodarczego [ obyczajowego takoż - przyp. mój ]. Są to elementy, które stają się celem agresji informacyjnej min. przez opisaną w niniejszym opracowaniu metodę sterowania refleksyjnego.''

- brzmi znajomo, czyż nie ? Sądzę, że to powszechnie stosowana przez tajne policje technika, której skala zależy od ich możliwości, patrząc na ten cały bajzel obecnie dookoła jakoś mi to pasuje do układanki i porządkuje pozorny chaos, najwidoczniej w tym szaleństwie jest metoda. Spektrum tychże operacji na żywym ciele a przede wszystkim umysłach społeczeństwa jest dość szerokie obejmując akcje typu ''zabierz babci dowód'' czy obecnie KOD po perfidne formy zastosowania doktryny ''szok i przerażenie'' czego przykładem choćby działalność dziwnych funduszy ''norweskich'' sponsorujących pedalskie parady jak i wspierających program ''przygotowania policji do prowadzenia teleinformatycznej rejestracji i sprawdzania danych osób'' [ nawiasem służbę więzienną też ''wspierają''... ], jestem pewien, że regularna demolka cmentarzy oraz obiektów sakralnych o szerzeniu satanerki i wszelakiego ''rodzimowierstwa'' już nie wspominając także się w tym mieści, w myśl słynnych już wygłoszonych przed laty słów maga rodem z postsowieckiej bezpieki iż należy ''rozkładać katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie'' przeorientowując sam katolicyzm ''w kierunku bardziej heterodoksyjnym, a nawet ezoterycznym'' choćby za pomocą grup ''mających związek z telemizmem czy dorobkiem Aleistera Crowleya'' takich właśnie jak deklarujący ostro tradycjonalizm a zarazem pałujący się jak najdalszą od katolickiej ortodoksji wspomnianą thelemą xxxportalowe faszyniątka [ jak oni czy tym bardziej ich kremlowski mistrz godzą ''euroazjatyzm'' z fascynacją agentem brytyjskiego wywiadu ksywa ''Wielka Bestia 666'' jeden czart raczy wiedzieć ]. Związki sekretnych okultystycznych sekt z tajnymi policjami państw wszelakich to temat rzeka na którego omawianie nie czas tutaj ni miejsce, jednak sądzę iż wytłumaczenie tego z pozoru dziwacznego fenomenu jest stosunkowo proste - tak czy siak wtajemniczony... W każdym razie przestrzegam przed wpierdalaniem się przy tym w tłumaczenia typu ''iluminaci'' o ''reptilach'' już nie wspomniawszy bo to zwykła ubecka dezinformacja sposobem na Leo Taxila lub jak u nas FYM-a mająca na celu by szanujące swą inteligencję jednostki omijały takie tematy szerokim łukiem z góry klasyfikując je jako oszołomstwo ułatwiając tym samym robotę różnym ''niewidzialnym zarządcom'', których proceder jak sama nazwa wskazuje wymaga pewnej dyskrecji [ z drugiej warto wiedzieć iż strony i portale wróżbitów czy wyznawców UFO służą czasem przemycaniu naprawdę istotnych wiadomości jakie inaczej nie ujrzałyby światła dziennego zapewniając ''żółtymi papierami'' glejt bezpieczeństwa informatorom, przynajmniej do pewnego stopnia ]. Dobrą ilustracją jak nie należy podchodzić do zagadnienia jest ta ''analiza'' rzekomego iluminackiego przesłania klipu Kate Perry do jej kawałka ''Dark horse'', co nie znaczy jednak iż wszystko można zbyć śmiechem bo natrętna wręcz obecność motywów egipskich niczym popłuczyna dawnego hermetycznego kultu Hermesa Trismegistosa w dzisiejszej popkulturze jest faktem by wymienić jeszcze choćby ten kawałek Snoop Dogga ze Stevie Wonderem :



- czy zmysłowy przebój FKA :


