poniedziałek, 22 listopada 2010

[Anty]faszyści.

Dobrych parę dni temu miała miejsce we Wszawie ''zadyma niepodległościowa'' - sam pomysł blokady demonstracji ONR-owców byłby mi nawet sympatyczny, bo bez wielkiej przesady można by ich nazwać narodowymi komunistami [ kto ciekaw niech zapozna się z ich przedwojennym programem politycznym ], gdyby nie fakt, że uczestnicy kontrmanifestacji byli równie, a może jeszcze gorsi, ot choćby trockistowska Pracownicza Demokracja, której patronuje zbrodniarz i ludobójca, by nie być gołosłownym dajmy próbkę niepowtarzalnego stylu tow. Trockiego z jego sztandarowego dzieła ''Terror i komunizm'' [ nomen omen ] : ''komuniści nigdy nie przejmowali się księżowsko-Kantowskim i wegetariańsko-kwakierskim szczebiotem dziecięcym o ''świętości ludzkiego życia'' - jaśniej i dobitniej wyraził się chyba tylko Przewodniczący Mao w swojej słynnej maksymie przejrzyście ujmującej typowo bolszewicki stosunek do prawdy i ''tolerancji'' - ''wy macie rację, ale my mamy karabiny'', piękne, nie ? Pomijam już nikczemną działalność w PRL-owskim aparacie represji i propagandy wielu rodziców redaktorów - ek ''Wyborczej'', która nakręciła tą [anty]faszystowską histerię, od czego do dzisiaj wyraźnie się nie odcięli a sporo spośród nich wręcz potrafiło bronić tej plugawej przeszłości z ober-guru Adasiem M. na czele, który zresztą ostatnio mocno się zaplątał w tej kwestii na początek walcząc jak lew w obronie pamięci swego ojca Ozjasza Szechtera przed zarzutem zdrady narodowej, po czym sam w swym anty-PiSowskim zacietrzewieniu przyznał rację jego IPN-owskim oskarżycielom ! Poza tym trzeba mieć chyba mózg zlasowany dopierdalaczami [ jak Stachursky bodaj - kto nie wierzy niech przekona się sam ] żeby porównywać do faszystów, a tak naprawdę nazistów, endeków a nawet ONR-owców - czy się to komuś podoba lub nie wywodząca się z Falangi ''Konfederacja Narodu'' Piaseckiego i jej zbrojne ugrupowanie ''Uderzeniowe Bataliony Kadrowe'' poniosły chyba największe procentowo straty spośród wszystkich działających ówcześnie w Polsce formacji w walce tak z naziolami jak i bolszewią, pomijam już, że to środowisko stworzyło jedyne wtedy ukazujące się regularnie i najlepsze podziemne pismo literackie ''Sztuka i Naród'' skupiając w swych szeregach tak wybitnie uzdolnione jednostki jak Andrzej Trzebiński [ polecam jego ''Pamiętnik'' ] czy Tadeusz Gajcy [ tak tak ! ten sam, ''imperialista i szowinista'' ]. To samo tyczy się spotwarzania NSZ i Dmowskiego - nie zamierzam w tym miejscu bronić endecji [ z mojej reakcyjnej perspektywy nacjonalizm, socjalizm i liberalizm to trzy głowy tej samej rewolucyjnej hydry, i jeśli już, to najbliżej mi do tych ostatnich ], ale fakty są takie, że zasługa Dmowskiego w odzyskaniu przez Rzeczpospolitą niepodległości była co najmniej równa, a właściwie większa niż Piłsudskiego i dlatego, cokolwiek by o nim nie myśleć, ten pomnik mu się do cholery należy ! [ a to, że miał sporo za paznokciami ? cóż, Józef też nie był święty - wcześniej jako ''czerwony terrorysta'', później sprawiając krwawy zamach stanu i bezlitośnie tępiąc opozycję : ale to nie powód by nazywać go, jak to czynią do dziś różne endokomunistyczne ścierwa, zaraz ''faszystą'' ] Był niewątpliwie wybitną postacią co uznał nawet sam... Michnik [ ?!? ] - niestety, tylko w artykule opublikowanym w prasie rosyjskiej... [ polecam wywiad z prof. Andrzejem Nowakiem w ostatniej ''Angorze'' pod znamiennym tytułem - uwaga lewacy ! - ''Dmowski nie był rasistą'' ] No i ten numer z pasiakami to już totalne przegięcie - raz biorąc pod uwagę ilu endeków i oenerowców zginęło w nazistowskich obozach koncentracyjnych [ o komunistycznych nie wspominając ] a dwa przede wszystkim jako jaskrawy dowód ignorancji i debilizmu historycznego tych lewicowych kretynów uważających się nie wiedzieć czemu za inteligentów [ chyba w cudzysłowie ] bo miał być to sprzeciw wobec zbrodniczego antysemityzmu ''faszystów'', przypomnienie jego skutków, tylko jak w takim razie wyjaśnić ten fakt iż tylu Żydów było faszystami ? Co począć z tym, że ok. co dziesiąty włoski Żyd był członkiem partii faszystowskiej, w samym ''marszu na Rzym'' brało udział co najmniej kilkuset Żydów a nawet w Wielkiej Radzie Faszystowskiej, odpowiedniku Komitetu Centralnego u komunistów, zasiadał człowiek o takim pochodzeniu, niejaki Aldo Finzi ? Te wszystkie pozorne paradoksy i szokujące [ tylko dla idiotów ] dane, które tu przytaczam biorą się z typowego dla socjalistycznych hipokrytów mylenia faszyzmu z nazizmem, celowego z ich strony zresztą bo ten ostatni to skrót od narodowego socjalizmu, który naprawdę nim był [ dlatego jedyna realna opozycja w III Rzeszy była nie lewicowa, lecz prawicowa, zachowawcza - to przede wszystkim pruscy arystokraci, katolicy, liberałowie, co najwyżej socjaldemokraci czyli ''socjalfaszyści'' dla obdarzającej ich tym mianem bolszewii, a zamęczenie Thalmanna o niczym tu nie świadczy, bo ten skurwiel był nie lepszy od swych oprawców zaś biorąc pod uwagę siłę komunistów przed objęciem władzy przez nazioli i traktując serio różnicę między nimi powinna w takim razie trwać tam permanentna wojna domowa, a coś tak mglistego jak ''niemiecki charakter narodowy'' rzekomo lubujący się w porządku nie jest żadnym wytłumaczeniem jej braku, bo tenże ''charakter'' nie przeszkadzał im zaciekle wzajemnie się napierdalać w czasach Weimaru z podkładaniem bomb i skrytobójstwami włącznie ]. Tak, tego się właśnie obawiają i dlatego tak histerycznie zwalczają ''faszyzm'' by odsunąć od siebie to niepokojące widmo, które jak w krzywym zwierciadle ukazuje im realne skutki ich rzekomo ''wolnościowych'' ideałów ! Zamierzona jak wspomniałem i sensowna z ich punktu widzenia ignorancja pomija istotne różnice między faszystami a narodowymi socjalistami a jedną z nich jest właśnie rasizm, czy raczej antysemityzm, bo nie wiem jak zachowywali się Włosi wobec Etiopczyków po inwazji na Abisynię tzn. mordowali i pacyfikowali ich na pewno, ale czy programowo też nimi pogardzali ? - tego nie wiem. W każdym razie ustawy norymberskie zostały wprowadzone we Włoszech późno i pod naciskiem Niemiec, nie były też nigdy konsekwentnie egzekwowane, tak naprawdę masowe mordowanie Żydów zaczęło się tam paradoksalnie wraz z upadkiem Mussoliniego - naziole poczuli, że mają w związku z tym rozwiązane ręce w tej kwestii i to oni głównie trudnili się tym haniebnym procederem [ a także barbarzyńskimi pacyfikacjami rodzimej ludności, o czym też warto pamiętać ]. Zakutym lewackim łbom polecam lekturę książki traktującej o faszystowskim micie młodości autorstwa Piotra Podemskiego wydanej w tym roku przez wydawnictwo DiG - praca ta zawierając wiele nieznanych szerzej faktów obalających tezę o rzekomo ''reakcyjnym'' charakterze tego ruchu [ np. rozbijanie procesji katolickich w Mediolanie przez faszystowskie bojówki pod wodzą eks-futurysty Marinettiego we wczesnych latach 20-ych ] demoluje przy okazji rozpowszechniony wśród tych anarchistów z bożej łaski kontrkulturowy mit jakoby młodość ze swą buntowniczością [ dzisiaj należałoby raczej rzec : konformizmem ] jest zaprzeczeniem faszyzmu utożsamianego tutaj z dorosłością i ponoć przyrodzonym jej autorytaryzmem : sęk w tym tylko, że hymn faszystów nosił nazwę ''Giovinezza'' co znaczy nie co innego jak ''młodość''... Jak świat światem to właśnie osobnicy niedojrzali i nieukształtowani jeszcze oraz dzieci mieli zawsze skłonność do wszelkiej apodyktycznej głupoty, totalniactwa i bezmyślnego a niesłychanie ekscytującego ludzkie bestie okrucieństwa - każdy kto zetknął się z pismami Lenina lub Hitlera powinien szybko dostrzec, że byli takimi dużymi bobo [ no, chyba że sam nim jest ] a przebijający z ich wypocin infantylizm był idealnym podglebiem dla właściwej im nieodpowiedzialnej zbrodniczości. Zresztą kropkę nad i postawił nie kto inny jak sam Fellini, gdy podczas prac nad ''Armacordem'' traktującym o dzieciństwie i dorastaniu w faszystowskich Włoszech i będącym jego rozliczeniem ze swym ówczesnym bezkrytycznym - ach jakie to młodzieńcze ! i idealistyczne ! - zachwytem nad Mussolinim, powiedział :

''Faszyzm to degeneracja na określonym etapie historycznym pewnego stanu indywidualnego - mianowicie młodzieńczości, która psuje się i gnije, rozrastając się w monstrualny sposób, ale nie rozwijając się. Faszyzm i wiek młodzieńczy to przede wszystkim odbicie naszej psychologii, coś co tkwi w każdym z nas.'' - i teraz najlepsze - ''Nie sposób walczyć z faszyzmem nie utożsamiając go z tą częścią każdego z nas, która jest nosicielką ignorancji, duchowego ubóstwa i idiotycznych zachcianek''

- czyli z młodością jednym słowem... Powyższe winno być wyryte w każdej tępej lewackiej mózgoczaszce, której wnętrze przypomina zatęchłe bajoro, i dotyczy to zarówno tych cierpiących na młodzieńczą demencję, objawiającą się osobliwie krostami na mózgu, ''anty''faszystów jak i wykrzykujących ''młodość ! rewolucja !'' i uprawiających błazenady z pochodniami wraz z towarzyszącymi im wzwodami praworęcznymi [ ''panie doktorze, cierpię na sztywność prawej ręki'' ] zjebami z ''Falangi'' - zresztą co to za różnica skoro choćby ci ostatni nie tak dawno zawiązali sojusz, niechby i ''taktyczny'', z ''trzecioświatowymi maoistami'' czyli synalkami feministki Nowickiej, ex-LBC ? No i w końcu jeśli jest prawdą, że w tym pociągu pod Bydgoszczą czy gdzie tam do którego wpadła bojówka antify, puścili gaz w przedziale i okładali bejzbolami nie tylko skinów ale też bogu ducha winnych jadących wraz z nimi pasażerów, jeśli to prawda powtarzam... to rację ma Ziemkiewicz i prawdziwymi pałkarzami i faszystami są właśnie oni, a nie ONR ! Najlepiej rzecz całą ujął Kelthuz na swoim blogu [ kto on zacz o tem potem a właściwie kiedy indziej ] pisząc : ''Antyfaszyzm, to po prostu faszyzm, tyle że anty'' [ ja od siebie dodałbym, że to raczej tylko różne odmiany bolszewii ]. Rola w tym wszystkim Blumsztajna i ''Wyborczej'' potwierdziła moją intuicję, że ''liberalizm'' tej gazety i skupionego wokół niej środowiska jest pozorny, co najwyżej na poziomie retorycznym, a tak naprawdę to jakaś neotrockistowska, czerwona szmata sącząca jad tępej propagandy dla niepoznaki przebranej w wolnościową frazeologię.  Dobra, dość o tym bo mnie zaraz szlag trafi - polecam poświęcony całej sprawie, ciekawy i wyważony tekst Wildsteina oraz dwa wpisy z bloga Huberta Kozieła, jak sam o sobie pisze ''postfaszysty'' i ''syjonazisty'' - relacja ''z marszu'' i zwłaszcza ten o fenomenie samego Duce i włoskiego faszyzmu, a żeby nie być posądzonym o stronniczość dorzucam także wywiad z Michałem Sutowskim, jednym z głównych organizatorów kontrmanifestacji [ pada tam kuriozalne porównanie ONR z KPP - pan, czy raczej towarzysz Sutowski nie potrafi lub też nie chce dostrzec radykalnej asymetrii w sytuacji tych dwóch ugrupowań, bo Falanga nigdy nie była przybudówką NSDAP tak jak KPP sowieckiej kompartii, przypomnę też, że Piasecki wraz z towarzyszami dał dupy komuchom a nie naziolom i to bynajmniej nie tylko dlatego, że ci pierwsi byli bardziej otwarci na ''współpracę'' od konkurencji, bo już przed wojną niektórzy z nich np. Wasiutyński z niejaką atencją spoglądali na Wschód, nie mówiąc już o tym co słusznie zauważył Ziemkiewicz iż radykalna antyniemieckość na której w dużym stopniu ufundowana była tożsamość polskich środowisk nacjonalistycznych wykluczała niemal jakąkolwiek ich kolaborację w tym przypadku, niestety z przeciwnej strony zabrakło podobnych barier a w każdym razie były one o wiele słabsze i opór wobec drugiej okupacji również - nic, trzeba się cieszyć, że Michałek przynajmniej raczył zauważyć iż biorący także w ''faszystowskim'' pochodzie wspomniany Ziemkiewicz czy Korwin-Mikke faszystami nie są, niczego więcej nie można wymagać od kogoś z ''Kretynyki Politrukowskiej''... ]

Na koniec prawdziwie już hardcore'owa zagwozdka dla wszystkich zwolenników prostackich wizji historii z jednej i drugiej strony - co powiecie na fakt, że największą faszystowską czy faszyzującą organizacją w przedwojennej Polsce wcale nie była ''Falanga'' Piaseckiego, lecz... żydowska jak najbardziej ''Betar'' Zeeva [Włodzimierza ] Żabotyńskiego ? Nie chce mi się pisać o tym bardziej szczegółowo w tym i tak ponad miarę rozrośniętym wpisie [ ich współczesnymi pogrobowcami zajmowałem się w tym miejscu jakiś czas temu ], proszę samemu poszukać sobie informacji na ich temat, a także ''Irgunu'' lub związków jakie łączyły ich z włoskimi faszystami z których młodzieżówką ''Balilą'' urządzali wspólne obozy itd.

p.s. a propos całej sprawy polecam jeszcze lekturę znakomitego tekstu Dawida Wildsteina [ - syn ? w takim razie gratuluję ] pod wymownym tytułem ''Biesy na Nowym Świecie'' - wynika z niego min. że Kazi Szczuce już do reszty odbiło, uwierzyła chyba, że jest wcieleniem Rózi Luksemburg [ może jej guru tak ją ''oświecił'' ? ], osobliwie też ''polemik'' z jego tekstem panów Syski z ''KP'' oraz salonowego ''uberliberała'' Sadurskiego : ich chamstwo najlepiej świadczy o poziomie [ ? ] przedstawicieli lewo-liberalnych ''elyt'', starych jak i młodych - a także zaoranie innego ignoranta ze środowiska ''Kretynyki'' Michała Sutowskiego [ skądinąd niczego nie wypominając, ale patrząc na kolesia to mając takich przeciwników ONR-owcy powinni spać spokojnie... ] w wykonaniu Stefana Sękowskiego.

piątek, 5 listopada 2010

''Jesteś Romem ? - Nie, jestem normalny''...

- ten wpis będzie o tym, że ''szkło kontaktowe'' szkodzi... [ bezpośrednio na mózg osobliwie ] Niebiosa najwidoczniej wysłuchały mych próśb i pogoda na Wszystkich Świętych i Zaduszki [ straszne nazwy, Palikot koniecznie musi coś z tym zrobić ! ] była ładna [ nie pamiętam tak ciepłych jak na tą porę roku nocy ], bynajmniej, jak tego się obawiałem, pod psem a nawet ch... psa - ''prącie trzy na metr czarne jak w habicie ksiądz'' jak zaśpiewałby [ zawył ? zaryczał ? ] podstarzały śląski satanista, wokalista ''Kata'' Roman Kostrzewski, a jak wiadomo wszystkie Romki to fajne chłopaki : on, Wilhelmi, Giertych... [ nie wspominając już o tym pedofilu Polansk'ym ] Ryśki rzecz jasna też np. niejaki Ryszard C., nasza rodzima wersja ''Taksówkarza'' [ oni mieli Roberta de Niro a my Ryśka C. ...] ze ''świętego miasta'', który wyruszył do Łodzi by wymierzyć ''ludową sprawiedliwość'' wstrętnym pisiarzom. Nie będę się na temat całej sprawy zbyt rozpisywał bo i po co, skoro lakonicznie i trafnie skomentował ją Studyta na swoim blogu - ''Po uważnej lekturze wiodących portali informacyjnych doszedłem do jedynego słusznego moralnie wniosku: za morderstwo w Łodzi odpowiadają PiSowcy, bo przecież gdyby ich nie było, nie trzeba byłoby ich zabijać (dorzynać).''... Kto chce trochę bardziej rozbudowanych analiz niech sięgnie po komentarz ''Ziemniaka'', którego uwagi o oszalałych z nienawiści do siebie Polaczkach [ czego klinicznym przypadkiem jest nie tylko opisywany ''krwawy cinkciarz'' ale też Palikotowa trzódka ] podzielam, natomiast Jacek Sierpiński wskazuje z libertariańskiego punktu widzenia na inny aspekt sprawy w kontekście absurdalnych postulatów całkowitego zakazu posiadania broni jakie się przy okazji pojawiły, gdy tymczasem to raczej możliwie powszechny do niej dostęp stanowiłby skuteczniejsze zabezpieczenie przed tego typu zbrodniarzami, w dodatku nikt jakoś nie zauważa, że nie miał on na nią pozwolenia, więc jest to ewidentny dowód na nieskuteczność obecnego restrykcyjnego dość prawa, jakie w tym względzie panuje, no i last but not least nikt także nie zadaje o wiele bardziej sensownego w takim razie pytania skąd ją w ogóle wziął ? Być może opisywane tu i ówdzie jego powiązania z niegdysiejszą MO rzucają pewne światło... [ kto chce dowiedzieć się o co tak naprawdę chodzi z tym ''zakazem broni'' polecam poświęcone tej kwestii wpisy na blogu Szczepana Twardocha, jak ten o poli-milicjantach lub polskiej hoplofobii czyli histerii, jaka panuje wokół byle ''gnata'' w naszym społeczeństwie ]

Ze swej strony dodam tylko, że w całym tym zamieszaniu zastanawia mnie najbardziej łatwość z jaką media uznały sprawcę mordu za wariata natomiast nikt nie uznaje za takowych tych, którzy swym nieodpowiedzialnym i nieustannym szczuciem doprowadzili do tej tragedii [ i jeszcze jak to psychopaci nie poczuwają się nawet do winy ! ], pomijając już, że gdyby epitety wypowiadane ostatnio przez mających się za ''oświeconych'' pod adresem ludzi nienormalnych powtórzono wobec homoseksualistów lub Żydów... Ale nikt jakoś nie mówi o ''schizofobii'' i w sumie dobrze, bo to nowomowny bełkot, tylko uderza mnie ta gargantuiczna wręcz hipokryzja ''salonu'' ! - wspominam o tym, bo sam jestem jedną z osób chorych psychicznie, ale nie umysłowo, w przeciwieństwie jak widać do większości naszych [ ? ] ''elyt'', niestety.

Nic, je...ć to, ''spijmy dziewczęcą krew błony dziewiczej jak zagęszczony sok własnej czci'', że znowu sparafrazuję [ za przeproszeniem ] Romana K. - gdyby co umieściłem odnośnik do strony ''Kata'' w dziale ''osobliwości'', tamże również stronę osobliwej subkultury miłośników północnokoreańskich milicjantek drogowych, o której istnieniu dowiedziałem się ostatnio dzięki znajomemu, za co w tym miejscu mu dzięki [ dzieki-mu ], uprzejmie też informuję o nowym dziale poświęconym winu [ pod zakładką ''inne'' ], gdzie szczególnie polecam blog ''bez ściemy'' na którym faktycznie zajmują się tym szlachetnym [ nie zawsze ] trunkiem bez typowego niestety dla towarzyszącej mu pseudo-kulturowej otoczki zadęcia, z którego bezlitośnie szydzą o czym można przekonać się choćby w pochodzącym z niego wpisie o degustacji win przez... hm, powiedzmy niezbyt powołane do tego osoby lub tyczącym przesławnego grodu Breuslavia nad Odrą.

Podsumowując mogę już z satysfakcją stwierdzić, że minione święta będę wspominał bardzo miło, a to dzięki pięknemu setowi który zaczął się od wernisażu wystawy znajomej, na której pokazała zdjęcia zrobione kilka lat temu podczas Halloween w Stanach - pomijając już taki a nie inny mój stosunek do tego ''święta'' było to ciekawe jako pewien społeczny dokument, spojrzenie na jego inny, obyczajowy bardziej a nie komercyjny jak zwykle aspekt, poza tym dodatkowego waloru fotografiom nadało wykonanie ich jakimś przedpotopowym Zenithem [ piękne ziarno ], ale przede wszystkim dzięki towarzyszącej wernisażowi atmosferze : bodaj pierwszy raz zdarzyło się tak na ''Bazie'', że ludzie nie rozchodzą się najdalej po godzinie, lecz staje się to okazją do kilkugodzinnego spotkania ze znajomymi i nieznajomymi. Dla mnie szczególnie ważne było to, że mogłem posiedzieć sobie w ''salonie dla VIP-ów'' czyli kanciapie obok sali wystawowej na wygodnej starej kanapie sącząc dobre wino przyniesione przez znajomą i swobodnie pogawędzić zarówno z tymi, których znam od dawna, jak i tymi, których chciałem od dawna poznać np. Brulionmanem na którego blog staram się wpadać regularnie bo warto. Zapewne duża w tym zasługa oprawy przygotowanej przez organizatorów czyli powycinanych dyń ze świeczkami palącymi się wewnątrz itp. ale też możności napicia się wina i inszych trunków... Wspominam o możności, bo na kilku poprzednich wystawach panowała kompletna abstynencja, którą to bolesną lukę starano się wypełnić np. nadobfitością tłuszczu zwierzęcego [ ?! ] co nawet takiego anty-wegetarianina jak ja wprawiało we frustrację bo co to za wernisaż bez choćby odrobiny wina ! Tym większe uznanie dla organizatorów, że wykazali się kulturą i zadbali o alkohol [ w umiarkowanej ilości, bez histerii, boć i nie o żadne szpetne pijaństwo tu chodzi ] jak i dali możliwość przyniesienia go innym do czego i niżej podpisany dołożył swoją skromną cegiełkę-butelkę, niestety ch...wą - w tym miejscu przestrzegam lojalnie przed białą argentyńską Quarą, pijalna ale paskudna, dopiero po czasie niestety przyszło mi do głowy, że o wiele lepszym pomysłem byłoby kupienie na tą okazję sprawdzonego już i całkiem zacnego rumuńskiego ''Vampire'a'', osobliwie białego, który w dodatku właśnie idealnie wpasowałby się w  ''demoniczno-zabawowy'' kontekst wystawy, ech... Rzecz całą uwieńczył następnego dnia tradycyjny wieczorny wypad ''na groby'', gdzie miałem okazję wypić w zacnym towarzystwie za dusze zmarłych, lub choćby tylko ich pamięć, białego ''Imiglikosa'' przyniesionego przez pewną nadobną pół-Greczynkę...

I tyle - i aż tyle : bardzo to było mi potrzebne wydobywając mnie z jesiennej chandry, w której właśnie zaczynałem się pogrążać, mam też nadzieję, że pozwoli mi skutecznie przeciwstawić się jej kolejnym atakom, które wraz pogarszającą się, chujową niczym sataniczne prącie [ patrz początek ] pogodą zapewne będą się ponawiać. Zainteresowani zaś tym o co chodzi z tą specyficzną normalnością w tytule niniejszego wpisu dowiedzą się z tegoż artykułu pochodzącego z faszystowskiego, a jakże, portalu, ewentualnie gdyby było im mało mogą też wejść na stronę ''aryjskiego'' blond-niebieskookiego Cygana, ups, Roma czyli niejakiego Bogdana Trojanka, nie-do-końca-polskiego Jamesa Browna [ te oślepiające marynarki ! ] - szczególnie warto tam poczytać ''biografię'' o tym jak ciężko być blondynem wśród... ''nie-blondynów'', a także w ''galerii'' kliknąć zakładkę ''znani-nieznani'', gdzie można go zobaczyć w towarzystwie min. Joli K., Jarka lub Lecha K. czy w końcu w mocno konfidencjonalnej rozmowie z samym Ojcem Dyktatorem... bo i też jego kawałek ''Buteleczka wina'', którym się zachwyciłem przypadkiem wpadł mi w oko [ i ucho ] na TV Trwam : polecam, dobrą muzę puszczają też na śląskiej tv np. utwór ''Fojno teściowo'' - trzeba jakoś wypełnić tą lukę po MTV... A, i na sam koniec chciałbym jeszcze wrzucić całkiem smaczną rzecz, którą znalazłem na stronie ''Kretynyki'' gdzie przez pewien czas nie wchodziłem dla psychicznej higieny bo wk... mnie emo-liberał Michalski, trochę też Piątek, bynajmniej przez swoje lewicowe lecz protestanckie odjeby, ale przemogłem się po czasie i dobrze, bo dzięki temu mogłem przeczytać wywiad z rysownikiem Raczkowskim, który jest jaki jest, ale rzecz o której tam wspomina rozjebała mnie nieźle i myślę warto ją tu przytoczyć bo w szczególności tyczy się wspomnianej wyżej ''normalności'' naszych decydentów :

''Jest też afera podobna do afery dopalaczowej, ale zupełnie zignorowana przez media. Chodzi o suplementy diety. Jest coś takiego jak środki na erekcje. Tylko, że są na receptę. Trzeba pójść do lekarza, a mężczyźni w Polsce tego bardzo nie lubią. [...] Jako człowiek ciekawy wszystkiego, co można zażyć, postanowiłem przetestować te suplementy diety. Nie, dlatego, żebym nie miał erekcji, bo mam. Ale okazuje się, że one działają nawet, jeśli ma się erekcje. I to bardzo dobrze. Nawet, gdy w trakcie stosunku zadzwoni do ciebie matka, to możesz z nią rozmawiać, a erekcja nie ustępuje. Te suplementy, które można było kupić w zwykłych spożywczakach, naprawdę działały. Ale ostatnio zostały wycofane. Informacja o tym ledwie przemknęła w prasie, ale z pewnością wstrząsnęła licznymi użytkownikami i zniszczyła wiele szczęśliwych sytuacji międzyludzkich. W tych środkach odkryto takie same substancje, jak w środkach na receptę, więc zostały zdelegalizowane. Prawie nikt nie zwrócił na to uwagi. Ale dlaczego nie podziwia się władzy, że zapobiega erekcji? Spośród wszystkich suplementów tylko jeden został na rynku. Jak myślisz dlaczego? 