- spokojnie można by znaleźć wiele podobnych przykładów, jednak nie jest to efekt żadnego ''iluminackiego spisku'' czy wpływu ''obcych z kosmosu'' jak to nam ubecja wmawia a fenomen jedynie stąd iż pop jest nadal głównie tworem anglosaskiej kultury przesiąkniętej okultystyczną symboliką za przyczyną mających tam długą tradycję i dość powszechnych bractw masońskich w typie ''shriners'' [ ''pop islam'' ], ''Prince Hall'' [ czarna masoneria, w znaczeniu murzyńska ] czy różokrzyżowców posiadających w Kalifornii duży ośrodek ze ''świątynią'' i ''muzeum egipskim'' etc. co dokumentuje niniejsza wystawa w nowojorskim muzeum, stąd opętańcy uchodzący dziś często za artystów jak ten, który wysrał to mroczne łajno nawet nie muszą być prowadzeni przez ichnią bezpiekę lub też mieć tego świadomość. Dobrą ilustracją amerykańskiej specyfiki, gdzie religia, show, biznes i polityka tworzą nierozerwalny amalgamat płynnie przechodząc wzajem w siebie [ co powoduje, że gwiazda Hollywood może zostać gubernatorem stanu a nawet prezydentem z drugiej zaś przywódcy licznych tam sekt religijnych często próbują sił jako ichni szansoniści ] jest Shrine Auditorium, ''rozrywkowy meczet'', gdzie miało miejsce wiele rozdań Grammy i Oscara, jeden z największych w karierze występ dał Hendrix, kręcono sceny King Konga... W każdym razie współczesna popkultura zarówno w jej oficjalnych jak i bardziej undergroundowych przejawach faktycznie jawi się jako w dużym stopniu wehikuł szemranej magii i nie są to bynajmniej frondelkowe rewelacje sekciarzy o demonicznych opętaniach będących pokłosiem uprawiania aikido dajmy na to lub trzeba w celu demaskacji bawić się w błazeńskie puszczanie od tyłu utworów bo jak powiadam wszystko niemal podawane jest na chama łopatą do głowy a i piszą o tym otwarcie utytułowani akademicy thelemici tacy jak James Wasserman czy Richard Kaczynski [ nomen omen ], zresztą takowy wpływ jest poniekąd naturalny biorąc pod uwagę iż gnoza przez swą patchworkową naturę, żerowanie na płytkich acz gwałtownych emocjach wzbudzanych przez ezoteryczne symulakry i bombastyczne rytuały jest właściwie mimo swej hermetyczności co do zasady takim ''starożytnym popem''. Myliłby się jednak ten, kto uważa iż tzw. ''kultura wysoka'' jest wolna od tej przypadłości [ to uwaga pod adresem dupków gardzących ''rozrywkami motłochu'' ] - radzę taką razą obadać w oficjalnym katalogu dzieł Wolfganga Amadeusza masońskie kantaty jakie ''brat'' Mozart pisał na użytek lożowych obrzędów, sprawdzić wpływ mistyki różokrzyża na twórczość Debussy'ego [ katolicki hierarcha, który obłożył anatemą jego ''Męczeństwo Św. Sebastiana'' nie był żadnym ''kołtunem'' bo nie jest to stricte chrześcijańskie oratorium, jak wyznał sam kompozytor dziełu przyświeca idea Chrystusa-Adonisa... ] czy udział Nikołaja Roericha - okultysty, maga i późniejszego sowieckiego agenta - w powstaniu epokowego ''Święta Wiosny'' Strawińskiego, które jest niczym innym jak ''prasłowiańsko-scytyjskim voodoo''. Uwaga dla KODziarzy i tym podobnych tumanów : nie postuluję bynajmniej aby wzorem hunwejbinów, hitlerjugend czy inszej bolszewicko-islamistycznej hołoty zakazać i palić wraże dzieła na stosach, przecież nie każdy kto lubi filmy Polańskiego musi zaraz jechać małe dziewczynki w kakao jak pan reżyser, a jedynie by zachować czujność podczas percypowania utworów czy aby ktoś nam tu czasem czego nie wciska do łba. Diabelska muzyka wcale nie musi być wulgarna i głośna, pięknoduchom przypomnę, że szatan jest przede wszystkim kusicielem i dostosowuje środki do wrażliwości ofiary, dla jednostek inteligentnych i zdolnych niewątpliwie ma coś extra:) [ oczywiście mowa tu nie o pociesznym, ludycznym wyobrażeniu Lucyfera z kozią brodą, rogami i wielkim chwostem bo to dobre jedynie dla podstarzałych śląskich satanistów, chodzi o dotyk czegoś zimnego i nieludzkiego co Nietzsche obdarzał mianem ''der teufel'' - nawiasem Prokopiuk z Wiercińskim ponoć kiedyś diabła wywołali i wcale ale to wcale im się to nie spodobało... ].