Bo nie działa?

Bo nie działa!

Władza chcę mieć kontrolę nad erekcją.

Tego samego dnia, kiedy zakazano dopalaczy, zalegalizowana została produkcja bimbru, co wywalczyła komisja Przyjazne Państwo.''

- całość

wtorek, 19 października 2010

Quovadis, brat Vercyngetoryxa

...i siostrzeniec Valensa - ten wpis miał być kanikułowy, taki od Sasa do lasa, ale raz, że w międzyczasie kanikułę szlag trafił [ gdzieś na początku września pogoda była taka, że nawet pić się w nią nie chciało... na szczęście ostatnio mieliśmy długą serię pięknych, słonecznych i chłodnych, prawdziwie złoto-jesiennych dni, która niestety chyba właśnie dobiega kresu, aczkolwiek po cichu liczę jeszcze na ''przebitkę'' w okolicach Wszystkich Świętych ] a dwa, że ostatnio natrafiłem na coś, co idealnie pasuje do tytułu tego postu w zamyśle kompletnie absurdalnego, bez związku z czymkolwiek [ prawie, o czem potem ] - otóż na stronie Krzysztofa Wyszkowskiego znalazłem zapis słynnej w swoim czasie rozmowy Wałęsy z bratem podczas internowania tego pierwszego w Arłamowie w ' 82 r., którą kiedyś uważałem za SB-ecką fałszywkę a obecnie coraz bardziej nabieram przekonania, że niestety jest autentyczna. Oto co smakowitsze fragmenty [ tylko w ramach krótkiego wprowadzenia, aby uczynić kontekst sprawy czytelnym - generalnie chodzi o to, że Lechu kombinuje jak tu dostać tę forsę z przyznanej mu, a tak naprawdę ''Solidarności'', nagrody Nobla aby ustawić siebie oraz rodzinę i żeby podjął się tego jego brat, skoro nie pozwalają mu na to Wojtek pospołu z pazernymi klechami, jemu, ''cwaniakowi prostemu'' wg własnego określenia, za to z jakimi przodkami ! ] :

„W. (Lech Wałęsa) - To oczywiście oni mają rację , że Kościół chce mi kurwa nóż w plecy włożyć. Przecież oni mają dalekowzroczną politykę. Tu się zgadza.

B. (Stanisław Wałęsa) - Oni mają nawet założenia na 1000-lecie.

W. - Tak , ale na dzisiaj dla nich to jest ekonomicznie tak; dla mnie jako człowieka i rodziny to kurwa nie jest ekonomiczne, ale ich to jest ekonomicznie , tu się zgadzam. Dlatego Orszulika wygonię . On dużo spraw mi załatwił, tylko teraz co przeważyło, kiedy Danki nie przyjęli w Warszawie. Kiedy prymas był i nie przyjął jej . Ona miała tam im powiedzieć - wy chuje gracie. Oni tu mają inny argument , że przez papieża itd. , przez tę politykę załatwią te inne rzeczy . Rozumiesz? To są duże zbieżne koncepcje , ale inaczej intepretowane . I oni wyciągnęli inną i ja wyciągam inną . Prowadzimy politykę z papieżem, a ja myślałem, że papież, Orszulik, Dąbrowski to jest jedno. Okazuje się, że nie. Oni po prostu inną koncepcją stosują. Po czym wnioskuję? Po tym, że kiedy te ostatnie nagrody wpłynęły ze Szwecji i Norwegii, oni powiedzieli, żebym teraz nie ruszał nic, dopiero później. Jednocześnie powiedzieli mi, że władza załatwia ten spadek, że oni chcą załatwić.

B. - Jak to z tym jest ?

W. - Chcą mi zablokować te wszystkie konta, które są na mnie na Zachodzie i jednocześnie odciąć mnie od źródeł rodzinnych. Tam coś Wojtek spierdolił sprawę na tyle, że oni na nim bazują; żeby on zawinklował sprawę, że mnie odetną od faktycznych dochodów,
na które mógłbym się powoływać, a tamte mi obetną, a tych nie mogę wziąść, no bo ambicja, bo działacz społeczny itd.[ ... ] Te klechy są fajne, ale kurwa, w chuja grają .

 B. - Cóż ja mogę się włączyć ?

W. - Pomóc mi jakoś, jak ja mam to zrobić. Problem polega na tym, że ja wiem mniej więcej, jednocześnie nie wiem sytuacji międzynarodowych; Kościół idzie dalekowzroczną polityką i mnie hamuje, trzyma mnie, kurwa, prawie za rękę. Ja im, kurwa, załatwiłem wszystko.

B. - Oni najwięcej skorzystali .

W. - Wiesz ile ? 10 milionów . Powiedziałem im dobrze, a jakie moje porozumienie? To znaczy tak: - macie te wszystkie msze, dla marynarzy, dla więźniów, dla innych. A jak macie daleko status prawny Kościoła? Wszystko załatwiłem, kurwa. Wszystko mają tylko ja nic nie załatwiłem. Teraz dochodzę do wniosku, że im pasuję taki rozgardiasz, bo wtedy oni zyskają. Musimy zrobić podział. Dopóki nie zrozumiesz tego, ze musimy zrobić podział, to będzie chujowo. [ ... ] Wyjedź z kraju, bo musisz się zająć tymi sprawami. Oczywiście moja stara uważa, bo ona jest zaślepiona w tej Polsce, ona uważa to inaczej, ale ona się na tym nie zna. My na to nie zwracajmy uwagi, ale my jako dalekowzroczni politycy, pamiętając o tym, że mamy w naszym gronie, rodzinie, cholernie wielkiego przodka. Wiesz o tym, że w 410 roku był cesarzem, kurwa, całego imperium. Ja doszedłem do wniosku, że książki, które czytałem, oczywiście się zgadza. Ktoś podał, że byliśmy cesarzami. Faktem jest oczywiście, że jego tam przewrócili, z Konstantynopola zrzucił go ten Rusek i jego rodzina rozjechała się do Francji, do Włoch i gdzieś tu, na Wschód. My jesteśmy z tego szczepu, ale już nie wnikając w to. Jesteśmy z rodziny, która musi pokierować tymi wielkimi sprawami. Ja się wjebałem w to i nie mogę się cofnąć. Choćbym nawet płakał, nie mogę się cofnąć, muszę grać do końca. Mogę przetrwać jeszcze tę hegemonię radziecką czy inną. Ponieważ ja nie mogę, bo siedzę, to ty musisz się tym zająć. Mamy wielkie widoki i z tych widoków musimy skorzystać i zabezpieczyć się. [ ... ] Weszliśmy za wysoko, sytuacja nas wpierdoliła. Myślisz, że mnie się to podoba? Ja też myślałem tam czapkami zahandlować, a się wpierdoliłem w sprawy poważne. Co mam teraz zrobić? Nie mam wyjścia. Muszę w to brnąć, jednocześnie nie mogę. Tutaj nawet w tym tygodniu, nie wiem czy słyszałeś, że te dolary w Szwecji co znaleźli, to jest 100 tys. dolarów. Nawet nikt tego nie ewidencjonuje. Niektórzy chuje się wyprą, wiesz o tym. Jak źle zagramy, to oni się wyprą.

 B. - Ja muszę mieć jakieś upoważnienie .

W. - Teraz ty myśl jak. Nie opieraj się na mojej starej, która jest podrzędna, dobra kobieta, ale naprawdę głupia. To jest prosty człowiek, który ma siedem klas. Na niej się nie opieraj. Opieraj się na mnie i na tym, że jesteśmy braćmi. I ty wiesz, jak to zrobić. Ja nie wiem jak. [ ... ]

B. - Gdyby to tak było, ale mogę być posądzony.

W. - Zaraz, co ciebie to obchodzi, jak ty będziesz w Szwajcarii, nad Balatonem i będziesz sobie pływał na statku. Co cię to obchodzi.

B. - Teoretycznie, to się tak wydaje .

W. - Ja nie będę mógł nawet tam pojechać, jak byś chciał mnie w chuja zrobić. Mnie, chociaż w to nie wierzę, to i tak będę w zasięgu, bo ty będziesz. Ja ci zlecam , rób co chcesz. A jak ty zrobisz, to twoja sprawa. Ja ci w to nie będę wnikał. Wiesz, że ja nie mogę robić żadnego ruchu. Każdy mój ruch jest chujowy. Oczywiście dzisiaj to ja płynę cholernie na fali, ale za 10 lat nie wiadomo. Generał za mordę złapie, on mi i tak pożyczy, a resztę upaństwowi, bo podatek od wzbogacenia i mnie dopierdoli tak, że zdechnę. Trzeba będzie przetrwać 100 lat, może 50. Niech twoje wnuki załatwią, czy moje. [ ... ]

B. - Ze spraw politycznych już wypadłem, z ekonomicznych jeszcze bardziej.

W. - Ani twoje sprawy, jak wiesz dobrze, ani moje. Już my w życiu nie musimy kopnąć w dupę nogą. Równie dobrze możemy splajtować. Nie wiem, czy we franki, czy w złoto, czy w fabryki, czy w ziemię, zainwestuj milion dolarów Masz takie dobro, a jak spierdolisz, to będziesz musiał zapierdalać znowu. [ ... ] Dopóki nie mieliśmy, to sprawa była prosta. Jak kurwa, nie miałem, to sprawa była prosta, kupiłem, kurwa, czapkę i grała, a teraz jak mam, to nie wiem, jaki ruch zrobić bo marki dostają w łeb, franki kurwa, co czwarty, korony w łeb. Chuj wie na co postawić. [ ... ]

W. - Cesarz Rzymu, którego pokonał Rusek z Konstantynopola, w 410 roku wygonił go.

B. - Jak była bitwa pod Grunwaldem w 1410 roku?

W. - Nie, w 410 roku wygonił go jakiś szpec z Konstantynopola. Nazywał się Wałensa. Dosłownie, z tym , że w Rzymie nie ma "ę" tylko "en" i on uciekł. Jeden brat uciekł do Francji, a drugi tutaj. Gdzieś na słowiany.

B. - A trzeci na Włochy.

W. - Nie. On rządził we Włoszech, on miał dwóch braci.

B. - Acha.

W. - Jego, nie wiem, czy tam zamordowali, bo to Grzegorz doszedł, to wygonili z tronu cesarskiego z Włoch. W tej książce tak było.

B. - To był Wałensa?

W. - Wałensa, nie "ę" tylko "en". Doszedłem do tego, że on uciekł tu gdzieś na Słowację, Czechosłowację, na Słowiany a drugi uciekł do Francji. My pochodzimy prawdopodobnie z tych, co uciekli tutaj. Tak jak ktoś kiedyś w religii uczył, że po jakimś czasie się odnawia, to prawdopodobnie los trafił na mnie. Na cwaniaka prostego itd. Mnie się udało bez większego przygotowania coś tam zrobić, ale nie chcę wychodzić przeciwko Kościołowi, więc muszę poczekać wieki, 100 lat, 200 lat. W związku z tym chcę ustawić swoją rodzinę, która dokończy naszego dzieła. Przykra sprawa, że mnie zrobili kontrkandytatem papieża. [ ... ]

[ całość ]