To tyle jeśli chodzi o Bowie'go i jego ''tani demonizm 5-ego stopnia'', nie zamierzam rozkminiać związków padłego artysty z okultyzmem na części pierwsze bo już ktoś tego dokonał :


- wprawdzie materiał zbyt obszerny abym zdołał wszystko zweryfikować ale generalnie brzmi wiarygodnie, w każdym razie jego fascynacje crowleyowskim telemizmem są faktem, nigdy ich nie ukrywał ostentacyjnie wręcz kreując się na adepta ''zakonu złotego brzasku''. Tak czy siak mam nadzieję, że popsułem nieco zabawę, nastrój napuszonej żałobnej pompy kompletnie nie licujący z realnym znaczeniem tego zabawiającego się w czarną magię błazna. Muszę jednak przyznać, iż akurat niniejszy kawałek całkiem mu wyszedł ale to tylko dlatego, że ratuje go brzmienie świetnego big bandu na tle którego nawet jego charakterystyczne wycie jakoś specjalnie nie przeszkadza :



Skoro poruszamy wątek okultyzmu dorzucę jeszcze merytoryczne zaoranie Bartka Chacińskiego, który storpedowanie przez grupę świeckich wiernych koncertowania po kościołach różnych opętańców w rodzaju wspomnianego na wstępie Davida Tibeta wykorzystał jako okazję do wyrzekania na rzekomych ''katolickich kołtunów'' - szczegóły tutaj, nadmienię tylko iż jest to kolejna już ostatnio taka oddolna akcja przedsiębrana przez zwykłych pariafian jacy coraz częściej mają dość narzucanych im odgórnie przez hierarchię kościelną ''ekumenicznych'' imprez w ramach ''posoborowia'', kontrkulturowi krytycy ''kościoła hierarchicznego'' powinni z tym niemiłym dla nich faktem wreszcie się skonfrontować :