- nie wiem, może mi się wydaje ale chyba w ostatnim akapicie u Lecha przebijają jakieś niejasne reminescencje z ''Króla Ducha'' Słowackiego... [ Wałęsa mesjanistą ? ] A propos : ten wpis miał się początkowo zaczynać od końca [ he he ] tzn. od wspomnianej w zakończeniu poprzedniego wpisu wystawy ''Stefan i majonez'' Łodzi Kaliskiej na którą się wówczas wybierałem - generalnie było tak jak przewidziałem, rzecz udana przede wszystkim z towarzyskiego punktu widzenia choć nie będę narzekał, dobrze że coś takiego wydarzyło się tutaj, jak na Kielce naprawdę było to ożywcze i na pewno lepsze w każdym razie od badziewu, który zwykle prezentuje się w BWA, i wszystko byłoby dobrze [ już teraz mogę chyba ogłosić, że ''Majonez Kielecki'' rules ! ] gdyby panowie z ''ŁK'' [ nomen omen ] nie postanowili nadać swojej wystawie ''głębszego sensu'' - nie wiem, może powodowani kompleksami wobec ''Wielkiej Sztuki'' lub tej ''zaangażowanej'' z których dotąd tak udatnie, po sowizdrzalsku kpili - w postaci ''rozprawy z polskim mesjanizmem'' właśnie lub ''paradygmatem XIX-wiecznym, romantycznym'' panującym ponoć nadal w naszej kulturze [ ? ] : na wstępie zostałem nieprzyjemnie zaskoczony propagandową perorą jednego z nich utrzymaną w tonie najgorszej polit-poprawnej moralistyki rodem z ''Wybiórczej'' niestety. Pokrótce mówiąc popierd...ły mu się trzy zupełnie różne sprawy : mesjanizm z katolicyzmem oraz nacjonalizmem [ oczywiście takie hybrydy istnieją, podobnie jak się dowiaduję są i nazi-punki czy red-skini, ale nie mówimy tu o mutantach lecz o gatunkach i rodzajach w stanie ''czystym'' ]. Jeśli chodzi o wzajemną relację między mesjanizmem i katolicyzmem dość będzie tutaj przypomnieć, że co najmniej dwie z ''prelekcji paryskich'' Mickiewicza papież wciągnął na indeks ksiąg zakazanych i z jego perspektywy zresztą najzupełniej słusznie, bo w mesjaniźmie jest mnóstwo wątków [ takich np. jak idea reinkarnacji progresywnej na której bodaj oparty jest ''Król Duch'' Słowackiego - patrz wyżej ] których w żaden sposób nie można pogodzić z rzymskokatolicką i jakąkolwiek chrześcijańską w ogóle ortodoksją. Natomiast co do stosunku mesjanizmu i nacjonalizmu... doprawdy, trzeba być skończonym bałwanem by nie dostrzegać, że szowinistycznie i antysemicko zwykle nastawionego nacjonalizmu nie sposób pogodzić z mesjanizmem ze względu na jego oczywiste żydowskie inspiracje [ no, chyba że się jest żydowskim szowinistą - ale i tu musi dojść na dłuższą metę do konfliktu ze względu na świecki w gruncie rzeczy, materialistyczny charakter nacjonalistycznej doktryny, stąd np. napięcia w relacjach żydowskich ortodoksów w Izraelu z władzami tego państwa i częścią społeczeństwa ], sam zaś Mickiewicz jest ostatnim, któremu można by zarzucić antyżydowsko motywowany rasizm zarówno dlatego, że był wyżej wspomnianych judaistycznych mesjańskich korzeni w pełni świadomy czemu wielokrotnie otwarcie dawał wyraz w swych pismach, jak i przez swoją biografię, małżeństwo z wywodzącą się od ''frankistów'' czyli Żydów, zwolenników Jakuba Franka, którzy w XVIII w. przeszli na katolicyzm, Celiną Szymanowską, nie wspominając już o tym, że do dziś trwają spekulacje na temat pochodzenia jego matki, czego o ile mi wiadomo w świetle obecnych badań nie da się do końca potwierdzić ani obalić, w każdym razie gdyby tak było oznaczałoby to iż sam nasz wieszcz jest de facto Izraelitą [ bo zgodnie z może i mizoginiczną, ''seksistowską'' ale realistyczną chyba mądrością rabiniczną jest się nim po matce, gdyż wychodzą oni z założenia, że kto nią jest zawsze wiadomo natomiast kim jest ojciec tak naprawdę do końca nigdy... ] z czym nie mam absolutnie żadnego problemu, wręcz przeciwnie : Żyd, który jest gorącym polskim patriotą co wcale nie przeszkadza mu uważać się za Litwina - dla mnie bomba ! [ kto chce dowiedzieć się więcej może poczytać sobie esej Krasnodębskiego na ten temat umieszczony na stronie ''Teologii Politycznej'' nomen omen ] Wracając do wystawy : może najlepszym komentarzem do tego wszystkiego będzie, że gdy po części oficjalnej podszedłem do perorującego w wyżej wspomnianym duchu pana by nieśmiało polemizować z jego bzdurnymi tezami, miarą jego politycznej naiwności było jego zdziwienie, jak sam mi powiedział, iż ponad 2 lata po odejściu Giertycha jego syn wciąż musi się uczyć i zdawać egzaminy wg ustanowionego przez tego ''kontrowersyjnego'' min. edukacji programu... - ''no właśnie !'' chciałoby się rzec : nieodmiennie mnie z kolei zdumiewa fakt, jak inteligentni przecież i utalentowani ludzie łatwo dają się nabierać na tak prostackie klisze mentalne wciskane im przez różnej maści grubszych cwaniaków takie np. jak podział, że ten Kaczor jest słuszny, a tamten nie [ o tym czy jest taki lub taki decyduje rzecz jasna punkt siedz... znaczy widzenia ], niestety również mój rozmówca z ''Łodzi Kaliskiej'' okazał się jednym z nich będąc opancerzonym na wszelkie kontrargumenty np. motłoch w głośnej wtedy sprawie pod krzyżem widział tylko z jednej strony, gdy ten z drugiej był równie a śmiem twierdzić, że o wiele gorszy. Podsumowując rzecz całą - nie chciałbym, żeby wyszło to na megalomanię z mojej strony, ale radziłbym panom z ''Łodzi K.'' zostawić moralizowanie księżom, rabinom, popom, imamom, mnichom buddyjskim czy świeckim kaznodziejom [ ''moralnym terrorystom'' ] z ''Wyborczej a samym nadal zajmować się tym co dotąd tak udatnie czynili i za co ich kochamy : gołymi, rubensowskimi babami, sowizdrzalstwem i błazenadą. Zwykle nie cierpię gówniarzy, ale was proszę - nie dorastajcie !

Tyle na ten temat - resztą tego co zaszło w międzyczasie nie zamierzam się tu zbytnio zajmować : ani starciem obu Kaczorów na zjeździe ''S'' ze spontanicznym [ ? ] wtrętem w postaci performensu pani Heni [ patrząc na to miałem skojarzenie ze ''Śpiewać każdy może'' w kapitalnej interpretacji Stuhra - do zobaczenia tutaj - co też myślę będzie najlepszym komentarzem do całego zamieszania ], ani kuriozalną ''akcją anty-dopalaczową'' [ bo zrobili to już wnikliwie Ziemkiewicz jak i Sierpiński - ten drugi dodatkowo zwrócił przy okazji uwagę na ciekawy fakt, że podobnie jak w przypadku ''ustawy antyhazardowej'' gdzie chodziło o przemycenie pod jej płaszczykiem przepisów ustanawiających de facto cenzurę i zwiększających uprawnienia służb specjalnych, tak i tutaj  na fali antydopalaczowej histerii wprowadza się w tym napisanym na kolanie ''akcie [ bez ]prawnym'' skandaliczny zapis dający możliwość jakiemuś urzędasowi bazującemu jedynie na ''uzasadnionych'' podejrzeniach [ nie dowodach ! ] zamknięcia dowolnej fabryki lub sklepu na 3 miesiące a konkretny produkt wycofać z obiegu nawet na półtora roku ! - nie trzeba być ekonomistą by wiedzieć, że może to oznaczać olbrzymie straty a nawet bankructwo - dodatkowo jeszcze zapewniając mu i jego urzędowi całkowitą bezkarność gdyby okazało się, że ta decyzja była bezzasadna... jest to usankcjonowanie właściwych dla ''kapitalizmu kompradorskiego'' przestępczych metod wykańczania nienależących do ferajny lub jak kto woli ''układu'' - tak, tak ! - przedsiębiorców, dotąd niesformalizowanych, ''legalnych'' czy ''półlegalnych'' [ np. nasyłanie skarbówki lub bandziorów ] co w wersji ''soft'' przybierało taką postać jak w sprawie Kluski natomiast ''hard'' kończyło się jak z rodziną Olewników... teraz już państwowa mafia będzie mogła wymuszać haracze - brać łapówki także, no bo jakie wspaniałe stwarza to perspektywy korupcyjne ! - całkowicie legalnie czyli ''humanitarnie'', więc cieszmy się, amen. W każdym razie niech nikt mi, powtarzam, nie pierdoli, że w Polsce panuje jakowyś ''wolny rynek'' czy ''kapitalizm'' - jeśli już, to raczej tylko dla ''krewnych i znajomych królika''. Oczywiście nie twierdzę zaraz, że każdy biznesmen w tym kraju jest byłym ubekiem, donosicielem, komuchem czy inszym bandziorem, ale wiadomo kto miał i pewnie ma nadal ''pakiet kontrolny'' w tym interesie ] ani w końcu ostatnią voltą biłgorajskiego ''ćwierć-filozofa'' [ bo jw. ponownie Ziemkiewicz oraz Sierpiński - ja tylko zwrócę nieśmiało uwagę, że działacze SLD tacy jak panowie Kopyciński [ któremu w dodatku coś się chyba pojebało z wyliczeniami ] lub Kalisz, reżyser Kutz czy w końcu sam Palikot są ostatnimi, którzy mieliby prawo wypominać klechom ich opasłe brzuchy tak z racji swojej nie mniej obfitej tuszy i tłustych podbródków, których, wolno mniemać, nabawili się na równie podejrzanych machlojach, jak i ze względu na ten choćby prosty fakt iż to towarzysz Rakowski wraz z ulubieńcem pana Zapateralskiego gen. Jaruzelskim dali właśnie takie a nie inne uprawnienia Kościołowi u zarania III RP, sprzyjające zapewne różnym geszeftom jak ten ostatnio opisany, czemu nie przeczę, zresztą stanowi on najlepszy dowód symbiozy ''czerwonych'' z ''czarnymi'' poprzez udział w nim byłego ubeka. Bardzo trafnie nazwał Palikota Dariusz Rosiak w ''Rzepie'' : ''Lepper dla wykształciuchów'', ale najlepiej podsumował istotę jego ''przesłania'' Jacek Sierpiński w powyższym wpisie, aż prosi się by zacytować - ''Dymanie niepoświęconym wibratorem''... I pal licho, że w ten sposób dają się dymać takiemu cwaniakowi Kora z Gretkowską, albo ta stara baba Kutz, zaczadzony pyłem węglowym śląski szowinista, któremu tłuszcz do szczętu już chyba zalał mózg, ale co w tym gronie robi tak niewątpliwie wybitny umysł, prawdziwa intelektualistka, a nie przykład ''awansu społecznego'' jak Madzia ''La pasionaria'' Środa, czyli Agata Bielik-Robson ? [ pamiętam jej teksty z ''Literatury na świecie'' czy książki wydawane przez Universitas, więc wiem o czym mówię ] Niestety, ale jest to chyba sytuacja tego samego typu jak z członkiem ''Łodzi Kaliskiej'', smutno... ]

Na zakończenie wypadałoby wyjaśnić o co chodzi ze wspomnianym w tytule ''Quovadisem'' - nie jest to bynajmniej postać z ''Asterixa'', lecz spragnionych szczegółów odsyłam do wpisu z bloga znajomego, gdzie opisuje min. niedawno postawiony w Kielcach pomnik Sienkiewicza, z którego dość niefortunny napis, a raczej jego forma, dały asumpt do takich humorystycznych dywagacji, poza tym polecam jego uwagi na temat lokalnych wyborów tamże, zaś na inszym swoim blogu wysmażył zacne requiem ''Zagłobie'', zamkniętej dopiero co jedynej bodaj takiej knajpie w tym mieście, tak ze względu na klimat jak i klientelę - nie będę ściemniał, że bywałem tam regularnie, zaledwie parę razy i to na krótko raczej, ale wrażenia były z tego bardzo pozytywne i obiecywałem sobie, że wpadnę na dłużej : teraz już za późno...

środa, 11 sierpnia 2010

Wyprawy antykrzyżowe, cholewy Józefa i Stefan w majonezie.

Niebywałe : kibole, k... i menele z kilkoma zdzirowatymi pop-gwiazdkami i oszołomami-intelektualistami w roli kwiatka do kożucha walczą razem o ''świeckie państwo'' ! - zaiste, cuda się zdarzają, a ten tłum[ek] niedowiarków z [przed]wczoraj jest tego najlepszym dowodem...

...ale ja nie o tym na razie : pretekstem do tego wpisu bynajmniej nie stała się zadyma pod Pałacem [ czy raczej cały ich szereg w ciągu ostatnich dni ] lecz zdjęcia jakie znalazłem, gdy szukałem informacji o ciekawym epizodzie tzw. Węgierskiej Republiki Rad czyli przechwyceniu na kilka miesięcy 1919 r. przez miejscowych komunistów władzy na Węgrzech i o ich przywódcy Beli Kunie - ciekawym dla mnie przynajmniej dlatego choćby, że nigdzie poza skromnymi wzmiankami i ogólnikowymi opisami nie można znaleźć żadnych konkretnych informacji o tym co wówczas się tam działo i szczegółach rządów bolszewików [ poza tym, że były ''krwawe'', ale tego to sam mogę się domyślić : konkrety ! ]. Jako się rzekło niczego wyczerpującego, jakiegoś obszernego opracowania czy coś w tym stylu, nie udało mi się znaleźć w tym temacie [ poza artykułami zajmującymi się żydowskim pochodzeniem tow. Beli i innych przywódców węgierskich komunistów wśród których, fakt, przedstawiciele tej ''mniejszości'' mieli miażdżącą wręcz nadreprezentację tak wtedy, jak i już ''za Stalina'' - dość wspomnieć, że Imre Nagy swoje wyniesienie podczas Powstania Węgierskiego ' 56 r. zawdzięczał w dużym stopniu temu, że był bodaj jedynym nie-Żydem w ówczesnym KC tamtejszej partii komunistycznej, i właściwie tylko temu bo był takim samym sk...synem co pozostali ''czerwoni'' odpowiedzialnym za brutalną kolektywizację, a wcześniej zaczynając bolszewicką karierę w czekistowskim komandzie, które zamordowało carską rodzinę... ], natomiast przy okazji natrafiłem na jakimś forum na szereg zdjęć z Budapesztu i okolic, które jakiś przebywający tam rodak napstrykał, nic specjalnego generalnie ale zaintrygowały mnie te będące efektem odwiedzin w tzw. Parku Komunizmu czyli ''miejscu odosobnienia'' gdzie zgromadzono wszystkie ichnie pomniki i tablice pamiątkowe oraz inne relikty epoki słusznie minionej [ oby ! ], a szczególnie jedno przedstawiające pomnik węgierskich uczestników wojny domowej w Hiszpanii lat 30-ych, gdzie ci ostatni wyglądają jak kosmici z najbardziej tandetnych filmów o UFO :


 - zawsze podejrzewałem, że komunistyczne teorie są z kosmosu, a żeby kupować tego typu szit trzeba być oderwanym od ziemi osobnikiem i proszę, oto dowód...