''Na wstępie aby uniknąć bredni o ''moherach'', ''katotalibanie'' itp. rytualnych połajanek zaznaczę iż nie jestem katolikiem ani w ogóle chrześcijaninem lecz agnostykiem, nie jestem więc stroną w tym sporze stąd mogę spojrzeć nań chłodnym okiem i przyznaję w nim rację akurat katolickiej kurii. Z całym szacunkiem ale zanim zacznie pan panie Bartłomieju pouczać katolików co i kogo mogą gościć w swych świątyniach lub nie i egzaminować ich z ''tolerancjonizmu'' wpierw może sam zastanowi się nad bzdurami, które wypisuje np. ewidentnie przegiął Pan z tą ''mistyką chrześcijańską'' w wypadku Tibeta - akurat nie są to raczej dziełka siostry Faustyny a jakieś gnostyckie apokryfy czy wręcz taoistyczna ezoteryka [ tu pojawia się fundamentalne zagadnienie prawdziwej przepaści między religiami Bliskiego i Dalekiego Wschodu ale nie czas i miejsce na roztrząsanie go tutaj ], przeżył on również okres fascynacji Crowleyem i nawet jeśli dziś dystansuje się nieco odeń nadal jak podkreśla jest to jedno z ważnych źródeł inspiracji w jego twórczości a doprawdy nie pojmuję jak dorosły człowiek może traktować serio taką nędzę intelektualną i estetyczną jak ten cały ''thelemizm'', reasumując z Tibeta taki ''chrześcijanin'' jak Breivik - ''kulturowy''. Proszę nie oburzać się na zestawienie ze zbrodniarzem, masońskie inspiracje tegoż ostatniego wyrastały z podobnie mętnych, okultystycznych źródeł, nie powołuję się tutaj na jakieś dziwne strony typu ''stopsyjonizmowi'', przynależność terrorysty do wolnomularstwa została potwierdzona przez samych masonów, jakże by zresztą mogło być inaczej skoro sam niemal obnosił się z nią fotografując siebie nie tylko w rynsztunku bojowym w którym miał dokonać zamachu ale i rytualnym fartuszku, bez uwzględnienia tego faktu nie pojmiemy choćby jego bełkotu o ''templariuszach'' i innych dziwnych konceptów zawartych w jego ''manifeście'', to rzecz jasna nie dowodzi iż fascynacja gnozą, magią itp. hermetycznymi kultami musi zaraz popychać do zbrodni ale jak widać może stąd nie lekceważyłbym tak prawdziwego problemu jaki się tu wyłania zbywając go lekceważącym machnięciem ręki. Nie przypisując im nadmiernej roli nie możemy też jednak zapominać o mrocznych, okultystycznych nurtach w nazizmie [ matecznik hitleryzmu jakim było ''stowarzyszenie Thule'', ''arjozof'' i bez wielkiej przesady można rzec ''duchowy ojciec'' Hitlera Lanz von Liebenfels, ''czarny zakon'' SS etc. ] ale i o czym mniej osób wie, także w wydawałoby się tak materialistycznym do szczętu komuniźmie [ wystarczy wspomnieć, że Lenin musiał przed rewolucją stoczyć prawdziwą bitwę o przywództwo w partii bolszewickiej z frakcją ''bogotwórców'', Bogdanowem i Łunaczarskim, pod jej wpływem był również Gorki, pojawia się tu też nazwisko wysoko postawionego czekistowskiego ludobójcy, jednego z twórców Gułagu Gleba Bokija i podlegającego mu naukowca Aleksandra Barczenki, wreszcie wymienić należy słynnego w swoim czasie ''maga'', ezoteryka Nikołaja Roericha, który pod pozorem wyprawy do Tybetu, wysłanej na ponad 10 lat przed słynną nazistowską, wykonywał tajną misję dla sowieckiego wywiadu - więcej na ten i podobne tematy w znakomitej pracy rosyjskiego historyka Andrieja Znamienskiego pt. ''Red Shambhala'', która oczywiście nie doczekała się do dziś polskiego przekładu ]. Wracając do zagadnień stricte muzycznych - dziwię się nonszalancji z jaką podchodzi Pan do całego wydarzenia, jako znawca niechby i pop- kultury, a może właśnie tym bardziej, i krytyk muzyczny lepiej ode mnie powinien Pan zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństw towarzyszących twórczości w tej dziedzinie, przecież odpowiednio dobranymi dźwiękami można wywoływać i sterować emocjami tak jednostek jak mas a nawet zrobić im krzywdę, określone częstotliwości i natężenie hałasu może rozwalać łby dosłownie i w przenośni - nie jest to bynajmniej wytwór paranoicznego umysłu, przypominam choćby o torturowaniu w ten sposób więźniów Guantanamo i podobnych placówek, brak mi tu podkreślenia odpowiedzialności ciążącej na artyście, który bierze się za uprawianie muzyki czy w ogóle jakąkolwiek działalność kulturalną [ nie musi to oznaczać zaraz konotacji religijnych ]. A właśnie, skoro już wypomina Pan katolikom skandale obyczajowe gwoli uczciwości wspomniałby może wpierw, iż jedna z niedoszłych ''gwiazd'' obecnego Unsoundu wylądowała dopiero co w areszcie za pedofilię :

http://www.timesherald.com/general-news/20151009/philadelphia-man-charged-with-attempting-sex-act-with-boy-in-upper-providence

http://pitchfork.com/news/61572-synthesizer-pioneer-charles-cohen-arrested-on-child-sex-charges/