Piękne są także znajdujące się tam iście surrealistyczne monumentalne cholewy ''Wielkiego Sternika'' - jak pisze autor zdjęć : ''Podczas rewolucji w 1956 [ raczej powstania - po co obrażać jego uczestników : przyp. mój ] rozjuszony tłum obalił pomnik Stalina, zostały tylko buty. Nie są oryginalne, jest to symboliczna rzeźba (w przeciwieństwie do większości pomników w Parku, które są autentyczne).''


 - kto chce może zajrzeć na stronę muzeum Ukochanego Przywódcy by porównać z zachowanymi oryginałami [ stoją obok munduru w gablotce, wystarczy kliknąć na zdjęcie by powiększyć ], wśród pozostałych atrakcji są rzecz jasna ulubione fajki, pamiątkowe szable, portrety Słońca Ludzkości itp. - szkoda tylko, że nie ma dłuuuugich list skazanych na rozstrzelanie wraz z zamaszystymi podpisami sygnującymi wyrok...

Dorzucam jeszcze ''gejowskich kołchoźników'' [ tak ich sobie nazwałem ] :


- chętni mogą zajrzeć na wyżej wspomniane forum z tymi zdjęciami, gdzie znajduje się więcej ''odlotowo-socrealistycznych'' pomników [ są na str. 2, mniej więcej w połowie ] i inszych madziarskich zabytków czy osobliwości.

To tyle w temacie ''przybyszy z czerwonej planety'', natomiast co się tyczy wymienionej na wstępie laicko-kibolskiej antykrucjaty... Miałem napisać, że przypomina mi to trochę opisany przez Gombrowicza konflikt między Ojczyzną a Synczyzną i że tak jak on nie widzę się po żadnej z jego stron, ale rozpatrzywszy rzecz całą porównania te wydały mi się pretensjonalne i megalomańskie, zbyt na wyrost wobec ordynarności i narastającego absurdu wydarzeń ostatnich dni [ również myśl, która początkowo przyszła mi do głowy, że być może ma to związek z uaktywnionym nagle jakimś prasłowiańskim atawizmem, który powoduje, że kawałek drzewa zaczyna wprawiać Polaków w amok, z biegiem czasu pod wpływem obserwacji rzeczonej zadymy przestała mi się wydawać zabawna ] - o wiele lepiej pasuje do tego wszystkiego tekst z bloga niejakiego ''Zgryźliwego'' [ o tak ! ], który jest jednym wielkim i wspaniałym bluzgiem [ nie szkodzą mu moim zdaniem nawet pewne powtórki niektórych inwektyw poczynione pod wpływem emocji ], już sam tytuł jest piękny i adekwatny : ''Polskie bydło''... Dobrze opisał też sprawę, jak zwykle zresztą, Sierpiński na swoim blogu oraz ''postfaszysta'' [ obecnie pro-izraelski neokon ] Hubert Kozioł [ znamienne, że powyższe teksty zostały napisane przez osoby mniej lub bardziej dystansujące się wobec ''obrońców krzyża'', a jednak o wiele bardziej krytyczne wobec atakującej ich tłuszczy ]. Nie wspominałbym o tym wszystkim, gdyby nie to, że rzecz stała się pretekstem do obnażenia patologii tego, co różni mądrale w tv zwykli określać mianem ''życia publicznego w Polsce'' - najbardziej zbulwersowały mnie tutaj dwie sprawy : pierwsza, mniej ważna to apel anarchistów ze stowarzyszenia ''Wolność-Równość-Solidarność'' besztających przedstawicieli władzy za brak stanowczości wobec ''mocherów''... to są k... anarchiści ?!? - tak, pewnie ci sami co kilka lat wcześniej domagali się delegalizacji Wszechpolaków [ a więc wzmocnienia aparatu represyjnego państwa ! ]. Nie wiem, czy są tacy głupi sami z siebie, czy też ktoś może nimi steruje, a pewno jedno i drugie - dobrze o takich ''anarchistach'' napisał Sierpiński, gwoli sprawiedliwości trzeba też dodać, że większość z nich chyba nie dała wkopać się w ten kanał i zachowała trzeźwy ogląd rzeczy o czym świadczą choćby komentarze pod tym artykułem, chociaż rozumiem nawet jedynego w tym gronie kolesia z ''lewicy wolnościowej'' [ dla mnie sprzeczność sama w sobie ], który broni tej akcji, nie sposób się z nim nie zgodzić gdy pisze, że ''Sprawa rządów kleru nie jest sprawą nieistotną. Nawet pod względem ekonomicznym jest to obecnie największy posiadacz kapitału w Polsce który zagarnął mienie publiczne min. dzięki układowi politycznemu czego wyrazem była niesławna Komisja Majątkowa. Oceniając jego działalność z perspektywy władzy, jest to po państwie obecnie druga siła polityczna, mająca ogromne możliwości w tym zakresie, zarówno wpływając poprzez swoich polityków we władzach (których jest większość od PiS po SLD), jak i poprzez potężne media [...] To już nie lata 80., gdzie kler robił za obrońcę ludu. Teraz coraz częściej jawi się temu ludowi jako opresyjna i pełna hipokryzji maszyna do robienia pieniędzy, która z wiarą wiele wspólnego nie ma.'' - tylko że jakoś k... nie dostrzega w swym zaślepieniu, że ta akcja nie była wymierzona w ten kościół, ale zmarginalizowaną w nim w rzeczywistości grupę frustratów wobec której te właśnie spasione elity kościelne mniej lub bardziej się dystansują ! [ kto nie wierzy niech przeczyta ] Dlatego jest dla mnie co najwyżej ''pożytecznym idiotą'' wykorzystywanym do doraźnych celów przez różnych szemranych osobników i siły, które tak naprawdę robią w tym kraju [ i nie tylko ] realną politykę - a właśnie, to druga rzecz, która mnie w całej sprawie zbulwersowała i wskazująca na ingerencję w nią ''wiadomych czynników'' : otóż ''Gazeta Polska'' ujawniła, że bardzo aktywną rolę wśród ''bojowników o laickość państwa'' gra niejaki Zbigniew S. ps. ''Niemiec'', diler, alfons i w końcu szantażysta Piesiewicza [ to on podesłał mu te dwie dziwki, żeby nagrały go gdy wciąga ''lekarstwa'' w damskim przebraniu ], polecam cały artykuł, pomijając szczegóły tam zawarte już same zdjęcia pana Zbycha w stanowiącej podobno nieodłączny element jego ''imidżu'' różowej koszuli prezentującego urodę podstarzałego ''latino lover'' rodem z Wołomina i obściskującego tą hipokrytkę Muchę - wyborne ! Jeśli chodzi o dziwnych ludzi pod Pałacem to dla równowagi trzeba też dodać, że z drugiej strony - tej ''od krzyża'' - widziałem z kolei chyba buźkę Bubla... [ dziwne to jednak biorąc pod uwagę, co jeszcze niedawno wygadywał pod adresem tragicznie zmarłego prezydenta, o czym zresztą pisałem na tym blogu, no chyba że dostał takie zadanie... żeby ''obsługiwać'' tą stronę, tak jak Zbyszek tamtą, he he ]. A o co naprawdę w tym szajsie chodzi moim skromnym zdaniem najlepiej napisał ktoś w komentarzu na portalu ''Fląndry'' [ o dziwo ] pod wymownym tytułem ''Majstersztyk prowokacji'', zacytuję w całości bo nic dodać nic ująć :

''Kurcze. Nie oglądam wiadomości, ale widzę po znajomych w pracy, po rodzinie, że "afera z krzyżem" robi furorę.
Po kolei.
Najpierw przygotowano grunt. Komorowski rzucił swe, rzadkie ostatnio, zdanie – krzyż zostanie usunięty. Bez komentarza. Ludzie poszumieli, ale jeszcze umiarkowanie. W polskim parlamencie doszło do ugody. Całkiem sensownej. Natychmiast opublikowano (ups!!) opinię konserwatora zabytków – że nie ma możliwości posadowienia nic w tamtym miejscu. Ludzie poczuli się oszukani. W sumie nie dziwię się. Ogłoszono termin usunięcia krzyża. Ludzie zaprotestowali. Cały dzień było głośno.Krzyża nie usunięto – mimo, że ONI mieli na to siłę i możliwości.
Czemu?
Bo sprawa będzie się ciągnąć i można nią będzie pokrywać inne, które ONI chcą wstydliwie ukryć i przepchnąć. To są tchórze. Ale doskonale manipulują.
Naprawdę nikt nie widzi, że jednocześnie podnoszą nam podatki i to na wielu frontach? Komisja hazardowa się kończy…halo, jest tam kto? Nikt nie dyskutuje o podatkach, o złamanych obietnicach. O kampanii wyborczej Komorowskiego, gdzie Polska była potęgą gospodarczą, a po której to kampanii Polska okazała się w fatalnej sytuacji {strasznie droga kampania chyba była}. Nikt o to nie pyta, nikt nie oponuje.
Majstersztyk … draństwa.''

- tak ! ten jak i wyżej wspomniane i podobne im głosy rozsądku pokazują, że na szczęście spora grupa osób z różnych opcji politycznych [ warto to podkreślić ] nie kupiła tego szitu i nie dała się zmanipulować, niestety są, tak myślę, w mniejszości : jeśli w ogóle w kontekście tej kuriozalnej raczej sprawy [ która byłaby śmieszna, gdyby nie przybrała tak odrażającej wręcz i chamskiej formy i nie przykrywała sobą pewnych smutnych faktów ] mogę pokusić się w ogóle na jakąś poważniejszą, głębszą refleksję to przede wszystkim postrzegam to jako prawdziwą klęskę demokracji [ a ściślej mówiąc tzw. ''demokracji liberalnej'' - oksymoron, sprzeczność sama w sobie ale nie czas i miejsce by to teraz wyjaśniać tutaj bardziej szczegółowo ] bowiem jest to ustrój oparty na kompletnie utopijnej wizji człowieka jako istoty rozumnej, potrafiącej racjonalnie dyskutować i powściągać swoje emocje i popędy nie pozwalając panować im nad sobą [ a więc, dodam, istoty głęboko moralnej - tak, tak : nie ma wolności bez moralności ! ] - patrząc na to co ostatnio dzieje się we Wszawie czy inne tego typu zdarzenia i sytuacje coraz częściej zachodzę w głowę co za kretyn lub idiotka wymyślili ten bzdet, że człowiek jest stworzeniem potrafiącym racjonalnie myśleć ?! Owszem, tylko zapomnieli dodać, że w bardzo ograniczonym stopniu ! Tzw. ''rozum'' to tylko cienka warstewka pokrywająca emocjonalno-popędowy mętny kłąb naszego umysłu, a wszelkie próby powstrzymania za jego pomocą miotających nami namiętności są równie sensowne co wznoszenie tam z kartonu [ pomijam już, że nie stanowi on żadnej dla nich alternatywy częściej uzasadniając, racjonalizując właśnie ich podłość ]. Szkoda gadać... Tym, którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej na temat tego, od jakich to realnych problemów rozpętanie afery z krzyżem miało odwrócić uwagę i tak skołatanego społeczeństwa, niech przeczyta co o tym napisał na swoim blogu znajomy lub ponownie Jacek Sierpiński [ tu najbardziej zbulwersowała mnie informacja, że prawdopodobnie cała suma z podwyższonych podatków pójdzie na rozrastającą się w kosmicznym tempie pasożytniczą kastę urzędasów, których mamy w naszym - czyżby ? - państwie już prawie 700 tysięcy ! a której przyrost, dodajmy, jest znacznie szybszy za rządów rzkomo ''liberalnej'' PO niż etatystycznego przecież PiS-u w analogicznym okresie ! ] czy Tomasz Dalecki na portalu konserwatywnym, aż prosi się, żeby zacytować sam początek jego artykułu :

''Nieudolne rządy Tuska to marsz w kierunku katastrofy finansów państwa, społecznego rozkładu i faszyzacji życia publicznego. Istnieje niestety duże ryzyko skojarzenia w społecznym odbiorze polityki psucia państwa z deklaratywnym liberalizmem. A to pomieszanie pojęć będzie skutkowało społecznym odrzuceniem wolnego rynku.''