- mam nadzieję, że nie będzie Pan ani też żaden z komentatorów brał w obronę tego entuzjasty ''międzypokoleniowej intymności'', trudno też stawiać na równi taki ''hardkor'' z przypadkiem nieszczęsnego księdza, byłego rzecznika prasowego ''dni młodzieży''  tym bardziej, że ten nie ukrywa bynajmniej, że skrewił i nie odstawia żenadnej latynoskiej telenoweli jak oszust Charamsa : owszem, za takowego go uważam, powinien oddać niemałą zapewne forsę, którą pobierał na znaczących stanowiskach w hierarchii KK przez czas, gdy zwodził członków wspólnoty i instytucji do której należał, w każdym razie gdybym był katolikiem tego właśnie bym się odeń domagał, jak mówię jestem poza kościołem więc nie mam pojęcia jak to u nich wygląda ale na ich miejscu wymagałbym umowy z każdym pracownikiem tej jakby nie było instytucji za której złamanie groziłyby odpowiednie sankcje, i bardzo proszę nie ośmieszać się ''stosami inkwizycji'', wystarczyłaby zwykła odpowiedzialność finansowa a w przypadku cięższych przewinień takich jak p. Cohena karna, na szczęście nikt nie ma obowiązku być kapłanem KK ani żadnej innej religii czy loży, przynajmniej tak jest póki co pod naszą szerokością geograficzną, stąd powinien zdawać sobie sprawę z zobowiązań jakie dobrowolnie - podkreślam to ! - przyjmuje wstępując do takiej lub innej organizacji co zakłada też pełną odpowiedzialność, nie powinno przed ponoszeniem konsekwencji swych wyborów chronić wyznanie, status majątkowy, orientacja polityczna czy seksualna [ rzecz jasna zdaję sobie sprawę, że tak wygląda teoria a z praktyką bywa różnie oględnie mówiąc niemniej co do zasady powinniśmy się tego trzymać jeśli nie chcemy usankcjonować barbarzyńskiego systemu kastowego bez względu na to kto miałby znajdować się na jego szczycie np. homofobi czy homofile ].

Generalnie zdumiewa mnie, że ludzie w swym mniemaniu przynajmniej racjonalni, o poglądach liberalnych zwykle lub lewicowych biorą w obronę jakichś hołdujących zabobonom pajaców, to ja już wolę scholastyków, można wprawdzie zżymać się na ich racjonalność ale oni nie wyrzekają się rozumu na rzecz guseł, mętnych pojęć, bełkotu mówiąc wprost mającego na celu stworzenie wrażenia ''niesamowitości'' u otumanionych pijarowską sztuczką frajerów, czegoś ''głębokiego'' i ''tajemniczego'' a za którym nie ukrywa się nic, dosłownie nic, nie są wyznawcami ''złego oka'', piramidek, magicznych kamieni czy ziółek, sprzedawania ''złej energii'', żywienia się Słońcem, horoskopów, ciał astralnych itp. bredni. Nie pojmuję jak dorośli wydawałoby się a co gorsza bywa, że i faktycznie utalentowani ludzie mogą serio traktować takie piramidalne [ nomen omen ] bzdury i dać się dymać ordynarnie mówiąc na kasę a bywa, że i dosłownie jakimś cwanym hochsztaplerom pokroju wspomnianego na wstępie Crowleya, psychopatycznym kapłanom dętych ''starożytnych misteriów'' i ''rytów egipskich'', nazi-bolszewickim ''rodzimowiercom'' oddającym hołd bałwanom zlepionym z gliny i g..., poronionym fascynatom śmierci, destrukcji i wszelkiej obrzydliwości, całego tego egzystencjalnego łajna na którego negacji polega każda godna tego miana cywilizacja, jednym słowem kult opisanego wyżej syfu grozi nam stoczeniem się w barbarzyńską ''bebechowatość'', można oczywiście olać sprawę ale niestety u niektórych jego wyznawców opisana wyżej patologia zamienia się w agresywną manię, bywa, że i zbrodniczą nawet i to nie tylko w wymiarze indywidualnym ale i politycznym na co wskazywałem parę akapitów temu stąd ten satanistyczny czy okultystyczny [ z mojej perspektywy jeden pies ] gnój budzi we mnie obrzydzenie i to bynajmniej z pobudek religijnych. Widzę niestety, że wielu ''samooświeconym'' jednak tak padło na mózg, że wolą nawet wyrzec się rozumu byle tylko dokopać znienawidzonym ''kołtunom'' i ich kosztem utwierdzić się w swym całkiem na wyrost mniemaniu o sobie, zachowujecie się panie i panowie jak te przysłowiowe głupie dzieci odmrażające sobie na złość mamie uszy, słabe to, bardzo słabe... Żenada.''