[ całość ]

Na koniec pora rozszyfrować trzeci człon tytułu czyli co robi w nim ten tajemniczy ''Stefan w majonezie'' : otóż jutro w Muzeum Narodowym w naszym pięknym mieście odbędzie się wystawa podstarzałych błaznów [ w stosunku do nich to nie inwektywa wbrew pozorom ] z Łodzi Kaliskiej pod tą samą [ prawie ] nazwą - generalnie chodzi o prześmiewczą rewitalizację w duchu pop Żeromskiego i podejście do niego ''po Warcholowsku'', stąd powiązanie go z jednym z naczelnych produktów naszego regionu ''Majonezem Kieleckim'' na wzór słynnych obrazów puszek po zupie ''Campbell'' [ szczegóły tutaj ]. Nie napalam się zbytnio, obawiam nawet trochę nieświeżych już z deka wygłupów panów z ''Ł-K'', ale na pewno tam będę bo jak na Kielce to niecodzienne wydarzenie, poza tym jak zwykle będzie to okazja do spotkania znajomych i nieznajomych, ciekawych ludzi których przeważnie niestety tylko tego typu imprezy mają moc tutaj zintegrować [ a przed ewentualnym rozczarowaniem wystawą postaram się zabezpieczyć kupując w pobliskim ''Felku'' i wypijając odpowiednio wcześniej butelkę jakiego białego wina, bo dzięki odpowiedniej dawce promili - zaznaczam to, gdyż nie o ordynarne najeb... się lecz o kulturalny, w prawdziwym a nie snobskim tego słowa znaczeniu, i przyjemny rausz tu chodzi - nawet jak będzie nietego, to i tak będzie dobrze, a jak jednak będzie dobrze, to będzie jeszcze lepiej ! ]. Zresztą trzeba przyznać, że ta wystawa idealnie wstrzeliła się w czas, choć ''happeningi'' ostatnich dni w ''realu'' przewyższyły nawet najdziksze ''performensy'' najbardziej [post]awangardowych artychów : laiccy kibole, Bubel pod krzyżem, propaństwowi anarchiści, Stefan w majonezie...

...a Cześkowi spaliła się willa [ sama ? ], zaś jakiś ksiądz postanowił wspomóc bidaka w potrzebie hojnie datkami parafian [ przyszedł pleban do generała... ] itd.

A więc do jutra !


piątek, 30 lipca 2010

Inna Rosja.

- ten post miał nosić nazwę ''smutek tropików'', albo mniej pretensjonalnie i wprost ''jeb... lato !!!'' i być jednym wielkim bluzgiem, ulżeniem frustracji w jaką wprawiła mnie fala niedawnych upałów ale no właśnie, sytuacja ostatnio nieco się hm, zmieniła [ patrząc na to, co jeszcze przed-wczoraj działo się za oknem trudno było uwierzyć, że tydzień wcześniej napierd... ponad 30 stopni, aczkolwiek jak wskazują prognozy zapowiada się ''powtórka z rozrywki'', więc ''nic straconego'', jednym słowem ''klimat umiarkowany'' szlag trafił ! ], dlatego korzystając z pewnej ulgi jaką dało chwilowe ochłodzenie zajmę się tutaj czymś przyjemniejszym, a do czego pretekstem stał się znaleziony wczoraj zupełnym przypadkiem wpis na blogu niejakiego Studyty poruszający intrygujący wątek fenomenu syberyjskiego [punk]rocka [ - kto mi uwierzy, że natrafiłem nań szukając informacji o znakomitym a zapoznanym historyku Jerzym Łojku, prawdziwym enfant terrible polskiej historiografii - podobnie zresztą jak zmarły niedawno Paweł Wieczorkiewicz - a to z powodu głoszonych przezeń do dziś mocno niepopularnych w tym środowisku i niestereotypowych sądów - ? od Konstytucji 3 Maja i Powstania Listopadowego do euroazjatyckiej mutacji punka... internet prowadzi kędy chce ! ] - szczególnie wrażenie wywarła na mnie muzyka wspomnianej tamże a nieznanej mi wcześniej Janki Diagilewej, tragicznie zmarłej na pocz. lat 90-ych legendarnej już postaci tamtejszej sceny, zresztą proszę przekonać się samemu : chropawe i melodyjne zarazem [ i mroczne momentami ]





- tu natomiast w bardziej lirycznym wydaniu, ale pewna wyczuwalna szorstkość chroni tą piękną skądinąd piosenkę przed mielizną ruskiego sentymentalizmu [ radzę skupić się na muzyce i nie zwracać w ogóle uwagi na towarzyszące jej obrazki - niestety nie mogłem znaleźć innej, lepszej wersji klipu ] :



- zainteresowanym polecam wspomniany post Studyty [ jako ostatni temat wpisu ] lub felieton Jacka Podsiadły o Jance w ''Tygodniku Powszechnym'', warto też zajrzeć na stronę jej poświęconą - szczególnie na zawarty tam obszerny zbiór zdjęć - oraz zapoznać się z tłumaczeniami tekstów jej piosenek [ co jak co, ale standardowe teksty ''zaangażowanych'' punkowych kawałków to na pewno nie były ! - zero pierd... o ''opresji'', przebrzydłych korporacjach, wyzwolonych macicach czy biednych mordowanych w rzeźni zwierzątkach : ale ulga ], można je też znaleźć tutaj, natomiast jeśli ktoś chce podrążyć sam motyw punk- i rocka w ogóle na Syberii radzę wejść i zagłębić się w wątek na tym forum [ dużo ciekawych, a trudno dostępnych informacji  ] albo inny post Studyty szerzej ten temat omawiający.

Korzystając z okazji skoro już zajmujemy się tutaj przyjemniejszą od mordy Putina czy Miedwiediewa, nie-czekistowską twarzą Rosji postanowiłem dorzucić jeszcze parę ciekawych projektów muzycznych i wartościowych artystów stamtąd do zajęcia którymi na tymże blogu zbieram się już od dawna i jak nie zrobię tego teraz to pewnie już nigdy, więc -

- przede wszystkim Inna Żełannaja - gdyby to się źle nie kojarzyło powiedziałbym, że to prawdziwa ''caryca'' tamtejszej sceny muzycznej, no ale to miano bardziej pasuje do Ałły Pugaczowej... [ choć wśród rosyjskiej ''alternatywy'' ma ona podobny status ] a tu bynajmniej nie chodzi o breżniewowskiego ''demona seksu'' i rzecz idzie o dźwięki ze zdecydowanie wyższej półki : babka łączy w swej twórczości [ w największym uproszczeniu ] wpływy Petera Gabriela i King Crimson [ grała nawet z Treyem Dunn'em z tejże formacji ] z rosyjskim folklorem, od końca lat 80-ych jeszcze do dzisiaj współpracując z najlepszymi ichnimi jazz-rockowymi muzykami co będzie mam nadzieję słychać w zamieszczonym poniżej klipie, koncertowej wersji utworu z jej ostatniego, mocno elektronicznego i przestrzennego i pięknego zarazem, albumu "Кокон" [ Kokon ] :



Niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć klipu z jej utworem na punkcie którego miałem przez pewien czas [ i właściwie mam nadal ] niezłego świra : Зеркало [ Zierkało ]  z płyty ''Inoziemiet' '' z ' 98 r. - za to wrzucam inny kawałek z piękną ludową melodią, zaśpiewany w duecie z inną tamtejszą gwiazdą [ bardziej już pop ] folk-rocka Pelagey'ą [ tak, tak...] :



- gorąco zachęcam do zajrzenia na stronę Inny na Myspace lub autorską, by zapoznać się szerzej z twórczością tej oryginalnej artystki [ nie chrzańcie mi, że np. taka Mari Boine robi to samo w Laponii, bo właśnie dlatego to inna, nomen omen, para kaloszków ], czy choćby przepatrzenia Youtube'a w poszukiwaniu jej koncertowych ujawnień.

Skoro jesteśmy już przy niebanalnych połączeniach rosyjskiego folkloru z bardziej współczesnymi brzmieniami [ cokolwiek by to u cholery znaczyło ] nie sposób w tym kontekście nie wymienić niezwykle ciekawego projektu o nazwie Zventa Sventana - jak określić to co grają : ruski folk-funk ? Wydawałoby się, że trudno o coś bardziej kuriozalnego niż zestawienie ludowej rosyjskiej muzyki z czarnymi brzmieniami rodem ze Stanów, funkiem właśnie, soulem, jazzem itp. a jednak moim zdaniem przynajmniej to zażarło, tym większe więc uznanie dla pomysłowości tworzących grupę muzyków, a zwłaszcza kunsztu liderujących jej dwóch [ całkiem przyjemnych, dodam ] wokalistek - zresztą to połączenie nie jest wcale tak kosmiczne biorąc choćby pod uwagę, że jedna z nich jest mulatką... Ta fuzja słowiańskiej liryki z afrykańską energią [ jadąc stereotypami ] bez większych problemów i mile dla ucha się komponuje [ w moim odczuciu przynajmniej, powtarzam ], w każdym razie takie za przeproszeniem ''Sistars'' to przy tym może i porządne, ale tylko odtwórstwo, proszę się przekonać :







... i duet samych pań : rzecz, która mnie rozwaliła nie tylko przez swoją kameralność, która pokazuje w czystej postaci do jak fantastycznych rezultatów może prowadzić tego typu połączenie [ o ile rzecz jasna znajdzie się we wprawnych rękach i zajmą się tym utalentowani ludzie, a nie miernoty, którym zależy tylko na wyciśnięciu kasy jak najmniejszym kosztem ], ale również ''wizualność'' - jak nazwać ''styl'' tych pań ? ruski disco-punk z lat 80-ych ? Wyglądają trochę jak Madonna z tamtego okresu, ale pomnożona z typowo bizantyjską przesadą... Nic tu niemal do siebie nie pasuje, wszystko prawie jest za bardzo a jednak nie mimo to lecz właśnie dlatego do siebie pasuje - bałałajka, śpiew, ciuchy i wygląd tych pań : wszystko tu dla mnie jest miłe i piękne, a już ta żyletka wieńcząca bizantyjski naszyjnik zawieszona między piersiami po prostu mnie zabiła... [ radzę to zobaczyć w HD ! ]



Urocze...

Dobra, jeszcze tylko rzecz znaleziona dzisiaj na ich stronie na Myspace [ polecam skądinąd, podobnie jak autorską ], bliżej mi nieznana ichnia formacja ''russian ragga'' pod nazwą ''Dubstepler'' : klip bardzo ciekawy, pomysłowo wykorzystujący motywy totalitarnej radzieckiej propagandy, a i muzyka niezgorsza :



Myślę, że po tym wpisie nikt już nie będzie mógł zarzucić mi jakowejś ''rusofobii'', no chyba że to będzie lubelski ''ćwierć-Goebbels'' Palikot lub ''człowiek-duperela'' Wojewódzki [ nie zamierzam nawet zaśmiecać sobie bloga ostatnimi ''mondruściomi'' tego żałosnego telewizyjnego gwiazdorka, pozwolę jedynie za to w tym miejscu wyrazić szczery żal, że jego nieszczęsna rodzicielka nie miała równie ''liberalnego'' co on stosunku do aborcji... ] czy inszy wielkomiejski burak. Dodam tylko, że pisząc ten post nie miałem pojęcia, że z rok temu zawiązała się w Rosji koalicja anty-putinowskich ugrupowań o tej samej nazwie co on - skądinąd tylko tam mógł powstać egzotyczny w najwyższym stopniu sojusz liberałów z nacjonal-bolszewikami Limonowa... Zarekomenduję więc ciekawą inicjatywę, która bardziej rokuje na przyszłość od powyższej : festiwal ''Piłorama'' odbywający się co roku w byłym sowieckim koncłagrze - pocieszające to, bo pokazuje, że wbrew temu co nam ostatnio chamsko i histerycznie wmawiają różni podejrzani ''przyjaciele Rosji'' nie tylko czekistami ona stoi.

Na koniec coś kompletnie bez przypału i ''syndromu ściśniętej d...'' : kawałek z jakiegoś ichniego programu rozrywkowego, duet wspomnianej wyżej Pelagei i rosyjskiej aktorki Darii Moroz, rzecz stricte popowa, no i ch.... - malkontentom powiem tylko, że daj nam boziu takiego popu w tv przynajmniej co sobotę wieczór, a to bardzo ładna piosenka i to wykonanie szczególnie mi się podoba [ nie jestem jakimś entuzjastą twórczości pani Pelagii - wbrew pseudonimowi to młoda i ładna dość dziewczyna - ale trzeba przyznać, że to utalentowana osóbka i obdarzona miłym, operowym wręcz głosem, tym zaś, którzy będą się śmiać i pogardliwie wydymać wargi przypomnę, że oni mają ''Pełagię'', a my wulgarnego kurwiszona czyli niejaką Dodę... i to, że artystka tego formatu robi prawdziwą karierę tam, a takiego zaś ''formaciku'' tutaj niestety dowodzi, wbrew naszym przeświadczeniom, ich wyższości cywilizacyjnej nad nami, ot co ! ] :



p.s. żeby nie było tak słodko : znaleziony dopiero co w internecie przykład, jak traktuje się w Rosji ludzi upominających się o elementarne swobody obywatelskie - prowokacja czy autentyczny bunt ? w każdym razie chujnia... Pouczająca lektura.

środa, 7 lipca 2010

WSIowy prezydent

... i PO wyborach - tytuł wpisu nie kryje bynajmniej żadnych obraźliwych intencji w stosunku do pana [ a jakże : przecie to szlachcic ! całą gębą... ] Komorowskiego : skoro gajowy to musi być ze WSI... swój chłopak, nie ? I swojski zapach unosi się wokół niego... ''what ? a łot krów i od świń'' - taa...

Na portalu ''Kretynyki'' znalazłem ciekawy wywiad z Moniką Strzępką, reżyserką teatralną o lewicowych poglądach, która otwarcie zadeklarowała przed wyborami głosowanie na Kaczyńskiego [ tak, tak ! ], a raczej na jego elektorat - dużo smakowitych fragmentów, aż prosi się, żeby niektóre choć tutaj zacytować :

''Kaczyński wie, jak się zmienił jego elektorat i jakie są możliwości transferowe podczas najbliższych wyborów. PO w czasie tej kampanii jest w tyle. Oni mieli nadzieję na odrestaurowanie języka poprzedniej kampanii i nie przewidzieli, że Kaczyński z tego języka zrezygnuje, że nie da się sprowokować. Nie musi mówić o układzie, nie musi straszyć lustracją. On ten komunikat już wysłał, może nawet jest tak, że radykalizm i brutalność tych działań były zaplanowane i nieodzowne. Tak, układu nie da się unicestwić elegancko i w dobrym guście. A układ - tak wiem, na salonach nie wypada tak tego nazywać - niewątpliwie był i jak sądzę jest. W jakiś łagodny i miękki sposób opowieść o styku biznesu i lokalnych polityków jest skrzętnie zamiatana pod dywan. Jak sądzę, zrobienie o tym spektaklu zostałoby zaplute argumentami o doraźności i obśmiane jako spiskowe, oszołomskie itd. Metody działania władz widać dobrze na szczeblu lokalnym, choćby przy okazji afer z odwoływaniem dyrektorów teatrów, to jest totalitarne wykorzystywanie władzy przez urzędników, która kieruje się często nie dobrem instytucji, ale kilku osób związanych z tą instytucją bądź ostrzących sobie na nią zęby. I to jest codzienność życia publicznego w Polsce, a nie ekscesy.

[...] Szczerze mówiąc, strasznie mnie wkurwia, że Komorowski jest zawsze na pozycji uprzywilejowanej, od niego wymaga się mniej, więcej mu się wybacza. Bez względu na pozycje, z jakich się krytykuje. To oznacza, że niestety my ciągle poruszamy się w kategoriach estetycznych. Dokonujemy wyboru estetycznego, głosujemy na lepszy garnitur i na własne aspiracje. Nawet nie na obietnice ich spełnienia, tylko na lepszą polszczyznę, na tęsknoty za arystokracją, dworkami, kominkami, na biblioteki pełne Gombrowicza, Miłosza i Szymborskiej, na dobre wychowanie, klasę, profesurę i inteligencką fajkę Geremka.  To jest efekt legitymizacji przez „autorytety”. Znajomy dziennikarz skomentował mój zamiar głosowania na Kaczyńskiego w ten sposób: „Naprawdę chcesz głosować na tego żałosnego człowieka?”. On nie poda żadnego argumentu, dlaczego Kaczyński jest żałosny, a Komorowski już nie. Nie widzi takiej konieczności, a zapytany oburzy się, że mam czelność pytać.   
Ten bezrefleksyjny ton jest normą klasy średniej pretendującej do miana elit - sierot po Unii Wolności. Tylko do kogo ci ludzie mają się odwołać? Do artystów, którzy po 1989 roku mogli w kulturze zrobić wszystko, a jedyne co robili, to chodzili i nadal chodzą pod rękę z władzą!? Gdzie są te zajebiste, wielkie filmy Andrzeja Wajdy czy Agnieszki Holland, opowiadające o polskiej rzeczywistości pierwszych lat transformacji? Gdzie są nowi bohaterowie wywalczonej wolności? Nie ma! A gdzie są ich niedoszli twórcy? W obozie władzy. Czemu nie ma filmu o strajkach z lat dziewięćdziesiątych? Bo ich niedoszli twórcy takim filmem zrobiliby przykrość swoim kolegom z opozycji. Wiesz co polski kulturalny establishment wie na przykład o tym, co się teraz dzieje w polskim teatrze? Nic nie wie, znają może ewentualnie gruby mainstream. Jakiś czas temu była debata w Agorze. Temat: świat nieprzedstawiony, czyli ostatnie dwudziestolecie w kulturze. Na sali wszyscy święci - Kutz, Michnik, Holland, Łubieński i w ramach wtłoczenia w establishmentowy krwioobieg odrobiny świeżej krwi - Grzegorz Kowalski. W tej establishmentowej dyskusji elit Agnieszka Holland powiedziała, że nie znajduje w ciągu ostatnich 20 lat niczego, co by rzeczywistość ostatnich dwudziestu lat przedstawiało, nie mówiąc już o tym, żeby coś zostało dla przyszłych pokoleń - bo jak wiadomo podstawową funkcją kultury jest muzealnictwo i wykopaliska. W teatrze rzeczywiście nie zdarzyło się nic. Nie było Nowaka, Klaty, Wojcieszka, Zadary, Demirskiego itd. Michnik zapytał Holland, dlaczego nie warto zrobić filmu o zjawisku radia Maryja albo o Farfale. Wiesz jak brzmiała odpowiedź? Mniej więcej tak: „Farfał jest nudny, nudny, nie. Rydzyk? Przecież Rydzyk to żenada, żenada”. To jest wyraz odpowiedzialności albo rozumienia roli artysty w społeczeństwie? To wyznanie niewiary w gusty i opinie, które samemu się ukształtowało. Słuchałam tego i przypomniałam sobie filmy z pierwszego dziesięciolecia III RP, o beneficjentach pierwszego okresu transformacji - agencje reklamowe, milionerzy, zblazowani ale uznani artyści, znów agencje reklamowe. Nawet nie tyle mnie wkurwia obecność tych filmów, tylko nieobecność filmów o ofiarach transformacji. Czy chociażby o Rydzyku - opowieść o nim jest opowieścią o części tego społeczeństwa - możemy się z nimi nie zgadzać, ale nie możemy mówić, że są nudni.[...]

W Polsce wybuchały strajki z powodu podwyżek cen mięsa, a teraz ludzie jedzą kiełbasę z krowich ogonów z Biedronki i uważają, że to normalne, że nie mają prawa żądać więcej.

Może mój wyborczy gest bierze się nie stąd, że jest mi po drodze z Kaczyńskim, ale z jego elektoratem. Czuję silniejszy związek z opiekunką mojego syna z Wałbrzycha, niż z uważającym się za elitarnego kolegą z Warszawy, wyborcą Komorowskiego, który niedawno potrafił powiedzieć: „Jak możesz powierzać dziecko prostaczce z marginesu”?

[ całość ]

- mimo wszystkich różnic ideowych podzielam odrazę autorki do naszego pożal się Boże neo-mieszczaństwa, tej całej TVN-owskiej republiki fajnych ludzi, którym pop-estetyka wyżarła mózgi. Jak napisała na tymże portalu Kinga Dunin [ którą przecież można posądzić o wszystko, tylko nie o sympatię dla PiS ] : ''czy naprawdę panie z Rodzin Radia Maryja są równie groźne jak kolesie z nieograniczonym apetytem na kasę i brakiem skrupułów ?'' - no właśnie... Z powyższym dobrze koresponduje analiza aPOlitycznego elektoratu, który zdaje się zadecydował o wyniku tych wyborów, dokonana przez Sierpińskiego, zacytujmy :

''Platforma wie (co moim zdaniem umyka wielu komentatorom sceny politycznej), że znaczną część jej najwierniejszego, “najtwardszego” elektoratu stanowią ludzie (tak - zwykle młodzi, wykształceni, z wielkich miast) w zasadzie apolityczni - mało interesujący się polityką i generalnie nie mający złudzeń co do klasy politycznej jako takiej. Takich ludzi nie interesują afery i korupcja (”bo wszyscy kradną”), nierealizowanie obietnic przed- i powyborczych (”bo wszyscy kłamią”) czy niekompetencja rządzących. Tacy ludzie nie interesują się niuansami polityki gospodarczej czy zagranicznej, Unią Europejską, Irakiem, Afganistanem, deficytem budżetowym, międzynarodowymi umowami na dostarczanie i wydobywanie gazu, prywatyzacją, komercjalizacją, dopłacaniem do ZUS czy KRUS. Tacy ludzie nie odczuwają najczęściej związku między podatkami a cenami towarów czy swoimi wypłatami. Tacy ludzie nie interesują się historią, PRL-em, stanem wojennym, Jaruzelskim ani tym, co wyrabiały komunistyczne tajne służby, a hasła patriotyczne są dla nich pustym dźwiękiem. Takich ludzi interesuje tylko jedno - żeby politycy dali im spokój i nie wtrącali się im przynajmniej w ich życie prywatne.
Normalnie tacy ludzie na wybory nie chodzą. W dzisiejszej Polsce ludzie ci stanowią jednak elektorat Platformy. Stanowią go tylko z jednego powodu - ze strachu przed PiS, które kojarzą właśnie jako siłę chcącą głęboko ingerować w ich życie prywatne.[...] Dopóki PiS będzie stanowiło główną siłę opozycyjną i prezentował takie oblicze, dopóty PO nie ma co się martwić o poparcie, choćby nie realizowała żadnych obietnic, a afera goniła aferę. Bo apolityczny elektorat stanowiący o sile Platformy ma to gdzieś.
No, chyba że PiS da tym ludziom sygnał, że nie mają się czego bać - na przykład poprzez zadeklarowanie i aktywne popieranie wolnościowych projektów w rodzaju twardej obrony wolności w Internecie (sprzeciw wobec pomysłów cenzury, zakazu hazardu w Sieci, a także ścigania i odcinania od sieci osób ściągających pirackie pliki), dekryminalizacji posiadania narkotyków (choćby marihuany) na własny użytek czy konsekwentnej obrony wolności wypowiedzi i manifestacji - nie tylko tej konserwatywnej, ale i tej antyklerykalnej, “godzącej w uczucia religijne” lub nasyconej treściami seksualnymi.
Tylko czy partia Jarosława Kaczyńskiego jest do tego zdolna?''

[ całość ]

- no właśnie... [ że powtórzę ] Kończąc temat wyborów [ bo już mnie od tych swojskich oszałamiających zapachów zaczyna mdlić ] polecam jeszcze tylko dobry komentarz Wildsteina, bynajmniej nie włazidupny wobec Kaczyńskiego [ zresztą stracił przecież przez tą ''niedyspozycyjność'' onegdaj prezesurę w TV ], którego słusznie ochrzanił za jego dusery wobec towarzysza Edwarda - przyznam, że gdybym rzecz całą znał wcześniej [ bo by oszczędzić nerwy olałem kampanię w merdiach ] poważnie bym się zastanowił, czy rzeczywiście warto nań głosować... Jak to słusznie ktoś zauważył w tejże ''Rzepie'', zamiast walczyć o 3 mln elektoratu Napierdalalskiego lepiej byłoby przekonać do siebie przynajmniej część z tych kilkunastu milionów, które w ogóle nie poszły do urn, zadać pytanie o przyczyny ich absencji. Dorzucam napisany ''na gorąco'' tekst Korwina, o dziwo całkiem trzeźwy, choć wspomina tam coś o 2-óch butelkach wina wypitych podczas... [ jak widać wino mu służy ]

- a właśnie : przechodząc do przyjemniejszych tematów to w międzyczasie odbyła się kolejna ''Hasarapasa'' [ o poprzedniej wspominałem tu kiedyś ], nauczony doświadczeniem minionych nie napalałem się na nią zbytnio, traktując to raczej jako okazję do spotkań towarzyskich i dlatego nie zawiodłem się [ jak co poniektórzy ] a nawet oceniam ją jako pod tym względem właśnie bardzo udaną, choć muszę przyznać, że nie mogę ręczyć za obiektywizm tej opinii, bowiem mocno na nią wpłynęło 6 butelek białego wina wypitych podczas niej wespół ze znajomym... Nie będę się na ten temat rozpisywał tym bardziej, że już uczynił on to wystarczająco na swoim blogu, dodam jedynie, iż dumą napawa mnie fakt, że zdecydowana większość prezentowanych tam win została wypita w moim towarzystwie i z moim udziałem... Wspomina tam także nasze wspólne wizyty na organizowanych przez J. Keniga spotkaniach z Henrykiem Pająkiem [ przyznam, że tylko przyniesiona przezeń i wypita wcześniej 20 % ''miodówka'' pozwoliła mi tam wytrwać zapewniając rozkoszną, promilową barierę chroniącą doskonale przed pająkową siecią wysnutą z jakichś Moczar albo inszych endokomunistycznych bagien ] oraz ze Sławomirem Cenckiewiczem [ tu już w większym towarzystwie ] promującym jego świeżo opublikowaną książkę o Annie Walentynowicz - ale to rzecz o zdecydowanie większym ciężarze i z zupełnie innej, wyższej półki, więc może o tym kiedy indziej, by nie deprecjonować go umieszczaniem w tym nie całkiem poważnym kontekście...

sobota, 19 czerwca 2010

''Czerwony Bór'' - Komorowski.