- całość :

http://polifonia.blog.polityka.pl/2015/10/12/kuriozum-w-krakowie/

I na koniec już nie sposób pominąć lokalny przypadek omawianej patologii czyli Kelthuza niestety - wprawdzie wytoczony mu proces był zwykłym skurwysyństwem stąd wspierałem go przy tym ile mogłem i nie żałuję, gdyż miałem okazję obserwować z lekkim przerażeniem na paru rozprawach jak niezbyt wysoki sąd w osobie jakiegoś dupka w todze leczył jego kosztem swe potężne deficyty emocjonalne przeczołgując go aż niemiło, to naprawdę inteligentny człowiek i całkiem utalentowany artysta, gdybyż tylko czasem się przymknął ! Jego ostatni minialbum pod wymownym tytułem ''The Pessimist'' jest pod tym względem nie do zniesienia, przyznaję wprawdzie, że melancholijna wersja kawałka The Police wyszła mu kapitalnie niemniej przesłanie całości jest kompletnie do d... -  tak się kończą prometejskie napinki, to jedynie bulgot próżni. Jasne, że tzw. ''pozytywne myślenie'' za przeproszeniem, american way typu : ''mam raka odbytu, nie mogę się wypróżniać, sram ustami ale zawsze się uśmiecham i wierzę w swój sukces'' to prosta droga do samobója lub co najmniej spędzenia reszty życia na kozetce u szarlatana i psychola, który sam się powinien leczyć, tyle że pompowanie się czarnym jadem rozpaczy i nietzscheańskie tańce św. Wita na ruinach Okcydentu to żadna alternatywa a wiem co mówię bo sam się w to bawiłem i być może stąd mój brak dystansu i pasja, lata chmurnej i durnej młodości strawiłem na zagłębianiu się w, aż wstyd przyznać, ''Ziemi Ulro'' Miłosza, poezji Blake'a, gnozach i manicheizmach prokopiukowych etc. aż w końcu z tego metafizycznego onanizmu, całkiem jałowego brandzlowania mózgownicy wyleczyła mnie egzystencjalna brzytwa Ockhama jaką jest buddyjska przypowieść o człowieku zranionym zatrutą strzałą, polecam terapię. Ale jeśli kogo taka wola dawać se robić do łba to voila - disco gnoza abo necro pop, w sam raz na zdychający karnawał :



- epickie skarpety:) A to już nieco poważniejszy stuff, egzystencjalne funky :


- oddajmy sprawiedliwość artyście, kiedy ostatnio słyszeliście w przebojowym, tanecznym [ prawie ] kawałku takie trudne słowa jak ''autonomiczna wola istnienia'' ? Cóż z tego skoro niemal jak ulał pasują tu gorzkie a trafne uwagi krytyka muzycznego Siergieja Troickiego o Jegorze Letowie, liderze kultowej w Rosji ''Grażdańskiej Oborony'', cytuję za znakomitą antologią radzieckiego i rosyjskiego undergroundu pt. ''Oczami radzieckiej zabawki'' [ str. 236 ] : 

''Nie darzę go najmniejszą sympatią. Uważam, że jest pozerem, mitomanem i paranoikiem. Letow powinien już dawno zrealizować swoje samobójcze teorie zamiast zarażać nimi swoich najbliższych, w tym Jankę Diagilewą. Ale sam stchórzył i nie zrobił tego. Nienawidzę takich prowokatorów.''

- otóż to, nie kupuję szitu iż to tylko taka ''artystyczna kreacja'', twórca ponosi odpowiedzialność za głoszony przezeń przekaz, szczególnie zaś takowe treści, co nie znaczy oczywiście, że zaraz należy mu urządzać współczesną wersję procesu o czary, w tym wypadku o domniemany ''faszyzm''.

ps. * pojęcie zaczerpnąłem od Kamila Tumulca udzielającego się w komentarzach na blogu Foxa, konkretnie z dyskusji stąd.

...kwestię co łączy wymienionych w tytule gwiazdorów zostawiam domyślności czytelników, aczkolwiek w kontekście wpisu zagadka nietrudna do rozwikłania dodam jednak dla ułatwienia iż bynajmniej nie lecieli się wszyscy naraz wzajem choć byłby to zaiste epokowy trójkąt:)