... albo Komorra nadciąga - nie da się niestety ukryć, że dramatycznie zbliżają się ''wybióry'' prezydenckie i w związku z tym i ja nie będę ukrywał, że jak to już niedawno dawałem na tym blogu wyraz osoba pana Gajowego-Marszałka [ ksywa. ''mistrz przypału'' ] wzbudza moją odrazę a nawet spore przerażenie, nie tyle zresztą on sam co różne podejrzane indywidua, które za nim stoją - mam tu na myśli nawet nie zmartwychwstałego cudownie, nieprzebitego do końca osinowym kołkiem upiora nieśmiertelnej Udecji w postaci spółki Wajda&Bartoszewski, ile typów z wojskowej bezpieki od których aż roi się w otoczeniu Komorowskiego. Przypomnę znamienny myślę fakt, że obecny kandydat PO na prezydenta był jedynym politykiem tej partii, który był przeciwnikiem rozwiązania WSI, i był to jedyny raz kiedy wyłamał się on z zarządzonej na czas głosowania w tej sprawie dyscypliny partyjnej... Proszę zwrócić też uwagę, iż gdy mówi się o stanie wojennym główną winę zań zwala się na ZOMO i SB bagatelizując zwykle udział w tej sprawie wojska a zwłaszcza wspomnianych wojskowych tzw. ''służb'' [ pomijając już iluzoryczność takich rozróżnień skoro gdy Jaruzel powołał swoją juntę zabrał ze sobą towarzyszącego mu jak cień jeszcze od lat 40-ych Kiszczaka, który przecież stamtąd się wywodził i wraz ze swoimi ludźmi dokonał wtedy ''desantu'' na cywilną bezpiekę ] : aby rzucić nieco światła na rolę jaką wtedy odegrały zajmę się tu pokrótce wymienionym w tytule tzw. ''Czerwonym Borem'', o którym po raz pierwszy usłyszałem dość niedawno na jednym ze spotkań organizowanych przez Jerzego Keniga w ramach ''Akademii politycznej'' z byłymi ''solidarnościowcami'' [ wielu z nich po doświadczeniu ''internowania'', co w tym kontekście ważne ], a rzecz tym bardziej myślę intrygująca, że nieznana szerszej opinii publicznej i niespecjalnie jakoś nagłaśniana. Otóż tym mianem określano wojskowe obozy specjalne powołane jesienią ' 82 r. rozkazem jakiegoś wysoko postawionego wojskowego sk....yna celem pacyfikacji działaczy ''Solidarności'', a konkretnie jeden mieszczący się w Bieszczadach - o reżimie tam panującym niech świadczy historia przytoczona przez jednego z uczestników wyżej wymienionego spotkania, że gdy ktoś z tam osadzonych próbował się buntować strażnicy bez ceregieli wywlekali go na zewnątrz, kazali kopać sobie grób w zamarzniętej ziemi, następnie rozebrać się do naga na mrozie i klęknąć nad nim, po czym przystawiając lufę do potylicy [ to chyba prawdziwa obsesja wszystkich czekistów, ich miejsce erogenne...] wrzeszczeli : ''teraz sk...ynu zrobimy ci drugi Katyń !''... Nie strzelali wprawdzie, ale co niedoszła ofiara musiała wtedy przeżywać o tym zapewne można już tylko milczeć - więcej na ten temat, a także nieznanej roli jaką odegrała w zwalczaniu ''Solidarności'' poprzedniczka WSI, można przeczytać w tym artykule, natomiast szczegółowy spis ''wszystkich ludzi Marszałka'' wraz z ich ''zasługami'' znajduje się tutaj. Kończąc ten wątek przypomnę tylko, że wbrew obiegowej opinii za większością mordów sądowych popełnionych w czasach stalinowskich w PRL [ np. zamordowaniem generała Fieldorfa ''Nila'' ] nie stała wcale UBecja, ale właśnie wojskowa bezpieka [ której już wtedy wysoko postawionym pracownikiem był Czesiek K., i gdzie podobno swoją gorliwą służbą zyskał dumne miano ''Czekiszczak''... ]

Co zaś się tyczy samych wyborów, i mojego w tym ''wyborze'' wyboru... Przyznam, że mam z tym zgryz, bo z jednej strony najchętniej bym całą rzecz mówiąc brutalnie olał, bowiem jak to słusznie zauważył prof. Bartyzel nie mamy ani tutaj w Polsce, ani też w Europie czy Stanach żadnej ''demokracji'', ale tak naprawdę raczej ''oligarchię posługującą się demokratyczną retoryką'', która potrzebuje umiejętnie naganianego metodami nowoczesnej propagandy-pijaru wyborczego motłochu [ czyli nas, moi drodzy ] jedynie do legalizacji podejmowanych w swoim gronie realnych decyzji, z drugiej jednak korci mnie żeby zagłosować na Kaczyńskiego nie tyle jako na jakieś ''mniejsze zło'' ile przeciwko chamstwu jego przeciwników : w zeskleroziałych mózgach Wajdy i Bartoszewskiego, czy przeżartych wódą i dragami jak w przypadku Hołdysa, Wojewódzkiego lub Palikota [ o ''ukąszonym heglowsko'' emo-liberale Cezarym Michalskim nie wspominając ] chyba naprawdę Kaczyński jawi się jako współczesny Jakub Szela, a PiS jak jakaś żakeria chłopska, rabacja galicyjska, i oni zdają się wierzyć, że ten ''faszyzujący motłoch'' [ jak to raczył wyrazić się kiedyś cierpiący na poalkoholową logoreę naczelny literat - to od litra - III RP Jerzy Pilch ] wedrze im się z buciorami na salony i będzie jaśniepaństwo rżnąć piłą ! Bo jeszcze wyciągną nam co to tam kiedyś powiedzieliśmy-napisali-podpisali i co to będzie, ajajaj ! I jeszcze te swoje chore, paranoiczne wizje niczym z syfilitycznego mózgu Lenina próbują sprzedać pospólstwu, co chyba jednak nie działa już tak jak dwa lata temu - no ale z drugiej [ trzeciej ] głosować im na przekór to jakby zniżać się do ich poziomu, tym bardziej, że nie wierzę w zwycięstwo Kaczyńskiego [ ani tym bardziej, iż jego wybór przyniósłby jakieś istotne zmiany ], choć mówiąc szczerze wiele bym dał, żeby zobaczyć minę Wajdy lub ''strasznego dziadunia'' gdyby się okazało, że jednak... [ lub nawet w przypadku przegranej Jarka niewielką liczbą głosów do końca swego żywota nie pozbyliby się już zapewne ''syndromu ściśniętej dupy'', budząc się po nocach oblani zimnym potem przerażeni wizją chamów próbujących swoimi brudnymi łapskami wydrzeć ich ciężko zarobione dawaniem tyłka przywileje, ordery... z więznącym w gardle okrzykiem ''boże, tak niewiele brakowało !'' : szczególnie wymowny jest tu przypadek o nazwisku Michalski - kto uważa, że przesadzam, uprawiam ''populizm'' lub ''PiS-owską propagandę'' i szargam ''autoritety'' niech zapozna się z jego ''przedwyborczym'' felietonem na portalu ''KP'', on tam pisze o ''syndromie Kurtza'' ale ja bym to inaczej i znacznie dosadniej zdiagnozował... Doprawdy, nie mogę pojąć jak Sierakowski mógł wpuścić takie jadowite, cuchnące, kukułcze jajo w postaci tego gościa : przecież on ich kompromituje, tak jak kompromitował jeszcze niedawno polską prawicę ! na wewnętrznej pustce takich ''ostatnich ludzi'' jak Cezarry wyrastały najbardziej zatrute owoce bolszewizmu i faszyzmu... gościowi tak padło na mózg, że nie zauważa nawet iż posługując się tego typu neo-kolonialnym bełkotem zrównującym większość Polaków z barbarzyńcami a nawet wręcz małpami bredzi jak Hans Frank ! ] Z tego wszystkiego wychodzi mi więc, że kompromisowym rozwiązaniem tego dylematu byłoby pójść na wybory i zagłosować na Korwina... co wbrew pozorom nie jest wcale takim beznadziejnym rozwiązaniem, bo bezbarwność głównych kandydatów, nieudolność Komorowskiego oraz zgrane chwyty jego sztabu wytworzyły całkiem ciekawą sytuację na której już skorzystał tow. Napierdalalski [ niespecjalnie mnie to martwi, bo jego niespodziewanie dobry wynik to prztyczek dla frakcji Kwaśniaka i jego przydupasa Olejniczaka, która jak to wskazuje nominacja Belki zaczęła właśnie kręcić lody z PO, ale spore poparcie obecnego przywódcy LSD może pokrzyżować im szyki i utrudnić nieco aż nadto widoczny zamiar spuszczenia go w kanał i dobrze, niech się czerwone buldogi gryzą ! ] : naprawdę przeglądając różne ''skrajnie prawicowe'' [ - nie mylić z ''narodowym socjalizmem'' ! chodzi tu raczej o ''na prawo od PiS'' ] strony i fora widać wyraźnie, że zaskakująco duża liczba ludzi na nich deklaruje poparcie dla JKM, ba ! - na jego konwencję wyborczą w Krakowie przyszło blisko 2 tysiące osób [ ! ], gdy tymczasem na analogiczne spotkanie z Komorowskim kilka dni później tamże ledwie udało się napędzić kilkadziesiąt... [ a propos usłyszałem niedawno zabawną i wielce wymowną historię o tym, jak naprawdę wyglądała ''debata'' z jego udziałem na Uniwersytecie Warszawskim : zorganizowaną ją w ten sam sposób jak wszystkie inne tzn. na salę wpuszczono tylko jakąś bojówkę-młodzieżówkę PO, a resztę publiczności - jeśli to słowo ma tu w ogóle sens - stłoczono, mimo mnóstwa wolnego miejsca pozostałego na wspomnianej auli, w osobnej, izolowanej sali z telebimami w taki oto ''nowoczesny'' sposób zapewniając jej wirtualne zaiste ''uczestnictwo'', ale nawet na ekranach było widać, że Komorowski jest jedynym z kandydatów, który odczytuje z kartki uprzednio przygotowane dlań a nawet specjalnie podkreślone markerem odpowiedzi... jak widać ''demokracja kontrolowana'' bynajmniej nie odeszła, jak mogliby sądzić naiwni, wraz z nieboszczką PZPR ] - duże poparcie dla Korwina w Małopolsce nie powinno zresztą dziwić biorąc pod uwagę, że to głównie dzięki podpisom zebranym w tym regionie udało się mu zarejestrować swoją kandydaturę, dawne ''krakowskie'' jawi się wręcz jako prawdziwy bastion WiP-u [ ''post-UPR'' ], stąd nieoficjalne szacunki mówiące nawet o 15 % głosów dla niego tam nie wydają się chyba zbyt przesadzone [ inną uderzającą cechą jest duża liczba młodych na spotkaniach z Mikke-m - w tej grupie wiekowej może to być nawet znacznie więcej ! ]. Oczywiście mój ewentualny głos byłby raczej poparciem pewnej idei, przesłania libertariańskiego, które on uosabia [ choć nie do końca ] niż samej postaci z którą nie będę ukrywał mam spory problem np. jego ''legalistyczny'' stosunek do odbierania sutych emerytur dawnym ubekom i innym kanaliom, poroniona argumentacja którą przy tym stosuje pieprząc jak Geremek po wyborach ' 89 r. : ''pacta sunt servanda'' - ''umów należy dotrzymywać'' - jakich ''umów'' ?! i z kim przede wszystkim ?! Umowy z bandytami są z definicji nieważne i można je bez skrupułów wyrzucić do kosza, jeśli spełniły już swoją podstawową rolę tzn. ocaliły nam skórę... [ czy muszę przypominać, że istotą komunizmu jak i nazizmu było bezprawie ? - niech pan Janusz postudiuje sobie lepiej trochę pisma Lenina, też prawnika skądinąd, żeby poznać jego ''rewolucyjny'' zaiste stosunek do prawa w ogóle, które uznawał jedynie jako narzędzie terroru klasowego ] Albo jego stosunek do Rosji, gdzie pod tym względem przebija go tylko największe chyba rozczarowanie tych wyborów czyli Kornel Morawiecki [ - jakieś bajdy starszego pana o ''Europie od Atlantyku do Pacyfiku'' - ? ''Wszecheuropa'' ?! chyba paredziesiąt lat temu już ktoś próbował, tylko innymi metodami, coś takiego zbudować... nie, dziękuję ! ] itd. itp. - mógłbym takie zarzuty pod jego adresem mnożyć. Z drugiej Jarek wbrew swojej ostrej socjalnej retoryce i gębie ''populisty'' mu dorobionej jest w sferze praxis, realnych działań o wiele bardziej liberalny niż rzekomo wolnorynkowa PO - przypomnę tylko, że to jego rząd obniżył podatki co, oraz niewejście do strefy euro, uratowało nam w dużym stopniu tyłek podczas tego kryzysu. Sam już nie wiem... Wszystkim przeżywającym podobne rozterki polecam zapoznać się z głosami w tej sprawie Rafała Ziemkiewicza i dla kontrastu Sławomira Sierakowskiego, oraz z inszej jeszcze, libertariańskiej beczki Tomasza Sommera i Jacka Sierpińskiego.

Tak w ogóle to w cieniu tych wyborów ruszyła już kampania na inne, znacznie chyba dla nas jako mieszkańców tego regionu ważniejsze, na prezydenta miasta : Lubawski całkiem niedawno obwieścił oficjalnie ''ubi et orbi'' swoją wolę kandydowania w nich na trzecią już kadencję - ale to temat na zupełnie inny wpis...